Latający Potwór Spaghetti

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Ujednoznacznienie Ten artykuł dotyczy bóstwa. Zobacz też Fabryka Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej.
Flying Spaghetti Monster.svg

Symbol FSM-owców

Latający Potwór Spaghetti (ang. Flying Spaghetti Monster, FSM) – bóstwo jednej z dwóch najważniejszych i najstarszych ogólnoświatowych religii. Na podstawie zarówno kościoła FSM, jak i bogini drugiego wspomnianego wyżej wyznania, Niewidzialnego Różowego Jednorożca, powstało wiele religii parodystycznych. Do najbardziej znanych należą tzw. judaizm, chrześcijaństwo i islam. Żadna z nich nie uzyskała jednak znaczącej popularności. Zarówno wyznawcy Latającego Potwora Spaghetti, jak i on sam (poprzez cuda, nawiedzenia i kataklizmy) wielokrotnie protestowali przeciwko tym przebrzydłym ateistom, żydom i masonom, którzy poprzez tworzenie bluźnierczych parodii naigrawają się z prawdziwej wiary, obrażając tym samym uczucia religijne osób wierzących.

[edytuj] Powstanie świata

Stworzenieadama spaghetti.jpg

FSM stworzył też Adama, jednak niepotrzebnie…

Na początku była nudna ciemność… Więc Jego doskonała Klopsikowość rzekła: „Niech stanie się wódka!” I stała się Polska, a ich wódka Mu smakowała. Następnego dnia FSM rzekł: „Niech staną się wódy wody i oceany, a z wód niech wyłonią się piraci!” I pojawili się piraci, a ich rum Mu smakował. Trzeciego dnia FSM rzekł: „Niech stanie się roślinność wszelaka i zwierzęcość… Też wszelaka!” I stała się wszelaka marihuana i koka, amfetamina i grzybki, LSD i kwas, a Jego Świątobliwość wiedział, że było to dobre. Czwartego dnia Jego Makaronowość rzekł: „Niech stanie się tłuszcz i obrastający go hamburger, kebaby i frytki, McDonaldy i BurgerKingi!” I stali się Amerykanie, a ich żarcie naprawdę Mu smakowało. Piątego dnia FSM wpadł na pomysł, by rzec „Niech stanie się nic!” I stało się coś, a On wiedział, że to było. Szóstego dnia FSM rzekł: „Niech na świecie zapanuje prawo i sprawiedliwość!” I powstał PiS drób, a On wiedział, że było to złe, więc użył tego, co było dobre. Siódmego dnia Jego świątobliwość leczył się z kaca.

[edytuj] Powstanie człowieka

Ktoś może powiedzieć: Dobra, wszystko ładnie, pięknie, ale skąd u diabła się wziął człowiek?! Odpowiedzi na to pytanie są różne, nawet sam FSM nie wie, jak to się stało, gdyż działo się to pomiędzy szóstym a siódmym dniem w stanie delirium. Istnieją jednak pogłoski twierdzące, że Potwór stworzył góry, lasy i karła. Karzeł w niewyjaśnionych okolicznościach digimorfował w piratów, a ci ewoluowali w ludzi. Żeby było to jeszcze bardziej skomplikowane, FSM podłożył nieprawdziwe dowody na temat teorii ewolucji Darwina. Można je jednak z łatwością obalić poprzez stwierdzenie, iż z małpami dzielimy 95% DNA, a z piratami aż 99%.

[edytuj] Globalne ocieplenie

Według wierzeń FSM-owców globalne ocieplenie, huragany, trzęsienia ziemi i inne naturalne katastrofy są spowodowane spadkiem ilości piratów na morzach. Można to zaobserwować na poniższych wzorach:
piraci\ -\ martwi\ piraci\ =\ pozostali\ piraci

pozostali\ piraci\ -\ temperatura\ na\ Plutonie\ +\ temperatura\ piasku\ Sahary\ =\ \acute srednia\ temperatura\ \acute swiata + 7^\circ C

To nie może być przypadek!

[edytuj] A więc co robić?

