Grzegorz Ciechowski

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Grzegorz Ciechowski (ur. 29 sierpnia 1957 w Tczewie, zszedł na zawał 22 grudnia 2001 w 100-lycy) – polski muzyk rockowy, Alfa i Omega. Kocha swoje imię i nazwisko, dlatego musi się ono znaleźć w nazwie każdego zespołu, którego jest członkiem.

[edytuj] Młodość

Jako rozpieszczone dziecko został posłany na lekcje fletu, jednak nie przepadał za nimi, bowiem nauczyciel bił go po palcach. Uczył się również gry na fortepianie. Nie podobało się jego rodzicom to, że rozbierał instrument i przestrajał go, żeby wydawał głośniejsze dźwięki. Jako student udał się do ogromnego miasta zwanego Toruniem, gdzie nie znajdowała się jeszcze twierdza wszechmogącego Rydza. Napisał kilka wierszy, a potem stwierdził, że mógłby zacząć wyć w jakimś zespole. Wziął się i został liderem Republiki.

[edytuj] Republika

Jego nowy, niezwykły, inteligencki, nowofalowy zespół odbywał próby w klubie o dwuznacznej nazwie Od Nowa. Grzesiek postanowił wykorzystać swe umiejętności muzyczne nabyte za młodu. W tym celu ukradł z muzeum folkloru harmonijkę ustną, którą później przerobił na flet. Następnie stopił swoje plastikowe narty i powstał keyboard. Żeby nie wyglądało amatorsko, nakleił na niego napis Yamaha. Zespół zdobywał coraz większą sławę, konkurując na listach Marka Niedźwiedzkiego z Pewnymi pstrokatymi alkoholikami, Grupą znanego nam wszystkim ćpuna-kowboja-Indianina-hipisa, Zespołem Pana od ACTA oraz innymi mniej ważnymi. W 1986, gdy to Republika miała nagrywać trzecią płytę, członkowie zespołu dostali wpierdol od Grzesia i grupa się rozpadła.

[edytuj] Obywatel G.C.

Grzesiu, nie zważając na to, że wpędził swych współgrajków w długotrwała depresję, postanowił nagrać płytę solową. Napisał na kolanie jakieś zboczone teksty i zadzwonił po jakichś muzyków sesyjnych, żeby czasami nie przepadł czas w studio. W nagraniu albumu pomogli mu: tymczasowo rozchwiany emocjonalnie gitarzysta-striptizer, jego ówczesna scenografka-kochanka, Janusz Skowron, Krzysztof Ścierański, Jose Torres – maczo, w którym potajemnie podkochiwał się Krzysio, Janusz Tytman i Krzysztof Zawadzki. Po nagraniu albumu tytuły utworów zostały ocenzurowane przez gang Jaruzelskiego i Grzesiek został zmuszony do dopisania do nich, że nie kwestionują potęgi komunizmu i nie lekceważą ZSRR. Mimo tego G.C. i tak nie otrzymał zgody na wydanie płyty (ale oczywiście ją wydał, co on będzie Wojtka słuchał?). Potem wydał płyty: Tak! Tak! sprzeciwiającą się dzikim tłumom nakazującym Grześkowi emigrację, Citizen G.C., na której popisuje się nienaganną angielszczyzną, Stan strachu, będącą ścieżką dźwiękową do filmu pod tym samym tytułem, Obywatel świata, do której nagrania użyto organów kościelnych, chóru i kwartetu smyczkowego i Selekcja, najmniej ważna, bo stanowiąca zbiór najlepszych piosenek Obywatela.

[edytuj] Zmartwychwstanie Republiki

W pewnym momencie[1] Republikę zaproszono na Festiwal w Jarocinie, do mekki mniej hardkorowych punków[2], metali, rockersów i tym podobnych. Niestety, zespół odmówił udziału, co spotkało się z dezaprobatą fanów przechodzącą w rozjuszenie. W następnym roku zjawił się na koncercie, jednak obecni przywitali Grześka i spółkę pomidorami, olśniewającym kefirem, dużo mniej szlachetną od poprzednika maślanką i innymi produktami, które leżą w Tesco w dziale zatytułowanym Nabiał. Mimo przeszkód zespół zaczął grać. Widownia była zauroczona i prosiła o bis, ale koszula Krzywańskiego zaczęła pokrywać się pleśnią i musieli skończyć. W międzyczasie odbył się jeszcze rytuał palenia Nowych sytuacji, które to wierne fanki Republiki przywoziły do domu w ilościach hurtowych.

