Filipiny

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Filipiny
Flag of the Philippines.svg Coat of arms of the Philippines.svg
Flaga jakich wiele – planuje się zastąpić symbol Słońca samym Słońcem Godło – także do wymiany
Stolica Wanilia Manila
Król Rodrigo Duterte
Symbole coroczne tajfuny i erupcję wulkanów
Dewiza Fuck of China
Hymn Alane kenijskiego piosenkarka Wes Madiko i jej koleżanek z Filipin (w wersji międzynarodowej znane jako Wieje sandałem)
Język urzędowy filipiński, angielski, arabski wśród partyzantów stanowiących 80% narodu
Ustrój podobno demokracja
Religia islam, chrześcijaństwo
Waluta handel wyspami – pełno ich tam
 
Obejrzyj ten film na YouTubie
Akcja odbijania zakładników w Manili
NonNews

Filipiny – kraj w Azji, położony na zadupiu kontynentu. Polska Azji – zawsze omijają ją boomy gospodarcze, a zamiast Rosji mają Chiny, które co jakiś czas grożą wojną. Niezwykle gościnny kraj, o którym przekonał się Ferdynand Magellan oraz Aleksander Kwaśniewski.

[edytuj] Religia

Jedna część Filipin jest zamieszkana przez wiernych Chrystusa, druga przez wyznawców Allaha. Filipińczycy jak nikt inny wierzy w przesądy oraz gusła. Do tego stopnia, że gdy nielegalnie poławiano ryby, to zamiast minowania wód postawiono pod wodą pomniki z Jezusem i Maryją. Aby dobrze wypaść przed wizytą papieża Franciszka, to władzę zamknęły w więzieniu bezdomne dzieci. Oprócz tego premier nakazał policjantom ciągłe pilnowanie głowy kościoła katolickiego. W tym celu zaopatrzono policję pieluchami.

[edytuj] Narkomani

Ciekawą rzeczą w Filipinach są narkomani. Jak nigdzie indziej łatwo ich poznać – zazwyczaj mają 12 kul w klatce piersiowej i grono kilkunastu ludzi, którzy cieszą się z wymierzenia sprawiedliwości. Co ciekawe, wśród zamordowanych narkomanów 92% z nich nigdy w życiu nie ćpała ani nie handlowała towarem, a podejrzanie paczki miały w sobie proszki do prania.

[edytuj] Demokracja

Filipiny w dużym stopniu przypominają Polskę – mając do wyboru kilku kandydatów zawsze wybiorą tego, który według nich jest najmniejszym debilem. Co ciekawe, 30 czerwca 2016 roku zasada się nie sprawdziła – wybrano (według opinii międzynarodowej) największego idiotę – Rodrigo Duterte, który w 3 miesiące obraził Amerykanów, ONZ i papieża.

[edytuj] Zobacz też

Nasze strony
Przyjaciele