Świdnik

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Avia.jpg

Świdniczańska kukułka wita gości z Lublina

Świdnik – miasto i gmina posiadająca się ze szczęścia w ramach przynależności do woj. lubelskiego i powiatu świdnickiego, często nazywany przez miłośników „Sosnowiec lubelszczyzny”. Wśród starszego pokolenia znane jest jako miasto stalinowskie, założone i zbudowane od podstaw według konceptu Stalina w celach propagandowych. Obecnie Świdnik słynie jako największe zagłębie dresiarzy. W każdą sobotę wszyscy dresiarze ze Świdnika i okolic mogą zaopatrzyć się w niezbędny ekwipunek odzieżowy na pobliskim targowisku. Pogrążeni w pośpiechu kierowcy samochodów zawsze wiedzą, gdzie mają odkupić zgubę.

[edytuj] Świdnicka gościnność

Przyjezdnych u ronda wita helikopter nielot, a dalej fabryka tychże. Po ulicach Armii Czerwonej i Armii Krajowej miejski element wracający z towarem adoruje skutery, a po chodnikach i bezdrożach kibice Avii. Dla własnego bezpieczeństwa, na ich widok warto krzyknąć lokalne pozdrowienie: „Avia Świdnik PANY!” lub zamiennie „Żółto-niebieskie to nasze barwy królewskie”. Miasto posiada ponadto aż cztery trzy cztery sygnalizacje świetlne. Świdniccy kierowcy z dumą wożą się autami z piękną rejestracją LSW (Lubię Swoją Wieś).

[edytuj] Chwała Świdnika

Gowniarz.jpg

Świdnik ma opinię miasta bandytów

Jest nią klub piłkarski zakładu samolotów „Avia”. Niegdyś nieźle osadzony w II lidze piłkarskiej, dziś klubowy autokar przemierza wertepy Lubelszczyzny w poszukiwaniu jeszcze większych wertepów dostępnych na stadionie. Avia traci dość dużo bramek, z czym jest związana pewna piłkarska legenda. Podobno do momentu wybudowania III linii metra w Warszawie wszyscy bramkarze klubu będą zamieniać strzały niecelne na celne. Plus marże i kary za opóźnienia przetargów.

Innym miejscem romantycznych wspomnień mieszkańców miasta są zakłady lotnicze. Niegdyś państwowe, dzisiaj też, różnica polega jednak na tym, że wtedy produkowały na potrzeby Wojska Polskiego, dziś zaś powróciły do produkcji w ramach GOP wielozadaniowych przedwojennych samolotów „Łoś”, na potrzeby muzeów lotnictwa z całego świata.

Z większych błyskotek należy odnotować 70 magazynów min przeciwpiechotnych czekających na stopy dzielnego piechura, jakkolwiek z powodu Konwencji Ottawskiej zakazującej ich używania nie bardzo wiadomo co z tym zrobić. Zapewne zostaną gdzieś wyeksportowane lub wybuchną samoistnie, zwiększając podaż kikutów na rynku dawców organów. Jest zatem wysoce możliwe, że któregoś dnia do Świdnika przyjedzie inwestor z Chin.

