Jelenia Góra

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Grodzka

Śródmieście Jeleniej Góry z jedną z byłych atrakcji miasta – dziurą w ziemi przy ulicy Grodzkiej – teraz postawili tam nikomu niepotrzebny parking

New-Bouncywikilogo Dla tych bez poczucia humoru, eksperci od Wikipedii posiadają nudniejszy powiązany artykuł.
Zobacz: Jelenia Góra

Jelenia Góra (Jelonka, Jelenia Dziura, Complex City, ostatnio też: Dolina Biedronek) – miasto na prawach powiatu w województwie dolnośląskim, położone na przedmieściach Karpacza i Szklarskiej Poręby. Z nieznanych do dziś powodów po reformie administracyjnej nie zostało stolicą województwa dolnośląskiego, co miało widoczny wpływ na lokalne słowotwórstwo i zaowocowało powstaniem nowego przysłowia: Te skurwysyny z Wrocławia nam zabrały. Powiedzenie to stosowane jest najczęściej, gdy w mieście brakuje czegoś, co zdaniem mieszkańców powinno już być. Warto również zapoznać się z tutejszą gwarą. Jeśli tubylcy odnoszą się do czegoś negatywnie, podkreślają ten stan wyrazem „nie-e” (podwójne „e”). Z kolei – wyrażając swój optymizm – również stosują zwielokrotnioną samogłoskę (ta-ak). Idolem wszystkich jeleniogórzan jest oczywiście prezydent miasta.

[edytuj] Oficjalny Herb Miasta Jelenia Góra (zmiana w lutym 2012)

Jelenia gora herb miasta

Oficjalny Herb Miasta Jelenia Góra zmodyfikowany nieznacznie w 2012

Turystyczny charakter miasta Jelenia Góra podkreśla nowy herb miasta i zarazem jego logotyp wraz z nośnym hasłem przewodnim Jelenia Górą!. Herb ten został jednogłośnie przyjęty przez Radę Miejską 30 lutego 2012 roku. Zauważyć trzeba bardzo ciekawą heraldykę tego tworu, pojawiające się cztery czerwone pasy na kominach nawiązują jednoznacznie do herbu sławnego rodu Schaffgotschów i jego czterech czerwonych pasów na tarczy herbu rodowego. Natomiast dym z kominów symbolizuje lekkość i nawiązuje do słowa „Górą!”, do którego dodany został wykrzyknik, co jeszcze mocniej akcentuje aspiracje turystyczne obecnego prezydenta Marcina Zawiły, zwanego potocznie Compleksem. Charakterystyczny jeleń widoczny w starej wersji herbu przestał odzwierciedlać aspiracje i nowoczesność, źle się kojarzył, bo mieszkańców zaczęto nazywać „jeleniami”. Miasto z rozmachem i pożytkiem wykorzystało w herbie swój klasyczny wizerunek ze swoich najlepszych lat rozwoju. Aż żal bierze, że w herbie nie można zastosować substancji zapachowych, co pozwoliłoby czytelnikom i potencjalnym turystom lepiej zapoznać się z uzdrowiskowym i turystycznym charakterem tego pięknego inaczej miasta. Twórcom herbu pozostało symulować ten zapach za pomocą mocno kontrastowych obłoków, co, trzeba przyznać, udało się znakomicie. Miasto Jelenia Góra zwane potocznie Complex City, może być wzorem prowadzenia doskonałej kampanii wizerunkowej i promocji turystycznej całego śmierdzącego regionu.

[edytuj] Podstawowe informacje (dane z marca 2009)

  • Ludność – maleje.
  • Powierzchnia – rośnie.
  • Bezrobocie – oficjalnie maleje.
  • Ogórki kiszone – dobre są.

[edytuj] Transport

Koniec autostrady

Obwodnica Jeleniej Góry

Komunikacja lina 7 complex-city

Pętla linii nr 7

Transport w Jeleniej Górze jest i to wystarczy.

