Boston (zespół)

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Ujednoznacznienie Ten artykuł dotyczy zespołu rockowego. Zobacz też inne znaczenia tego słowa.
Brad Delp.jpg

Brad Delp podczas spożywania mikrofonu

A, ci od More Than A Feeling?

Typowy Janusz spytany o Boston

To od nich zajCenzura2.svgśmy „Smells Like Teen Spirit”

Nirvana o Boston

Boston(h)amerykański zespół muzyczny grający soft rocka założony w 1976 roku przez gitarzystę, keyboardzistę i basistę Toma Scholza, oraz wokalistę Brada Delpa, który popełnił samobójstwo w 2007 poprzez podłączenie rury wydechowej swojego samochodu do swoich dróg oddechowych. Co jak co, pomysł na śmierć miał[1].

Debiutancki album zespołu, niezwykle oryginalnie zatytułowany Boston, który wydany był w 1976 roku – czyli zaraz po powstaniu zespołu – odniósł ogromny sukces komercyjny. Właśnie na tej płycie znajdował się największy przebój wylansowany przez zespół – More Than A Feeling. Riff z tej piosenki później ukradła Nirvana za sprawą Smells Like Teen Spirit, czyli popularnej wśród emo piosenki o szamponie przeciwłupieżowym zapachowym. Późniejsze wydawnictwa zespołu nie odniosły jak na razie większych sukcesów, prócz kilku numerów tu i tam.

[edytuj] Członkowie

[edytuj] Obecny skład

  • Tommy DeCarloskowyt. Dowód na to, że zespół desperacko poszukiwał nowego wokalisty. Poznali go bowiem na mediach społecznościowych;
  • Tom Scholzrzeźbienie wiosła, keyboardy i brzdąkanie na basie. Jeżeli nie ma go w zespole, to oznacza, że to wcale nie Boston;
  • Gary Pihl – drugi gitarzysta. Pomaga Scholzowi w osiągnięciu harmonii gitarowych tak słynnych dla zespołu;
  • Tracy Ferrie – drugi basista. Jest mężczyzną, a ma imię z reguły żeńskie, więc jest odpowiednikiem Conchity Wurst w zespole;
  • Beth Cohen – tym razem już definitywnie pani. Basistka, która pojawiała się w zespole raz na ruski rok na chwilę, ale wróciła na stałe;
  • Jeff Nealperkusista, który według brzmienia swojego nazwiska bardzo lubi klęczeć. Bez skojarzeń.

[edytuj] Byli członkowie

  • Brad Delp – najbardziej znany wokalista zespołu, który nagrał z nimi wszystkie ich najlepsze numery;
  • Fran Cosmo – Franek z kosmosu, czyli kolejny były wokalista, który nagrał z zespołem tylko jedną płytę: Walk On. Sądząc po okładce, byłą jedną wielką kraksą;
  • Anton Cosmoczłonek rodziny Frana Cosmo, który był tekściarzem oraz wspierającym gitarzystą zespołu;
  • Curly Smithperkusista, który grał na dodatek na harmonijce ustnej. Jego imię po angielsku brzmi zakręcony;
  • Jim Masdea – pierwszy perkusista zespołu z tak bujnym afro, że nawet Bob Ross by mu zazdrościł;
  • Fran Sheehan – pierwszy basista zespołu. Późniejszy wokalista Fran Cosmo prawdopodobnie zaCenzura2.svgał mu imię;
  • Sib Hashian – kolejny prastary perkusista zespołu, tym razem bez bujnego afro[2];
  • Barry Goudreau – jakiś tam gitarzysta wspierający z bardzo francuskim nazwiskiem. Przypadek? Nie sądzę;
  • Chris Rivas – jakiś tam perkusista, który w skromnych progach zespołu zawitał jedynie na kilka miesięcy w roku 1985;
  • David Sikesbasista i keyboardzista zespołu od 1987 do 1997 roku, o którym tak naprawdę nic nie wiadomo;
  • Doug Huffmanperkusista i keyboardzista. Nie wiadomo, jak grał na dwóch tych instrumentach jednocześnie[3];
  • Anthony Citriniteperkusista, o którym – tak samo jak o Davidzie Sikesie – nic nie wiadomo;
  • Tom Hambridge – kolejny perkusista, który grał w zespole rok lub dwa[4]!? Jego nazwisko w wolnym tłumaczeniu brzmi „most z szynki”;
  • Michael Sweetwokalista i gitarzysta rytmiczny. Jego imię i nazwisko brzmią w wolnym tłumaczeniu „słodki Michał”, lecz zakładając, że jest grubo po pięćdziesiątce, nie jest taki „słodki”;
  • David Victor – wspierający wokalista i gitarzysta, który grał w zespole od 2012 do 2014 roku;
  • Kimberley Dahmebasistka, gitarzystka i wokalistka. Ciekawe, jak robiła to wszystko za jednym zamachem. A, no tak – taka jest natura kobiet.