W 1990 r. zespół zagrał kilka wspólnych koncertów, stwierdził, że fajnie by było razem popić i reaktywowali Republikę. Efektem ich wspólnych zabaw były kolejno albumy : 1991, zawierający tylko remiksy , 82-85, z niesamowitymi, starymi hiciorami zespołu, Siódma pieczęć, ze zboczonymi tekstami naszego bohatera, Republika marzeń, z jeszcze bardziej zboczonymi tekstami powyższego, oraz Masakra, opowiadająca o tym, ile jest sztuki w sztuce, czyli Mamona.

[edytuj] Śmierć

Grzesiu opuścił nasz świat z powodu zawału serca. Wtedy jego koledzy popadli w depresję i oficjalnie zamknęli zespół. Jednak ku chwale Grześka wydali rok po jego śmierci płytę o fenomenalnym tytule Ostatnia płyta. Zawiera ona aż 4 (słownie: cztery) utwory nigdy wcześniej niepublikowane.

[edytuj] Życie prywatne

Grzegorz miał dwie siostry – Aleksandrę i Małgorzatę. Jako student polonistyki poślubił niejaką Joannę Muchlińską, koleżankę z wydziału. W 1985 roku porzucił ją dla Małgosi Potockiej, o czym poinformował Dżoanę , kiedy ta napotkała go z reżyserką w łóżku. Z Małgorzatą dorobili się potomstwa w postaci Weroniki, która obecnie mieszka w Stanach i jeździ na koniach. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, iż jej narodziny opijał japońskim winem sam Lech Wałęsa.

Grześ i Małgosia mieli dom i sprzątaczkę. Była ona wielką fanką Republiki, a zwała się Anna Wędrowska. Dzięki swej przebiegłości pożyczała od Potockiej sukienki i romansowała i z Grzegorzem. Gdy jego związek z Małgosia się rozpadł, pobrali się i Ania dostąpiła zaszczytu urodzenia trojga dzieci Grześka.

[edytuj] Zboczone pieśni

  • Ja Kain, Ty Abel – Grzesiu po raz pierwszy w życiu poszedł do kościółka i widocznie spodobały mu się rozgłaszane tam prawdy/herezje, oto owoc jego rozmyślań.
  • Paryż-Moskwa 17.15 – Ciechowski wyjechał na wakacje z kolegami i uciekł im pociąg[3].
  • Tak długo czekam (czyli Ciało) – Potocka długo siedzi w łazience i Grzesiu myśli, że utopiła się w wannie.
  • Udajesz, że nie żyjesz – zdenerwowany Ciechowski w końcu wchodzi do łazienki, Potocka chce go wkurzyć i udaje, że nie żyje.
  • Odmiana przez osoby – napisana przed egzaminem ustnym z języka polskiego.
  • Tak… Tak… to ja – po ostrej imprezie z kumplami Grzechu chce dostać się do domu, Potocka nie poznaje go i nie chce otworzyć drzwi.
  • Nie pytaj o PolskęPolska robi tu za przyzwoitkę, tak naprawdę to miał być gorszący małolaty erotyk o schadzkach z bliżej nieokreśloną kobietą na brudnych dworcach.
  • Piosenka dla Weroniki – pieśń dla małej Weroniki, która ogólnie nic nie wie. W tle podobno można usłyszeć zawodzenie Potockiej, ale radzieccy uczeni nadal prowadzą badania nad piosenką w celu potwierdzenia tej wątpliwej hipotezy.
  • Witajcie w zoo – inspirowane piosenką Welcome to the jungle Guns N' Roses. Axl przez tydzień nie wychodził z domu, kiedy stwierdził, że Grzegorz udaje słonia lepiej od niego.
  • Umarła klasa – spotkanko klasowe. Grzesiu z trudem poznaje koleżankę, która w młodości go zgwałciła oraz innych bliższych i dalszych przyjaciół. Na koniec profesor umiera i wszyscy skaczą z krawężnika.

Przypisy

  1. Nasz tymczasowy kronikarz okazał się być zwykłym alkoholikiem i menelem, więc nie znamy nawet przybliżonej daty
  2. Ci bardziej tró spotykali się na Woodstocku
  3. Informacja potwierdzona przez Borysewicza – G.C. nie pamiętał tego wyjazdu
Nasze strony
Przyjaciele