Keeper of the Seven Keys (Trilogy)

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Keeper of the Seven Keys – epicka trylogia, a w zasadzie dylogia, bo ten trzeci krążek znalazł się tu chyba przypadkiem, niemieckiego zespołu Helloween. Opowiada o wielu radosnych rzeczach w rodzaju kwiatków i latających ptaszków, tak jak większość albumów metalowych. Motywem przewodnim jest tu historia gościa, który został wybrany do pilnowania, żeby nikt nie otworzył siedmiu pieczęci, za którymi uwięziony jest Szatan. Zostaje więc w tym celu klucznikiem, czyli – bacząc na warunki, w jakich pełni swoją służbę – kimś w rodzaju dozorcy.

[edytuj] Oryginalne Kipery

[edytuj] Lista utworów na CD1

Keeper of the Seven Keys Pt. 1
Wykonawca Miłośnicy Pestek z Dyni
Wydany 23 marca 1987
Nagrywany listopad 1986-styczeń 1987
Gatunek power metal
Długość za krótki
Wytwórnia Hałas Records
Producent Tommy Hansen (czyżby pociotek tego Hansena?)
Następny Album Keeper of the Seven Keys Pt. 2
Poprzedni Album Ściana je Rycha
 
  1. Initiation – krótki utwór instrumentalny, w porównaniu do późniejszych intr pisanych przez Hansena dość mierny.
  2. I'm Alive – utwór opowiada o tym, że podmiot liryczny żyje i jest szczęśliwy z tego powodu. Wszystko to odbywa się przy akompaniamencie radosnej gitarki.
  3. A Little Time – utwór autorstwa Kiskego. Michi pozazdrościł Pink Floydom ich Time i tutaj też możemy usłyszeć dzwoniący zegar. Tyle że w środku, a nie na początku piosenki.
  4. Twilight of the Gods – cóż, Gott ist Tot. Kiske śpiewa tutaj bardzo wysoko. Niepolecane puszczanie w pobliżu kruchego szkła.
  5. A Tale That Wasn't Right – piękna ballada z nastrojową gitarą Weikatha i doskonałym śpiewem Kiskego.
  6. Future World – bezczelna zrzynka z 22 Accacia Avenue Iron Maiden.
  7. Halloween – bardzo, bardzo długi utwór, w którym poznajemy naszego bohatera. Jest on typowym dzieciakiem, który w halloweenową noc wlazł gdzie nie potrzeba. Wykorzystał to stary klucznik i bez słowa wyjaśnienia wręczył mu klucze, po czym wyjechał na Bahamy.
  8. Follow the Sign – nastrojowe outro. Jedynym przejawem wokalu są enigmatyczne słowa Podążaj za znakami skierowane najpewniej do bohatera poprzedniego utworu. Rodzi t przypuszczenia, że miało to być zakończenie poprzedniego utworu, ale ktoś mądry uznał, że piętnaście minut to ździebko za długo.

Bonusowe utwory na edycji z 2006 r.:

  1. Victim Of Fate – nagrana ponownie, w celu promowania nowego wokalisty, stara piosenka.
  2. Starlight (remix)remix z wokalem Kiskego zamiast Hansena. Beznadziejna jakość.
  3. A Little Time (alternatywna wersja) – taki tam odrzut ze studia, w sam raz na singla.
  4. Halloween (video edit) – edit i to pokaźny, bo piosenka trwa zaledwie pięć minut.

[edytuj] Lista utworów na CD2

Keeper of the Seven Keys Pt. 2
Wykonawca Miłośnicy Pestek z Dyni
Wydany 1 sierpnia 1988
Nagrywany maj- czerwiec 1988
Gatunek power metal
Długość za krótki
Wytwórnia Hałas Records
Producent Tommy Hansen (czyżby pociotek tego Hansena?)
Następny Album Różowe Bąble Idą Małpować
Poprzedni Album Keeper of the Seven Keys Pt. 1
 
  1. Invitation – intro, ale lepsze niż na poprzednim pierwszej płycie.
  2. Eagle Fly Free – radosna piosenka o latających orzełkach. Grosskopf popisuje się tutaj umiejętnością grania na basie bez progów.
  3. You Always Walk Alone – bezpłciowe coś o bardzo słabej jakości.
  4. Rise and Fall – piosenka o bardzo wyeksponowanym basie. Na koniec słychać rżącego konia.
  5. Dr. Stein – jeden z najbardziej znanych utworów grupy. Zaczyna się pogrzebowymi organami i krzykiem osoby z zatwardzeniem, a potem następuje wejście na przekór wszystkiemu radosnej gitary Hansena. Ukryta opcja niemiecka w osobie Michiego wymawia Stein jako Stin.
  6. We Got the Right – znowu eksponujemy bas, żeby Grosskopf miał radochę.
  7. Save Us – nudna piosenka z niepasującym do reszty albumu pseudoacceptowym chórkiem.
  8. March of Time – przyjemna pioseneczka, niezwykle radosna i optymistyczna.
  9. I Want Out – piosenka legenda, inspiracja dla połowy zespołów powermetalowych na świecie. Kiske osiąga tutaj tony nieosiągalne nawet dla Justina Biebera, co zresztą trafnie zostało określone na Wikipedii. Padło tam stwierdzenie, przy opisie jednego z coverów, że ta wersja jest najbardziej podobna do oryginału, bo jest śpiewana przez kobietę. Współczucia, Michi.
  10. Keeper of the Seven Keys – kontynuacja historii młodego klucznika z Helloween. Bardzo długi utwór, przesycony gitarą Weikatha i niezwykłymi przejściami wokalnymi Kiskego. Takich piosenek dzisiaj już się nie robi.