[edytuj] Historia

Boston 1977.JPG

Popatrzcie no tylko, jacy kawalerzy

Braddelpbeatlejuice.jpg

Brad Delp. Patrz, jak się szczerzy

[edytuj] 1976–1990

Historia zespołu Boston zaczęła się od momentu, w którym zamieszkały w mieście Boston[5] przyszły gitarzysta, keyboardzista i basista zespołu – Tom Scholz – zadecydował rzucić swoją dotychczasową pracę w firmie Polaroid i nagrać pornografię demografię, aby stać się zawodowym muzykiem. Myśląc, że to będzie niewypał, przekazał kilku wytwórniom swoje pobrzdękiwania, i zacierając ręce, czekał na jakąkolwiek odpowiedź.

W 1976 roku, Scholz otrzymał powiadomienie od wytwórni Epic Records, informujące go, iż wytwórnia jest zainteresowana jego demografią. Scholz odpisał, że wyda je taką jaka była. Epic Records sprzeciwiło się mu jednak, zmuszając go do ponownego nagrania płyty w studiu, z wokalistą Bradem Delpem. Już sierpniem 1976 roku album Boston ukazał się w Stanach Zjednoczonych. Wbrew oczekiwań zespołu, płyta, która przedstawiła nowy odłam rocka oraz zdefiniowała późne lata 70. XX wieku, odniosła ogromny sukces, a piosenka More Than A Feeling otrzymała miano najbardziej przeżartej komercją piosenki wszech czasów, lub przynajmniej w historii rocka.

Po wydaniu pierwszej płyty, zespół udał się ponownie do studia, aby nagrać drugi album – Don't Look Back, który finalnie wydany był w 1978 roku. Na płycie znajdowało się o niebo mniej przebojów niż na poprzedniej, a sam Tom Scholz wyznał, iż nie był usatysfakcjonowany wynikiem końcowym, mówiąc o tym, jak mało czasu mieli, aby nagrać płytę. Idąc śladem tego, że według Scholza zespół najlepiej brzmiałby, gdyby płyty byłyby wydawane po latach nagrywania, zespół udał się od razu po wydaniu drugiej płyty do studia, zmieniając przy okazji wytwórnię na MCA Records, a trzecia płyta – Third Stage – ukazała się dopiero w 1986 roku, czyli całe 8 lat później. I tak im się nie opłacało, bo przebojów na niej prawie wcale nie było.

Przez cztery lata w studiu wiało sandałem[6], a w 1990 roku Brad Delp oznajmił, że opuści zespół, aby dołączyć do innego zespołu, bo tak.

[edytuj] 1990–2007

Gdy w 1990 Brad Delp znienacka opuścił zespół, Tom Scholz planował już nagranie nowej płyty, a odejście Delpa te plany spuściło w klozecie. Ale nie do końca. W akcję wkroczył wtedy niepowstrzymany superbohater, a ściślej nowy wokalista zespołu Boston, Fran Cosmo. Nowa płyta – Walk On – była ukończona już w 1994 roku, lecz przez chamskie zastąpienie nieobecnego Delpa jakimś tam Frankiem z kosmosu, nie sprzedała się dobrze wśród fanów.

Lecz w 1995 roku w akcję wkroczył kolejny niepowstrzymany superbohater, a ściślej poprzedni wokalista zespołu Boston, Brad Delp. Zespół, do którego odszedł, stał się prawdopodobnie przeszłością, a do Boston wrócił poprzez wyraz dezaprobaty w kierunku nowej płyty która nie zawierała jego skowytu. Wnet ogłoszono wtedy, że Cosmo zagra wraz z Delpem trasę koncertową. Po trasie, Cosmo opuścił zespół i uciekł do reszty Franków z kosmosu.

W 1997 roku wydano album kompilacyjny Greatest Hits, na którym znalazły się największe przeboje zespołu. Według fanów, było to oznajmienie końca zespołu.

