Kampania wyborcza

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Czy przełączymy na program z odrobiną powagi i klasy? Może na „Randkę w ciemno”?

Alfred Pennyworth o przemówieniach wyborczych

Kampania wyborcza – ogół działań zmierzających do ogłupienia opinii publicznej, związanych nierozłącznie z wyborami w państwie d***kratycznym. Jej podstawowym celem jest wmówienie wyborcom, że wcale nie wybierają oni pomiędzy mniejszymi lub większymi złodziejami.

[edytuj] Elementy kampanii wyborczej

Choć kampanie wyborcze przybierają niezwykle różne formy, czasami nawet trudne do wyobrażenia (i jeszcze trudniejsze do zrozumienia dla przeciętnego wyborcy), to jednak istnieją pewne elementy charakterystyczne dla większości z nich.

[edytuj] Spoty telewizyjne

Telewizyjne reklamówki idące za darmo w telewizji publicznej (tak, na to też idzie nasz abonament) lub za bardzo ciężką kasę także w żydo-masońskich stacjach komercyjnych. Mogą one zawierać różne treści, jednak zazwyczaj są zbiorem najbardziej nierealnych wymysłów powybieranych z programu danej partii, przedstawianych przez ich liderów (zawsze z fałszywym uśmieszkiem na twarzy). W wypadku wyborów prezydenckich zawierają krótki życiorys kandydata (konieczna scena witania się z Papieżem i uczestniczenia w jakiejś manifestacji w czasach PRL, w razie braku takich przydatny okazuje się fotomontaż) wraz z przedstawieniem w 99% zmyślonych zasług. Spot zawsze zawiera też pozytywne hasło, które ma budzić miłe skojarzenia u odbiorcy, np. „Zbudujemy drugą Irlandię” lub „Nasze kamienice, wasze ulice!”.

[edytuj] Billboardy

Maciej Giertych

Typowy billboard

Reklamy uliczne, których głównym działaniem jest wnerwianie zmuszonych do ich ciągłego oglądania kierowców. Jako że na billboardzie nie da się zmieścić żadnej głębszej treści, szczególnie jeśli najwięcej miejsca musi zajmować twarz Wodza, znajduje się na nim zawsze jakieś krótkie i kompletnie bezsensowne hasełko. Zazwyczaj ma ono pozytywny wydźwięk, pokazuje dobre cechy partii lub polityka, nawet jeśli takie nie istnieją, np. „Andrzej Lepper – człowiek z charakterem”. Może też mieć charakter dezorientacyjny, dezorientujący przeciwnika, np. „Prezydent Tusk” (Co? To on już został prezydentem? Cholera, muszę wycofać kandydaturę…), bądź też dezorientujący wszystkich, np. „Krzak Tak!” (Że co kCenzura2???).

[edytuj] Ulotki

Drukowane przez komitety wyborcze zawsze w olbrzymich nakładach, co nie zmienia faktu, że nikt ich nigdy nie czyta. Ulotki z porównaniem do pozostałych form reklamy wyborczej zawierają trochę wartościowej treści, bo politycy wiedzą, że ktoś komu się będzie chciało do nich zajrzeć musi być bardzo zaangażowany, więc warto poudawać, że traktuję się go poważnie i nie próbuje się robić z niego idioty. Dlatego też w takim skrawku makulatury można znaleźć nie tylko bardziej rozbudowane wersje haseł propagandowych, ale nawet postulaty teoretycznie możliwe do zrealizowania (ale które zrealizowane oczywiście nie będą). Co ciekawe, im bardziej dana partia lub kandydat kładą nacisk na wspieranie biednych i opiekę socjalną, tym więcej pieniędzy trwonią na drukowanie takiego szajsu, aby móc tam pisać jak bardzo pomagają potrzebującym.

[edytuj] Rodzaje kampanii wyborczych

[edytuj] Utopijna kampania wyborcza

Wesolytusk

Donald Tusk, wirtuoz kampanii utopijnej. Widzicie jaki pozytywny?

