Blood of the Nations

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Blood of the Nations
Wykonawca Zaakceptujmy nazistów
Wydany 20 sierpnia 2010
Nagrywany listopad 2009-styczeń 2010
Gatunek heavy metal i większość gatunków pochodnych
Długość za krótki
Wytwórnia Wybuch Nuklarny Records
Producent Naziści
Następny Album Wołgograd
Poprzedni Album (Ł)owca
 

Blood of the Nations – album będący wielkim powrotem Acceptu po trzynastoletniej nieobecności. Zawiera jednak przykrą niespodziankę. Zamiast Wiertarki usłyszymy tutaj głos Marka Tornillo. Pomimo tej drobnej niedogodności album został mianowany jednym z najlepszych dzieł metalowych roku 2010. Przegrał w zasadzie tylko z The Final Frontier, ale i tak wyprzedził w statystykach Justynę. Album zaistniał też na polskim rynku za sprawą singla Kill the Pain, który wlazł na szczyt listy przebojów PR 3 i bardzo długo nie chciał zleźć.

[edytuj] Lista utworów

  1. Beat the Bastards – stosunkowo mierna piosenka, której równie dobrze mogłoby na albumie nie być.
  2. Teutonic Terror – o niemieckich korzeniach zespołu, kontynuacja myśli z Fast as Shark.
  3. The Abyss – piosenka zaczyna się mocnym wejściem, po którym następuje głośny ryk Tornillo i uspokojenie tempa. Następnie Mark wzbija się na szczyt swoich możliwości wokalnych (prawdopodobnie ktoś ścisnął go za jaja) i śpiewa głosem tak cienkim, że Michael Kiske wysiada.
  4. Blood of the Nations – tytułowy utwór opowiadający o bitwach, które przegrali Niemcy.
  5. Shades of Death – utwór o smętnym, grobowym, wręcz sabatowym początku. Dalej przechodzi w thrash w stylu Metalliki.
  6. Locked and Loaded – utwór o ładowaniu działa, okraszony ciekawymi dźwiękami dodatkowymi. Ale ja broń boże nic nie sugeruję…
  7. Time Machine – japoński bonus, będący tak naprawdę rżnięciem z losowych fragmentów Dehumanizera. Straszne, że raz na trzynaście lat nie można stworzyć kilku oryginalnych piosenek.
  8. Kill the Pain – nastrojowa ballada, bodaj najlepsza piosenka na albumie. Zrobiła furorę w kilkunastu krajach, w tym u nas.Nie przeszkodził jej w tym niezwykle schematyczny i oklepany tekst. Ale jak się ma TAKĄ gitarę to wokalista mógłby śpiewać nawet o atakach Smerfów i nikomu nie powinno to przeszkadzać.
  9. Rolling Thunder – stosunkowo bezpłciowy utwór, ale wystarcza, żeby się obudzić po poprzednim.
  10. Pandemic – zadziwiające, że te dziadki mają aż tyle energii.
  11. New World Comin – tutaj z kolei muzycy Acceptu ujawniają swoje zapędy. Wszyscy otwarcie pretendują do roli zbiorowego Antychrysta. W końcu to też jest na A.
  12. No Shelter – ciężki, wolny utwór będący prawie, że doom metalem.
  13. Bucket Full of Hate – utwór zaczyna się dźwiękami pozytywki, a wokalista drze mordę, że jest ona pełna nienawiści i dlatego trzeba ją potraktować krzesłem.
  14. Land of the Free – kolejny japoński bonus. Tym razem rżniemy z Hansena na potęgę, ale w końcu mamy prawo, bo byliśmy pierwsi.

[edytuj] Twórcy

  • Mark Tornillo – darcie mordy, daniem niektórych lepsze niż Dirkschneiderowe, ale takich ludzi należy niezwłocznie zagazować.
  • Wolf Hoffman – gitara, ta zdecydowanie lepsza.
  • Herman Frank – druga gitara, wszystkie gitary w Rolling Thunder, co niestety słychać.
  • Stefan Schwarzman – perkusja, po tym jak wyleczył niedowład kończyn górnych, który dopadł go w czasie występów z Helloween.
  • Peter Baltes – gitara basowa, którą leczy swoje kompleksy wobec Markusa.
Nasze strony
Przyjaciele