Eldorado

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Pierwsza Symfonia Jeffa Lynne'a (Eldorado)
Eldorado
Okładka klei się do koncepcji, jak ona sama, znaczy w ogóle
Wykonawca Żarówiasta Orkiestra
Wydany lipiec 1974
Gatunek rock symfoniczny
Długość za krótki
Następny Album Stwarzuj Muzykę
Poprzedni Album A Dnia Trzeciego
 

The dreamer, the unwoken fool
High on the hill in Eldorado

Przesłanie albumu, którego nikt nie rozumie

Tym tym tym tym, tyrymtymtyrymtymtyrymtymtyrymtymtyrymtymtyrymtymtyrymtymtyrymtymtyrymtym

Fan nucący uwerturę

Eldorado na wyrost nazwane Symfonią – pierwszy album koncepcyjny nagrany przez Lekko Elektryczną Orkiestrę, który koncepcyjny jest na zasadzie, że Lynne tak powiedział, a koncepcja była taka, żeby pokazać ojczulkowi, że ten mógłby komponować muzykę klasyczną,[1] jak by mu się chciało. A, że mu się nie chciało, to wyszło mu to tylko połowicznie.

[edytuj] Koncepcja

Śniący, nie przebudzony głupiec wysoko na wzgórzu w Eldorado. Widział córkę Oceana o północy na wodzie i nie może wyciągnąć tego z głowy. O Robinie Hoodzie, Wilhelmie Tellu, Ivanhoe,[2] Lancelocie, możecie się schować, bo mam bankierski zawód w mieście. A w ogóle Niebieski Chłopak powrócił do tego miasta. Podobno był więziony i upalowany na każdej drodze na świecie i z tego powodu nie będzie już trzymał ramion. A dni letnie mnie zawiodły, a dzikie bizony się bawiły, a w Laredo było tornado i wszyscy przyjaciele i kochanki zwiali po tym jak powiedziałem „adios amigos”, więc zachodnia ulica zimowa jest pod ziemią. Przybyłem, więc z dalekich południowych stron, by oddać swe życie za Zielonkę, gdzie wino leje się jak woda. Panie Królestwo, no powiedz mi gdzie jest koniec tęczy. A ty umalowana kobieto, spadaj stąd, spadaj stąd, a może lepiej zostań tu ty niczyje dziecko. Doktorze, no pozwól mi ich uczyć, choć wolę z nich się cieszyć. A więc wypływam na podróż bez powrotu, by znaleźć klucz do wiecznego marzenia, bo tu dla mnie nic nie zostało, więc tu na szczycie wszystkiego, wszystko olewam. Więc zostanęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę, nie wrócę już, Eldorado.[3]

[edytuj] Utwory

  1. Eldorado OvertureUwertura Eldorado, najpierw gadanie, a potem gra orkiestra symfoniczna. Żaden członek zespołu nie nagrywał tego utworu;
  2. Can't Get It Out of my HeadNie wyciągnę tego z mojej głowy, no nie wyciągniesz tej piosenki z twojej głowy;
  3. Boy BlueNiebieski Chłopak, opowieść o smerfie, który powrócił z wojny i nie za bardzo mu się tam podobało.[4]
  4. Laredo Tornado – to wcale nie jest utwór z najmniej spójnym tekstem. Drugi z najmniej spójnym tekstem;
  5. Poorboy (Greenwood)Żul (Zielonka), to jeden z tych, co krzyczy „Złodzieje, Złodzieje!”;
  6. Mister KingdomPan Królestwo, sam Lynne przyznał, że Bóg wie, o co w tej piosence chodzi;
  7. Nobody's ChildNiczyje Dziecko, podobno jest to album o wchodzeniu w sny. Za szóstym razem bohater[5] wpadł na pomysł, żeby wyśnić sobię laskę. Jeszcze się wzbraniał;
  8. Illusions in GMajorIluzje w GDur, Lynne tu wrzucił wszystkie swoje wizje, które akurat były w GDur;
  9. Eldorado – o tym, że jak jesteś samotny, to najlepiej być na haju przez cały czas;
  10. Eldorado FinaleFinał Eldorado, album się kończy.

[edytuj] Twórcy

  • Jeff Lynne – śpiew i gitara, poza tym uchodzenie za super kompozytora i basistę;
  • Bev Bevan – bębnienie;
  • Richard Tandy – klawisze;
  • Mik Kaminski, Hugh MacDowell, Mike Edwards – instrumenty smyczkowe, gdy nie gra orkiestra;
  • Mike de Albuquerque – zwiewanie do mamusi;[6]
  • 70 osób robiących za chór i orkiestrę, ale nikogo to nie obchodzi.

[edytuj] Krytyka

Jest to najwyżej oceniany album ELO przez krytyków, może dlatego, że członkowie zespołu nie mieli aż tak dużo wpływu na warstwę instrumentalną i ogólnie jest fajny. Nie jest to jednak najlepszy album według Lynne'a, bo według niego to jest Poza Niebieskim, który wyróżnia się tym, że jest za długi.

Przypisy

  1. Znaczy synalek
  2. Ktokolwiek to jest
  3. Podobno chodzi o wchodzenie w sny
  4. To jest na wojnie
  5. Dopiero
  6. Serio


Nasze strony
Przyjaciele