  • Drogi – w centrum sieć rozwinięta, choć nieregularna. Na obrzeżach w zaniku. W mieście zastosowano rzymski system drogowy – wszystkie drogi prowadzą do centrum. Jelenia Góra jest pierwszym miastem w województwie, w którym świetnie sprawdza się inteligentny system sygnalizacji świetlnej. Przy podjeżdżaniu do sygnalizatora zapala się światło czerwone, co znacznie wpływa na „zmniejszenie” korków, „skrócenie” czasu przejazdu i „ochronę” środowiska. Przy zapalaniu się światła zielonego dla aut, równocześnie zapala się światło zielone dla pieszych. Jest to jeden z projektów, które wywołały ogromny entuzjazm mieszkańców i sympatię do prezydenta.
  • Kolej – rozwinięta w stopniu znacznym, wykorzystywana w znikomym. Po przyjeździe do miasta koleją daje się zauważyć i wyczuć jego swojski klimat. Drewniane podesty w przejściu podziemnym stanowią przestrogę dla podróżnych i zostały wzniesione na pamiątkę powodzi, które co roku nawiedzają te tereny. Na murach dworca widoczne liczne ślady lokalnej twórczości. Dominują komunikaty z przesłaniem, takie jak HWDP, KS Karkonosze to miszcze, jebać Górnik. Niektórzy artyści podpisują się pod własnymi dziełami – Ja tu byłem i wino piłem czy też Ja to pisałem i nie zamazuj tego chuju, bo wpierdol. W ostatnich latach malarze przybrali koczowniczy tryb życia i często zmieniają miejsce zameldowania, ozdabiając także tabor kolejowy, którym podróżują.
  • Lotnictwo – Jelenia Góra posiada jedno lotnisko, z którego podobno wykonuje się loty międzynarodowe. Transport powietrzny jest na tyle rozbudowany, że prezydent planuje wraz ze starostą i wójtem gminy Stara Kamienica budowę kolejnego lotniska. Drogi to przeżytek, trzeba inwestować w nowoczesne technologie – twierdzi prezydent. Współczesna flota miejscowego klubu oparta jest o niewspółczesne samoloty płócienne typu Antonow An-2 produkcji wschodniej. Ich stosowanie spowodowało napływ dużej ilości wniosków o treści: znowu mi coś, kurwa, burczy nad domem do ratusza miejskiego. Prawdopodobnie z tego powodu w Jeleniej Górze rozwinęło się szybownictwo.
  • Komunikacja autobusowa – czyli popularne MZK[1]. Posiada ono wiele unikatowych cech. Podstawową zasadą tego przedsiębiorstwa jest motto: Klient ma gówno do gadania. Trasy większości linii prowadzą tam, gdzie nikt i tak nie ma zamiaru pojechać. Myśliciele z MZK jakoś nie wpadli na to, że turystów w Jeleniej Górze interesują góry, więc komunikacja równoległa do nich, więc jest oczywiście prostopadła. Aby dojechać z Sobieszowa do Podgórzyna, a więc wsi odległej dwa kilometry w linii prostej, należy użyć trzech linii autobusowych z dwoma przesiadkami i dodatkowo 1 km spacerkiem, takie jak razem szesnastokilometrowa trasa trwająca w sprzyjających okolicznościach zaledwie półtora godziny. Autobusy jeżdżą za to dosyć szybko i celnie. Sporadycznie zdarza im się zaparkować w środku marketu (patrz zdjęcie obok). Tabor jest nowoczesny, można zapinać pasy, ale tylko swoje własne. Na linii numer 15 lepiej zajmować miejsce bezpośrednio za kierowcą, aby przypominać mu, gdy pominie więcej niż trzy przystanki z rzędu. Należy trzymać się tej zasady, gdyż zwracanie uwagi na pojedyncze, pominięte przystanki może się skończyć wykopaniem z bana (stąd wzięło się znaczenie skrótu). Ogólnie czy wydajesz na bilet miesięczny 50, czy 100 zł, czasem nawet 160!, to przeważnie i tak nie masz czym jechać. MZK NOC – jeden za wcześnie, drugi za późno – z imprezy w normalnych godzinach nie wrócisz, na pierwszy jesteś za trzeźwy i za krótko byłeś, żeby wracać już do domu. Przed następnym już jesteś w takim stanie, że zanim się pozbierasz, to wracasz z babciami z niedzielnej mszy; w tygodniu ewentualnie z ludźmi jadącymi do szkoły, bo jest między 7.00–8.00 i wiesz, że o tej porze, można trafić na jakiś dzienny autobus[2].
  • Inny transport – w pozostałych kategoriach dominuje głównie transport rzeczny. Drogą wodną transportowane są przede wszystkim śmieci z nadrzecznych gospodarstw domowych do miejskiej oczyszczalni. Podstawową zaletą tego systemu są zerowe koszty transportu i wykorzystywanie naturalnych zasobów przyrody.

