A Thousand Suns

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
A Thousand Suns
Wykonawca Linkujący Park
Wydany 14 września 2010
Gatunek rock alternatywny, rock elektroniczny
Długość za długi
Wytwórnia Ci od Królika Bugsa
Producent Rick Rubin, Mike Shinoda
Następny Album Żyjące Rzeczy
Poprzedni Album Minuty do Północy
 

Oj, ja nie wiem, kto tu spłonie…

Recenzent o albumie

Komercja, komercja i jeszcze raz komercja!

Słuchacze o albumie

A Thousand Suns (ang. Tysiąc Słońc) – wydany w 2010 roku album Lady Pank Linkin Park. Słynie głównie z rekordowej ilości minutowych[1] utworów typu intro i outro, po których można usnąć z nudów. Przed wydaniem tego dzieła, ekipa postanowiła rozpierdolić całe swoje instrumentarium (oprócz grzechotki, syntezatora, cymbałek, syntezatora, jednostrunowych gitar, syntezatora, pianina i syntezatora), stąd takie a nie inne brzmienie. Istnieje również teoria spiskowa, mówiąca, że Czesław przez nadużywanie wyrażeń znanych z piosenki One Step Closer dostał od pewnego drecha taki wpierdol, że potrafi już tworzyć tylko sł11ta$nyY poprock z elementami techno.

[edytuj] Warstwa liryczna

Chłopaki śpiewają najczęściej o ważnych sprawach (według tró fanów) takich jak fajczenie się w powietrzu, życie pod naładowaną bronią, bycie poparzonym przez tysiąc słońc, pięści latające w powietrzu, krzyczenie Yeah, chłopiec-robot, nic[2] i inne szalenie ciekawe tematy, których nie powstydziłby się sam Kurt Cobain.

[edytuj] Krytyka

Podaruj emo slonce

Chwyt marketingowy zachęcający emo do kupienia albumu

Choć jęki i zawodzenie Chestera, szybkie gadanie Majka i zajefajne bity Joego wpadły w gusta drechów, plastików i najbardziej napalonych fanek Linkin Parku, album spotkał się z wieloma negatywnymi opiniami krytyków, hejterów, a nawet fanów. Zarzucano im m.in. nadużywanie syntezatora, to, że nie są tró, a ich melodie nadają się bardziej na impry, przesadne eksperymentowanie, sprzedanie się sprzedanie swoich dusz Mrocznemu Panu, to, że to już wcale nie jest Linkin Park, tylko Jarek i spółka, że ogólnie jest kiepski i lepsza jest prawdziwa muzyka[3], więc znani ze swych świetnych pomysłów członkowie zespołu postanowili ich obsmarować, że wcale nie są fanami, że są zwykłymi hejterami i ich nie doceniają.

[edytuj] Lista utworów

  • The Requiem – wbrew pozorom nie jest to cover Mozarta. Jest to pierwotna wersja The Catalyst, z tą różnicą, że po minucie jęczenia Chesterowi się znudziło, więc zrobiono kopiuj-wklej i zawartość piosenki wrzucono jako intro, a raczej pierwsze intro. Bardzo ambitny cel.
  • The Radiance – drugie intro. To tylko minuta, wytrzymaj…
  • Burning In The Skies (ang. Pieczenie w niebie) – hymn o pływaniu w papierosie (Swimming in the smoke), który powstał ze spalonych mostów (Bridges i have burned). Niektórzy uważają, że utwór ma drugie dno, inni, że autor tekstu był naćpany.
  • Empty Spaces (ang. Puste Spacje) – najgorsze 18 sekund życia słuchaczy.
  • When They Come For Me – Mike mówi o swych skłonnościach kryminalistycznych.
  • Robot Boy – wspaniała ballada niemal dorównująca November Rain. Niestety, pomijana ze względu na tytuł.
  • Jornada Del Muerto (hisz. Dzień Trupa) – nagrana z zespołem Theory of a Deadman.
  • Waiting For The End – tytuł nawiązuje do reakcji słuchaczy podczas męczenia się z tym czymś. Jest to utwór reggae o „mówieniu Yeah i pięściach latających w powietrzu” – kolejny dowód na to, że z nudów można zdechnąć.
  • Blackout – ambitna piosenka wynikająca z połączenia Metalu z Techno.
  • Wretches And Kings – Kolejny niezwykle ambitny utwór rapcore'owy. Opowiada o bardzo groźnej grupie terrorystycznej – Wretches and Kings („Bidoki i króle”).
  • Wisdom, Justice, and Love – kolejne nic.
  • Iridescent – taka jedna pioseneczka, ostatnio nagrano również teledysk, który jest niemal tak samo ciekawy. Soundtrack dla Transformers III.
  • Fallout (ang. Opady radioaktywne) – przerywnik…
  • The Catalyst – utwór opowiadający o ludziach poparzonych przez tysiąc słońc. W teledysku Mike założył szlafrok, perkusista wymachuje włosami i udaje, że gra, a Chester wyje w wodzie. Słynie ze swojego ambitnego i głębokiego tekstu w trzeciej zwrotce – umcykumcykumcyumcyk, reszta to tylko jakaś tępa modlitwa. Poza tym, kilka akordów na jednostrunówce i darcie ryja do technicznego podkładu. Słuchacze najdłużej wytrzymali bez zaśnięcia (co jest dziwne…), więc ogłoszono ten utwór mianem najdłuższego na płycie.
  • The Messenger – tu jest nieco gitary i jest gitara.

[edytuj] Ciekawostki

Przypisy

  1. Najsłynniejszym jednak pozostaje Empty Spaces trwający aż 18 sekund
  2. Najczęściej…
  3. Przykładowo Britney Spears, Rihanna
Nasze strony
Przyjaciele