Liga Sprawiedliwych (serial 2001)

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Liga Sprawiedliwych Intro

Jeśli na widok tego obrazka nic nie słyszysz, to znaczy, że zostałeś nieprawidłowo wychowany

Liga Sprawiedliwych[1] (ta animowana z 2001 roku) – wybitne dzieło amerykańskiej kinematografii gloryfikującej rytualny oklep złych superherosów przez dobrych superherosów. Osadzona w mrocznym i nieprzewidywalnym jak stan techniczny przedziału sanitarnego w pociągu rzeźni uniwersum DC Comic, przez 2 sezony produkcji intensywnej niczym zmagania Europy z Państwem Islamskim, produkcja zdołała stać się bajką dzieciństwa rzeszy ludzi, wzmagając w nich agresję i zasiewając ziarno perwersyjnego hobby dziś znanego jako Cosplay. Przygody ekipy tytułowych obrońców sprawiedliwości są kontynuowane w Lidze Sprawiedliwych Nie Mającej Granic.

[edytuj] Zarys uniwersum

Jak w większości seriali o superbohaterach, ulubieńcy publiczności wysyłani są w przeróżne miejsca, pacyfikują zagrożenie i wracają do bazy, aż nie zabraknie komiksowej inspiracji. A odkąd historia komiksu sięga czasów, gdy pochłanianie dropsów z LSD i zastrzyki z marihuanen były formą kuracji medycznej, przygody Ligii mogłyby się w zasadzie nie kończyć a tylko coraz głębiej drążyć coraz bardziej absurdalne tematy. Innymi słowy kreślenie zarysu uniwersum Ligii jest zajęciem bezcelowym niczym pisanie Biblii bez Boga, dlatego też posłużymy się wybiórczą listą względnie pewnych faktów, powtarzających się lokalizacji, schematów, klisz i wydarzeń.

Na początek ciężki kaliber, aby już teraz było jasne z jakim typem serialu mamy do czynienia:

  • Istnieje nieskończenie wielka liczba równoległych wymiarów a w każdym z nich rezyduje ten sam korpus bohaterów mogących rozwijać się po swojemu.
  • Przy czym Batman potrafi wynaleźć maszynę do przemieszczania się pomiędzy wymiarami i wpływania na ich historię. A każdy wymiar ma własnego Batmana. Dodaj dwa do dwóch.
  • Istnieje sfera marzeń sennych w której można zostać rannym, zabitym i/lub uwięzionym.
  • Istnieje ogrom przeróżnych ras kosmitów a ich bogowie mają materialną postać, której można dać po mordzie.
  • Istnieją portale i podróże w czasie, paradoks dziadka nie istnieje, nikt nie przejmuje się ciągłością kontinuum czasoprzestrzennego a Św. Tomasz z Akwinu przygląda się bezsilnie, jak logika staje się kurtyzaną.
  • Istnieje magia, kreowanie przedmiotów od tak, a istoty magiczne, mitologiczne i z wszelakich legend są faktem, pojawiającym się zwykle na jeden odcinek tematyczny.
  • Ciastko było prawdą.

Plus na dokładkę nieco prześwietlonych klisz, bez których nie może obejść się żadna produkcja superbohaterska:

  • Siły policji, niezależnie od rasy, są kompletnie bezużyteczne a średnio co trzeci rezydent strzeżonego przezeń więzienia to super-mutant z huśtawką nastrojów.
  • Co więcej po walce z wymienionym super-mutantem, która pochłonęła pół miasta i ciężkie rany u połowy Ligi, zostaje on grzecznie odstawiony do tego samego ośrodka penitencjarnego.
  • Lwia część katastrof dotykających aglomeracje miejskie, dotyka dwóch miast: komiksowych wersji Radomia i Sosnowca, czyli Gotham City i Metropolis.
  • Jedyne kraje na Ziemi to USA, wrogowie USA oraz państwa dawnego ZSRR. Te ostatnie przedstawione jako małe, lecz wredne, na wzór Korei Północnej.
  • Mimo, że służby bezpieczeństwa na bieżąco dostarczają dowodów, dla których szeregowy Kowalski powinien docenić wysiłki swoich super-obrońców, na ogół jest on niewdzięcznym dupkiem mającym pretensje o to, że Superman pogniótł mu samochód, ciśnięty wcześniej przez Doomsday'a.
  • Życie jednego cywila, kota, psa lub złotej rybki zawsze jest warte więcej niż kontynuowanie pościgu za super-zbirem zdolnym przez ten czas narobić dwa razy więcej szkód.