Kampania utopijna, zwana też kampanią normalną ze względu na notoryczne jej stosowanie przez polityków, opiera się na założeniu, że nawet najbardziej niedorzeczne obietnice, jeśli brzmią miło, mogą pozytywnie nastawić wyborcę. Dlatego też jej głównym elementem jest sypanie setkami pobożnych życzeń, które wylewając się ze spotów telewizyjnych i ulotek na tyle ogłupiają odbiorców, że zaczynają oni w to wszystko wierzyć. Nawet jeśli niektórzy wyborcy są zbyt inteligentni, aby wierzyć w cuda (szczególnie w polityce), to zazwyczaj doceniają optymistyczny przekaz (w końcu jeśli ktoś obiecuje jednocześnie poprawę we wszystkich sektorach funkcjonowania państwa, znaczący wzrost płac, naprawę służby zdrowia, modernizację armii, ograniczenie biurokracji, zwalczenie korupcji, zlikwidowanie deficytu budżetowego, obniżenie podatków, skuteczną walkę z przestępczością, wzrost znaczenia kraju na arenie międzynarodowej i jeszcze kilkadziesiąt innych rzeczy, to nawet jeśli spełni tylko kilka procent postulatów, to będzie raj).

Stosowanie kampanii utopijnej zazwyczaj przynosi dobre rezultaty, a jeśli jest stosowana tylko przez jedną opcję daje jej praktycznie stuprocentowe szanse na sukces wyborczy (ludzie o dziwo bardziej lubią być czarowani optymistycznymi wizjami niż straszeni chcącymi rzekomo zniszczyć ich kraj Żydami/masonami/Niemcami/agentami/liberałami/eurosocjalistami).

[edytuj] Utajona kampania wyborcza

Jkm w chwale

Janusz Korwin-Mikke pojawia się wyłącznie w telewizji Puls, ponieważ tam nikt nie może go zobaczyć

Charakteryzuje się całkowitym brakiem jakiejkolwiek promocji lub prób zachęcania wyborców do oddania głosu na daną opcję. Przyczyny jej stosowania przez polityków mogą być bardzo różne, najczęściej jednak są całkowicie absurdalne dla zwyczajnych ludzi. Największym wirtuozem kampanii utajonej na Polskiej scenie politycznej jest Janusz Korwin-Mikke. Wychodzi on z założenia, że to nie on powinien się narzucać ludziom i przekonywać ich, że powinni na niego zagłosować, ale to oni sami muszą chcieć go wybrać, aby zmienić coś w swoim kraju. Nie do końca wiadomo, jak mogą tego chcieć, nie wiedząc często nawet o jego istnieniu, a o programie nawet już nie wspominając, ale jak zostało wyżej napisane, takie rozumowanie rzadko kiedy trzyma się kupy. Inną siłą znaną z doskonałego maskowania swojej aktywności politycznej jest polski obóz narodowy przez duże „N”. O jego istnieniu wiedzą tylko członkowie organizacji i stali uczestnicy kontrmanifestacji przez NOP organizowanych. Reszta ludzi nigdy by nie pomyślała, że ta grupka ogolonych do łysa wyrostków krzyczących pacyfistyczne hasła w stylu „Komuchy do gazu!” lub „ZaCenzura2 pedałów!”, to nie jest przypadkowe zbiegowisko skinów.

Skutkami używania utajonej kampanii wyborczej jest niezmiennie osiąganie przez jej wyznawców we wszelkich wyborach powszechnych wyników na granicy błędu statystycznego (lub poniżej tej granicy). Co prawda wielu polityków ją stosujących mogłoby z wielkim powodzeniem zastosować kampanię wyborczą normalną i osiągnąć liczne sukcesy, ale żeby to zrobić, musieliby złamać swoje zasady i przestaliby być tró.

[edytuj] Zobacz też

Nasze strony
Przyjaciele