Konfucjusz
Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Konfucjusz mówi: sto milionów czerwonych Chińczyków ma to głęboko w dupie.
Konfucjusz o stosunku Chińczyków do artykułu
Spis treści |
[edytuj] Biografia
[edytuj] Ogólnie
Konfucjusz (ur. rok po śmierci w 956 i jeszcze żyje) – sławny Chińczyk i hinduista, filozof, mąż stanu, twórca i mistrz popularnej gry w karty kung-fu, sędzia piłkarski, wybitny polityk i działacz aspołeczny.
[edytuj] Osiągnięcia
Twórca koncepcji antykoncepcji. Od 1354 prowadził badania nad mamutami na Syberii. W 1654 wprowadził niewolnictwo w zachodnich Chinach, a w 1753 wypalił dużą część lasów w Finlandii co spowodowało nagły wzrost gospodarczy tego kraju. Wypalenie nie spowodowało wypalenia, wręcz przeciwnie - wypalone jointy z sosny finlandzkiej pozytywnie wpłynęły na rozwój komórek mózgowych i systemu filozoficznego Konfucjusza. Od tamtego czasu w przerwach na reklamy w Modzie na Sukces, Konfucjusz mówił: "Teraz będę mówił i będą mnie cytowali.".
W dzisiejszych czasach skupia się na kopaniu tunelu z Chin do Europy, co spowoduje połączenie Chin z resztą świata. Póki co, Chiny nie protestują.
[edytuj] Cytowanie
Konfucjusz mówi, że jest najczęściej cytowanym człowiekiem w historii. Jeśli ktoś chce coś powiedzieć i pragnie, by zabrzmiało to mądrze, wypowiada zdanie zaczynając od Konfucjusz mówi..., nawet, jeśli nie ma to najmniejszego sensu.
[edytuj] Cytaty
Konfucjusz rzekł: LSD jest dla małych dziewczynek.
Konfucjusz rzekł: Co ma wisieć niech powieszą.
Konfucjusz rzekł: Gdzie kucharek sześć tam Salomon dolewa.
Konfucjusz rzekł: Masz ci los! Nie bierzcie tego jako mój cytat!
Konfucjusz rzekł: Należy zreformować to co jest do zreformowania i oskarżyć winnych!
Konfucjusz rzekł: Skończmy z tym wreszcie i zajmijmy się tym, czym mieliśmy się zająć jutro.
Konfucjusz rzekł: Każdy ma do wyboru dwie drogi: pierwszą i drugą!
Konfucjusz rzekł: Urodzenie kończy się zawsze!
Konfucjusz rzekł: Gdy kogoś widzisz powiedz: hej!
Konfucjusz rzekł: Raz, dwa, trzy... Kto szuka?
Konfucjusz rzekł: Widziałem go już. Chodził tamtędy i patrzył jak to robię. I wtedy, wiesz, zdecydowałem. Chyba dobrze zrobiłem. A on i tak tam stał. Znów stoi, no to ja też stanąłem! Dla niepoznaki, żeby go zmylić. Pewnie się zmylił, bo tak wyglądał. Wygląd dużo mówi. Teraz też mi powiedział i się przedstawił. A on mi dalej stał. Nie wiedziałem co robić. Naprawdę. On wiedział, a ja nie. Ciągle stał i stał. Ja, wiesz chodziłem, krążyłem, zataczałem koła. On się właśnie na mnie, cały czas, patrzył. No to ja go ciach, a on mnie bach. No to ja go buch, a on mnie łaps. To straszne. Nie wytrzymałem tego sercowo. Wziąłem, co wziąć miałem i ruszyłem w przód. A on się cofnął. Zdaje się, no, że do tyłu. Się cofnął. Ja odetchnąłem. Ma się rozumieć powietrzem odetchnąłem. Powietrze weszło, gdzie wejść miało. Nic powietrzu nie przeszkadzało. Bo powietrze nie ma naturalnych wrogów. A wtedy on znów sobie stanął. I patrzył, tymi no. Oczami patrzył!!! Miał oczy do patrzenia. Ja sprawdziłem i sobie myślę. Jak skończyłem myśleć, bo bolało to wziąłem. Garść mu sypnąłem, no to mu usta się zmieniły. Wygięły się jak chmura, gdy skacze do lodówki. Po kolejne buty chmury rzadko skaczą. To jest filozofia. Właśnie teraz. Gdy ja mówię, mówią wszyscy, a ja jestem z tobą. W pustej szklance pomarańczy zagościłem. Z wielorybem barw i kolorów zagościła radość bólu ogarniającego czytelnika. Człowieku, myśl.... Człowieku... Znów coś robisz, myślisz, piszesz, a świstak siedzi. Niech świstak też coś w końcu zrobi! No to wstał świstak i zrobił! a on tak dalej stał i patrzył. Jak nietoperz czarnej nocy przelatujący nad transylwańskim zamkiem, przesłoniętym burzowymi chmurami, oświetlonym bladym światłem księżyca stał. Stał jak stoją butelki soku w Żabce, przesłonięte purpurową mgiełko niezawisłą wśród oparów moczarów. Mazury, zawsze lubiłem jeść mazura. A on stał i patrzył. Powiedziałem, na co on odrzekł... On odrzekł! Niesamowite to było i straszne w swej mierze, bo nam się wydawało, że tak ma być, a nie jest tak gdy być tak nie miało. Zawsze. niedopuszczalnie wpatrzony w czerwień błękitu rozciągającą się pod stopami jego. On miał stopy! Zauważyłem swoje, wcześniej niezauważone, niesamowite odkrycie. Niesamowite było to odkrycie.
To jest tylko zalążek artykułu biograficznego. Jeśli widziałeś tę osobę na ulicy – rozbuduj go.