[edytuj] Członkowie ligi

WWC 2016 - Justice League (209500637)

Liga sprawiedliwych. Tak jakby.

F: ...w końcu jestem najszybszym facetem na świecie!
S: To by tłumaczyło, dlaczego nie masz dziewczyny.

Jedna z subtelnych insynuacji jakimi darzy się tytułowa paczka

Liga Prawych i Sprawiedliwych to wesoła menażeria w skład której wchodzi 3 kosmitów, mutant, odmieniec, postać z mitologii greckiej oraz frajer, który za nich wszystkich płaci. I tak, wszyscy noszą gatki na spodniach. Etatowy skład ligi tworzą:

  • Superman - Nielegalny imigrant z dotkniętego czasem apokalipsy Kryptona. A, że Krypton był czymś w rodzaju Meksyku Układu Słonecznego, jeśli chodzi o komfort życia, to po przeniesieniu się w sielskie krainy terry, jego wciąż pracujący na Kryptońskich obrotach organizm, wytworzył mu szereg super-mocy z nadmiaru kalorii. Stąd również wziął się pseudonim Superman. Do jego zdolności zaliczyć można między innymi bycie twardym jak makaron[2], laser w oczach, czy niemal nieograniczoną siłę. Będąc pewnym swoich super-zdolności heros przysposobił sobie również nie dający się z niczym pomylić styl walki: otóż 40% ciosów w walce wręcz blokuje twarzą, 60% obrażeń broni zasięgowej opartej na klasycznych pociskach, lub emisji skwantowanych porcji energii absorbuje klatą, z kolei w 100% przypadków użycia przez antagonisty broni generującej ciągłą wiązkę bólu, staje jej na drodze i idzie pod prąd aż przeciwnik znajdzie się w zasięgu ręki, po czym go unieszkodliwia. Najlepszy przyjaciel ALex'a Luthor'a, choć ogółem bardzo wielu złoczyńców chciałoby mieć Supermana w charakterze dywanika przed kominkiem. Założyciel i lider nieformalny Ligi Sprawidliwych. Cierpi na postępujące samouwielbienie.
  • J’onn J’onz (dla nieznających mowy żaboludzi, znany również jako Martian Manhunter a dla nieznających języka szekspira Marsjański Łowca[3]) - Kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa, a już na pewno ten konkretny, jedyny ocalały, przedstawiciel narodu marsjańskiego. Pomógł zwalczyć zagrożenie, które spacyfikowało wcześniej Marsa po czym od razu dołączył do Ligi de facto z braku niczego lepszego do roboty. J'ohnny jest telepatą oraz zmiennokształtnym z wadliwą zdolnością przenikania przez obiekty. Co więcej ma paskudny zwyczaj pchania się do walki na pięści z uporem maniaka, co przy nieszczególnych predyspozycjach czyni go drugą najczęściej nokautowaną postacią, zaraz po Sokolicy. Jednak w przeciwieństwie do niej, w chwilach, dosłownie chwilach, gdy zdaje sobie sprawę, że jego talenta można spożytkować inaczej niż grzebiąc przeciwnikowi w mózgu w czasie gdy jego kolega zamierza się nań z obuchem, stanowi cenne wsparcie dla drużyny, rozwiązując problemy wymuszoną perswazją doumysłową i praniem mózgu. Z tego też powodu złoczyńcy preferujący korzystanie ze szkodliwych iluzji i uroków a także czarodziejki, lubią znęcać się psychicznie nad J'onnem. Najchętniej przypominając mu o tym, że jest jedyny ze swojego rodzaju. Bo nie zapominajmy, że w DC musi być smutno i na poważnie.
