Nonźródła:Człowiek roku

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Smiary stara szkola

Budynek, w którym odbywa się konferencja

Sejm RP

Ciekawe, czemu nie odbywa się tu konferencja?

Rok 2001.

W Genewie trwa konferencja na temat Rola ludzi w gospodarce świata. W czasie imprezy dyrekcja postanowiła zrobić konkurs na Człowieka roku 2001. Chętnych nie brakowało, co niestety, wzbudziło coraz bardzo duże emocje. Chętni zgłaszali się do konkursu, a w wielu nagłych przypadkach ludzie stojący do zapisów stali po ponad dwie godziny. Po zakończeniu zapisów, dyrekcja udała się do swojego tajnego podziemia, gdzie znajdowało się biuro do gry m.in. w karty.

Pokoik był mały. Drzwi były ze dwumetrowe, a cały pokój okryty był stalą. Chociaż stal nie rdzewiała, to ludzie bali się, że mogą tu poślizgnąć. Na środku pokoju leżał stół, a na stole 4 krzesła. Miejsce te wydało się być opuszczone. Według tajnych informacji ostatni raz ludzie przyszli w 1997 roku, prawdopodobnie na derby Zurychu Grasshoppers - FC Zurych. Dalej nie będziemy innych głupot opisywać, ponieważ nic, z wyjątkiem tych wymienionych, nie znalazło się do pokoiku.

Ale zaczynamy jednak opisywać to, co działo się naprawdę...

[edytuj] Część I

Sjava

Ahmed wychodzi z bunkra po głosowaniu

Zgromadzenie

Do pokoju wchodzi czterech uczestników jury w zapisach na konkurs Człowieka roku. Wszyscy ubrani na galowo, jeden z nich trzyma kilka kartek, drugi trzyma zdjęcia uczestników. Wszyscy siadają do stołu. Wszyscy w milczeniu, patrzyli na kartki. Wyglądało to tak, jakby doszło do organizowania eliminacji w Mam talent.

Tymi ludźmi byli: Szwed Johan Pettersson, Egipcjanin Ahmed El-Hadary, Japończyk Takeshi Nakazawa oraz Australijczyk Jason Bradley.

Po przeglądaniu zdjęć, dochodzi do dyskusji. Pierwszy zabiera głos Ahmed, bo jest najmłodszy z tej grupy (39 lat).

Ahmed:

O Boże! Ile my się musimy męczyć! Od dwóch godzin nic nie jedliśmy, przez to musimy patrzeć na zdjęcia tak jak na lody Bambino.

Jason:

Ahmed! Jeszcze zostało nam kilka kandydatów. Trzeba ich przetestować, dopiero pójdziemy do McDonalda.

Ahmed:

Dobra, już dobra! Nawet nie zapatrzyłem się w swoją kartkę.

Johan:

Jest jeszcze 30 osób do sprawdzenia. A że zmarnowaliśmy dwie godziny na to przypatrzenie, czuje się taki nierozgarnięty.

Jason:

Kurczę... Wszyscy jesteśmy tacy... Nikt nie poszedł do sklepu, by kupić sobie cztery Red Bulle...

Takeshi:

No pewnie...

Ahmed:

Szkoda tylko, że nie ma z nami Fritza - on by na pewno w szybkim tempie zrobił.

Johan:

Masz rację... Jesteśmy przypierniczeni całą robotą na czas...

Jason:

Nie gadajcie, tylko róbmy!!!

Wszyscy (jednym głosem):

Dobrze, już dobrze!!!

Mija pół godziny.

Ahmed (nareszcie zadowolony):

Koniec męczarni na dzisiaj. Nareszcie jesteśmy wolni. Jeszcze wpiszę ostatniego uczestnika konkursu i będzie glanc.

Takeshi:

Ufffff... Męczarnia zakończona. Może pójdziemy coś zjeść?

Jason:

Właśnie, przypomniałem oczywiście, że idziemy po tym do McDonalds'a.

Ahmed:

Chodźmy tam... Ma ktoś jakieś pieniądze?

Takeshi:

Ja? Ja mam tylko 20 franków.

Jason:

A ja mam 200 franków.

Takeshi:

A dasz mi Jason 70 franków?

Jason (po namyśle):

Dam Ci, ale pod jednym warunkiem - resztę mi później oddaj.

Takeshi:

Dobra. Nie zapomnę.

Johan:

Ja mam przy sobie portfel, w którym mam 100 szwajcarskich franków.

Ahmed:

Ja też mam pieniądze, ze 80.

