Drzonków

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Drzonkówwieś w województwie lubuskim, oddalona o ok. 6 km od Zielonej Góry, jej mieszkańcy i historia to tematy sporów wielu szanowanych naukowców.

[edytuj] Istnienie

Wiele osób wierzy, że Drzonków realnie istnieje, lecz dla tych, którzy sprawdzili na mapach Google, jest to jedynie nazwa na niekończącej się drodze. Według wieloletnich badań owa miejscowość pojawia się raz na tysiąc lat, żeby mieszkańcy mogli zebrać potrzebne im zapasy oraz znaleźć odpowiednią ilość osób do prokreacji.

[edytuj] Religia

Mimo kościoła, zbudowanego w Drzonkowie w roku 1612, który miał zapobiec szerzeniu się religii w tej wsi, została ona jednak wierna swojemu Bogowi. Zbyt późne otwarcie szkoły doprowadziło do mylnego rozpoznania Słońca, które w Drzonkowie jest uważane za Księżyc, a Księżyc jest dla nich Słońcem. Tak więc, władcą jest syn boga Księżyca, który mylnie nazywany jest synem boga Słońca.

[edytuj] Mieszkańcy

W Drzonkowie mieszka wiele znamienitych postaci, a liczba ludności to ok. 1500 – znacznie zwiększająca się na czas wyborów samorządowych – słyszano o przypadkach pączkowania.


Crystal Clear app Volume Manager Autor tej sekcji wpisał tu raptem parę słów. Jeżeli denerwuje Cię takie postępowanie – rozwiń ją.

[edytuj] Atrakcje

Jedynym obiektem, którym może zachęcać Drzonków jest Zielonogórski Klub Sportowy, aczkolwiek konie, które się w nim znajdują, dziwnie patrzą się na ludzi, a basen czyszczony jest napalmem.

[edytuj] Mity i legendy

W Drzonkowie znajduje się „autostrada do piekła” z piosenki zespołu AC/DC, która nie prowadzi do piekła, lecz do sklepu, w którym sprzedają tylko stare mleko i źle wydają resztę. Według mieszkańców, w Drzonkowie jest więcej niż jedna asfaltowa droga, lecz jest to kolejny mit, gdyż jedyną ulicą z taką właśnie nawierzchnią jest ul.Olimpijska, która nie ma nic wspólnego z (jak sama nazwa wskazuje) olimpiadą, choć żeby ją przebyć, trzeba być światowej klasy atletą.

[edytuj] Klimat

Granice Drzonkowa wyznaczają granice wiecznego śniegu, gdyż całą powierzchnię wsi pokrywa lądolód. Na szczególną uwagę zasługuje też fakt istnienia tam najgłębszych kałuż, które nigdy nie wysychają, a w ich czeluściach zginęło już wielu poszukiwaczy przygód, a także turystów którzy nigdy nie wrócili z zakupów w „sklepiku na moczarach”.

Nasze strony
Przyjaciele