Dream Evil

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Dream Evil 2010.05.06

Podczas zarabiania na życie

Dream Evil (pol. Sen Zło) – szwedzki zespół power metalowy założony przez producenta, a zatem skrajnie komercyjny. Mimo to wydał jeden utwór, który wyszedł poza konwencję i, co ciekawe, do dzisiaj jest jedynym cenionym utworem grupy. Członkowie zespołu występują pod pseudonimami, bo sami się go wstydzą.

[edytuj] Historia

Pewnego dnia Fredrik Nordström został zaproszony na tzw. przyjęcie artystyczne, zwane przez pospolitą tłuszczę, libacją alkoholową. Poznał tam młodego greckiego gitarzystę o bardzo skomplikowanym nazwisku. Było ono do tego stopnia skomplikowane, że Nordström jeszcze tego samego dnia zwracał się do gitarzysty per Gus. Wraz z ilością wypitego alkoholu wzrastała też przyjaźń między dwoma muzykami. W pewnym momencie dojrzała na tyle, że postanowili mieć razem dzieci założyć własny zespół. Do współpracy zaprosili perkusistę Snowiego Shawa oraz dwóch gości znalezionych pod budką z piwem – wokalistę Niklasa Isfeldta i basistę Petera Stålforsa.

Jako że już na wejściu mieli do dyspozycji studio nagraniowe i wejścia w branży Nordströma, debiut nie sprawiał im najmniejszych trudności. Skład wydał w ciągu trzech lat trzy nie różniące się od siebie utwory, z czego na ostatnim znalazł się utwór, który uczynił zespół znanym w całej Europie. Gy wydawało się, że czeka ich już tylko sława, wino, kobiety i śpiew, Gus postanowił opuścić zespół i, pewnego dnia udawszy się w mrok, już nie wrócił. Zastąpiono go imitacją gitarzysty i zespół zaczął się powoli staczać. Dlatego też postanowili odejść także wokalista i basista, ale po kilku miesiącach na bezrobociu wrócili. Wydawało się, że w tym składzie wydany zostanie następny album, ale zespół postanowił zostać dobity przez Snowiego Shawa, który odkrył w sobie talent wokalny (szkoda, że nie odkrył go nikt poza nim) i również odszedł. Co gorsza, również nie wrócił.

Wkrótce Nordström znalazł sobie nowego pałkarza i nagrał czwarty album, który dzięki nieprawdopodobnym umiejętnościom gitarzysty prowadzącego został zjechany zarówno przez krytyków, jak i fanów. Pchnęło to szefa do znalezienia nowego gitarzysty, z którym zespół wydał jeszcze jedną płytę i gra do dziś.

[edytuj] Kwestia nazwy

Wbrew pozorom nazwa zespołu nie odnosi się do ich stylu gry, a jedynie do albumu Dio o tej samej nazwie. Do Dio miał też nawiązywać śpiew Isfeldta, ale nie wyszło. Już bardziej nawiązania widoczne są w warstwie lirycznej utworów, trzeba mieć jednak bardzo dużo szczęścia, aby zrozumieć teksty. Isfeldt włada bowiem dziwną odmianą angielskiego, z gatunku tych propagowanych przez polskie nauczycielki.

[edytuj] Skład

  • Nick Night (Niklas Isfeldt znaczy się) – wokal, rzężenie, propagowanie przesadnej angielskiej wymowy. Wytłumaczenie jego pseudonimu jest tak skomplikowane, że aż strach je przytaczać. Otóż, nie chodzi bynajmniej o nawiązanie do mhroku, a o to, że wspomniany Dio śpiewał m. in. o dzieciach nocy (children of the night). Niklas przekonuje nas, że jego tatusiem był on. Ten noc.
  • Ritchie Rainbow (Fredrik Nordström) – gitara rytmiczna, bezczelne wykorzystywanie danych osobowych znanych muzyków oraz ich twórczości.
  • Danee Demon (Daniel Varghemne) – udaje, że gra solówki od 2007 roku. I nawet to udawanie jakoś mu wychodzi.
  • Pete Pain (Peter Stålfors) – gitara z czterema strunami. Jego pseudonim sugeruje masochizm lub sadyzm.
  • Pat Power (Patrik Jerksten) – niby wali w gary, ale Snowy Shaw i tak robił to lepiej. W zespole znalazł się w 2006.

[edytuj] Byli członkowie

  • Gus G. (No memory to read the data) – gitara prowadząca i to taka dobra.
  • Mark Black (Nie miał pseudo, dziad jeden!) – }gitara, ale taka niedobra.
  • Snowy Shaw (Tommie Helgesson) – wymiatanie na perkusji, czasem także wokal wspierający.
  • Jake Lundberg i Tommy Larsson – tak naprawdę nie wiadomo kim byli ani na czym i jak grali, gdyż zespół nie zagrał nawet pół koncertu z ich udziałem. Zastępowali Isfeldta i Stålforsa, gdy ci mieli focha w 2005.

[edytuj] Płyty

  • Dragonslayer (Owca Łowca smoków, 2002) – pierwsza płytka będąca tak naprawdę odbiciem Killing the Dragon Dio. Bardo bladym odbiciem, dodajmy.
  • Evilized (Rozeźlony, 2003) – tu byłoby trochę lepiej, gdyby nie fakt, że znaczną część utworów stanowią ballady, co przy dykcji Isfeldta czyni płytę prawie niesłuchalną.
  • The Book of Heavy Metal (Książka z ołowiu, 2004) – jedyny znany album grupy. Dzięki piosence The Book of Heavy Metal doczekał się nawet wznowienia i oceny 666/5 gwiazdek u wszystkich szanujących recenzentów.
  • United (Zjednoczeni, 2006) – bezsprzecznie najgorszy album zespołu. Zaprzepaścił wszystko, co udało się zawojować trzema poprzednimi i jeszcze trochę.
  • In the Night (W nocy, 2010) – znów całkiem sensowna płyta, daleko jej jednak do Książki.
Nasze strony
Przyjaciele