Bierutów

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Generalnie to burdel jest, no… no burdel.

Jeden z mieszkańców po kilku głębszych

A teraz po 50 groszy za kilo złomu tam na Towarowej.

Młody człowiek o Bierutowie

Bierutów – wiocha z prawami miejskimi, położona gdzieś na dolnym Ślunsku na samej granicy z województwem opolskim. Mało kto wie, że istnieje, bo linia granicy województwa na mapie zasłania tę śmieszną kropkę z podpisem Bierutów. Nazwa miasta jest zupełnie przypadkowa, a wszyscy, którzy myślą inaczej, trafią w ręce tajemniczych panów.

[edytuj] Historia

711 lat temu dziwnym zbiegiem okoliczności otrzymała prawa miejskie, a libacja z tej okazji trwa do dzisiaj. W sumie, to od tej pory nic godnego uwagi się tam nie wydarzyło, chyba, że zuchwała kradzież trunku procentowego przez dwóch panów, którzy wyrwali kraty w monopolowym za pomocą legendy polskiej motoryzacji – Ursusa c360, oraz próbowali uciekać przed policją, obniżając prędkość radiowozu o 10 atakiem specjalnym: rzut bananem. Niestety bezskutecznie…

[edytuj] Gospodarka

Bierutów przyciąga wielu inwestorów mogących cieszyć się zyskami z wielkich zakładów recyklingu surowca wtórnego (czyt. złomowisko). Swego czasu istniała tu też cukrownia, póki nie przylazły ruskie i nie sprzedały maszyn na złom. Istniała tu też fabryka leków, ale znowu przylazły ruskie z automatami i rozpindrzyli wszystek w drobny mak. Tak naprawdę, to wszystko, co kiedyś tu funkcjonowało, zostało sprzedane na złom. Obecność złomowiska nie wróży także dobrze i nowym inwestycjom, więc całokształt wskazuje na to, że miasto to zatrzyma się w obecnym stanie kolejne 700 lat.

[edytuj] Zabytki

Wieża ratuszowa w Bierutowie - październik 2017

Wieża zwana ratuszową

Wieża ratuszowa, po której zostały same mury, pomalowana w 2004, odtąd zaczęła swój ostateczny upadek. Zegar zamontowany na szczycie postanowił wskazywać z każdej strony inną godzinę, aby Bierutowianie tak bardzo nie przejmowali się upływem czasu, zbliżającego wszystkich do wymarcia ostatniego mieszkańca. Elewacja się sypie, ale nikt się tym nie przejmuje, a już na pewno nie panowie spożywający pod nią trunki wysokoprocentowe, oraz rozprawiający się przy jej pomocy z potrzebami fizjologicznymi. Przypomniano sobie, żeby ją pomalować 60 lat po wojnie, więc statystycznie, następne malowanie wypada w 2060/70. Oczywiście jeżeli do tego czasu się nie rozsypie.

Jest jeszcze kościół św. Trójcy, którego dach już się zawalił a wszystko, co było w środku, posłużyło tubylcom do spalenia w piecach, coby się w zimie trochę ogrzać. Więc zostały same mury.

Pozostałe zabytki jakimś cudem stoją jeszcze całe i czekają w kolejce do zawalenia się.


Koniec autostrady Ten artykuł dotyczy jakiejś pipidówy, sądząc po jego rozmiarze. Jeśli sprzeciwiasz się zaniżaniu znaczenia tej metropolii – rozbuduj go.

Nasze strony
Przyjaciele