To bardzo proste! Weź paru kumpli, kupcie wódkę łódkę i ruszajcie na pełne morze!

[edytuj] Życie po śmierci

Istotną częścią każdej religii jest odpowiedź na pytanie o to, co się z tobą stanie po śmierci. Właściwie tylko wtedy masz styczność z religią, no chyba że jesteś prawdziwym hardkorowcem i odwiedzasz meczet, kościół, czy inną ceglaną budowlę zbudowaną zapewne w średniowieczu. Z tego też powodu FSM zatrudnił u siebie najlepszych speców od reklamy i architektów wnętrz, aby zapewnić swoim wyznawcom najlepsze bajery, jakie tylko może zapewnić im ten tamten świat. A są to:

[edytuj] Osiem Naprawdę wolałbym, żebyś nie[1]

  1. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty, fałszywie pobożny dupek, gdy opisujesz Mą Makaronową Doskonałość. Jeśli niektórzy ludzie nie wierzą we mnie, to trudno, nic się nie stanie. Naprawdę, nie jestem do tego stopnia próżny. Poza tym, nie chodzi o nich, więc nie zmieniaj tematu.
  2. Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał Mojego istnienia jako narzędzia do uciskania, ciemiężenia, karania, patroszenia lub bycia złośliwym wobec innych. Nie wymagam składania ofiar, a czystość jest niezbędna, jeśli chodzi o wodę pitną, a nie o istoty ludzkie.
  3. Naprawdę wolałbym, żebyś nie oceniał ludzi na podstawie tego, jak wyglądają lub jak się ubierają, jak mówią, lub… Dobra, po prostu bądź miły, OK? I wbij to do swojej tępej głowy: mężczyzna = człowiek. Kobieta = człowiek. To samo = to samo. Nikt nie jest od nikogo lepszy, chyba że mówimy o stylu. I przykro mi, ale to podarowałem kobietom i niektórym facetom, którzy widzą różnicę pomiędzy kolorem morskim a fuksją.
  4. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zaspokajał się w sposób, który obraża ciebie albo twojego ochoczego, zgodnego, pełnoletniego i dojrzałego psychicznie partnera. Odnośnie do tych, którzy mogliby protestować – myślę, że odpowiednim wyrażeniem jest „pierdolcie się”, chyba że uznają to za nieprzyzwoite. W tym wypadku mogą wyłączyć raz telewizor i iść dla odmiany na spacer.
  5. Naprawdę wolałbym, żebyś nie sprzeciwiał się fanatycznym, sadystycznym, szowinistycznym i pełnym nienawiści poglądom innych NA CZCZO. Zjedz coś, a potem zabiegaj o pierdoły.
  6. Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował za miliony dolarów kościołów/świątyń/meczetów/kaplic dla Mojej Makaronowej Doskonałości, podczas gdy pieniądze lepiej wydać na (wybierz sam):
    1. Skończenie z biedą;
    2. Leczenie chorób;
    3. Życie w pokoju, namiętną miłość i obniżenie kosztów kablówki.
    Może jestem złożonym węglowodanowym wszystkowiedzącym istnieniem, ale w życiu cieszą mnie proste rzeczy. Wiem lepiej. Jestem STWÓRCĄ.
  7. Naprawdę wolałbym, żebyś nie rozpowiadał ludziom wokół, że do ciebie przemawiam. Nie jesteś aż taki interesujący. Wylecz się z siebie. I mówiłem ci, żebyś kochał bliźniego, czy nie pojąłeś aluzji?
  8. Naprawdę wolałbym, żebyś nie czynił bliźniemu, co tobie miłe, jeśli miłe są ci, hm, rzeczy, które wymagają mnóstwa skóry/smaru/wazeliny. Jednak jeśli miłe jest to też tej innej osobie (zgodnie z numerem 4), zajmij się tym, zrób zdjęcia, i do diaska, załóż kondom! Naprawdę, to kawałek gumy. Gdybym nie chciał, żeby było ci przyjemnie, gdy to robisz, dodałbym ci w tym miejscu kolce albo coś.

Przypisy

  1. Według Ewangelii FSM
Nasze strony
Przyjaciele