  • Sokolica (dla ludzi, dla których nie istnieje coś takiego jak dobra lokalizacja, znana jako Hawkgirl) - Etatowa femme fatale z przewagą fatale. Skrzydlata przybyszka z planety tak odległej, że nawet statek z napędem warpowym leciałby dwa pokolenia, coś jak wyjazd nad polskie morze w środku sezonu, startując z okolic Tatr. Do Ligi dołączyła w zasadzie z przypadku, podobnie jak reszta bohaterów poniżej a na ziemi, tej Ziemii, znalazła się podobno po tym, gdy pełniąc obowiązki policjanta śledzącego bandytów, przypadkiem znalazła się po złej stronie eksperymentalnej broni w rodzaju dezintegratora, który wyparował ją na wspomnianą planetę. Kontynuując szczęśliwą passę, co rusz wkracza, bądź wlatuje w wir walki w stylu godnym Supermana, by po chwili ją opuścić w stylu godnym Najmana. Łączy się to z brakiem niemal wszystkich cech tego pierwszego i niezdolnością do dostrzeżenia tych faktów. W momentach szczególnie dobrej karmy zbiera dwa wpieCenzura2le w jednym odcinku. Co więcej, jako jedyna nadnaturalna podstać potrzebuje środków opatrunkowych, podczas gdy reszcie wystarczy chwila nieobrywania po gębie. Prawdopodobnie z tych powodów ma dość bezpretensjonalny stosunek do czynionych przypadkiem strat cywilnych, co swego czasu irytowało Zieloną Latarnię, jedyną osobę, która zadawała sobie trud jej powstrzymywania. Aż nie zaczęło go to kręcić.
  • Flash (pl. Flash) - Przypadkiem napromieniowany zjadacz hamburgerów, u którego skutkiem choroby popromiennej stała się super-szybkość i zwiększona odporności na ścieranie po upadku przy używaniu tejże. Poza zasuwaniem jak po cysternie wódki z Red Bullem, podobno potrafi opierCenzura2ć całą lodówkę w jedno posiedzenie, choć tu w show brakuje niezbitego dowodu w postaci lodówki niosącej ślady operCenzura2enia. Ponieważ serial ma miejsce w uniwersum DC, co zasadniczo oznacza, że większość bohaterów zmaga się z traumatycznymi wydarzeniami z przeszłości a ludzie to kCenzura2y, dzięki częstemu dowcipkowaniu, stał się głównym rozładowywaczem atmosfery napiętej jak guma w dresach Seby na zlocie BMW. Preferuje podryw na Johnny'ego Bravo, ciskanie swoich komentarzy a także praktyczne wykorzystanie zasady zachowania pędu, przez co jego lewy prosty wykonany z szarży pełnym sprintem niewiele różni się od prawego haka Supermana, któremu ktoś opowiedział dowcip o samotnym Kryptonianinie. Poza tym jego popisowe numery to bieg po wodzie a także w kółko z prędkością wystarczającą do wytworzenia trąby powietrznej, która będzie w stanie unieść walącą się fasadę budynku, lub podobny obiekt. Jako typowy śmieszek obdarzony super-szybkością, nie myśli już tak szybko, przez co zdarza mu się popełniać błędy typowe dla Kojota ze Strusia Pędziwiatra, przerywać sekwencje skradankowe, lub dać się rozłożyć podstawioną nogą.
  • Zielona Latarnia (dla przyjaciół John Steward) - Przedstawiciel korpusu kosmicznych strażników miejskich, wdziewających głupie wdzianka z emblematami w kształcie obucha młota wyburzeniowego, przez wielu mylonego z symbolem latarni. Ponieważ ta część Drogi Mlecznej, uchodzi za naprawdę zakazaną dzielnicę, jej krawężnicy zmieniani są tak często, że bardziej opłacalne jest nazywania każdego z nich Zieloną Latarnią[4] niż przyzwyczajanie istot ją zasiedlających do imienia kolejnego obrońcy. Staranie wyselekcjonowany, wyszkolony i o wielkiej sile woli, którą przy niewielkiej pomocy pierścieniowego projektora potrafi uformować w dowolny obiekt biorąc dziwną zieloną energię, jako budulec. Tym sposobem Zielony Latarnik zawsze ma wdzianko, broń i narzędzia przystające do okazji, potrafi względnie odpowiedzialnie z nich korzystać i głównie przez to jest