Magia liter

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Pijanowski w Magii liter

Prowadzący ten teleturniej

- Kategoria to „Aktorzy”. Zaczyna pan Andrzej.
- Powidło. (słychać odgłosy, wyświetliło 7 pkt) To jest Jan Machulski.
- Nie. Pan Jacek?
- Smar. (doliczył 4 punkty) To jest Janusz Gajos.
- Tak jest! 150 punktów dla pana.

Przykładowy dialog w programie

Magia liter (ur. 1995, zm. 1998) – teleturniej emitowany na antenie TVP2 w takim celu, żeby ludzie się nie nudzili przez te 30 minut, a przynajmniej zapoznali się ze sztuką piękną[1]. Prowadził go zarazem jego twórca i główny reżyser: Wojciech Pijanowski.

[edytuj] Zasady gry

Jak niektórzy utrzymują, po części zasady zostały ściągnięte z Koła Fortuny. Startowało 3 zawodników rozsianych po polach C, B i A. Musieli oni zdobywać punkty, które potem przełożone zostały na złotówki.

[edytuj] Etap 1

Etap ten polegał na układaniu wyrazów z 35 liter umieszczonych na ekranie, za którym siedział sam Pijanowski. Zawodnik mógł podać wyraz co najmniej 4-literowy[2]. Każda litera dodawała 1 punkt. Po skasowaniu liter ujawniał się fragment obrazu, a zawodnik musiał odgadnąć, co to za obraz lub co na nim jest. Obrazki były sortowane kategoriami, a ich kolejność losowa. Wyświetlanych było kilka obrazków w ciągu całego etapu, który trwał tylko 20 minut. W zależności od trwania kolejki za odgadnięcie można było uzyskać od 50 do 150 punktów. Jeżeli nikt nie odgadł, a pozostali nie mogli ułożyć hasła, kolejka się kończyła, a siedzący za ekranem „znawca sztuki” wyjaśniał, co to takiego. Etap wygrywał zdobywca największej ilości punktów, a pozostali brali, co ugrali i poszli.

[edytuj] Finał

W finale należało odgadnąć 7 haseł na 5 liter każde. Czas na odgadnięcie wszystkich haseł wynosił 1,5 minuty. Pod każdą literą znajdowało się pole z określoną ilością złotówek do ugrania. Pod jedną literą czaiło się pole ZONK BANK, które „tymczasowo” zabierało dotychczas ugraną kasę. Jeżeli wszystkie hasła zostały odgadnięte, cała kasa[3] trafiała z powrotem do finalisty. W przeciwnym razie cała pula przechodziła do następnego odcinka. Minimalna kwota do uzyskania w finale wynosiła 7500 zł, a maksymalna 15000 zł.

[edytuj] Ciekawostki

  • Wszystkie nagrania realizowano w tym samym studiu, gdzie w tym samym czasie był kręcony teleturniej 1 z 10[4].
  • Był to praktycznie jedyny teleturniej, w którym Pijanowski darował sobie te swoje słynne teksty. Nic dziwnego – przecież był sam.

Przypisy

  1. Choć nie zawsze była okazja
  2. Oczywiście były dodatkowe wymagania, ale są tak bezsensowne, że opuścimy ten fragment
  3. Włącznie z tą z banku
  4. Tuż przed przeprowadzką do Lublina


Nasze strony
Przyjaciele