W 1998 roku zespół powrócił do studia, w którym wówczas wiało sandałami i innymi elementami obuwia, aby nagrać kolejny album, zatytułowany Corporate America, czyli „korporacyjna Ameryka”. Ostatecznie płyta wydana była zimą 2002 roku. Mimo że w większości piosenek na wokalu był oryginalny wokalista, Brad Delp, płyta tak czy siak była bez ładu i składu.

W roku 2006 wydano zremasterowane edycje dwóch pierwszych albumów zespołu, z kolei 13 listopada 2006 Brad Delp zagrał ostatni swój koncert z grupą Boston.

[edytuj] od 2007

9 marca 2007 roku znaleziono Brada Delpa martwego na podłodze jego łazienki. Prawdopodobnie popełnił on samobójstwo między 11:00 a 13:20 tego samego dnia, poprzez przeciągnięcie blaszanymi rurami spalin z rury wydechowej jego samochodu do łazienki. Znaleziono również rozpalone grille, co sugeruje, iż Delp chciał się również zaczadzić.

19 sierpnia 2007, dzieci Delpa zorganizowały koncert w imieniu zmarłego wokalisty. Frankowi z kosmosu nie chciało się ruszyć grubej dupy, więc usprawiedliwił się uszkodzeniem głosu i braku możliwości śpiewania. Tom Scholz zamiast kosmicznego Franka zaprosił Tommiego DeCarlo, którego poznał na mediach społecznościowych.

DeCarlo został później stałym członkiem zespołu, a w 2013 roku zespół wydał nowy album – Life, Love & Hope.

[edytuj] Dyskografia

[edytuj] Boston (1976)

Pierwsza, debiutancka płyta wydana przez zespół Boston, oryginalnie zatytułowana …również Boston, zaczęła się od demografii nagranej w garażu ojca gitarzysty. Gdy wspomnianą demografią zainteresowała się wytwórnia płytowa Epic Records, Tom Scholz, gitarzysta zespołu, postanowił ją wydać, lecz wytwórnia zażądała ponownego nagrania płyty w studiu. Gdy w 1976 roku wydano płytę, zespół stał się definiujący dla siódmej dekady dwudziestego wieku naszej ery, gdyż odniosła ona ogromy komercyjny sukces[7]. Na płytę zespół wcisnął następujące kawałki:

  • More Than A Feeling – pierwsza piosenka na pierwszej płycie tego zespołu, a szlagier, że ho ho. Piosenka ta jest w radiach rockowych klasyfikowana jako pasożyt ze względu na jej komercyjność;
  • Peace of Mind – kolejny szlagier, tym razem trochę mniejszy, bo dla pracowników radia piosenka ta jest za długa. Trwa bowiem jakieś pięć minut z haczykiem;
  • Foreplay – instrumentalny wstęp do piosenki Long Time. Tytuł tego wstępu brzmi po polsku „gra wstępna”, więc następująca piosenka musi być naprawdę dobra;
  • Long TimeBrad Delp śpiewa o tym, że upłynęło bardzo dużo czasu od czegoś, ale tak naprawdę za nic nie chcę nas poinformować, od czego;
  • Rock & Roll Band – zespół chciał zaimponować słuchaczom oryginalną piosenką, więc napisali piosenkę o sobie;
  • Smokin' – piosenka, która nie mogła być odtwarzana w radiu, bo tytuł zachęcał młodzież do kupowania papierosów;
  • Hitch A Ride – po tych wielu kawałkach, na których słychać było ciężkie gitary, przydała się spokojniutka piosenka przepełniona delikatnym brzdękoleniem;
  • Something About You – piosenka, w której Brad Delp przyznaje, że nie kochałby takiej jednej dziewczyny, gdyby nie taka jedna drobnostka, która w piosence nie zostaje nawet wymieniona;
  • Let Me Take You Home Tonight – piosenka rozpoczyna się jak jakaś ballada country, a kończy się rozpędzona w pCenzura2.svgu. Chociaż trochę postępu.

