Jaka to melodia?

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

(Przekierowano z Jaka to melodia)
Skocz do: nawigacji, szukaj

– Po co idziesz do „Jaka to melodia?”?
– A żeby sobie kuferek wygrać.

Odpowiedź na pytanie Dlaczego ludzie uczestniczą w tym programie?

Jaka to melodia? – teleturniej zdecydowanie nie dla idiotów. Powstał, by wprawić w zakompleksienie każdego, komu wydaje się że zna się na muzyce, bo potrafi przez 10 sekund zanucić fragment ostatniej piosenki Lady GaGi czy innej Sody Katody. Prowadzi Robert Janowski.

[edytuj] Scenariusz odcinka

Zasadniczo każdy odcinek dzieli się na 4 etapy, a każdy z nich wygląda mniej więcej tak samo:

Robert Janowski: Dobrze więc, teraz puszczamy piosenkę.

(odgłos piosenki, trwający jakieś 0,0000002 sekundy): Brzdęk!

Robert Janowski: Oj oj, coś długo nasi uczestnicy namyślali się tym razem nad właściwą odpowiedzią, dziwne. Nic to, drogi Uczestniku, powiedz nam zatem, jaka to melodia? Oczywiście zakładam że jesteś w 100 procentach pewien swojej odpowiedzi, miałeś przecież dość czasu do namysłu.
Uczestnik: Oczywiście, jest to utwór pod tytułem „Riding on the wind” zespołu Judas Priest z 1982 roku.
Robert Janowski: Taaa… Ale przyznaj się, nie byłeś tego taki pewien na początku, prawda?
Uczestnik: Wstyd mi, ale nie. Wahałem się jeszcze między utworem Jona Andersona „Easier said than done” z roku 1986, ale postanowiłem zaryzykować.
Robert Janowski: Słusznie zrobiłeś, jest to poprawna odpowiedź. Na przyszłość jednak lepiej się postaraj. To samo tyczy się was, pozostali uczestnicy. Ale rozumiemy, każdy może trafić na piosenkę, którą rozpoznaje trochę gorzej niż inne.

I tak dalej, i tak dalej… W obecnej formułce programu po pierwszych dwóch rundach odpada pierwszy z trzech zawodników – ten, który ma najmniej kasy na koncie, bo nie rozróżnia Marii Koterbskiej od Sławy Przybylskiej, czym przynosi wstyd i hańbę sobie, swojej rodzinie, miastu itp. Po trzeciej rundzie swoją przygodę ze szklanym ekranem kończy kolejny, bo w licytacji na nutki „zaryzykował” i postanowił odgadnąć „Piosenkę serialową z 1954 roku” po dwóch nutkach, podczas gdy jego przeciwnik go zawstydził i odgadł ją po jednej nutce. 4. runda to finał, w którym ostatni z pozostałych uczestników ma AŻ 30 SEKUND (!) na odgadnięcie 7 PIOSENEK (!), co daje niewyobrażalny czas PONAD CZTERECH SEKUND NA JEDNĄ PIOSENKĘ! W takiej sytuacji grzechem jest, nie wyciągnąć z kasy TVP dziesięciu tysiaków za zwycięstwo.

Aktualny rekord programu wynosi 7 piosenek w 3 sekundy, co daje 0,42 sekundy na piosenkę. Finał w 3 sekundy

[edytuj] Ciekawostki

  • Niektóre z piosenek są śpiewane przez ich autorów, specjalnie w tym celu zaproszonych do programu, a czasami przez samego Roberta. Wtedy to Robert mówi: A teraz na scenie (tu wstaw nazwisko wykonawcy/nazwę zespołu)!. Robi on jednak tym samym w bambuko telewidzów, bo tak naprawdę scena z udziałem danego wykonawcy/zespołu została nagrana już wcześniej. Uczestnicy i klakierzy są zmuszeni wtedy do patrzenia w wielki ekran, na którym odbywa się retransmisja wykonania danego utworu. Muszą też klaskać i sprawiać wrażenie że dobrze się bawią, tak jakby dany wykonawca/zespół rzeczywiście występował na scenie tuż przed nimi.
  • Od długiego czasu program promuje w swoich konkurencjach genialny zespół o nazwie Los Szczęścia. Do przebywania w tej przesławnej grupie przyznaje się wielu niezależnych od siebie artystów i wykonawców, dzięki czemu jego repertuar jest bogaty w mnóstwo znanych i mniej znanych utworów. Ze względu na to, że w 99% był to bardziej Los Pecha postanowiono dać temu zespołowi dożywotni fajrant, a w jego miejsce dać zespół muzyczny, w którym jednym z wokalistów jest sam prowadzący, czyli Złote Przeboje. Ponieważ pan Janowski chce pokazać, kto w tym programie jest panem i władcą, pasek Złote Przeboje jest zawsze oznaczany na czerwono.
  • Przez jakiś czas w programie grała na fortepianie pani, która musiała przestać występować, bo odstraszała widzów.
Nasze strony
Przyjaciele