[edytuj] Gospodarka

Jelma

Zakłady Mechaniczne „Jelma”

Jelenia Góra przeżywa prawdziwy boom ekonomiczny. Rozwija się głównie przemysł metalowy (złomiarstwo), biotechnologiczny (produkcja kompostu), przetwórczy (przerób odpadów) oraz chemiczny (produkcja alkoholu etylowego). Produkcja odbywa się w przedsiębiorstwach prywatnych, których ilość w ostatnich latach rośnie lawinowo. W zabudowie przemysłowej dominują takie obiekty, jak garaże, komórki, szopy i stodoły. Główne zakłady przemysłowe w Jeleniej Górze, to:

  • Schneider – gdzieś tam jest, nie wiedzą jeleniogórzanie gdzie, ale trochę daleko.
  • Draexlmaier – jest nas wielu, nas nie pokonacie[3], żaden Ausschuss, wkrótce będzie nas więcej! Zależnie od przeżyć bywa obozem lub najlepszym, co mogło się zdarzyć w tym mieście, w sprawach zarabiania pieniędzy.
  • Zakłady Chemiczne „Celwiskoza” (Jelchem) – zlikwidowane, złom też już wyniesiony.
  • Zakłady Mięsne „Jelmes” – zlikwidowane.
  • Huta Szkła Technicznego” – zlikwidowane.
  • Zakłady Farmaceutyczne „Jelfa'” – sprzedane Litwinom, ale jeleniogórzanie jeszcze tam chodzą.
  • Zakłady Mechaniczne „Jelma” – zlikwidowane.
  • Fabryka Maszyn Papierniczych „PMPoland” – sprzedana Amerykanom oraz przerobiona na „Termy Cieplickie”.
  • Fabryka Mebli „Zorka” – może jest OK, a może śmieciowo, ale w trzech punktach miasta jest.
  • Zakłady Odzieżowe „Confex” – zlikwidowane.
  • Zakład Kartonaży i Tektury Falistej – zlikwidowany, straszy czasami, które minęły.
  • Jelenia-Plast – cały czas potrzebują pracowników (to znaczy: prawie oni…), miejsca pracy nieograniczone, ale co tydzień nie znasz nikogo.
  • Jeleniogórskie Zakłady Optyczne – gdzieś tam są, ale w cieniu monstrualnej Jelfy.
  • Anilux – robił wrażenie, teraz już nic nie robi.

Jeszcze są „Dolfamex”, „Progum”, „Zremb”, „Jelchem Polimery”, „FAM Polska” i inne. Wiele zakładów, wiele miejsc pracy!

[edytuj] Urbanistyka i demografia

Zul

Mieszkaniec Śródmieścia

Miasto dzieli się na kilka wyodrębnionych „dzielnic” i osiedli:

  • Śródmieście (centrum, miasto, jadę do miasta) – dzielnica ulokowana w pobliżu miejskiego rynku, który nosi przewrotną nazwę Plac Ratuszowy, tak dla zmyłki. Pytając w Jeleniej Górze o rynek, można trafić za to na jeden z miejskich bazarów. Główne ulice w Śródmieściu, a zarazem jedyne oświetlone, to Bankowa, Podwale, Długa, Konopnickiej i 1 Maja. Na pozostałych wyznawana jest zasada: chcesz mieć widno, to spaceruj w dzień, a najlepiej to wcale. Weekend jest doskonałą porą dla zbieraczy śmieci ze Śródmieścia, gdyż wtedy służby sprzątające też mają weekend. Wejście w śródmiejskie podwórka może grozić śmiercią. Do najpoważniejszych niebezpieczeństw, oprócz spadającego tynku, cegieł, rowów i otwartych studzienek, należą przedstawiciele lokalnych społeczności oraz amatorzy tanich napojów alkoholowych. Jak przystało na miasto o ambicjach światowych, kultury w Śródmieściu wzajemnie się uzupełniają. Oprócz moherów, emerytów i rencistów spotkamy tu zatem także szlifierów chodnikowych, leżaków trawnikowych, żuli, amatorów alkoholu i używek oraz śladowe ilości dresów i karków, którzy w większości emigrowali do dzielnicy Zabobrze. W centrum można też trafić na większość jeleniogórskich lokali rozrywkowych.
Dresiarz