Jason:

Wysiadamy.

Takeshi (juz nad ziemią):

Całe szczęście, że odkryliśmy ten bunkier. W końcu to miejsce, gdzie schronili się przed laty jeńcy z II wojny światowej...

Johan (przerywa mu):

Ale Szwajcaria nie brała udziału w tej wojnie.

Takeshi:

I jeszcze tu byli menele...

Ahmed:

Dobra Takeshi, nie paplaj już tyle. Idźmy do McDonalds'a, tam se pogadasz.

Tak kończy się pierwsza część tej opowieści.

[edytuj] Część II

Mc

Nasza czwórka przyjeżdża do McDonalds'a na "rozmowę"

Rozmowa w McDonaldzie

Takeshi, Ahmed, Jason i Johan wchodzą do szwajcarskiego budynku, w którym mieści się bar o nazwie McDonald's. Dochodzi do tzw. utyczki, podczas którego decydują, który z 300 kandydatów zapewni udział do finałowej "10".

Wszyscy są gotowi. Pierwszy zabiera głos Jason.

Jason:

No dobra. Zaczynamy od prezentowania kandydatur w kolejności alfabetycznej państw, z których pochodzą.

Ahmed:

A nie mogłeś od razu od kolejności zgłoszeń lub od imiona lub nazwiska w kolejności alfabetycznej? Nie rozumiem w ogóle, o co tu chodzi.

Jason:

Ponieważ uznałem, że tak powinno być szybciej niż zwykle.

Takeshi:

Jason ma rację, zróbmy to od razu.

Johan:

Może coś najpierw zjemy?

Ahmed:

Dobry pomysł! W końcu ślinka mi z ust cieknie.

Johan woła głośno do pracownika McDonalds'u. Ten w bardzo szybkim tempie przychodzi do naszej czwórki bohaterów.

Pracownik McDonalds'u:

Co podać?

Johan:

4 hamburgery, 4 duże cole, 4 porcje frytek, i sałatkę dla mnie.

Ahmed:

Zwariowałeś?

Johan:

Przecież na diecie jestem.

Pracownik McDonalds'u:

Będzie to wszystko kosztować 60 franków szwajcarskich.

Johan daje 60 franków szwajcarskich, po czym ukradkiem wkłada coś do kieszeni Ahmedowi.

Pracownik McDonalds'u:

Dziękuję.

Wszyscy (jednym głosem):

Proszę.

Pracownik odchodzi.

Ahmed:

Johan, co tu robi te 20 franków?

Johan:

To jest napiwek za pomoc w robieniu konkursu.

Ahmed:

Nie potrzebuję.

Ahmed oddaje 20 franków Johanowi. Później cała czwórka kontynuuje selekcję.

Jason:

Mam pierwszego kandydata.

Takeshi:

A kogo?

Jason:

44-letni Eldar z Albanii. Myślę, że będzie pasował na faworyta.

Takeshi:

Sam jesteś faworyt!

Ahmed:

Nie chcę jednak cofnąć się do sytuacji sprzed roku. Wtedy, przez głupią nieuwagę Jeronima, omal nie doszło do końca świata.

Johan:

Dobra, dobra! Nie chcemy doprowadzić do kłótni! A ty Jason, których jeszcze masz kandydatów?

Jason:

Między innymi: Carlosa z Wenezueli, Patricka z Jamajki oraz Taye z Nigerii.

Takeshi:

Ten Taye Samuelson?

Jason:

Tak. A co, myślałeś że inny?

Ahmed:

O, Boże!!! Dzisiaj jestem umówiony na spotkanie z Haroldem!

Johan:

Teraz o tym mówisz? Nie mogłeś wcześniej?

Ahmed:

Zapomniałem... Myślałem że powiem teraz, bo dziś jutro jest Sąd Ostateczny.

Takeshi:

A ja chciałem w dniu Sądu zagrać w Mario...

Johan:

Ciszaaa, kurwaaa!!! Róbcie coś, nie gadajcie.

Jason:

Jak ty się odzywasz? Kultury zaraz Cię nauczę!!!

Johan:

Co, co? Kultury chcesz mnie nauczyć? Od jednego z kolegów to usłyszałem.

Ahmed:

Johan, ja mam do Ciebie pewną sprawę.

Johan:

Dobra, mów!

Ahmed:

Chodzi o to, że po preselekcji masz iść do pana prezesa Crockmayera. Z wynikami. Jasne?

Johan:

Dobrze. A dlaczego ty mi wsadziłeś 20 franków?

