Diego Maradona

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Maradona eg 3203

Diego, po nieskutecznej terapii, podjął drastyczne kroki i pobił swojego terapeutę wykrzykując jednoznaczne słowa

Tak podać mógł tylko Maradona

Dariusz Szpakowski o Messim

Diego Armando Maradona (ur. 1960) – argentyński właściciel swojej ręki, ćpun, Bóstwo Argentyńskiego Kościoła Diego Maradony, a przy okazji były piłkarz. Jak zaora nogą, to zostanie jeszcze większy znak, niż jak uszczypie rak nieborak.

[edytuj] Dzieciństwo

Mały Diego marzył o karierze sportowej, choć przede wszystkim umiał grać piłką Ręką, która zawsza była bardziej Boska od niego samego. Niestety, urodził się w Argentynie, gdzie mało kto zna szczypiorniaka, a każdy lubił kopać gałę. Przeróżni trenerzy próbowali wyciszyć Boskość Jego Ręki na rzecz innych części ciała,[1] bo na bramkarza był za niski. Ostatecznie okazało się, że te inne części ciała również są dostatecznie Boskie i po paru sezonach w lidze argentyńskiej został powołany na mundial.

[edytuj] Kariera

[edytuj] Mundial 1982

Diego dostał szansę w każdym meczu, lecz jako Bóg, On bramki mógł zdobywać tylko samodzielnie. Na dobry początek Albicelestes przegrali z Belgami, bo oni cięli Maradonę, choć nikt go wtedy jeszcze nie znał. Niedostatecznie cięli Węgrzy, przez co strzelił im dwie bramki. W drugiej fazie trafili na Brazylię i Włochy, gdzie przede wszystkim Argentyna popisywała się zdobywaniem punktów w klasyfikacji w fair play, w czym On dołożył się z trzema punktami. To, że kartki zdobył na stadionie Espanyolu sprawiło, że kupiła go FC Barcelona.

[edytuj] Mundial 1986

Znów Diego dostał szansę w każdym meczu, tylko teraz było ich siedem i to wszystkie nie przegrane. Problemem był fakt, że teraz wszyscy Jego traktowali poważnie, co nie przeszkadzało w ukazywaniu Jego Boskości. I w ćwierćfinale zdarzyło się najważniejsze objawienie Ręki Boga. Było to na tyle Boskie, że Wielkość tego Objawienia wpłynęła na umysł sędziego, który stwierdził, że Bóg może strzelać bramki Ręką. Nie dotarło to do Anglików, którzy dyskutowali z sędzią. Diego postanowił zatem wpłynąć również na umysły Angoli, w wyniku czego On strzelił bramkę, która bez Mocy Boskiej nie miała prawa wpaść. Ostatecznie Albicelestes wygrali w finale z Niemcami. Szkopy jednak okazali się takimi Antymaradonami, że nie obchodziły ich tracone bramki. W sumie Maradona strzelił pięć cztery gole, co nie starczyło na Złoty But, nie mówiąc już o Złotych Getrach. Na pocieszenie dostał Złotą Piłkę.

[edytuj] Mundial 1990

Tym razem cała Jego Moc była skupiona na cudach, bo tylko cudami Argentyna znalazła się w finale. Cudem było nawet wyjście z grupy[2], gdzie ulegli Kamerunowi i zremisowali z Rumunią. Efektem było spotkanie z Brazylią w 1/8 finału. Canarinhos zostali pokonani bardziej przez środki przeczyszczające niż umiejętności Albicelestes. Cudem pokonali też Jugosławię po karnych, w trakcie których Diego popisał się przestrzeleniem. Włochów też załatwili po karnych, choć tym razem Jemu nie udało się przestrzelić. Dopiero w finale Szkopom udało się pokonać Argentynę. Na tym występie wzorowali się Messi i Franciszek na Mistrzostwach świata w 2014. roku. Też Argentyna uległa Niemcom w finale.