Bonusowe utwory na edycji z 2006 r.:

  1. Savage – przeniesione żywcem z singla I want Out. Mierne.
  2. Living Ain’t No Crime – to samo co powyższe, dochodzą jeszcze właściwości usypiające.
  3. Don’t Run for Cover – ostatnia z piosenek z singla. Tak jak pozostałe zbyt mierna, żeby znaleźć się na albumie.
  4. Dr. Stein (remix) – tutaj przynajmniej gitary brzmią ciężej, być może dlatego, że wysunięto jako prowadzącą gitarę Weikatha, a nie Hansena.
  5. Keeper of the Seven Keys (remix) – cięższy i ostrzejszy od pierwowzoru, a przy tym jakiś taki gorszy.

[edytuj] Twórcy

[edytuj] Spadek

Keeper of the Seven Keys: The Legacy
Wykonawca Miłośnicy Pestek z Dyni
Wydany 28 października 2005
Nagrywany grudzień 2004-czerwiec 2005
Gatunek power metal
Długość w sam raz
Wytwórnia Płyty CD GmbH
Producent Charlie Bauerfeind
Następny Album Hazard z Diabłem
Poprzedni Album Krolik Nie Podchodzi Łatwo
 

Nie od dziś wiadomo, że najwięcej kasy trzepie się na różnego rodzaju sequelach. Z tą myślą powstał trzeci album o kluczniku obdarzony podtytułem The Legacy. Niestety jedyne co zostało z poprzednich albumów to długi utwór tytułowy i popisy Grosskopfa na basie.

[edytuj] Lista utworów

  1. The King for a 1000 Years – w tej piosence okazuje się, że nasz bohater nawalił i Lucyfer wydostał się ze swojego więzienia. Bardo charakterystyczne jest przejście z radosnej tonacji charakterystycznej dla wczesne twórczości do współczesnego brzmienia zespołu.
  2. The Invisible Man – Deris odkrywa sposób stania się niewidzialnym.
  3. Born on Judgment Day – o tym jak paskudne musi być życie osoby, która urodziła się w dniu sądu ostatecznego. Faktycznie okropne.
  4. Pleasure Drone – dalszy ciąg depresji.
  5. Mrs. God – radosna pioseneczka, będąca jednocześnie translacją polskiego A Kopernik była kobietą!
  6. Silent Rain – smętne coś, co kończy pierwszą połowę albumu.
  7. Occasion Avenue – najpierw słychać sample ze starych piosenek z Kiskem na wokalu. które Deris nazywa bardzo elegancko gównem. Tego się nie robi z własną twórczością. Negatywnego wrażenia nie zacierają popisy Grosskopfa na basie.
  8. Light the Universe – nietypowa piosenka. Gościnnie śpiewa w niej w duecie z Derisem Candice Night Blackmore. Tak, żona tego Bleackmore'a.
  9. Do You Know What You Are Fighting For – ta piosenka z kolei nie wnosi niczego poza bardzo długim tytułem.
  10. Come Alive – podróbka I'm Alive. Cienka, nawiasem mówiąc.
  11. The Shade in the Shadow – wypełniacz absolutny.
  12. Get It Up – gdyby nie wyczesana solówka, tego utworu mogłoby nie być.
  13. My Life for One More Day – spokojna balladka na koniec.
  14. Revolution – japoński bonus napisany w całości przez basistę. To słychać.

[edytuj] Twórcy

  • Andreas Deris – śpiew, klawisze.
  • Michael Weikath – gitara, bycie jedynym słusznym wodzem.
  • Sascha Gerstner – dodatkowa gitara, więcej klawiszy.
  • Markus Grosskopf – niezmiennie wymiatanie na basie.
  • Dani Löble – perkusja. Który to już perkusista Helloween? Jeden zwariował, drugi został wyrzucony mailem, trzeci był otruty... Tak, ten jest czwarty.
  • Michael Kiske – sample na początku Occasion Avenue, robienie za idiotę, z którego można się pośmiać.
  • Candice Night – gościnnie wokal w Light the Universe.
Nasze strony
Przyjaciele