[edytuj] Ważne miejsca i obiekty

Gowniarz2.jpg

Lecz u nas nie ma miejsca na czarno-białe schematy

  • Galeria Venus – miejsce występowania największej ilości pokemonów jeżdżących ruchomymi schodami w tę i z powrotem i dresiarzy, którzy stoją za galerią łypiąc na pierwszego lepszego leszcza, by go skroić, po czym zmierzają do Stokrotki mieszczącej się w galerii i za zdobyte pieniądze zakupują tanie wino. Dawniej miejsce znane jako straszny dwór, gdyż przez naście lat mieścił się tam opuszczony dom kultury z powybijanymi szybami, brakującymi cegłami i wiatrem hulającym w środku.
  • Galeria S – najbardziej nietrafiona inwestycja w Świdniku (zaraz po niedoszłym internacie PCEZ). Na parterze znajdują się dwa sklepy: Pepco (inspirowane hasłem „ryż, mydło i powidło”) oraz Biedronka (swoimi dochodami zapewniająca dalsze funkcjonowanie tego obiektu). Oprócz nich znajdują się dwa stoiska; jedno oferujące e-papierosy (nieważne, że Galerii Venus można je nabyć aż w dwóch sklepach), a drugie – w zależności od poru roku – kredyt lub egzotyczne wakacje. Piętro wyżej (na miejscu kawiarni, placu zabaw oraz wystawy czegokolwiek się dało) powstał „chińczyk”, który (zaraz po Biedronce) ma zadziwiająco dużą liczbę klientów. Obok wejścia do niego znajduje się stoisko z artykułami przeznaczonymi do pielęgnacji włosów, które jest najczęściej niezauważane i/lub ignorowane. O jego istnieniu przypominają sobie ludzie wychodzący z windy lub ci, którzy zmierzają do damsko-męskiej toalety. Wiecznie zaszczana (lub gorzej) deska klozetowa, wadliwa spłuczka oraz częste awarie światła w tymże miejscu mogą stanowić wizytówkę całej „galerii” oraz ludzi, którzy postanawiają zrobić tam zakupy.
  • Skate Park – miejsce treningów prawdziwych mistrzów, dokonujących cudów (cud czyt. – przeskoczenie półmetrowej przeszkody bez złamania ani jednej kończyny) na rolkach i deskach. Ich najwierniejszymi fankami są nielękające się ni śniegu, ni deszczu, słitaśne trzynastki, (które wcześniej przechodzą prawdziwe męki, wspinając się na rampę. Jednym słowem – przeszkadzające w jeździe ) prezentujące światu swe nagie, pomarańczowe brzuchy (w końcu nie po to wydawały całe kieszonkowe na solarium i samoopalacze, żeby teraz przestraszyć się głupiego zapalenia płuc).
  • Park Przemysłowy – park, w którym spożywane jest tanie wino przez uczniów pobliskiej zawodówki, zwanej Hogwartem za torami. Dochodziło tu do tajemniczych napadów, w wyniku których ofiary traciły nerki i inne narządy, także namacalnie zewnętrznie.
  • Szpital Powiatowyszpital, w którym pacjenci znajdują się zwykle przejściowo, do czasu aż znajdą miejsce w którymś z lubelskich szpitali. Ci, którzy zdecydują się na pozostanie i podjęcie leczenia w świdnickim szpitalu zazwyczaj umierają po kilkunastu dniach.
  • Sąd Rejonowy – Niegdyś znajdowała się tu wielka, zielona przestrzeń. Obecnie stoi tu 7-piętrowy sąd rejonowy.
  • Skatepark przy SP nr 5 – tak jak Galeria S, najbardziej nietrafiona inwestycja. Służy głównie jako palarnia, bo jego 1,8 m. rampy nadają się na złom. Miejsce schadzek wszystkich pokemonów i większości młodszych mieszkańców Brzezin. W godzinach porannych jego użytkownicy świecą przykładem dla przedszkola oraz uczniów szkoły, przy której ten skatepark zbudowano, paląc w ilościach hurtowych papierosy, popijając tanim piwem.
  • „Drewniaki” przy MOK-u – w tym miejscu rozgrywa się istny wyścig szczurów słitaśnych trzynastek (kto pierwszy zajmie potrójne huśtawki).