[edytuj] Mundial 1994

Tym razem Maradona zrobił coś, czego nie zrobił cztery lata wcześniej. Strzelił bramkę! Jednak po wygranych meczach z Grecją i Nigerią okazało się, że Diego tym razem zażył coś innego niż kokaina i został zdyskwalifikowany. Albicelestes pozbawieni Bóstwa przegrywają z Bułgarią,[3] a potem z północnymi sąsiadami Bułgarów.[4] Wniosek: Argentyna za Maradony była najlepsza, ale wtedy nie mogła pokonać Rumunii.

[edytuj] Po posłannictwie

Gdy znudziło mu się granie w argentyńskiej Primera Division, zaczął po prostu delektować się życiem i koką patrząc jak rośnie Jego kult. W 2010 roku pozwolono mu nawet poprowadzić kadrę na mistrzostwach świata. Nie utrzymał stanowiska ze względu na nie zdobycie tytułu mistrzowskiego, choć Albicelestes rozbili się na Niemcach[5] zero do czterech. Ostatecznie Bóg jednak stwierdził, że jednak Jahwe jest bardziej Boski i wyznaje teraz katolicyzm, co nie przeszkadza mu nadal być ćpunem i Bogiem. Nie ma Argentyńczyka ani Neapolitańczyka, który by Mu nie oddawał czci. Póki co, tylko Messi odważył się nosić dziesiątkę w kadrze. Natomiast reszta świata się z niego śmieje, że umiał strzelać bramki, ale tylko Ręką.

[edytuj] Kluby

[edytuj] W Barcelonie

Barca spodziewała się krewkiego piłkarza i otrzymała to co chciała. W sezonie 1982 – 1983 nawet zdobywa puchar Hiszpanii, choć częściej On siedzi w szpitalu z powodu kontuzji. Do nielicznych meczy z Barceloną można zaliczyć El Clásico na San Bernabeu, gdy otrzymał aplauz od kibiców Realu... I to za strzeloną bramkę![6] Władzom Barcy wydawało się, że już nie może być gorzej i pozwolili Diego zostać na jeden sezon i się okazało, że jednak może być jeszcze gorzej. W przegranym finale pucharu Hiszpanii w 1984 roku z Atleticiem Bilbao po raz pierwszy ujawnia się Ręka Boga i dochodzi do takich działań, że kamień na kamieniu nie pozostał, a 60 osób było rannych, co jest raczej sporym wynikiem zważywszy, że na boisku powinny być najwyżej 23 osoby.[7] Maradona wylatuje, ale nie za bójkę, tylko za przegranie finału o puchar. Jako, że nigdzie go nie chcieli to trafił do Napoli.

[edytuj] W Napoli

Tu Diego spędził aż siedem sezonów, bo nigdzie indziej Jego nie chcieli stając się w zasadzie jedynym wartościowym zawodnikiem jaki kiedykolwiek był w tym klubie. Okazało się szczęśliwie dla Napoli, że transfer za dziesięć i pół miliona dolarów przyniósł im jedyne dwa mistrzostwa Włoch, dwa wicemistrzostwa i króla strzelców w sezonie 1987 – 1988. W ten sposób Diego rozszerzył swój kult na teren Włoch. Wiernym Makaroniarzom pozostawił prezent w postaci nieślubnego syna próbując dorównać Jahwe, Który zrobił to samo dla Narodu Wybranego. W końcu jednak w Napoli dotarli do tych samych wniosków co w Barcy, by On sezon 1992 – 1993 spędził w Sevilli, a potem wrócił do siebie.

Przypisy

  1. BEZ SKOJARZEŃ, świntuchy!
  2. Z trzeciego miejsca
  3. Ha ha ha!
  4. Jeszcze większe ha ha ha!
  5. I znowu te Szkopy
  6. I to właściwą bramkę... Z punktu widzenia Barcelony!
  7. A sędzia to co?
Nasze strony
Przyjaciele