Jeleniogórzanin z Zabobrza

  • Zabobrze (Noskowskiego, Kiepurowo, bloki, zadupie, mieszkam na blokach/zadupiu) – dzielnica położona za Bobrem, stąd też malownicza nazwa pochodząca od największej w mieście rzeki. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych szczyt marzeń jeleniogórzan, stąd liczne skupiska mężczyzn i kobiet w średnim wieku. Dzieli się na Zabobrze I, II i III. We wszystkich częściach dominuje norma 2 metry kwadratowe mieszkania na każdego mieszkańca. Można tu także spotkać takie przykłady architektonicznej ekonomii, jak kuchnie bez okien, piwnice na jedenastym piętrze i tym podobne. W większości zamieszkiwane przez społeczności karków, dresów, metali i grzeczne dzieci, które w praktyce wykazują skłonności homoseksualne, pedofilskie lub samobójcze. W ostatnim czasie zauważa się znaczny przyrost liczebności osobników z gatunku emo. W budynkach przy ulicy Paderewskiego mieszkają ponadto karki i dresy o obniżonym statusie społecznym. Główne miejsca schadzek obywateli Zabobrza to „Rondo”, „blaszak”, „Carrefour”, „hydrofornia”, „jedenastka” oraz „ZUS”. ZUS jest także jednym z bardziej reprezentacyjnych obiektów tej części miasta–wybudowany w stylu neopostmodernistycznym cieszy się ogromnym zainteresowaniem, o czym świadczy liczba odwiedzających go gości. Inną atrakcją Zabobrza jest siedziba krajowego potentata Telekomunikacji Polskiej S.A. oraz najwyższy wieżowiec osiedla „Dywan”, niegdyś ulubione miejsce skoczków bez spadochronu. Po zlikwidowaniu lokalnego Komisariatu Policji dzielnica stała się jeszcze bezpieczniejsza. Wyświechtane okrzyki typu pieniądze albo życie zastąpiono bardziej nowoczesnymi komórka albo wpierdol.
  • Cieplice – dzielnica obywateli wykorzystanych i wydymanych przez poczet prezydentów jeleniogórskich. W ostatnim czasie intensywnie remontowana i równie szybko dewastowana. Aspiruje do miana uzdrowiska, posiada nawet Dom Zdrojowy i kilka pensjonatów. Miejscowy II Komisariat Policji intensywnie zapisuje ilość wyrwanych latarni, drzewek i zniszczonych elewacji, aby w przyszłości móc skutecznie wyjść na ulicę i przeciwstawić się wandalom. Cieplice zasłynęły także z budowy aquaparku, która ma się rozpocząć w najbliższym czasie. Będzie to jedyny na świecie obiekt rekreacyjny, sąsiadujący z działającym zakładem przemysłowym oraz przedszkolem, pozbawiony dojazdu i odpowiedniego parkingu.
  • Sobieszów – dzielnica u podnóża góry Chojnik, na której szczycie widnieją ruiny średniowiecznego zamku. W celu nadania dzielnicy klimatu, stan zabudowy Sobieszowa dostosowano do charakteru zamczyska. Atrakcją Sobieszowa jest miejscowy Dom Kultury „Muflon”. Jego nazwa pochodzi najprawdopodobniej od odgłosów wydobywających się z wnętrza podczas prób lokalnych zespołów muzycznych. Społeczeństwo Sobieszowa zajmuje się w większości wymianą pustych butelek na pełne, konsumpcją oraz ponowną wymianą przy dodatkowym własnym wkładzie finansowym. Płeć żeńska specjalizuje się w myciu okien i obserwacji otoczenia.
  • Czarne – dzielnica seksu i biznesu. Osiedle kontrastów i nowoczesnych technologii. Historyczna zabudowa drewniana przeplata się z lepiankami z cegieł, domkami jednorodzinnymi, których właściciele zapłacili za tynk i farbę, oraz budowanymi w technologii amerykańskiej budkami dla powodzian. Miejscem schadzek przedstawicieli miejscowej kultury jest Casino Royal. Łatwo dostać w twarz od gościa ubranego w gajer, w powszechnej świadomości jest to bowiem dzielnica wykształciuchów.
  • Jagniątków – dawna wioska, którą przyłączono do Jeleniej Góry w wyniku jej dążeń do szerokiego świata. Od tej pory Jelenia Góra graniczy bezpośrednio z Czechami i stała się miastem przygranicznym. Co prawda przejścia granicznego nie ma, ale granica jest. Poza granicą państwa/miasta w Jagniątkowie nie ma nic. Zasięgu telefonii komórkowej też.
Rolnik

Mechanizacja rolnictwa w Goduszynie

  • Maciejowa – dzielnica o największym zagęszczeniu oświetlonych, oznakowanych i migających przejść dla pieszych na Dolnym Śląsku. W celu ułatwienia przejazdu ciężkiego tranzytu w kierunku przejścia granicznego w Jakuszycach, po obydwu stronach drogi krajowej numer 3 wybudowano chodniki i ścieżkę rowerową, a jezdnię zwężono, ograniczono prędkość i postawiono fotoradar. Spotkało się to jednak z entuzjazmem właścicieli miejscowego pubu dla gejów, którzy mogą dłużej przyglądać się kierowcom wolniej przejeżdżających pojazdów. Planowana druga obwodnica Jeleniej Góry (pierwszą już zabudowano i przestała być obwodnicą) zacznie się za Maciejową, więc ruch samochodowy w tej części miasta na pewno nie ucierpi i nie zmaleje.
  • Goduszyn – dawna wieś, nikt nie wie, po co i dlaczego przyłączona do Jeleniej Góry. Być może któryś z byłych prezydentów miasta mieszkał w Goduszynie. Dzielnica zbyt niskich i zbyt wąskich wiaduktów kolejowych. Poza dawnym PGR-em i stadniną „Gostar” nic więcej tam nie ma. Ludność na wymarciu.
  • Jeżów Sudecki – wieś położona najbliżej Jeleniej Góry spośród innych dzielnic „bogatych” biedaków i frajerów, budujących swoje jednorodzinne domki u podnóża „Góry Szybowcowej”. Jeżów Sudecki to wieś z bogato rozwiniętym systemem szkolnictwa. Na zespół szkół w tej krainie składa się gimnazjum posiadające sześć klas o pojemności 10–15 osób. Na potężnej sali gimnastycznej o wymiarach 5x5 metrów kwadratowych wychowało się liczne grono wybitnych sportowców, którzy dziś spędzają całe dnie, popijając tanie wino pod jednym z licznych sklepów spożywczych znajdujących się w tej wsi zabitej dechami.

