Joffrey Baratheon

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Joffrey

Joffrey próbuje choć raz nie przybierać wyrazu twarzy Piotra Żyły

Powiedz mi, co jest dla Ciebie ważniejsze palce czy język?

Joffrey I Miłosierny

Joffrey zawsze był trudny. Nawet, gdy go rodziłam. Męczyłam się półtora dnia, by go wydać na świat

Matka o Joffreyu

Free love baby

Użytkownicy forum o Joffreyu

Everyone in Westeros attempts to defeat King Justin Bieber and sit on the most uncomfortable chair ever

Z oficjalnego trailera

If this fuckin' king won't die in the next season, I'm gonna fuckin' kill myself. I hate that king

Nic nie wiesz, Amerykaninie serialowcu

Joffrey Baratheon (ur. 286AC, zm. 300AC świętując) – główny bohater Gry o tron[1], król Siedmiu Królestw, owoc wolnej miłości, dręczyciel zwierząt, ale przy tym też myśliciel, kochający narzeczony. Na dodatek malarz, tynkarz, akrobata, czyli w skrócie, no ten, no, człowiek renesansu, czy tam baroku. Najbardziej lubuje się w rysowaniu zakrwawionych ciał na ławkach, wysyłaniu ludzi na pojedynki na życie i niebyt oraz w rozwijaniu sztuki, na przykład poprzez ucinaniu biednym grajkom na rynku języków. W międzyczasie jeszcze rządzi państwem, ale z racji tego, że mieszka z mamą, nie musi zawracać sobie głowy jakąś ekonomią, czy rozwiązywaniem spraw ubogich materialnie, ale bogatych umysłowo towarzyszów obywateli Królewskiej Przystani.

[edytuj] Dzieciństwo

Kraina-grzybów

I ty pomóż nam w pielęgnowaniu naszej działki!

Jako że mamy do czynienia z głównym bohaterem, jego historię możemy poznać od momentu zapłodnienia, włącznie ze szczegółowym opisem kwiatków i pręcików. Został poczęty pewnej nocy, kiedy księżyc świecił w oczy tak, że wszyscy musieli ubierać hipsterskie okulary przeciwsłoneczne. Królowa Cersei, prawdopodobnie daltonistka, nie przestraszyła się fosforyzujących dookoła drzew ani powodującego zmarszczki światła i siedziała ze swoim bratem, Jaimem, w komnacie[2]. Właśnie przy kieliszku ruskiego spirytusu, zastanawiali się nad sensem życia, problemem głodu na świecie oraz powtarzalnością liczby Pi. Wkrótce zeszło na temat działek i uprawy roli. Rodzeństwo, jako zapaleni działkowcy, chciało przetestować tę metodę na sobie. Król nie wiedział, bo był zbyt inteligentny, żeby zajmować się tak przyziemnymi sprawami. A teraz wyobraźcie sobie, drodzy czytelnicy, scenę ze swojego dzieciństwa. Najpierw jest sobie kwiatek, taki różowy, bez robaków w środku, a potem przylatuje pszczółka, na skrzydłach, takich przeźroczystych... A zresztą co ja będę się z baranami użerać, trzeba było uczęszczać na wartościowe lekcje, a nie się do kurwy jasnej szlajać po papierosach!

Ale przejdźmy do dalszej części, Joffrey był cudownym dzieckiem od samego początku, nie ślinił się, nie płakał o piątej rano, ani nie brudził za dużo pieluch. Król Robert bardzo lubił dzieci, w szczególności uważane za swoje, ale wolał te płaczące, żeby matki zajmowały się tym, czym powinny – gotowaniem, praniem skarpetek i jeszcze żeby tak jakiś szybki numerek wieczorem zrobić. Dlatego też ze swoim olbrzymem wyruszył na podbój Westeros, tylko w nieco inny sposób niż wcześniej. W czasie zwiedzania przez niego miast, a zwłaszcza oczekujących na portfele klientów przybytków, Cersei rodziła kolejne dzieci, które jej ukochany mąż uznawał za swoje. Czasem odwiedzała syna w bawialni, żeby sprawdzić co porabia, zazwyczaj pokonywał on niewątpliwą inteligencją i oczarowywał rówieśników.

Pewnego razu ciekawy świata chłopiec, opiekując się zwierzętami, zainteresował się kotką w ciąży. Widział, jak zwierzę cierpiało z powodu nudności i wahań nastroju, więc wziął szkolne nożyczki, po czym rozpoczął zabawę w doktora. Wprawnie wyciągnął płód z brzucha, zszył z powrotem kota w kupę i pokazał swojemu domniemanemu ojcu. Robert niestety nie pochwalił syna za wynalezienie tak innowacyjnego zabiegu jak aborcja, a wręcz wybił mu dwa zęby[3]. Przeszkadzało mu zwłaszcza to, że zszyta kotka nie oddychała. Skończyło się na poważnym pobiciu przez małżonkę. Od tej pory dzielny król został typowym kanapowcem, ale zamiast siedzieć w swoim domu, wpraszał się do znajomych.