wyjątkowo upierdliwym przeciwnikiem. Dzieje się tak przynajmniej do czasu aż w pierścionku nie padną bateryjki, lub ktoś bardziej zmyślny nie wyprowadzi luja ogłuszacza na jego palec serdeczny. Wtedy jego możliwości dość znacznie maleją i gdyby nie fakt, że w normalnym życiu był komandosem, musieliby szukać zastępcy już po pierwszej akcji tego typu. Wielbiciel baseballa, fanatycznego pełnienia swojej służby i egzotycznych dziewczyn. Skłonny uwierzyć, że w pojedynkę potrafi skasować całą planetę z atlasu.
  • Wonderwoman (czasami również Diana) - Postać z kompletnie innej bajki, wmieszana w wydarzenia serialu, ponieważ nie potrafiła wysiedzieć na rodzinnej, pozbawionej mężczyzn, wyspie, skutkiem czego zwinęła pancerny kostium kąpielowy matki i zaczęła samowolnie zwiedzać świat. Kwestią czasu było dostrzeżenie jej ponadprzeciętnych walorów[5] przez Ligę i zaproszenie do oddziału. Głównie po to, by później zrobić nieoficjalną vixę na rodzinnej wyspie z kumplami, połączoną z rozbiórką losowo wybranych części infrastruktury i zarobić w ten sposób dożywotnie zeń wygnanie, co ostatecznie związało ją z organizacją. Jako postać rodem z wierzeń antycznych greków, nie obowiązują jej żadne zasady współczesnego świata, dzięki czemu może latać, pobić Supermana w martwym ciągu, rzucać teksty i okrzyki będące szczytem mody w czasach Bitwy pod Maratonem, oraz być niemal niezniszczalną w walce wręcz. Lubiane przez nią techniki to zawsze celny rzut lassem, skutkującym albo glebą przeciwnika, albo przyciągnięciem i solidnym ciosem dla samej Diany, gdy celem był zbyt gruby zwierz; oraz stanie w stożku ognia baterii karabinów maszynowych, bezbłędnie odbijając pociski noszonymi na przedramionach bransoletami. Lubi okazjonalny chillout po cywilnemu i podrywać Batmana.
  • Batman (w cywilu Bruce Wayne, dla przyjaciół, których nie ma[6], Gacek) - Jedyny, względnie normalny, osobnik w tej zgrai, zajmujący się względnie normalnymi sprawami jak płacenie rachunków, utrzymywanie infrastruktury, pranie, sprzątanie, wynoszenie śmieci. I odrobinę rzadszy, ale zawsze, udział w akcjach Ligii, gdy nie jest zajęty żadną z wcześniej wymienionych czynności. Jako jedyny z ekipy zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń, przez co przysposobił sobie skradankowo- gadżeciarski styl walki: lubi atakować z zaskoczenia kopem z liny na Tarzana, rzucić wybuchowym, lub gazowym batrangiem, być nieobecnym w starciach kończących się wpierdolem dla całej Ligii a do ewentualnej bezpośredniej konfrontacji przechodzi jedynie gdy ma kogoś na wsparcie a przeciwnik został już przez kogoś zmiękczony. Z tego też powodu jest najrzadziej nokautowaną postacią. Jako miliarder, zaopatruje Ligę w bat-samoloty i inny sprzęt, sfinansował również budowę bat-bazy Wieży Obserwacyjnej na orbicie okołoziemskiej. W związku ze swym fachem potrafiłby wykiwać nawet Urząd skarbowy, nie mówiąc już o większości przeciwników na których się natyka. W załodze często robi za naczelnego nerda, znającego się na wszystkim nie wyłączając programów pracy pralki i mózgu od trudnych zadań logicznych w rodzaju Sapera. Mimo usilnego zachowywania się w sposób tak oschły i beznamiętny, by móc suszyć pranie swoją obecnością, spodobał się Wonderwoman, zresztą z wzajemnością. Poza tym lubi przekomarzać się z Jockerem, gdy trafi się okazja. Czyli niezbyt często.