[edytuj] Komunikacja miejska

[edytuj] Rozkłady

Istnieje. I nawet działa. Składają się na nią aż siedem (!) linii. I do godziny 17 jeżdżą według nieaktualizowanego od 5 lat rozkładu internetowego. Po godzinie 17 panuje powszechnie znana, wszak nieformalna zasada korzystania z komunikacji miejskiej – Wsiadaj w pierwszy nadjeżdżający autobus, bo dwa następne mogą nie przyjechać. Wtedy rozkład jest już tylko wskazówką, którą autobusy mogą się kierować przy transportowaniu świdniczan do Lublina. Tak, komunikacja ma swój rozkład w internecie, ponieważ Świdnik jest miastem postępowym i nie potrzebuje rozkładów na przystankach. Teraz wszystko jest informatyzowane. Co prawda jeszcze jacyś zacofańcy rozwieszają rozkłady papierowe po przystankach, ale na szczęście istnieją postępowi panowie w dresach, którzy skrupulatnie je z przystanków usuwają. Należy im się szacunek, bo robią to z narażeniem zdrowia, gdyż rozkłady znajdują się w gablotkach, a oni są tak zinformatyzowani, że nie bawią się już w żadne tradycyjne klucze. Niestety gablotki nie otwierają się na hasło Alohomora i postępowi panowie w dresach muszą gołymi rękoma zbijać te szybki. Jednakże ostatnio zaobserwowano nowe metody ich pracy. Zamiast zbić szybkę teraz używa się łoma do otwierania gablotki. W ten sposób rozkład znika, a szybka pozostaje cała i zdrowa

[edytuj] Tabor

Około dwudziesto trzydziestoletni. Został wykupiony jeszcze przed transformacją ustrojową z Rumunii, gdyż tam wymieniano autobusy na nowe i stare miały iść na złom. Magistrat świdnicki nie mógł na to pozwolić, ponieważ to by zanieczyściło środowisko i zachwiało ekosystemem. Dlatego też zdecydowano się je odkupić za symbolicznego Bana. Inwestycja ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Kiedyś autobusy stanowiły środek komunikacji, dziś są wielką atrakcją turystyczną dla spragnionych wrażeń. Prawdziwa loteria. Najwięksi szczęściarze mogą trafić na kurs w oparach dymu silnikowego, z postojami pośrodku szczerego pola lub też z obrywającą się podłogą podczas jazdy. Autobusy służą także jako środek stymulujący torsje dla osób z nieustępliwymi nudnościami.