Ahmed:

To był napiwek...

Pracownik McDonalds'u:

Proszę. 4 hamburgery, 4 duże cole, 4 porcje frytek, i sałatkę dla pana Petterssona, to co chcieliście.

Wszyscy:

Dziękuję.

Takeshi:

Skoro sprawa z jedzeniem została załatwiona, to teraz zaczynamy wytypować, kto przejdzie, a kto nie.

Jason:

To prawda, bo sprawdzałem ponad połowę z 300. Ze 150 kandydatów tylko trzech sprawdza normę konkursową. Zostało do finałowej "10" jeszcze siedmiu.

Ahmed:

No powiedz, kto z jest w tej trójce?

Jason:

Nie powiem, to jest tajemnica. Prawa autorskie i wszystkie inne prawa są w Szwajcarii zastrzeżone.

Johan:

Dobra rozpędzamy się!

Mija godzina. Po tymże czasie doszło do przerwy obiadowej, po której została wytypowana finałowa "10".

Jason:

Wszystko zostało załatwione.

Ahmed:

Zaraz, zaraz, przecież musimy posprawdzać wszystko, co nam zostało.

Jason:

A co zrobisz? Przecież wszystkich sprawdziliśmy.

Takeshi:

Ahmed ma rację. On może poprawić, kto ma lepsze szanse na zdobycie nagrody "Człowieka roku".

Johan:

Ale to miała być robota dla mnie!!!

Jason:

Johan ma rację, to on powinien zanieść to do prezesa Crockmayera.

Ahmed:

Czyli nie będzie drugiego sprawdzania?

Takeshi:

Tak!

Johan:

Dobra, dobra, koniec gadaniny. Wy idźcie do domu, a ja pójdę do Crockmayera i dostarczę mu te dobre informacje.

Ahmed:

Dobrze.

Wszyscy czterej wychodzą z McDonalds'a. Trzej się rozchodzą do domów, a Johan Pettersson idzie do prezesa Yvana Crockmayera.

Johan (myśli po drodze):

Kurczę, gdyby ktoś z trójki by ze mną poszedł, to miałbym już załatwione. Ale żeby pójść sam? Dobra, ja to przełamię.

Koniec części drugiej.

[edytuj] Część III

Berba i Pacino

Tak jak w Ojcu Chrzestnym - Crockmayer i Johan to nie Corleone i Berbatow

Spotkanie Johana z prezesem

Nasz dzielny bohater, Johan Pettersson zmierza w kierunku domu prezesa Yvana Crockmayera. Dom, w którym mieszkał, wyglądał w typie luksusowej willi z basenem, Ferrari oraz pięknymi dziewczynami. Co ciekawe, Ferrari i basen miał, ale dziewczyn to już nie. Yvan, tak jak każdy prezes, jest milionerem, a zarobki według Forbesa przekraczają ze 900 mln dolców. W końcu Crockmayer był tak bogaty, że mógłby za te pieniądze kupić sobie samolot.

Johan wchodzi do willi. Ochroniarze go wpuszczają, twierdząc, że to on idzie do Crockmayera. Ominął on tabliczkę z napisem: UWAGA! Zły pies! i rozglądając się, czy ktoś go ogląda, zmierza ku kierunku drzwi.

Johan dzwoni do drzwi.

Drrryń!!!

Kamerdyner (głos zza drzwi):

Kto to?

Johan (głośno):

To ja, pan Pettersson! Byłem umówiony z panem prezesem Crockmayerem.

Kamerdyner otwiera drzwi.

Kamerdyner:

A!!! Pan Pettersson! Był pan umówiony z prezesem?

Johan:

Tak jak mówiłem.

Kamerdyner:

Proszę, rozgość się!

Johan wchodzi do willi.

Wnętrze willi jest aroganckie, takie określane na wiek XVIII-XIX. Tam znajdują się popiersia znanych ludzi, których nazw nie trzeba mówić, bo to by zajęło pół powieści. Dywany, różne duperele... W tej willi było coś do robienia, tzn. każdy chciałby tu mieszkać. Ale do rzeczy.

Johan idzie do prezesa Crockmayera. Ten ubrany jest w garnitur, trzyma w jednym ręku kubańskie cygaro, z drugiej nową gazetę. Johan lekkim krokiem podchodzi do niego.

Johan:

Ekhem...

Crockmayer:

Witam szanownego pana, panie Pettersson! Ma pan dla mnie jakieś nowe wiadomości?