[edytuj] Postacie neutralne

Czyli takie, które przez rozmaite zatargi i transakcje wiązane w jednych odcinkach wspierają siły pokoju i sprawiedliwości a w innych służą diabłu.

  • Aquaman (w edycji polskiej: Aquamen) - Władca Atlantydy z wyraźną tendencją do nadopiekuńczości nad swoim królestwem. Głównie z tego powodu zmiana podejścia w stosunku do Ligii z "współpraca" do "święta wojna" trwa u niego tyle, co czas potrzebny na wyprowadzenie druzgocącego haka, zastępującym mu jedną z dłoni, harpunem w twarz najbliższego super-herosa. Wbrew pozorom, jest heteroseksualny a do tego na tyle przeładowany testosteronem, że wspomnianą rękę upierCenzura2ł sobie sam. Generalnie jeśli jego dominium jest w niebezpieczeństwie i ta banda szmaciarzy z orbitalnej puszki może mu się do czegoś przydać, świadczy pomoc w innych przypadkach jest przeciw.
  • Lobo - Kosmiczny harley'owiec- najemnik chcący w jednym z odcinków zastąpić Supermana w charakterze lidera. O ile cechy obu postaci mniej więcej się pokrywają o tyle Lobo jest znacznie bardziej cool i dżezi, przedkładając styl nad straty cywilne i rzucając wredne uwagi za które reszta ekipy ostatecznie postanawia spuścić mu lanie. Śmiertelnie obrażony za odrzucenie oferty promocji siebie na szefa strażników sprawiedliwości znika z serialu robiąc za chwilowy fan service.

[edytuj] Przeciwnicy

Jak w każdym serialu, komiksie, filmie, grze, sztuce teatralnej, kabarecie i brazylijskiej telenoweli o superbohaterach, zaraz za nimi postępować musi cała armia przerysowanych na wylot kartki antagonistów, dziwadeł, odrzuconych prototypów na postacie główne, które dzięki braku wymogu posiadania tożsamości mogą zasilić grono nieprzyjaciół a także zwykłych bandziorów, pełniących rolę mięsa armatniego. Ponieważ każdy maniak komiksów powie ci, że postaci tego typu jest wręcz od zaCenzura2nia, lista uwzględnia tych, którzy czymkolwiek wybijają się ponad szarą masę.