[edytuj] Targowiska

Kilinski2

Galeria handlowa Focus Mall przy ul.Kilińskiego

Handel w Jeleniej Górze kwitnie. Do głównych przedstawicieli tej dziedziny gospodarki w Jeleniej Górze należą: Tesco, Carrefour[4], Nomi, Go-Sport, Okay, Marex, Kaufland, Jysk, Lidl, Aldi, Intermarche oraz sieci sklepów z produktami wysokiej jakości – Biedronka. Od kilkudziesięciu lat trwa projektowanie i uzyskiwanie zezwolenia na budowę galerii handlowej przy ulicy Kilińskiego. Aby zadośćuczynić ten fakt mieszkańcom, obecny prezydent miasta zadeklarował budowę trzech galerii w centrum miasta zamiast jednej, czym zyskał jeszcze większe poparcie mieszkańców. Pasaż Grodzki już stoi, wprawdzie w większości zajęty przez wystawy zdjęć i dzieł uczniów miejscowego liceum plastycznego, no ale stoi!

[edytuj] Bezrobocie

Bezrobocia w Jeleniej Górze prawie nie ma. Za przyczynę tego faktu podaje się sposób prowadzenia polityki przez prezydenta miasta. Drugą możliwą przyczyną jest przeniesienie siedziby Urzędu Pracy. Wielu mieszkańców nie zna nowej siedziby i myśli, że urząd zlikwidowano. W ten sposób nowi bezrobotni się nie rejestrują i bezrobocie spada. Być może jest to jeden z elementów polityki prezydenta. Główne miejsca pracy jeleniogórzan to Niemcy, Czechy, Irlandia i Wielka Brytania. Kryzysu gospodarczego w Jeleniej Górze nie ma, a kurs złotego do dolara wynosi 1 PLN = 1 USD.

[edytuj] Rozrywka

Do podstawowych lokali rozrywkowych w Jeleniej Górze można zaliczyć:

  • 15-stka – muzyka umcy umcy, aż uszy odpadają, ale dla zorganizowanych otwierają podziemia. Jednak pani za barem prosi o dowód nawet 25-latków.
  • Abordaż – tawerna żeglarska, tu posłuchasz szant, jak to w górach, zagrasz w darmowe piłkarzyki, ale kiwające stoły dają popalić. Lokal od jakiegoś czasu zamknięty.
  • Atrapa – główne miejsce schadzek amatorów bezpłatnych sportów walki. Chcesz wrócić z obitym ryjem? Wejdź do Atrapy! – głosi motto przewodnie lokalu.
  • Azteca – nie polecamy dla tańczących – można się zderzyć z filarem. Aktualnie w remoncie. Od 2 lat.
  • Belfast – dla miłośników koloru zielonego i Irlandii. Ciasny i niewygodny kibel, mimo urokliwych drzwi w kształcie anglosaskiej budki telefonicznej. Reszta pubu też ciasna i niewygodna. Po remoncie wita kolorem kurewskiej czerwieni w oczojebne złote wzorki.
  • Drukarnia – dawny Absolut, klub z zasadami. Jeśli chcesz, aby w Jeleniej było o Tobie głośno, wstąp koniecznie, e-mail z tym, co robiłeś(aś), obiegnie miasto w niecałe 24 h po Twoim wyjściu z lokalu. Bardzo miły barman. Rewelacyjny DJ. Stoliki czasem się nie wywracają. Dres mile widziany.
  • Gazownia – mdła pizza, pieczywo czosnkowe bez czosnku i najlepszy w mieście bilard: stół stoi na tyle prosto, że bile same się po nim nie toczą. Istnieje teoria, że ten niespotykany w Jeleniej Górze efekt zapewnia ilość piwa wylanego na ten stół, co przyczyniło się do odpowiedniego poziomu lepkości sukna, chociaż dojście przez podwórka nie dla ludzi o słabych nerwach.
  • Heineken – najdłuższy bar w Polsce, dominujące kolory – różowy i biały, dominująca garderoba – mini i kozaczki, dominujący typ muzyki – umcy umcy umcy. Obecnie zdaje się, że już nieistniejący, ponieważ właściciel stwierdził, że to świetne miejsce na magazyn fajerwerków. Fajerwerki były innego zdania.
  • Kaligrafia – tylko dla snobów i grubych bab; w dresie, bikini i gumowcach, niestety, nie wpuszczają. Z psami, owcami i innymi zwierzakami też nie. Biją przed wyjściem z lokalu i po wyjściu.
  • Komitet Cafe – tanie piwo. Bogata gama muzyki od disco polo po sam heavy metal. Piękny wystrój, lepiące się kanapy, w wentylacji umarło jakieś zwierzę; tradycją lokalu jest rozbijanie butelek tuż przed zamknięciem.
  • Kurna chata – swojskie żarcie dla miłośników wyrobów z ziemniaków. Zapachy tłuszczu i kapusty niezapomniane.
  • Metafora – pub dla klas wyższych z założenia, a w praktyce chodzą tam wszyscy. Barmani szaleją za barem i potrafią nawet nalać wódę do kieliszka, kelnerki ładne dziewczyny, które realizują twoje zamówienie po 20 minutach – są urocze, to można im wybaczyć. Minusy: trochę ciasno, drogo i kiepskie jedzenie. Plusy: kelnerki.
  • Old Pub – nienajgorszy pub dla niepoznaki mieszczący się w budynku teatru. Jedzenie w miarę dobre, piwo w miarę tanie, bywalcy w miarę kulturalni (wszak to głównie artyści!), barmanki w miarę niebrzydkie – nie lubią jednak rozmawiać na temat swoich doświadczeń z narzędziami takimi jak pejcz.
  • California – piwniczny klimat oraz słaba wentylacja. Niezła knajpa, aby się schlać do nieprzytomności, często się to zdarza. Stół bilardowy kupili od krasnoludków, wydanie XS, stoi w takim miejscu, że machasz kijem na lewo i prawo, tłukąc pokale i innych po głowach. Siedząc w tym barze, masz uczucie, że zaraz dostaniesz po mordzie. Znika po czwartym piwie i rozmowie z tubylcami. Barmanki lubią wypić, a reklama przed barem lubi latać.
  • Pobocze ulicy Zgorzeleckiej – dla mało zamożnych miłośników ryzyka, których nie stać na „Rivierę” i „Wyspę”.
  • PUB Warka – była lodziarnia i grecka knajpa, która przeszła metamorfozę i zamieniła się w stadion. Zawsze głośno, w kiblu syf i brak ciepłej wody czasem i ciśnienia. Brak miejsca w weekend to norma – gimbaza lubi warkę. Podsumowując, lokal w miarę dobry, nie chrzczą piwa, a żarcie pierwsza klasa.
  • Pyrna chata – to samo, co „Kurna chata”. Nie odkurzają tam dywanów, a widok kupy w kiblu to standard. Przychodzi tam większość patologii społecznej z wyżej wymienionych dzielnic. Blisko Atrapy, więc niektórzy już tam zaczynają rozgrzewkę dawania w pysk.
  • Riverside – odmiana Atrapy dla mniej zamożnych. Biją dopiero po wyjściu z lokalu. Disco otwierane tylko w sobotę. Od jakiegoś czasu nieczynna.
  • Riviera – coś dla miłośników rozrywki łóżkowej. Asortyment pań mało atrakcyjny. Dojazd do klienta w niewygórowanej cenie plus „opiekun” gratis.
  • Sabotaż – chyba ktoś przeprowadził w tej knajpie sabotaż, bo coś pusto tam ostatnio.
  • Street – nie biją. Chyba dlatego, że jest tak ciasno, że nie da się ręki wyprostować. Przy odrobinie szczęścia, zostaniesz oblany piwem lub dostaniesz gratis pamiątkę w postaci dziury w ubraniu wypalonej kiepem.
  • Wyspa – druga odsłona „Riviery”, panie współdzielone. Opiekunowie również.
  • Kwadrat – lokal dla hipsterów z gimnazjum i studentów, którzy przyjechali do mamy na weekend. Jedyny klub w mieście, który ma licencje na sprzedawanie alkoholu 16-latkom.

