Deus ex machina
Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Deus ex machina – pan, władca, bóg i guru dla podległych mu maszyn. Komputer, którego głównym celem jest przewiercenie się do Syjonu i spacyfikowanie jego mieszkańców.
Deusz ex machina od pierwszego uruchomienia zaciekle rywalizuje z Architektem, chciałby go nawet sformatować, co jest niemożliwe, bo Architekt generuje wszystko co istnieje, a jego likwidacja oznaczałaby koniec dla każdego. Deus ex machina w przeciwieństwie do Architekta zawiesza się (Windows i wszystko jasne) i to bardzo często, co u zwykłego mieszkańca Ziemi objawia się nagłym swędzeniem w okolicach mostka. Ale największym jego utrapieniem jest agent Smith, program który początkowo miał jego i całą sztuczną rzeczywistość chronić, (przez Neo, stał się wirusem, wciąż kompilującym swój kod źródłowy) do umysłów innych. Deus ex machina od tamtego czasu stał się osowiały i flegmatyczny (ułożenie pasjansa zajmuje mu 2 godziny). Smith bardzo powoli wyniszcza jego dysk twardy kopiując się jak oszalały... tak, tak, Smith wciąż się kopiuje, nie wierzcie filmom braci Wachowskich jakoby został pokonany przez Neo. Mimo wirusa Deus ex machina wciąż update'uje system utrudniając Smithowi nadpisywanie plików i małymi kroczkami fragmentuje Smitha, rozsyłając części jego kodu po całym Matrixie.
By przeżyć, codzienie Deus ex machina wcina 60 ton złomu i łapczywie wysysa energię witalną z ludzi podłączonych do Matrixa. Jego procesor jest chłodzony przez dwa papierowe wiatraczki. W nocy podczas snu chrapie wydając z siebie metaliczny dźwięk przypominający walenie łyżką o garnek.

