Elektrodynamika

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Elektrodynamika klasyczna


Egzotyczna i zupełnie niepraktyczna gałąź fizyki, na siłę wtłaczana młodym, początkowo pojętnym studentom, np. Princeton lub Uniwersytetu Jagiellońskiego, jako przedmiot obowiązkowy. Charakteryzuje się: nagromadzeniem niejasności, niedookreśleń, grubych przybliżeń, niefizycznych założeń, agresywnej matematyki wyższej, nierozwiązywalnych (lub jedynie w przybliżeniu obliczalnych) zadań. Zbyt intensywne uczenie się elektrodynamiki klasycznej może skończyć się trwałym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego. Fizycy teoretycy specjaliści od e. na ogół są roztrzepani i noszą długie, spięte w ogon włosy.


O elektrodynamice powiedzieli:


  • "Nigdy nie zaprzątałem sobie tym głowy
Max. Planck
  • Do dziś jej nie rozumiem
Albert Einstein
  • Są ciekawsze działy fizyki
R. Feynmann
  • To jest najtrudniejszy opis świata, z jakim się spotkacie podczas studiów. Rok temu tylko sześciu osobom z grupy dałem zaliczenie z ćwiczeń
Mój wykładowca od e.
  • Co za debil wymyślił elektrodynamikę?
pewien doktor fizyki.
  • A ch... mnie to obchodzi!
żul spod monopolowego.


[edytuj] Tło teoretyczne

Podobno istnieją równania Maxwella. Zainteresowanym tematem radzimy się kilka razy zastanowić. Równania te niczego nie opisują, są brzydkie, śmierdzą i nie dają się rozwiązać. Istnieje co prawda parę przypadków, takich jak fala płaska (w odróżnieniu od wypukłej? wklęsłej?), pakiet falowy (wtf?) czy dipol elektryczny (patrz także Tercet Egzotyczny), których nikt nie widział, więc pewnie nie istnieją. Należy dodać, że w elektrodynamice nie występują monopole, co dodatkowo powinno czytelnika zniechęcić do zainteresowania tym tematem. (Wystarczająco zniechęciło to cytowanego wcześniej żula.) Osoby reprezentujące przemysł rolniczy mogą odczuwać obrzydzenie w związku z używanym w e. pojęciem pola.

społeczność