Johan:

Pewnie! Właśnie skończyliśmy nabór na konkurs "Człowieka roku", tak jak mi kazałeś?

Crockmayer:

Aha! Rzeczywiście!

Johan:

Mówi pan o tym, co trzymam teraz na ręku?

Crockmayer:

Tylko żartowałem! No, pokaż, zobaczymy kto awansował do najlepszej dziesiątki.

Johan pokazuje Crockmayerowi kartkę z nazwiskami osób, które awansowały do konkursu "Człowiek roku".

A tymi osobami są:

  • Taye z Nigerii
  • Carlos z Wenezueli
  • Patrick z Jamajki
  • Eldar z Albanii
  • Frank z Irlandii
  • Sami z Finlandii
  • Nasser z Kataru
  • Grigorij z Rosji
  • Li z Chin
  • i Adrian z USA.

Chwilę później.

Crockmayer:

Gratulacje! Spisałeś się na medal! Mógłbyś kandydować na Nagrodę Nobla.

Johan:

Nie tylko ja byłem bohaterem. Pomagali mi jeszcze Ahmed, Takeshi i Jason.

Crockmayer:

No to pomoc się przydała. Zresztą ja kiedyś na jednej z konferencji w Davos mówiłem o obecności jeszcze większej dziury ozonowej, która mogła dotrzeć do Szwajcarii.

Johan:

I?

Crockmayer:

Na szczęście nie dotarła.

Johan:

Może napijemy szampana?

Crockmayer:

Oczywiście. Slava mu. No to co, trzeba uczcić nasz sukces!!!

Crockmayer i Johan wypijają lampkę szampana. Nagle dzwoni telefon.

Kamerdyner:

Halo? (przerwa) Tak? (przerwa) Dobrze. Panie prezesie, telefon do pana!

Crockmayer:

Poczekaj, Johan, chwilę to zajmie.

Johan:

Akurat tak się składa, że muszę już iść. Dobranoc i dzięki za wizytę!

Crockmayer:

Dobra, możesz już iść. Zresztą mógłby jeszcze zostać.

Johan wychodzi. Wraca zamyślony do domu, gdzie kładzie się od razu do łóżka.

Na tym się kończy część trzecia, ale w ostatniej będzie już znacznie lepiej.

[edytuj] Część IV

Bad III

Piękne widoki przed Sądem Ostatecznym

ManOfTheYear02:27

ManOfTheYear

Pamiętajcie, że te powyższe dzieło nie ma nic wspólnego z filmem z 2006 roku

Sądny dzień (czyli "Finał. Ostatni moment" lub "Konkurs")

Następny dzień.

Zbliża się rozstrzygnięcie konkursu na Człowieka roku 2001 na świecie. Do sali konferencyjnej w Genewie, gdzie ma się odbyć finał, przyjeżdżają znani ludzie z ponad 200 państw świata. Wszyscy czekają w napięciu. Kto z tej dziesiątki wygra? Kto z nich będzie najlepszy?

Wszyscy czekają w napięciu. W jury siadają: Thomas Englebert, Jason Bradley (tak, tak - ten sam, co na początku) i Greg Nicholls.

Prowadzi właśnie Johan Pettersson. Główna nagroda to 500 tys. dolarów od Yvana Crockmayera, oraz zestaw sprzętu RTV.

Wszyscy skupieni, więc zaczynamy!!!

Spiker:

Witamy państwa na specjalnym konkursie "Człowiek roku 2001", który jest organizowany w ramach konferencji organizowanej przez ONZ. Dla najlepszych zawodników mamy super nagrody! Powitajcie gorąco prowadzącego. Przed państwem Peter Johan... ups, przepraszam! Johan Pettersson!

Johan wchodzi na scenę.

Johan:

Witamy państwa bardzo serdecznie w konkursie "Człowiek roku 2001"! Mam nadzieję, że spodoba się wam konkurs, a w szczególności nasi utalentowani zawodnicy, którzy zaprezentują swoje umiejętności. Jest mi niezmiernie miło powitać gromkimi brawami nasze jury. Oto oni: Thomas Englebert, Jason Bradley i Greg Nicholls. Nagrodą główną będzie 500 tysięcy dolarów ufundowane przez obecnego dziś tutaj Yvana Crockmayera, prezesa spółki Axert oraz najnowszy zestaw sprzętu RTV ufundowany przez firmę Samsung. A więc - zaczynamy!

Po chwili.

Johan:

A oto prezentacja poszczególnych kandydatów!

Wszyscy kandydaci są ubrani w szorty, koszulą hawajską i trzymają oni różne rzeczy.