[edytuj] Don't Look Back (1978)

Po wydaniu niesamowicie oryginalnie zatytułowanego albumu Boston, zespół od razu wrócił do studia, aby nagrać drugi albumDon't Look Back. Tytuł ten można przetłumaczyć jako „nie patrz za siebie”. Sugeruje on bowiem, żebyś nie patrzył na tego zdziczałego iluminatę, który za Tobą stoi. Serio, on tam stoi. Tylko nie patrz, bo Cię zje. Tak czy siak, plytę wydano w 1978, lecz Tom Scholz oznajmił, że nie jest usatysfakcjonowany efektem końcowym. Powiedział, że na nagrywanie następnej płyty spędzi więcej czasu i włoży w nią więcej pracy. Na płytę wciśnięto na chama następujące pieśni biesiadne:

  • Don't Look Backnie patrz za siebie. Po prostu tego nie rób;
  • The Journey – instrumentalny wstęp do piosenki It's Easy, trwający nieco ponad półtorej minutki. Nic specjalnie ciekawego, ale zły nie jest;
  • It's Easy – piosenka, której tytuł tłumaczy się na To proste. Ma to złudzić słuchaczy i zmusić ich do wierzenia, że granie na fujarkach i innych kobzach jak takie gwiazdy jak Boston jest super-proste;
  • A Man I'll Never Be – piosenka, której tytuł tłumaczy się na „nigdy nie będę mężczyzną”. Prawdopodobnie jest to autobiograficzna forma piosenki autorstwa Anny Grodzkiej[8];
  • Feelin' Satisfied – prosta, atrakcyjna rockowa melodia. Dokładne przeciwieństwo tego, co czuł Tom Scholz po wydaniu płyty – „uczucie satysfakcji”;
  • Party – jak na dzisiejsze standardy mogliby zatytułować tą piosenkę Party Hard. Piosenka opowiada o tym, jak Brad Delp był na imprezie i później rzygał pianą do sedesu;
  • Used To Bad News – w tej piosence Brad Delp oświadcza nam, że od pewnego czasu przyzwyczaił się już do złych wieści;
  • Don't Be Afraid – tytuł tej piosenki po polsku brzmi „nie bój się”. Z takimi odzywkami wśród dziewczyn nikt nie zaszedłby daleko.

[edytuj] Third Stage (1986)

Jak Tom Scholz powiedział, tak Tom Scholz zrobił – zespół do studia ponownie udał się tuż po wydaniu Don't Look Back w 1978 roku, a płyta, nad którą pracowali, została wydana dopiero w 1986, czyli całe osiem lat później. Czy to w końcu jest „pielęgnowanie perfekcji technicznej” płyty, jak opisał to Scholz, czy opiCenzura2.svgnie się!? Sami oceńcie. Płytę słucha się jak jedną długą piosenkę, bo każda piosenka opowiada o wyprawie kosmicznej i brzmi tak samo. Na samej płycie zresztą znajdują się następujące perfekcyjne utwory:

  • Amanda – piosenka miłosna o dziewczynie imieniem Amanda, jakby ktoś nie zauważył. Na płycie znajduje się jeszcze jedna piosenka miłosna o innej dziewczynie, sugerując, iż tekściarz obie zdradzał;
  • We're Ready – zespół tą piosenką oznajmia nam, iż są gotowi. Nie wiadomo jednak, na co, i nikt nie był w stanie tego wytłumaczyć przez ostatnie paredziesiąt lat;
  • The Launch – trzyczęściowe, instrumentalne intro do piosenki Cool The Engines. Mimo że trwa niecałe trzy minuty, składa się z następujących sekcji;
    • Countdown – taki tam szum i skowyt, którego nawet nie słychać, gdy głośność nie jest podkręcona;
    • Ignition – jebudu, i w ruch idzie agresywny riff, atakując nas znienacka przy prędkości dźwięku, czy nawet światła, jak sugeruje okładka;
    • Third Stage Separation – taki sam bezcelowy szum, jak i Countdown. Nic ciekawego.
  • Cool The Engines – w końcu zaczęła się jakaś normalna piosenka, po tych szumach, skowytach i agresywnych riffach. Opowiada ona o chłodzeniu silników statku kosmicznego[9];
  • My Destination – pijany Tom Scholz wsiada po imprezie do taryfy, a taryfiarz pyta się go o punkt docelowy. Scholz odpowiada mu ledwo słyszalnym Mgrfft;
  • A New World – co oni z tymi krótkimi, instrumentalnymi wstępami do piosenek? Czy na to Scholz spędzał te osiem lat?;
  • To Be A Man – piosenka o Conchichie Wurst, która się rozmyślił(a?), i ma niespełnione aktualnie do napisania piosenki marzenie, aby stać się znowu mężczyzną;
  • I Think I Like It – znów piosenka autorstwa Conchity. Tym razem tytuł można przetłumaczyć na „myślę, że mi się to podoba”, więc może i znowu się rozmyśliła;
  • Can'tcha Say (You Believe In Me) – piosenka kwestionująca to, iż słuchacz wierzy w tekściarza. Pod koniec piosenki znajduje się osobny, instrumentalny fragment, zatytułowany Still In Love;
  • Hollyann – wspomniana wcześniej piosenka miłosna, która służy jako dowód, iż tekściarz zdradzał Hollyann i Amandę.

