Heading for Tomorrow

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Heading for Tomorrow
Wykonawca reaktor jądrowy wydzielający promieniowanie gamma
Wydany 1990
Gatunek power metal
Długość za krótki
Wytwórnia Hałas Records
Producent jak to kto? Kai Hansen!
Następny Album Dość Wzdychania
 

Heading for Tomorrow – pierwszy album psychopatów z Gamma Ray. Niby wszystko jest w porządku, świeci słoneczko, Niemcy się jednoczą, prawdziwie radosnym śmiechem wybuchają maniakalni mordercy, osoby z zespołem Macierewicza odkrywają przed światem swoje drugie, a nawet trzecie ja. Jednym słowem to, co zwykle w power metalu. Ale nie do końca. Jest w tym albumie coś, co zmusza, żeby przyjrzeć mu się dokładniej i nie jest to podejrzanie zielona okładka. Po kolei.

[edytuj] Lista utworów

  1. Welcome – intro instrumentalne. Takie sobie, ale lepsze niż do pierwszego Kipera.
  2. Lust for Life – bo ja żyć chcę. Wiecznie żyć. I zaśpiewam o tym piosenkę. Radosną. I radosne będą gitary i bębny, i w ogóle wszystko tak, jak ja jestem radosny.
  3. Heaven Can Wait – zaczyna się to intrem żywcem zerżniętym z I Want Out z drugiego Kipera. I śpiewa Kai Hansen, nie Scheepers, bo Kai stwierdził, że wokal Ralfa średnio tu pasuje. Co ciekawe, utwór ma refren zerżnięty słowo w słowo z piosenki Iron Maiden o tym samym tytule. Tym samym Hansen ujawnił mistrzostwo w użyciu coveru ukrytego.
  4. Space Eater – tutaj z kolei Scheepers drze się niemożebnie tak, że zagłusza instrumenty.
  5. Money – dlatego Hansen poczuł się gorszy i zdecydował się dołączyć do Ralfa, porzucając gitarę. Zresztą Scheepers z powodzeniem dał radę ją zastąpić. I do tego jest takie fajne stereo. Raz słychać wrzask z lewego, raz z prawego głośnika.
  6. The Silence – nie jest to ballada, jak należałoby się spodziewać, lecz kolejna niesłychanie wrzaskliwa piosenka.
  7. Hold Your Ground – to smutne, ale na każdej płycie musi znaleźć się wypełniacz, o którym nie da się nic ciekawego powiedzieć.
  8. Free Time – wspominałem wcześniej coś o radosnych piosenkach? Ta jest radosna bardziej. Albo nawet bardziej bardziej. No, może nie aż tak, ale raczej bardziej niż człowiek, który wygrał dwadzieścia milionów w totka. Bo to wiadomo, to tylko same kłopoty, odkrywa się nagłą potrzebę zmiany mieszkania, samochodu, żony... A tu mamy weekend! Weekend! Ups, udzieliło mi się.
  9. Heading for Tomorrow – piętnastominutowa piosnka, którą pewien mądry Polak streścił kiedyś jednym zdaniem: Jutro będzie lepiej... chyba.
  10. Look at Yourself – to był błąd. Ta piosenka, ona znaczy. Dobrze, że tylko na CD, bo takiego kaleczenia Uriah Heep to świat jeszcze nie widział. Gitary zagłuszają klawisze, klawisze gitary, a wokal gubi rytm. Straszne, ale pozwala obudzić się po poprzednim.
  11. Mr. Outlaw – a tu mamy maniakalnych morderców. Mówiłem, że muszą gdzieś być.

[edytuj] Twórcy Frankensteina

  • Ralf Scheepers – wokal prowadzący.
  • Kai Hansen – gitara, chórki, wokal w Heaven Can Wait i w Money, ale ciii... bo się do tego nie przyznaje.
  • Uwe Wessel – gitara basowa.
  • Mathias Burchardt – perkusja.

Do tego przewinęła się przez ten album mała armia ludzi występujących gościnnie:

  • Dirk Schlächter – bas w Space Eater i Money. Co ciekawe, w 1991 został drugim gitarzystą zespołu. Na basie Hansen pozwolił mu zagrać dopiero w 1997.
  • Tommy Newton – bo ta gitara Hansena to jeszcze za mało radosna do Freetime była.
  • Tammo Vollmers – perkusja w Heaven Can Wait.
  • Mischa Gerlach – klawisze.
Nasze strony
Przyjaciele