FANDOM


Pennsylvania Paper & Supply Company tower

Biuro (ten szaro-rudy obiekt) z zewnątrz

Twój stary

Porządny, pod krawacikiem, z workami pod oczyma, zaraz uda się na przerwę, a tak naprawdę do domu, już odłączył sobie komputerek, no, może nie taki porządny

W biurze jak w dziurze. Wilgotno i ciasno, ale jednak przyjemnie

Pewien szowinista o biurze

Biuro (ang. Office, bez przedrostka „Microsoft”) – klitka o powierzchni 6m2 cechująca się dużym przesyceniem pozostałości po drzewach, długopisów, segregatorków oraz wysokim stężeniem nudy odwrotnie proporcjonalnym do efektywności pracy zatrudnionego.

Rodzaje

Biuro może być łagrem indywidualnym lub zbiorowym. Indywidualna cela jest dużo przyjemniejsza, bo na drzwiach wisi tabliczka z twoim nazwiskiem i opisem stanowiska, którą winno się posiadać w zbiorach facebook'owych zdjęć – gwarantuje zawiść znajomych. Biuro takie cechuje się prywatnością – spokojnie możesz się bawić w nim pluszowymi dinozaurami, czołgami, resorakami albo oglądać fajne obrazki w miejscu pracy, by mieć się czym chwalić na posiedzeniach zarządu. I prawie każdy musi zapukać, ale to zależy od stanowiska. Można mieć też sekretarkę na włościach. W końcu jednak taki pracownik czuje się samotny i zazdrości kolegom pracującym w biurze zbiorowym. Wtedy ma się tylko własne biurka. Zapewnia mile spędzone godziny pracy – karty, rebusy, zgaduj-zgadule to nuda! Koszykówka za pomocą mikrofali i tonerów do drukarki? Oczywiście! Wadą tego typu obozów pracy jest zero intymności – szef od razu widzi, że to na twoim biurku leżą największe hałdy druków, a najmniej kawy w kubku.

Gdy w jakimś budynku znajduje się sporo biur, całych biur i tylko biur oraz portiernia, można mówić o biurowcu.

Wygląd potwora

Obojętnie od tego, jakie to biuro i na którym kontynencie się znajduje, muszą w nim być:

  • stickery w liczbie co najmniej dwunastu,
  • biurko, albo cokolwiek innego, byleby miało blat;
  • kubek z długopisami,
  • więcej stickerów,
  • regał z setkami segregatorów i niepodpisanych teczek, które za każdym razem leżą gdzie indziej (w zbiorowym jest to szuflada o nieskończonej pojemności);
  • okno,
  • niedojedzona kanapka albo kawałek pizzy,
  • stickery,
  • krzesło, dzięki któremu marzysz o szybszym powrocie do domu,
  • zszywacz koleżanki z działu administracji,
  • stosik druczków i innych regulaminów, których i tak nikt z twoich kolegów (zapewne anarchistów) nigdy nie czytał;
  • mnóstwo stickerów,
  • troszkę syfu (lub całkiem sporo),
  • spinacze lub tusz – zawsze coś zwiniętego z magazynu musi być,
  • wezwanie od przełożonego,
  • ksero, które nigdy nie działa;
  • karteczki samoprzylepne tu i tam.

W polskich realiach komputer nie jest wymagany. Winą za brak dyrektyw w tej sprawie obarcza się Unię. Co to za zabawa liczyć na piechotę czy grzebać w kadrach bez komputera. Opcjonalnie można na biurko dostarczyć drukarkę (choć często jedyna jest w sekretariacie), zdjęcie rodziny, maskotkę, filiżankę, płyty, a także lanserskie, zielone stickery. Czego dusza zapragnie, zwłaszcza w indywidualnych celach. W zbiorowych można spotkać się z zagarnięciem mienia prywatnego.

Nine to five, częściej seven to twelve

Podstawowym zajęciem pracowników biurowych jest ustanawianie nowych rekordów w Pasjansie i chwalenie się kolegom, którzy wejdą pożyczyć supplies statystykami we Freecellu na kodach. Jeżeli akurat wchodzisz do biura z jakąś sprawą, możesz liczyć na zastanie przerwy w pracy, w drugiej kolejności pracownika telefonującego albo przerzucającego tonę papierzysk. Typowy dzień pracy w biurze wygląda jednak inaczej, przedstawimy go na przykładzie pana X.

  1. Jest 6 a.m. Pan X wstaje i idzie się ogolić, czasu mało – na siódmą musi być w biurze.
  2. 6:49. Pan X stoi w korku na Siekierkowskiej. Nie zdąży na czas…
  3. 7:26. Pan X melduje się w kadrach i idzie do biura. Czeka już na niego dziesięć nieodebranych rozmów i dwadzieścia pięć faktur do kontroli merytorycznej, a także sprawa Pani Y, która dopuściła się kradzieży firmowego ołówka.
  4. 8:01. Po przejrzeniu trzech faktur Pan X wyciąga pierwszą kanapkę. Znowu z dżemem, klnie.
  5. 8:19. Kanapka zjedzona. Kolega przynosi wniosek o przyznanie mu komputera, a wymagany jest podpis Pana X jako eksperta BHP. Po znajomości udaje się.
  6. 9:55. Papierki przejrzane, czas na odpoczynek. Pan X odpala Sapera.
  7. 9:56. Dział księgowy dostarcza rozliczenia, wyliczenia i obliczenia. Pan X znowu klnie.
  8. 9:57. Przychodzi faks od sekretariatu o nieodebranej poczcie, w której jest wezwanie od dyrektora działu HR. Pan X się modli.
  9. 10:00. Pan X przychodzi na rozmowę do działu HR, ale nie ma dyrektora – minutę temu musiał wyjechać w podróż służbową po alkohol na piątek.
  10. 11:16. Pan X kończy robotę od księgowych, ale nie oddaje jej – robi sobie przerwę śniadaniową, udając, że jeszcze nie wykonał obowiązków.
  11. 11:19. Do Pana X przychodzi Pan Petent. Pyta się, czemu zgodnie z paragrafem 53 nie przyznano mu Rzeczy Z. Pan X załamuje się, ale odpowiada, że punkt 4 ustęp 19 paragrafu 33 Ustawy V zabrania w taki a taki sposób rozporządzania wnioskiem, do widzenia.
  12. 11:45. Pan X dowiaduje się, ży dyrektor działu HR dziś już ma wolne. Popija więc wodę z automatu i idzie spać.
  13. 11:49. Pana X odwiedza dwudziestoparoletnia koleżanka w minispódniczce. Pan X uśmiechnął się – mimo że dostał raport na wczoraj dla przesa spółki i drugi na przedwczoraj dla przewodzniczącego zgromadzenia akcjonariuszy do wykonania, nie wypada przy takiej kobiecie kląć i płakać.
  14. 13:28. Okazuje się, że w biurze pozostali tylko Pan X i sekretarka.
  15. 13:51. Pan X ma dość i idzie poflirtować z sekretarką. Tej już od dziesięciu minut też nie ma.
  16. 14:59. Pan X puszcza głośno muzykę i pali po trzy papierosy naraz, ale raporty dalej leżą. Już trzecia, koniec dniówki! Nie będzie latał do kadr na nadgodziny. Żegna woźnego i portiera, jedzie do domu przez dwie i pół godziny.

Teraz już wiesz, czemu pracownik biurowy czy urzędnik wiecznie jest styrany i niesympatyczny. Mimo to dalej chcesz taką posadkę.

Zobacz też