[edytuj] Pozostałe atrakcje

  • Termy Cieplickie – basen/aquapark z mniej więcej 1% wody termalnej, obok hali produkcyjnej! PMP Poland, przy Parku Zdrojowym zrewitalizowanym z myślą o kuracjuszach, dla których park miał być spokojnym miejscem do spacerów, bez dzieci krzyczących, dzieci na rowerkach, dzieci krzyczących na rowerkach, dorosłych rowerzystów, piesków małych i dużych, piwoszy i innych takich zakał społecznych; ale dzieci i dorośli, i inni kuracjusze–goście term, których krzyki niesie na pół parku, już mogą być. Ważne, że nie mają psów, rowerów ani piwa. Mimo ogromnej sumy pieniędzy wpakowanych w tę inwestycję, brakiem nie wiadomo, czy pieniędzy, czy pomyślunku, nie powstała kładka dla pieszych z przystanku MZK. Dzięki temu, niezmotoryzowani kuracjusze oraz mieszkańcy, muszą iść jakieś pół kilometra na około, a wiadomo słowo „Kuracjusz” świadczy samo za siebie. A może nie zrobiono jej dlatego, że już wtedy było wiadomo, że autobusy MZK nie będą już za często zajeżdżać w te okolice?
  • Plac Ratuszowy – nie mylić z rynkiem, którym w Jeleniej Górze jest bazar. Miejsce przesiadywania idoli miejskich. Tu podejmowane są najważniejsze dla miasta decyzje. Jedyny dozwolony parking w obrębie dawnych murów miejskich. Oczywiście tylko dla urzędników. Po 22.00 obowiązuje bezwzględna cisza nocna egzekwowana przez gang staruszek.
  • Garnizon – park na terenie Kościoła Garnizonowego, miejsce spotkań młodzieży i dorosłych, głównie pseudo-tró metali w zakresie wieku 14–25 lat. Tam główną rozrywką jest spożywanie trunków alkoholowych winopodobnych.
  • Góra Szybowcowa – zwana inaczej Górą Miłości, gdzie po zmroku natężenie aut z rozebranymi panienkami rośnie lawinowo. Około 22:00 ciężko znaleźć miejsce do zaparkowania. Na szczycie góry rozciągają się niesamowite widoki na całą panoramę miasta. Widok tych aut może skłaniać do wniosków, że jest to raczej góra idiotów, ponieważ sens przyjeżdżania w nocy, by oglądać widoki, jest znikomy, skoro we wszystkich autach są zaparowane szyby.
  • Balkon – podwórko przy ulicy 1 Maja (wejście naprzeciwko Empiku), służące głównie do palenia papierosów przez młodzież, aby uniknąć „przypału” z rodzicami lub strażą miejską.
  • Blaszak – centralne miejsce schadzek wykształconej młodzieży Zabobrza II. Blaszany pawilon na rogu ulic Kolberga i Moniuszki od lat straszący swoją szpetotą. Niegdyś tryskały tutaj fontanny – jak się jedną zatkało, to druga tryskała mocniej itd. Fontanny potem zasypano ziemią. Blaszak pełnił zawsze wieloznaczną rolę w kulturze Zabobrza – to tutaj rodziły się talenty pierwszych zabobrzańskich skejtów oraz handlarzy rozmaitości. To tutaj miał swoje miejsce sklep nocny „Marek”, najbardziej znany nocny w tej części miasta.
  • Kościół pw. Świętego Krzyża – największe oryginalnie zachowane organy w Polsce. W XVIII wieku, w ambonie kościoła, zginął ksiądz trafiony piorunem.
  • Tramwaj przy MZK – dawniej jeździł przez całe miasto, ale komuś się nie podobało, że dzwoni, więc już nie jeździ. Drugi tramwaj postawiono w rynku… przepraszam… Placu Ratuszowym.
  • Parking wielopoziomowy przy ul. Pijarskiej – budowla na miarę XXI wieku, zamknięta zaraz po otwarciu, bo dopiero wtedy ktoś wykonał analizę opłacalności sprzedaży biletów. Ostatnio otwarty ponownie.
  • Dziura w ziemi przy ul. Grodzkiej – przez lata miejsce wiecznych wykopków, być może ktoś zasadził tam ziemniaki. Obecnie większość tej lokacji zajmuje druga w mieście galeria handlowa znana jako Pasaż Grodzki. Pierwszej, co prawda, jeszcze nie zaczęto budować, ale ta jest druga. Prawdopodobne miejsce lokalizacji Bursztynowej Komnaty.
  • Dziura w ziemi przy ul. Drucianej – dawny parking dla Niemców i autobusów. Zamknięty, w jego miejscu ma powstać budynek mieszkalno-usługowy. Od tej pory autobusy parkują gdzie się da, a Niemcy przestali przyjeżdżać. Prawdopodobne miejsce lokalizacji Arki Przymierza.
  • Sąd Rejonowy i Areszt Śledczy – miejsce udanych pokazów działalności przestępczej. Kilka lat temu zasłynęło w Telewizji Polskiej z pokazu działania granatów na sali sądowej. Ostatnio także miejsce demonstracji działania karabinu maszynowego przez jednego ze strażników na wieży więziennej. Obydwa pokazy zakończyły się bezprawnym ujęciem i zatrzymaniem organizatorów tego cieszącego się popularnością show.
  • Staw przy ul. Głowackiego – miejsce przymarzania łabędzi do lodu i składowisko niezjedzonego chleba, gotowanych ziemniaków i marchewki.
  • Wzgórze Kościuszki – ulokowane w centrum miasta wzgórze porośnięte lasem mieszanym, w całości przeznaczone na park miejski. Miejsce działania lokalnych ekshibicjonistów. Na placu zabaw w pobliżu profilu geologicznego Karkonoszy można też spotkać miejscowych pedofili. Niegdyś zwane Wzgórzem Partyzantów, nazwę zmieniono, gdy historykom udało się udowodnić, iż jedyną działającą na tym terenie partyzantką był Werwolf.
Pekin2