[edytuj] Królowanie

Banan wąż

A wystarczyło jeść banany zamiast bułek…

Rozwój Joffreya można porównać do motyla, albo lepiej nie... Nie, nie był larwą rozdeptywaną dla zabawy przez dzieciaki i nikt nie wrzucał go za koszule dziewczynom[4]. W ramach rozrywki, po tym jak Robert zabrał mu komputer, próbował grać w LOLa na guzikach od koszuli młodszego brata, obiecując mu upragnione zwierzątko domowe. Rozczarowany Tommen się rozpłakał, widząc małego kątnika domowego na suficie i drugiego za szafą z powodu promocji. Naskarżył staremu namiestnikowi przebywającym w pierwszym stadium rozkładu, który namiętnie zaczytywał się w katalogach o modzie, głównie częściach z farbami do włosów oraz cieniami do oczu. Nie miał on tego pierwszego, więc z rozżaleniem spoglądał na prężących się rudych mężczyzn i kobiety. Ten popadł w depresję, zaczął rzucać formułkami typu „bez igrzysk nie ma bułek” czy „bez bułek nie ma rogalików”, napił się i umarł. Wobec tego wszyscy musieli udać się do budzącego reumatyzm w kościach Winterfell błagać Neda Starka klęcząc na fasoli, żeby przyjął tytuł namiestnika.

Mimo wszystko pobyt w krainie przyklejającego język lodu i żółtego przez psy śniegu spodobał się księciu. Poznał tam też arzeczoną, Sansę Stark, damę inteligentną niczym słup pośrodku chodnika i przebiegłą jak świnka morska. Kiedy ręka borska strąciła jej dziesięcioletniego brata podglądacza z wieży, wszyscy musieli wyruszyć na bosaka podczas -30 stopni do Królewskiej Przystani. Schadzki tam trwały dopóki stary król nie spotkał miłości swojego życia, miała czym rodzić dzieci i je karmić, ale na drodze stał pewien problem natury fizjologicznej – była dzikiem. Kiedy napojony winem z butelki po wodzie mineralnej przez swojego giermka Robert zechciał przytulić zwierzę, kopnęło i dzień później przeniosło go do krainy pokazujących krzywe zęby kobiet i dzieci. W międzyczasie Joffrey poznał pierwsze trudy królowania, brutalnie sterroryzowany przez siostrę Sansy, Aryę, skazał na śmierć wilka swojej ukochanej, nie żeby jej to za bardzo przeszkadzało, przynajmniej nie musiała sprzątać.

Po śmierci Roberta Ned, który zaczytywał się w gazetkach o modzie stwierdził, że nie podoba mu się wygląd nowego króla. Nie mogąc przekonać go o zmianie stylu, rozpuścił plotkę o spłodzeniu Joffreya metodą in vitro przez Jaimego, dzięki czemu mógł wykorzystać niepowtarzalną okazję i spędzić kilka dni za darmo w wygodnym hotelu pod ziemią. Narzeczona błagała o życie ojca, więc władca postanowił okazać trochę miłosierdzia, zamiast użyć ściętej głowy do gry w piłkę nożną oraz przekazania jej reprezentacji Polski, postanowił powiesić ją przy kominku. Jednak podczas egzekucji stwierdził w myślach „Sam jesteś pierdolonym bękartem, staruchu, konfidencie, czy tam konfituro” i użył części ciała do skonstruowania włóczni.

Dni płynęły szybko, a broń rozkładała się na coraz to głębsze warstwy podskórne udogadniając życie wszystkim mieszkańcom miasta. Joffrey z powodu postępującego przeludnienia uświęcał swoje panowanie organizując pojedynki na śmierć i życie, a państwem rządziła mama. Z braku roboty poświęcał drogocenny cas na pocieszanie zdołowanej Sansy, szybko okazało się, że dziewczyna bardzo lubi ostre klimaty, szczególnie biczowanie, bicie i kopanie, więc świetnie się ze sobą dogadali. Ona nie musiała już walić głową w ścianę ani wyciągać żyletek, a on mógł sobie popatrzeć, bo przecież nie był damskim bokserem.

[edytuj] Wesela i pogrzeby

Sansa Stark

Cóż, zawsze mogła mieć takiego męża

Niestety zima wciąż nadchodziła, a końca nie było widać. Przez to, że dzieci nie mogły lepić bałwanków ani obrzucać się śnieżkami, cały świat zaczął mieć zawroty głowy. Młody król musiał zetrzeć się w walce ze swoim wujem, Stannisem, niewiernym żonie heretykiem, z racji że były to siły nieczyste i ubłocone jak skarpetki przeciętnego mężczyzny, jako tarczy użył ulubionej kwiecistej spódnicy matki. Ta nie miała nic przeciwko, w końcu jej syn znowu zostawał bohaterem. Po walce Joffrey wyrył zgodnie z nową modą swoim mieczem, który dostał w prezencie na komunię serduszko na policzku ukochanej.