  • ALex Luthor - Tzw. mózg nie od parady, szef LexCorp'u zapewniającego mu niewyczerpany zapas gotówki, wynalazca i gorliwy użytkownik pancerzy wspomaganych, a do tego całkiem wygadany i wyględny typ, zdolny wygrać wybory prezydenckie z hasłem Liga do piachu!, lub czymś podobnym. Ma wyraźną obsesję na punkcie Supermana, co dosłownie dało mu raka i sprawiło, że jego celem życiowym jest zamordowanie swojego ulubieńca i jak największą ilość innych herosów przy okazji. Coś jak Iron Man po miesięcznym pobycie w Rosji. Nierzadko po nieuniknionej przegranej potrafi uciec, ujęty i zamknięty w pace fortyfikuje się armią prawników, przez co jest w zasadzie nietykalny, bo Liga nie zabija. Tzn. najczęściej nie zabija głównych antagonistów, przypadkowe ofiary cywilne to co innego. Lubi wynajmować innych złoczyńców do pomocy i prowadzić długie i interesujące nikogo dialogi z Supermanem, celując do niego z broni.
  • Solomon Grundy - Odpowiedź DC na Hulka. Włodarze detektywistycznych komiksów zgodnie stwierdzili, że najlepszą odpowiedzią na postać naukowca, u którego irytacja po obejrzeniu wyników wyborów prezydenckich pozwala osiągnąć efekt długoletniego wpierCenzura2nia przeterminowanych supli bez ćwiczeń, będzie niepraktykujący, napakowany niczym pociąg towarowy, żyd- zombie bez pejsów. Za pierwotnego życia zawadiacki gangster, wykiwany przez wspólników i wrzucony w magiczne bagno z połową kilograma ołowiu w klacie, wiele lat później powraca, by jako inkarnacja niskiego ilorazu inteligencji, skutecznie rozładowywać atmosferę po drugiej stronie barykady. Obdarzony zdolnościami, za które tłumy pokochały zielonego ogra, to jest: mutanta, Grundy uwielbia rozwalać co tylko wpadnie mu w łapy, co kłóci się nieco z ideałami Ligii. Lubi też zbierać błyskotki, jedyna pozostałość po dawnym ja, oraz w ostatnich odcinkach ze swoim udziałem, dążyć do odzyskania swojej duszy, bo najwyraźniej przez cały serial chodził na wersji demonstracyjnej. Wtedy też polubili się z Sokolicą, co o dziwo nie wywoływało problemów z kategorii bratania się z wrogiem, gdyż umarł. Znowu, choć tylko tymczasowo.
  • Star Sapphire - Dumna przedstawicielka innego departamentu kosmicznych strażników miejskich, najpewniej kontroli parkometrów z uwagi na mniej sprecyzowane powinności względem społeczeństwa. Prawdopodobnie przez to zawsze służy tym złym, wspierając drużynę mocami zbliżonymi do Człowieka z Zielonym Lampionem. Poza tym dysponuje wszystkim z zestawu startowego typowego shwarz charakteru z filmu animowanego dal najmłodszych: przerost ego, częste monologi, nieugięta wiara we własne możliwości, mimo, że raz po raz dostaje lanie, oraz moralność zależną od ilości gotówki obiecanej w ramach nagrody. Najczęściej służy jako jeszcze jedna postać do stłuczenia, pod wodzą watażków, których stać na jej wynajęcie.
  • Sinestro - Dawny Zielony Latarnik, wydalony ze swojego departamentu za nadużywanie pierścienia i nomen omen przygarnięty przez konkurencyjny wydział. Dumny przedstawiciel, mniej znanego departamentu kosmicznej straży miejskiej, ze względu na wyjątkowo nikły udział w odcinkach zapewne tego zajmującego się łapaniem złodziei. Poza zrzynką zdolności laski od parkometrów i innymi kolorkami na stroju oraz mordzie, zachowuje się i zbiera oklep w dokładnie ten sam, jakże przewidywalny sposób.
  • Grodd - Samoświadomy goryl zerżnięty wprost z Planety małp, wiecznie zajęty knuciem intryg przeciw Lidze, wynajmowaniem ludzi, którzy mają mu w tym pomóc a przy okazji ustawicznie rzucający swoje sarkastyczne uwagi i silący się na dżentelmeńskie maniery. Ponieważ jest wielką małpą, jest dzięki temu silny i dość nieuchwytny. Jako, że pojawia się w więcej niż jednym odcinku, obejmuje go immunitet antagonisty dzięki czemu nigdy nie doznaje większej krzywdy od strażników sprawiedliwości a ponieważ jako tylko zmyślna małpa byłby zbyt banalny to potrafi dosłownie rozCenzura2ać mózg ofiary swoimi falami alfa, gdy jednocześnie trzyma ją za głowę i wpatruje się weń swymi ślepiami. Coś jak cygańska wróżka.
