IncaGold

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

IncaGold – studio gier komputerowych znane głównie z wydawania gówna za gównem, każdego gatunku. Od pierwszoosobowych strzelanek traktujących o drugiej wojnie światowej, przez równie tragiczne FPS–y grozy, aż po gnioty nieudolnie imitujące Grand Theft Auto. Według wielu recenzentów są największymi skCenzura2ami w branży, obok takich znanych marek jak Play, czy Team6. Studio formalnie nadal istnieje, choć od wielu lat nic nie wypuścili[1].

[edytuj] Znane produkty

  • Mars to Earth – jedyny znośny twór tego studia. Jakaś tam platformówka skierowana do młodszych graczy. Mimo to lepiej po nią nie sięgać. Te piętnaście złoty można wykorzystać w znacznie lepszy sposób.
  • Ardennes Offensive – gra określana jako kusoga, czyli tak zła, że aż dobra. Największą atrakcją tej gry jest literówka w menu gry. Bardzo ciekawą rzeczą jest fakt, że teoretycznie mamy nieograniczony czas na jej przejścia, a mimo to twórcy pokazali mam środkowy palec i co jakiś czas odejmowane jest nam jedno HP. Taki prezent.
  • Polskie Derby – wyścigówka znana głównie z bycia klonem gier takich jak „Poldek Racer”, „Warszawka Racer”, „Maluch Racer 1” i tym podobne. Jest tak nie stabilna, że nawet komputery NASA nie są w stanie jej uciągnąć. Nie tykajcie tego tworu nawet kijem.
  • Car Jacker: Namierzony i zapuszkowany! – nieudolna imitacja znanej serii GTA. Nawet nie wypada o niej mówić.
  • Midnight Racing – koszmarna ścigałka, w której fizyka jest tak okropna, że Newton przewraca się w grobie.
  • GP vs Superbike – ponownie ścigałka, ale tym razem naszymi rydwanami śmierci są bolidy lub motory. Chcesz się świetnie bawić? gra ci na to: chCenzura2j ci w dupę! Tak, nie da się jej przejść przez chorego buga, który dosłownie zamraża pojazdy w miejscu.
  • Dracula: The Days of Gore – teoretycznie mamy grać jakimś pogromcą wampirów, ale nic o tym nie wiadomo. Tak jest! Fabuły nie ma, nie ma ani jednego słowa o fabule, ani jednej cutscenki, a nawet dialogu. Po prostu rozwalamy wrogów i tyle. Jedynie mapy i okładka mówią nam o tym co robimy.
  • Ice Cream Tycoon Deluxe – najbardziej przemilczane dzieło tego studia. Strategia ekonomiczna czyli innymi słowy Tycoon, w którym naszym zadaniem jest sprzedawanie lodów jakimś dzieciakiem. Niestety nawet tak prosta gra jak Tycoon musiała zostać kompletnie zrównana z ziemią. Grafika wygląda jakby ją tworzył siedmiolatek wciągający nosem oranżadę i opijający się przeterminowanym bobofrutem. Ludzie mają szyję i kończyny z patyków, a prócz tego towarzyszą nam zgięte lampy, kuliste drzewa i nie mniej dziwne identyczne rośliny.
  • Szachy: Walka z terrorem – to chyba jakiś nudny żart, prawda? Otóż nie! Ta gra tak właśnie się nazywa. Twórcy okazali się kawalarzami i wypuścili na rynek szrota, w którym nie gramy w szachy[2], tylko nawalany się z parodiami znanych osobistości.
  • Superbike Racing – protoplasta GP vs Superbike. Jest jeszcze gorszy niż GP. Twórcy najpewniej przez te cztery i pół roku tylko trzepali do nagich zdjęć, praktycznie wszystkie błędy Superbike'a pozostały w następnej produkcji. W ten chłam nie da się grać! Nic dziwnego, że nikt nie podjął się próby zrecenzowania tego czegoś.

Przypisy

  1. I bardzo dobrze
  2. Bo to przecież oczywiste
Nasze strony
Przyjaciele