Pekin

  • Grzybek – wieża widokowa na Wzgórzu Krzywoustego. Miejsce to uchodzi za podstawę dawnego średniowiecznego grodziska, u którego podnóża powstała osada Jelenia Góra. Być może dlatego właśnie mieszkańcy na cześć założycieli miasta spożywają tam napoje wyskokowe i załatwiają potrzeby fizjologiczne. Wprawdzie nie tak dawno temu dokonano tak gruntownego remontu celem ukrócenia tych praktyk, ale skutek był zdecydowanie odwrotny.
  • Zakłady Farmaceutyczne „Jelfa” – miejsce pracy dziwnych panów w białych fartuchach i maseczkach. Za bramą strzelają do ludzi. Z „Jelfy” wywodzą się też „Witaminki” – drużyna piłkarek ręcznych, które grają w Ekstraklasie pewnie dzięki witaminkom z „Jelfy”.
  • Stadion miejski – miejsce nieudanych treningów czwarto- albo i piątoligowej drużyny piłkarskiej KS Karkonosze.
  • Pekin (Wioska olimpijska) – dzielnica obywateli trzeciej kategorii przy ulicy Lwóweckiej. Miejsce dla miłośników mocnych wrażeń, sportów walki i szybkiego biegania. Najłatwiej tam trafić po zapachu z pobliskiej oczyszczalni ścieków.
  • Celwiskoza – niebywałe, najciekawsze miejsce w Jeleniej Górze. Pozostałość po dawnej fabryce waty, przyciąga wycieczki rożnego pokroju mimo zakazu wstępu i grożenia śmiercią. Posiada cztery wielkie drapacze chmur. Atrakcja ta charakteryzuje się smrodem, graffiti i syfem obecnym wszędzie naokoło.
  • Mostek pomiędzy ulicami Słowackiego oraz Wyspiańskiego – długość około pięćdziesiąt metrów, z czego pięć znajduje się nad rzeką. Codziennie po godzinie 22 przy wejściu od strony ulicy Słowackiego można tam spotkać miłych panów z paskami na dresiku. Miejsce uwielbiane przez matki z wózkami – z powodu stanu kamiennych schodów i „zjazdów” dla wózków, które zamiast pomagać przy wjeżdżaniu i zjeżdżaniu oferują doznania godne rollercoastera. Bardzo łatwo złamać tu kończyny z powodu wspaniałego oświetlenia – aż dwie lampy na cały most!

Spośród pozostałych atrakcji można wyróżnić także rondo przy ulicy Sobieskiego, które zapewnia zabawę na cały dzień, zwłaszcza blondynkom oraz restaurację McDonald's.

[edytuj] Turystyka

Jelenia Góra jako sypialnia Karpacza i Szklarskiej Poręby nie potrzebuje żadnych inwestycji w turystykę. Tak uważa prezydent, którego mieszkańcy miasta bardzo kochają. Kilka hoteli i markety wystarczą przyjezdnym. Poza tym jest fajna Starówka, więc po co budować coś nowego?

Turystów przyciągają tu też słowa piosenki jednego z jeleniogórskich zespołów, które głoszą:

Jelenia Góra to duże miasto
dom przy domu stoją tu ciasno.
Autobusów czerwonych jest tu wiele,
szkoda że żaden nie jeździ w niedzielę

Po co więc jakieś inwestycje w turystykę?

Przypisy

  1. Czytaj: Możesz Zarobić Kopa
  2. Przynajmniej jeśli mieszkasz przy ulicy Wolności, w centrum albo na Zabobrzu
  3. Jak to po niemiecku?
  4. przykro nam stwierdzić, teraz w Carerfourze jest Real – tłumy kibiców Barcelony wyemigrują
Nasze strony
Przyjaciele