  • Wandal Dzikos (w oryginale Vandal Savage, coby dopełnić obrazu wesołej translacji) - Człowiek pierwotny, który przez kontakt z dziwnym meteorytem stał się literalnie[7] nieśmiertelny. W pewnym momencie swojego abstrakcyjnie długiego życia ubzdurał sobie, że z tego tytułu należy mu się władza nad światem i zaczął ten plan realizować. Jako nigdy nie starzejący się ulubieniec ZUS'u potrafi podróżować w czasie na piechotę, w skromne pięćdziesiąt lat nauczyć się jak skonstruować wehikuł czasu a nawet zastąpić Hitlera i wesprzeć nazistów technologią przyszłości, dzięki laptopowi z nagranymi przez samego siebie instrukcjami. Ogólnie niezwykle wredny typ, którego na dodatek nie można zabić, wypisz, wymaluj twój sąsiad zza płotu.
  • Jocker (pl. Śmieszek) - Niebędący politykiem człowiek z którego występów na scenie śmieją się ludzie. Choć poczucie humoru tego konkretnego komika jest dość niekonwencjonalne i opiera się na podkładaniu bomb, wynajmowaniu zbirów i urządzania starodawnych pranków takich jak wpierdol. Kanoniczny arcywróg Batmana mający swoje pięć minut w max dwóch odcinkach i występy cameo w może kolejnych dwóch. Ot taki żarcik.
  • A.M.A.Z.O - Super-turbo-dymo android obdarzony wyjątkowo wysokim, jak na twór pokroju terminatora, głosikiem, będący przeniesioną w 21 wiek wersją Pinokia, która nie tylko zachowuje się jak prawdziwy chłopiec, ale również, o zgrozo, lubi się uczyć. Przy czym niczym radziecki kalkulator wykonujący operację dzielenia przez zero, nie ma żadnego umiaru w swojej żądzy wiedzy i pochłonąwszy całą wikipedię, dał wiarę Alexowi, że to on, jest jego ojcem. Zgodnie z przypuszczeniami zostaje napuszczony na Ligę, którą za drugim podejściem pokonuje, dzięki swoim zdolnościom poznawczym i do zmiany kształtu. Ostatecznie stwierdza, że Ziemia i jej mieszkańcy nie mają mu już nic do zaoferowania i odlatuje w kosmos uczyć się w sobie znanym celu.
  • Arezja - Feminazistka z rodzinnej wyspy Diany, pojawiająca się w jednym z odcinków, głównie po to, by udowodnić, że feministki nie są w stanie niczego zmienić. Nawet mając do pomocy broń biologiczną zabijającą tylko mężczyzn i grupę wiernych sobie pomocniczek.
  • Doomsday (łać. Dies Irae pl. Dzień Gniewu[8]) - Mniej udany brat bliźniak- klon Supermana od wczesnego dzieciństwa (?) ładowany suplami, propagandą przeciw Supermanowi oraz serialami z TVN'u, aby przytępić go na tyle, by nigdy nie zechciał przemyśleć tego porządku rzeczy. Wobec powikłań w okresie inkubacji i wychowania, bardziej niż Übermensha, przypomina Quasimodo, jednak pomimo wyglądu uchodzi za jednego z najpotężniejszych przeciwników życia obleczonego w czerwone peleryny. Jego skóra potrafi wytrzymać atak jądrowy, jego bajceps przenosi góry i żeby jeszcze bardziej uświadomić widzom, że gdy nadchodzi Dzień Wkurwu kończą się żarty, w jedynym odcinku ze swoim udziałem zostaje skasowany zabiegiem laserowej lobotomii, nawet nie przez tego właściwego Supermana.
  • Liga Panów - Liga Sprawiedliwych z innego wymiaru, działająca jeszcze bardziej na poważnie, ponieważ w tej wersji stwierdzili, że nie będzie bandyctwa, nie będzie złodziejstwa, nie będzie niczego. Na znak, że teraz wchodzi prohibicja na wszelkie śmieszkowanie, wymienili pstrokate kostiumy na czarno-srebrne uniformy a w swoich działaniach mordują antagonistów w równej mierze, jak dotychczas powodowali przypadkowe straty wśród ludności cywilnej. Aha i w tej wersji nie ma Flasha, bo wziął i umarł, choć osłabiony skład nie przeszkadza im zbytnio w poskładaniu oryginalnej ekipy.

[edytuj] Przypisy

  1. Bynajmniej nie Liga Sprawiedliwości
  2. Taki nieugotowany oczywiście
  3. Tak, redakcja zdaje sobie sprawę jak głupio brzmią przetłumaczone pseudonimy bohaterów, ale odkąd są to oficjalne odpowiedniki angielskich, to ewentualne pretensje szanowny czytelnik może spisać na kartce po czym umieścić w dowolnie wybranym otworze ciała
  4. Ponieważ Zielony Młot Wyburzeniowy brzmi za długo i nieintuicyjnie a szczęśliwym zbiegiem okoliczności, symbol przypomina też latarnię.
  5. bojowych oczywiście
  6. ma współpracowników, nie przyjaciół
  7. i kolejna klisza wprost z engrisza
  8. nie no, ale tak kompletnie bez szydery: to naprawdę są oficjalne tłumaczenia...
Nasze strony
Przyjaciele