J-rockowiec
Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
J-rockowiec – odmiana otaku zafascynowana muzyką Kraju Kwitnącej Wisienki.
[edytuj] Pozer J-rockowiec
Pseudo J-rockowcy nienawidzą Bravo, Popcornu i innych, podobnych gazet, ponieważ zdarza im się napisać coś o „ich” muzyce. Publicznie „poddają je brutalnemu recyclingowi”. Nie przeszkadza im to jednak narzekać, że plakatów nie ma, że płyty trzeba z Niemiec ściągać, że muzyka "mało popularna na tym zadupiu" itd.
Uważają Polskę za kraj wysoce nietolerancyjny. Tak naprawdę jednak jest to wymówka. J-rockowcy chcą być tró Visual Kei, ale głupio im tak wyjść na ulicę.
Są uważani za odmianę imoł. Sami twierdzą że emo z nich takie jak z koziej dupy trąba. Każdego, dopiero wkraczającego do świata j-rocka uważają za ciote bez własnego zdania. Każdy newbie musi liczyć się z faktem, że zostanie nieźle przechrzczony, nim dołączy do grona tych wspaniałych ideałów. Tak więc... Jeśli zechcesz do nich dołączyć, udawaj żeś uświadomiony i że słuchasz tego wszystkiego od kołyski. Twoją kołysanką była jedna z pieśni Maximum The Hormone.
[edytuj] Prawdziwy J-rockowiec
- Nie mówi j-rock. On mówi „日本の音楽”.
- Kocha wszystkie zespoły j-rockowe. Te istniejące i nieistniejące.
- Internet służy mu tylko do ściągania płyt, filmów… Wszystkiego związanego w jakikolwiek sposób z j-rockiem. Ew. do oglądania yaoi. Oczywiście ze wspaniałymi członkami ich ukochanych zespołów. W tym przypadku tylko tych istniejących.
- Czci Visual i Oshare Kei.
- Nienawidzi Tokio Hotel. Ze względu na jego nazwe i utożsamiania Billa z Visual Kei.
- Ubiera się bardziej oczojebnie niż wszyscy Visual/Oshare Kei razem wzięci.
[edytuj] Najprawdziwszy j-rockowiec
Podobno jest to taki VK/OK, który przeżył już kilka wizyt w Lublińcu, zwiał z zoo po pomyleniu go z kolorową papugą i zrobił wiele innych rzeczy, których my, zwykli śmiertelnicy, nie zrozumiemy.


