Młodzież Wszechpolska

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Protest 0111.JPG

Członek Młodzieży Wszechpolskiej rzuca granat przyjaźni i pojednania WOŚP

Wiechu.jpg

Od bohatera...

Wiechu2.jpg

... Do zera

Swastyka? To hinduski symbol szczęścia!

Członek MW zapytany o używaną przez niego symbolikę

Jędrzej Giertych na wasz widok przewróciłby się grobie

Leszek Bubel o MW

Młodzież Wszechpolska (niem. Polnishejugend) – organizacja przeżytku publicznego w formie zorganizowanych na brązowo parad równości. Prowadzi działalność w kraju i zagranicą, jednak ze względu na trudny dialog między nacjonalistami różnych krajów, wciąż jest zmuszona wracać do Polski.

[edytuj] Początki

Zdławione nadzieje na niepodległość spowodowały, iż przez dziesiątki lat kolejne pokolenia milionów Polaków musiały czekać na restytucję przedwojennej organizacji o tej samej nazwie. Start w nowej rzeczywistości był bardzo trudny. Zaplecze logistyczne składało się głównie z rzemieni, wapieni lessowych, pałek oraz żyletek stosowanych na potrzeby getta ławkowego, w dodatku część tego szlachetnego mienia została bezpowrotnie przepita zagranicą, gdyż bagnetów, żyletek oraz innych środków oręża militarnego potrzebowała Armia Czerwona.

Wakacje 1989 r. Roman Giertych spędził, jeżdżąc po Wielkopolsce oraz krainach ościennych celem zakładania komórek pod starą-nową organizację. Reaktywacja miała miejsce w grudniu tegoż roku. Podkreślono bezklasowość organizacji, co doprowadziło do zawału Mieczysława Rakowskiego i Wojciecha Jaruzelskiego, gdyż zostali zupełnie zdezorientowani w zakresie tego o co walczyli.

[edytuj] Nieco później

Giertych wyrósł na niekwestionowanego lidera grupki, otrzymywał też grypsy wsparcia z podziękowaniami, co pozwoliło mu jakoś przetrwać lata dziewięćdziesiąte zaznaczone publicystyczną ofensywą Adama Michnika i Kingi Dunin na wysokich obcasch. W 1992 r. w Londynie odbył się światowy zjazd Wszechpolaków. Niestety okrojony, gdyż niegdyś dzielni staruszkowie jak jeden mąż zostali schwytani międzynarodowym listem gończym, a liczba weteranów na zjeździe wyniosła numerus nullus. Pozostałe kilkanaście osób szlifowało swój polski akcent oraz domniemywało po co organizacja dysponująca świetlicą, woźnym i kastetem ma tworzyć Macierz Szkolną pod wodzą niejakiej Anny Podhorodeckiej. Nikt do tej pory nie wyjaśnił, jaki był cel jej powstania ani czemu miała służyć. Wypada jednak domniemywać, że skoro macierze istnieją w algebrze, biologii i informatyce, i ta miała czemuś służyć. Być może informatyce ze względu na to, że część zadań intelektualnych musi za członków odrabiać komputer, sama zaś organizacja jest słabo skomputeryzowana.

Giertych wprowadził wtedy też tradycję rajdów pieszych. Wprawdzie nie tych na miarę myślenickiego sprzed wojny, gdzie poszły wszystkie szyby co do wizjera, ale takich na rozruch dla fajnych ciach, gorących napakowanych drwali, żeby co nieco zgubić kalorii. Należy odnotować, iż Giertych wykazał się niemałą przytomnością umysłu, gdy wędrując w ciasnych trzewiczkach o białych sznurówkach po Białostocczyźnie czy kieleckich zgorzelach, nie kazał broń Boże grzebać w ziemi. Były to ciężki czasy dla Jana Grossa oraz Światowego Kongresu Żydów.

Nastał rok 1994 i aplikantowi Giertychowi nie wypadało już maszerować w owczych pantalonach i getrach z wizerunkiem Dmowskiego. Opuścił więc stanowisko prezesa i od tej pory miał wielu ciekawych i barwnych następców z Polakiem Krzysztofem „puci-puci” Bosakiem na czele.

[edytuj] Współcześnie

Dziś Wszechpolacy zajmują się głównie rzeczami ważnymi dla naszej planety. Od organizacji koncertów, choć częściej są tam członkami ochrony, przez zacinającą się doszczętnie bezpłatną antyaborcyjną linię zaufania, gdzie dzwonią głównie mężczyźni w grupie 19-25 lat, po poszukiwania sobowtóra Romana Dmowskiego. Spora część członków organizacji trafiła pod elitarne, powiedzmy, strzechy przy ul. Wiejskiej w Warszawie, niektórzy byli nawet ministrami jak Rafał Wiechecki, szalikowiec łódzkiego Widzewa, który na tę okoliczność wstawił sobie nowe zęby. Bardzo znanym politykiem stał się Wojciech Wierzejski, kandydat na prezydenta Warszawy z zerowym poparciem, co uczyniło go jeszcze bardziej znanym.

Kolejne zastępy getrowych kolegów Romana wciąż chwacko czuwają, próbując bratać się ze swymi odpowiednikami z sąsiednich krajów (głównie Węgier) i wyczekując swojej szansy. Zabiegi takie nieco przypominają poligamię: „bowiem gdy mąż maszeruje do przyjaciółki, to żona ma wreszcie czas na kurs szydełkowania, który notabene zawsze chciała odbyć”.

Kto wie, może kiedyś zburzą Pałac Kultury i Nauki w Warszawie i podbiją świat?

Nasze strony
Przyjaciele