Kazimierz Górniczy

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Kazimierz Górniczy (czytaj Kaźmirz, znany także jako Las Węglas) – miasto, które zostało zniszczone i wcielone jako dzielnica do Sosnowca przez Eda Gierka. Słynie z klubu siatkarskiego, który zawsze był słaby i odniósł jeden wielki sukces – połączył się z innym klubem – Płomykiem Milowice. Okazało się jednak, że i tego nie można nazwać sukcesem, gdyż w tym roku „Płomyk” wykiwał Kazimierz i usunął ich z nazwy.

Kazimierz słynie również z zoo w którym są śmierdzące barany, plujące lamy, strusie, a ostatnio można zobaczyć nawet kangura.

[edytuj] Gospodarka

Życie mieszkańców Kazimierza do tej pory opierało się na kopaniu wielkiej czarnej dziury nazywanej ostatnią kopalnią w Sosnowcu. Prezesem kopalni jest Pan Górnik, który objął to stanowisko po poprzedniku, nazywanym pieszczotliwie przez załogę „Misiem”. Gdy pewnego razu dziennikarze zapytali Pana Górnika, czemu w kopalni nie pracują murzyni, odpowiedział: pracują, tylko ich nie widać.

Co najmniej kilka razy w roku odbywały się tam festyny, na które przyjeżdżali różne nieznane zespoły, ale nikogo to nie obchodziło bo wszyscy siedzieli w krzakach i pili wódkę. Zresztą większość mieszkańców ma ubytek słuchu, który od wielu lat codziennie troszczyło się gorliwie kierownictwo kopalni.

Niestety w roku 2015 Kopalnia przeszła w stan likwidacji, co będzie miało negatywny wpływ na odpływ mieszkańców Kazimierza, ale pozytywnie odbije się na utargu miejscowych sklepów monopolowych. Na terenach odzyskanych planuje się budowę kompleksu basenów termalnych, parku rozrywki i muzeum górnictwa. Na hałdzie ma powstać centrum lotów kosmicznych. Inwestycje te mają na powrót uczynić z Kazimierza wielką metropolię.

Kazimierz posiada także dużą liczbę barów oraz wykwintnych spelun, w których jedyne co można szybko dostać to po mordzie.

[edytuj] Ciekawe miejsca w Kazimierzu

  • Krzyżówka przed „wagą” – szczególne walory to księżycowe dziury w jezdni i na chodnikach. Bezpiecznie pokonuje się je jedynie po wizycie w znakomitym barze Solidarność położonym obok malowniczego targu.
  • Słynny „bunkier” – sklep monopolowy Aga-Tom, przy którym nie braknie Ci gorących wrażeń i fascynujących emocji… Osiedlowe miejsce wszystkich naparzanek, tu nie jeden dostał i jeszcze pewnie nie jeden dostanie po mordzie. Plusy tego miejsca to przystanek autobusowy, z którego możesz wskoczyć do autobusu, który prawdopodobnie uratuje Ci życie.
  • Park „Leśna” – ulubiona „miejscówka” mieszkańców Kazimierza oraz jedyne ciekawe miejsce dla wagarowiczów z pobliskiej szkoły.
  • Dwa cmentarze – starszy, niegdyś święty, i nowszy, niegdyś świecki. Jednak po długoletnich fedrowaniach kopalnianych diabłom się odwidziało, mieli dosyć i się wynieśli. Więc teraz są dwa cmentarze święte.
  • „Za garaże” – za garaże chodzi się z psem na spacer. Można także opalić kable, wyrzucić śmieci albo zapolować na ochotkę (w strumyku Bobrek).
  • Hałda – z hałdy roztacza się piękny widok na grubę „Kaźmirz-Juleusz” Sp. z o. o. Spacerowicz może zaobserwować także ręczny proces odsiewania pozostałości węgla od skały płonnej. Lecz o miejscówkę jest bardzo trudno ponieważ obszarem tym rządzi mafia węglowa „Zenon i syn”.

[edytuj] Walory przyrodniczo-uzdrowiskowe

Księżycowy pył w promieniu kilkuset metrów od wagi, przemieniający po deszczu okolicę w Dolinę Borowinkowo-Błotną posiada niesłychane wartości lecznicze i regenerujące. Doskonale znają te właściwości wracający po wypłacie strudzeni mieszkańcy osiedli i ich żony, czekające na nich z myjkami ciśnieniowymi. Pył węglowy jest tu walorem ekonomicznym oraz zdrowotnym. Każdy radiolog w okolicy, jak spojrzy na zdjęcie, wie skąd pochodzi taki pacjent i jak daleko mieszka od wagi.Stąd nikogo w Kazimierzu nie dziwi,że lekarz najczęściej każe „zdrowo zakasłać”. Zostanie mu opału na tydzień a pacjenta pożegna życzliwie zlecając ponowną wizytę w krótkim terminie.

[edytuj] Komunikacja

Kazimierz jest doskonale skomunikowany z innymi dzielnicami Sosnowca, poza Solarisem numer 34 (tzw. wiejska strzała), kursuje Jelcz nr 28 do Dąbrowy Górniczej który przewozi głównie niewiasty jadące tam na targ. Jest też tataj nr 27, jazda nim przypomina czas spędzony na karuzeli w wesołym miasteczku. Najbliższe dzielnice to, o dziwo, Pekin (tak, tak! u nas też jest), Juliusz (czytaj – Juleusz, tak mawiają gwarowo babki) i Klimontów (czytaj – Klemontów). Ale jedynym miastowym ekspresem jest busik z ulicy Wagowa, którym pan kierowca jeździ lepiej niż Frank z filmu Transporter. Ten dzielny starszy pan łamie wszystkie przepisy ażeby tylko dostarczyć na czas mieszkańców Kaźmirza tuż przed Solarisami z numerkiem 622.

Nasze strony
Przyjaciele