[edytuj] Walk On (1994)

Po odejściu Brada Delpa w 1990 roku, zespół był od razu studiu. Nie podważaj tego, i nie pytaj jak – po prostu tak było. Po kilku latach prac, wydano w 1994 roku płytę pod tytułem Walk On, czyli „idź dalej”. Pomijając fakt, iż brzmi to jak coś co powiedziałby gwałciciel do swojej ofiary w środku lasu, płyta ta była pierwszą, która zamiast Brada Delpa mianowała Frana Cosmo – czyli Franka z kosmosu – na wokalistę. Na płytę wrzucono następujące repertuary:

  • I Need Your Love – osoba, która napisała tę oto piosenkę, potrzebuje Twojej miłości, aby przeżyć. Ale Ty mówisz jej: Wal się;
  • Surrender To Me – kolejna dziwna odzywka – „poddaj się mnie”. Do głowy przychodzi tylko oficer Gestapo krzyczący na cały regulator tytuł piosenki;
  • Livin' For You – tytuł tłumaczy się albo na „mieszkam dla Ciebie”, albo na „żyję dla Ciebie”, w zależności od odbiorcy i mózgu odbiorcy;
  • Walk On Medley – medley, czyli jedna piosenka, która dzieli się na wiele piosenek, a ściślej na następujące:
    • Walkin' At Night – pierwsza, instrumentalna część medleyu;
    • Walk On – druga, tytułowa część medleyu, zarówno jak i tytułowa piosenka albumu;
    • Get Organ-ized – pierwsza część wciśniętych na chama organów wewnętrznych między pierwszą a drugą częścią Walk On;
    • Get Reorgan-ized – druga część wciśniętych na chama organów wewnętrznych między pierwszą a drugą częścią Walk On;
    • Walk On (Some More) – nareszcie kolejna część Walk On.
  • What's Your Name – brak znaku zapytania po pytaniu. Grammar Nazi opłakują poległy tytuł tejże piosenki;
  • Magdalene – jeżeli myślałeś, że zespół przystopuje z piosenkami których nazwy skomponowane są jedynie z żeńskich imion, myliłeś się;
  • We Can Make It – jeżeli wierzysz w siebie, dasz radę. Oczywiście tylko według autora tej piosenki.

[edytuj] Corporate America (2002)

Ostatni album Boston, na którym śpiewa Brad Delp. Przy tym albumie chłopaki już trochę wymiękli, bowiem na ostatniej stronie książeczki, która znajduje się w okładce oficjalnej płyty CD tego albumu znajdują się informacje o ochronie środowiska i pomaganiu zwierzętom. Z pewnością są to najważniejsze rzeczy, jakie musi robić rockman. Na płytę umieszczono następujące serie jęków błędnie oznaczonych jako piosenki:

  • I Had A Good Time – jak mówi nam już sam tytuł, autor piosenki – w tym przypadku Tom Scholz – opowiada nam o tym, że się dobrze zabawił, lecz co tak naprawdę miał na myśli wie tylko i wyłącznie on sam;
  • Stare Out Your Window – piosenka o murzynie, który podpatrywał członków zespołu przez okno. A może to była wina tych narkotyków, które brali przed każdym koncertem;
  • Corporate America – tytułowa piosenka, jak sugeruje tytuł, opowiada o korporacjach kłócących się między sobą o Amerykę. Niezbyt ciekawy temat;
  • With You – tytuł tej piosenki przetłumaczony na język polski brzmi „z Tobą”, więc można by się domyśleć, że autor piosenki szykuje za Twoimi plecami coś z grubej rury;
  • Someone – po polsku tytuł tej piosenki brzmiałby „ktoś”. Nie wiadomo jednak, kim jest ten ktoś, więc piosenka w esencji może być i o nikim;
  • Turn It Off – poważna prośba. „Wyłącz to”. To samo mówi Twoja matka, gdy w telewizji z jakiegoś kuriozalnego powodu leci TVN24 czy inna Republika;
  • Cryin' – ból i płacz, puacz i bul. Piosenka zadedykowana jest płaczu, sądząc po jej nazwie. Ulubiona piosenka emo. Mimo tego, usłyszenie jej ich nie uszczęśliwi;
  • Didn't Mean To Fall In Love – „nie miałem na myśli się zakochać”, czyli ktoś pożałował swoich dewiacji seksualnych po byciu namierzonym przez ABW we własnej osobie lub osobach;
  • You Gave Up On Love – druga piosenka o miłości z rzędu na tej płycie, tym razem bez udziału ABW czy innych Onych.

