Karate

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Karate – starożytna japońska sztuka walki o dość tajemniczej historii i nie do końca sprecyzowanym celu istnienia. Zawiera dużo dziwnych i generalnie zbędnych technik wymuszających na ćwiczącym tak absurdalne ruchy jak podnoszenie nogi powyżej pasa czy gardę z wyprostowanymi palcami dłoni. Karate jest jedną z odmian sztuk walki Dalekiego Wschodu. Do najsłynniejszych odmian wschodnich sztuk walk należy kung fu wymyślone w Chinach, z którego to karate bierze swój początek. Ojczyzną i centrum sztuki wojennej kung fu w Chinach jest klasztor Shaolin, o którym krążą legendy i o którym nakręcono mnóstwo filmów, zwłaszcza w Hong Kongu. Człowieka cywilizacji Zachodu w zdumienie wprawiają umiejętności wojenne nabyte przez mieszkańców klasztoru Shaolin. Znane są na przykład: pompki wykonywane na nosie w szpagacie i z wyskokiem na kilkadziesiąt nawet metrów z opadem na głowę i przewrotem przez bark.

Trzeba tez wspomnieć, że sztuki walki Dalekiego Wschodu przez Kościół Katolicki określane są jako kult duchów, okultyzm i demonizm.

[edytuj] Historia

Stworzona zapewne do rąbania drwa na opał czy kruszenia lodu do drinków gołymi rękami przy braku odpowiednich, importowanych narzędzi, na które nie stać było Japończyków. Z czasem ewoluowała w uliczno-imprezową gimnastykę dla szpanowania przed towarzystwem.

[edytuj] Adepci

Adepta karate łatwo rozpoznać po białej pidżamie, bosych stopach (importowane buty też były za drogie), szmacie zawiązanej na czole udekorowanej czerwoną kropką lub niezrozumiałymi dla nikogo (włączywszy w to noszącego) bazgrołami oraz kaprawej twarzy, często zniekształconej przemieszczeniami kostnymi w skutek długotrwałych treningów. Charakterystyczne dla adeptów jest również wydawanie z siebie groźnych krzyków typu hadzia! przy każdym wymachu, czy co to tam jest.

[edytuj] Ciekawostki

Najpojętniejszym materiałem na karateków są amerykańskie nastolatki, co udowadniają w niemal każdym filmie o tej tematyce dochodząc do absolutnego mistrzostwa w około tydzień.

Tytuły mistrzowskie przyznają sobie sami trenujący, gdy stwierdzą, że po roku kursów korespondencyjnych są już najlepsi. Ilość przymiotników typu wielki, największy, przeogromny, które dodają do tytułu mistrz/sensei przekłada się wprost proporcjonalnie na ilość chętnych na treningi i zrzeczenie się kosmicznych sum na rzecz składek klubowych.