[edytuj] Dzielnice Świdnika

  • Centrum – dla wielbicieli mocnych wrażeń – najprzyjemniejsza dzielnica miasta, dla reszty – obóz survivalowy. Przy każdej klatce schodowej można tu spotkać miejscowych gentlemanów, którzy każdego przyjezdnego witają swojskim: „Co się kur... gapisz?” i zawsze skorzy do pomocy w uzyskaniu płatnego urlopu, przy użyciu kija/rury/ławki/śmietnika są w stanie zapewnić nawet półroczne wczasy w luksusowym szpitalu na oddziale intensywnej terapii. W dniu przegranego meczu miejscowego championa – Avii Świdnik, wczasy mogą przedłużyć się nawet do okresu forever łamane przez always, przy czym uzyskana suma pieniędzy zostaje wypłacona rodzinie szczęśliwca;
  • Brzeziny – dzielą się na III sektory:
  • Sektor I (TBS i nowe bloki) – miejsce zbiórki wszystkich bogatych dzieciaków, najczęściej zbierają się po to, aby wybrać się gdzieś razem na czekoladkę do Venus bądź na mecze swoich przyjaciół na Halówce. Ci najbogatsi tworzą osiedlowe grupy, które patrolują ulice Brzezin i oczyszczają je z osobników nieautochtonicznych, tudzież takich, którzy nie mają na sobie dresów;
  • Sektor II (od żółtaka do warzywniaka na górce) – sektor nieco biedniejszy. Tu walki uliczne przemieniły się w walki słowne. Miejscowi raperzy dissują wszystkich bez wyjątku. Ich ulubionym zajęciem jest wrzucanie sobie na matki;
  • Sektor III (od warzywniaka na górce, poprzez rogalik aż do centrum dowodzenia „Sycylię”) – obszar najbiedniejszy jednakże najciekawszy na całych brzezinach. Zamieszkujących te tereny mieszkańców łączy wspólna nienawiść moherów do młodzieży i młodzieży do moherów. Osiedle słynie z kwitnącego handlu narkotykami oraz z najbardziej zachłannego proboszcza. Dochodzi do walk mohery rzucają klątwy na młodych, młodzi zaś wyrywają im torebki (pieniądze z torebek oddawane są miejscowym dilerom za dragi) Według nieoficjalnych ustaleń policji, która boi się wchodzić do klatek w blokach, Sycylia liczy sobie więcej wiernych niż miejscowa parafia. Stąd też nie dziwi już fakt przechodzących po osiedlu pielgrzymek ludzi różnych nacji. W celu zaspokojenia potrzeb konsumenta w handlu pomaga młodzież gromadząca się pod „Rogalikiem” i w innych ciekawych miejscach brzezin;
  • Wschód – dzielnica konkurencyjna dla Brzezin, z którymi od lat toczą bój o hegemonię w mieście. Młodociani mieszkańcy wschodu również spędzają weekendowe wieczory na oglądaniu meczów w pobliskiej hali tudzież na wpierdalaniu innym pod wejściem na halę. Starsi (tj w wieku, w którym normalni ludzie studiują) wożą się swoimi BMWicami po osiedlu kupionymi za pieniądze starych lub zarobione na handlu ciuchami z Ukrainy. Każdy samochód ma obowiązkowo tubę w bagażniku, aby całe osiedle słyszało techniawkowe bity;
  • Adampol – największa dzielnica Świdnika, w której znajdują się same domki jednorodzinne. Istny trójkąt bermudzki. Nieznający terenu, którzy wyprawili się w samotną podróż po Adampolu nie wrócili do dzisiaj głównie za sprawą nadzianych dresów, którzy się tam wożą w swoich oryginalnych dresach Adidas. Ci bardziej szaleni noszą dresy Nike. Ale i tak to jest bez znaczenia w obliczu napotkania kogoś kto na sobie ma coś innego niż dresy jakiejkolwiek marki. Osoba taka zostaje zmieciona z powierzchni ziemi i być może dlatego nigdy nie powraca z Adampola;
  • Króla pole – dystrykt znany z tego, że na jego terenie znajduje się sklep, który zawsze sprzedaje alkohol nieletnim dresom i dresiarom bez względu na liczbę, okresowość i częstotliwość kontroli policji, która niczym innym w tym czasie pilnuje którejś z sygnalizacji, by nikt jej nie ukradł.
  • Skarpa – miejsce spokoju, czas odpoczynku od zgiełku miasta. Znienawidzeni przez całe miasto. To utopia, ze zmałpowanymi zielonymi latarniami z dzielnicy obok (Tuwim).
  • RCW (racławickie) – w dzień dzielnica Ciszy i spokoju, w nocy zaś dzielnica strachu, po godzinie 21 ludzie omijają teren od szkółki muzycznej do domku jednorodzinnego znajdującego się między blokami...

Dosyć liczebne i zgrane ze sobą Osiedle.. Bujające się dość drogimi furami, otwarte szyby i nutki Disco polo lub jakieś techniawki.

  • Osiedle Lotnicze Tzw. Lot – gromadzą się tam bandy dzieciaków z patologicznych rodzin, mieszkających na tzw. „Rotaku”. U młodzieży wódka tam leje się litrami, młodsze dzieci zaś mogą znaleźć dużo miejsc do zabawy na placach zabaw umieszczonych przed prawie każdym blokiem.
  • Franciszków – zbiór hołoty z pobliskich wsi, wyruszających na podbijanie serc świdnickich „maniurek”, wożących się swoimi szrotami marki BMW z instalacją gazową z radiem eską w głośnikach. Zawsze szykownie ubrani w ciepłe odporne na zabrudzenia – czarne skary. Usmoleni od prac w kotłach wciąż pracują nad strategią podrywania cukierkowych blond- małolatek.
Nasze strony
Przyjaciele