[edytuj] Life, Love & Hope (2013)

Jak na razie najnowszy materiał, który grupa była w stanie nagrać, a i tak słychać, że ze znacznymi trudnościami. Płytę nagrywano bodajże od 2003 do 2013 roku, czyli aż 10 lat – dekadę – a i tak brzmi to jak amatorskie pojękiwanie i skowyt psów. Może to być również wrażenie, że czegoś brakuje – jest to bowiem pierwszy album wydany od czasu śmierci Brada Delpa, byłego wokalisty zespołu – i tyle można powiedzieć, że przewraca się on w grobie. Na płycie znajdują się następujące bezmyślnie rozmieszczone odcinki nieharmonicznego stękania:

  • Heaven On Earth – tytuł tego utworu z pewnych powodów powinien brzmieć raczej Hell On Earth, lecz jest jaki jest, bo jest odgapiony od zespołu Asia;
  • Didn't Mean To Fall In Love – a co mu tutaj widzimy? Dziesięć lat prac i podrzucają nam piosenki z poprzedniej płyty?;
  • Last Day Of School – „ostatni dzień szkoły”, czyli instrumentalne pojękiwania w wykonaniu starca muzyka Toma Scholza, który zapewne wie wszystko o wspomnianej szkole;
  • Sail Away – ktoś gonił członków zespołu z kijem baseballowym, lecz w pobliżu była niejaka łódka, więc zespół odpłynął w pCenzura2.svgu;
  • Life, Love & Hope – „życie, miłość i nadzieja”, czyli trzy rzeczy, których w dzisiejszym świecie brakuje najbardziej, czy też według poważnych przedsiębiorców – najmniej;
  • If You Were In Love – piosenka o miłości, czyli takie pierdu, pierdu – będzie wiosna o byle czym i o wąchaniu kwiatków od spodu i dostawaniu od tego alergii i śmierci z powodu wspomnianej alergii;
  • Someday – kolejny tytuł piosenki zgarnięty na żywca od zespołu Asia, więc raczej szlagiera z tego nie będzie, jeżeli to ma być podróba Made in Boston;
  • Love Got Away – znowu o miłości, ale o whiskaczu z colą i kobietach nikt oprócz Lemmy'ego nie odważy się zaśpiewać, a on i tak już nie żyje;
  • Someone – piosenka skradziona z poprzedniej płyty – po polsku tytuł tej piosenki brzmiałby „ktoś”. Nie wiadomo jednak, kim jest ten ktoś, więc piosenka w esencji może być i o nikim;
  • You Gave Up On Love – kolejna piosenka skradziona z poprzedniej płyty – druga piosenka o miłości z rzędu na tej płycie, tym razem bez udziału ABW czy innych Onych;
  • Te Quiero Mia – wciśnięta na tą płytę na żywca meksykańska pieśń ludowa, bo czemu nie;
  • The Way You Look Tonight – kolejna piosenka przepełniona bredniami o miłości, sraniu w lesie, i późniejszego podcierania się łopianem;
  • O Canada – na koniec na chama wciśnięty na tą płytę hymn Kanady, mimo że zespół pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, bo tak.

Przypisy

  1. Albo jacyś smutni panowie mieli pomysł, jak jego śmierć zatuszować…
  2. Choć mógł mieć takie gdzie indziej.
  3. Chyba, że miał do dyspozycji automat perkusyjny, ale wtedy nie byłby do końca perkusistą…
  4. To chyba jakaś plaga!
  5. Niespodzianka – pochodzenie nazwy zespołu.
  6. Z masłem…
  7. Niestety nie taki ogromny, aby zespół pamiętały dziś gimbusy, lecz to nawet dobrze.
  8. Gdy ją pisała, to się jej jaja pociły z wzruszenia.
  9. Najprawdopodobniej własności kosmicznego Franka Cosmo.

Medal.png

Nasze strony
Przyjaciele