Cersei przestraszyła się krwotoku żylnego, który wystąpił, przyniosła krzesło i postanowiła porozmawiać z dorastającym dzieckiem o pewnych sprawach takich jak bociany, kapusty i gołębie. Na wieść o konieczności odwołania zaręczyn, a przy tym jeszcze sprzątaniu gołębnika za karę, zrozpaczony chłopiec pragnął tylko dwóch rzeczy, zrzucić się z wieży oraz pokoju na świecie. Wiadomość o ślubie z Margaery Tyrell spowodowała jeszcze więcej turlających się kolorowych kamyczków w jego tętnicach. Nie była ona zbyt interesującą osobą, całymi dniami pracowała jako opiekunka do dzieci, a wieczorami wyjeżdżała do lasu, aby pobawić się w Katarzynkę. Oprócz tego jej babcia lubiła udawać Jezusa, często wybierała się nad jezioro by chodzić po wodzie, a na głowie nosiła cierniową koronę. Koniec końców, po tym jak dowiedział się o weselu u Freyów, które upłynęło w radosnej atmosferze[5] i tak wzruszył ramionami, mówiąc ukochanej, że mama mu kazała.

Podczas ślubu Sansy z jego skarłowaciałym beznosym wujem, Tyrionem, Joffrey stwierdził, że wygodniej będzie mu zakładać jej płaszcz bez taboretu, bo mógłby się potknąć i przewrócić, a to byłaby tragedia dla narodu. Usiadł sobie na krześle, po czym zaczął rozpamiętywać wszystkie momenty, kiedy wuj zabierał mu telefon, urywał kabel od internetu i uderzał w twarz. Po wszystkim spróbował zaprzyjaźnić się z przyszłą żoną, chociaż nie przepadała za byciem uderzaną ładowarką, za to miała wiele innych zainteresowań, takich jak robienie na drutach czy szydełkowanie. Dzień ślubu króla przypadał na piątek, a jak wszyscy Polacy wiedzą, nie wolno jeść mięsa w piątki. Ale oprócz pasztetu zorganizowano wiele zabaw, na przykład popisy karłów, obrzucanie grajków mięsem, jeżdżenie na świni. Wyzwał wuja na pojedynek, w międzyczasie żując kawałek pasztetu, a następnie popił to winem. Zaraz potem zaczął wydawać odgłosy godowe łosia... i umarł. O morderstwie nikt nic nie wie, krążą plotki, że sprawę do końca poprowadzi detektyw Rutkowski.

[edytuj] Życie pośmiertne

Others

Ale jak to? Że tak po prostu umarł!?

Król umarł młodo, ale w sercach wszystkich mieszkańców, począwszy od murzynów z Wysp Letnich, aż do Eskimosów z Północy i Innych na zadupiu pozostanie na wieczność. Na pogrzebie pojawiło się tysiące ludzi, a niektóre zwierzęta zaczęły przemawiać ludzkim głosem, zupełnie jak 25 grudnia, tylko że nie śpiewali kolęd. Niestety w sepcie nie znalazło się zbyt wiele miejsca, więc prostaczkowie sobie postali przy okazji próbując sprzedawać każdemu przechodniu konia albo jabłka z doglądanych przez nich działek.

Jako że Nonsensopedyści mają dostęp do informacji dzięki swoim źródłom, publikują przepełnione żalem wypowiedzi na temat śmierci króla Joffreya. Z powodu wprowadzenia programu ochrony świadków koronnych imiona zostały zmienione.
Reporter: Czy płakałeś po Jego Miłości, królu Joffreyu Baratheonie, pierwszym tego imienia, coś tam, coś tam?
Mietek, lat 18, rolnik: Eee, a kto to jest? Nie wiem, przyszłem tu to może mi coś dadzo.
Zbigniew, lat 36, bezdomny muzyk: Me serce ubolewa nad przejściem młodziana do krainy pełnej niewiast i trunków. Nawet ułożyłem pieśń sławiącą jego wzniosłe czyny...
Danuta, lat 34, kura domowa: Chlip, chlip... Obiad muszę ugotować, chlip...
Lilianna, lat 15, prostytutka: Noo, fajny był... Przystojny...
Hieronim, lat 29, handlarz, pantoflarz: Czereśnie! Chce ktos kupić czereśnie! Mrożone! Wiśnie! Kupujesz pan?
Inny, lat 776, terrorysta: Ssss...

Niestety po tej wypowiedzi film został urwany. Do tej pory nie wiemy co się stało z naszymi pracownikami, ale głowa do góry! Każdego można kimś zastąpić, jednak nam zostały już same autystyczne dzieci, więc może ty chcesz wybrać się w podróż do Krainy Grzybów, czytelniku?

Przypisy

  1. Nie licząc oczywiście tytułowego krzesła
  2. Oni tak naprawdę mieszkali w Krainie Grzybów, cała tajemnica
  3. Okazało się, że był wiernym słuchaczem oraz czytelnikiem frondy
  4. Chociaż teraz to nie przechodzi nawet w przedszkolach
  5. Bardzo radosnej, Freyowie postanowili założyć sklep, jako ozdoba dla pana młodego – głowa wilkora, prawdziwa
Nasze strony
Przyjaciele