Mija chwila.

Johan:

Skoro zaprezentowaliśmy wszystkich kandydatów, to teraz zapraszamy na prezentację pierwszego kandydata, którym jest Taye, osoba pochodząca z Nigerii!

I tu przerywamy tą część. Zawodnicy są przedstawiani po kolei, prezentują swoje wpływy, a na to mają 3 minuty. Później do głosu dochodzi jury, który omawia, co było dobre, a co złe. Nie będziemy tu rozpisywać prezentacji i ocen jury kandydatów, bo to by zajęło ponad 70 stron (lub mniej).

Mija kilkanaście minut.

Johan:

Zaprezentowaliśmy wszystkich uczestników naszego konkursu. Już wkrótce chwila prawdy. kto z nich wygra? Sędziowie pójdą teraz na naradę a was zapraszam na 20 minut przerwy!

Wszyscy wychodzą. Najpierw jury, później prowadzący i wszyscy zgromadzeni na widowni. Rozpoczyna się wietrzenie sali. Jednak...

Ahmed:

Gratulacje, Johan! Spisałeś się na medal!

Johan:

Ahmed? Co ty tu robisz?

Ahmed:

Akurat ochrona pozwoliła mi wejść do garderoby i chciałem z tobą porozmawiać.

Johan:

O czym?

Ahmed:

O osobach, które biorą udział w konkursie. Otóż według moich obliczeń okazało się, że aż siedmiu z dziesięciu uczestników konkursu pracuje u pana Crockmayera.

Johan:

No i dobrze. Myślałem że... Co? Pracują u prezesa?

Ahmed:

Niestety tak.

Johan:

No i co z tym?

Ahmed:

Jeszcze przed rozpoczęciem konkursu poinformowałem o tym Jasona, który siedzi w swoim jury.

Johan:

Ufff... Dzięki Bogu. Idź sobie.

Ahmed:

Dobra!

Ahmed wychodzi z garderoby.

W tymże czasie, podczas narady:

Thomas:

Ja wolałem swoich faworytów: Grigorij, Li i Carlos.

Greg:

Na trzech miejscach typowałbym: Adriana, Franka i Tayego. A ty, Jason?

Jason:

Moimi faworytami są: Sami, Nasser i Eldar.

Greg:

Na takich słabiaków musiałeś trafić?

Jason:

Nie miałem innej opcji...

Thomas:

Zróbmy więc w ten sposób - zrobimy głosowanie, kto z nich okaże się najlepszy. Za pierwsze miejsce osoba dostaje 25 punktów, za drugie 18, za trzecie 15, później 12, 10, 8, 6, 4, 2 i 1. Zróbmy to ze 20 razy. Dobrze? Akurat mamy bardzo mało czasu.

Wszyscy:

Zrozumiane.

Mija kilka minut. Głosowanie właśnie się zakończyło.

Później wszyscy wychodzą.

Jason (myśli):

Dobrze zrobiłem. Sami, Nasser i Eldar nie pracują u pana Crockmayera. Chyba dobrze.

Chwilę później wszystko wraca tak jak przed przerwą. Pojawiają się jury, uczestnicy, prowadzący i widownia. Chwila skupienia.

Johan:

Witajcie po przerwie! Wszyscy czekają z niecierpliwością na wyniki, jury pewnie wie, kto wygra. Ale my nie wiemy. Poproszę kopertę z wynikami.

Asystentka daje kopertę Johanowi.

Johan:

A więc zaczynamy, kto zdobył trzecie miejsce. Trzecie miejsce oraz wycieczkę na Majorkę zdobył ... Fin Sami!!!

Asystentka daje nagrodę Samiemu. Ten cieszy się jak szalony, mimo, że nie wygrał.

Johan:

Teraz zadecydujemy, kto z tej dziewiątki przejdzie do ścisłego finału. A są to: Nasser i Eldar!!!

Nasser i Eldar pochodzą do Johana.

Johan:

A już za chwilę, za moment, poznamy decydujący werdykt. Jeden z nich dostanie drugie miejsce i 100 tys. dolarów, a drugi pięć razy więcej, nagrody rzeczowe i zwycięstwo. A oto moment. Zwycięzcą konkursu na "Człowieka roku 2001" jest... Eldar z Albanii!!!

Asystentka wręcza mu czek na pół miliona dolarów i nagrody rzeczowe. Eldar bardzo się cieszy z wygranej.

Johan:

Zadam zwycięscy pytanie: Co skłoniło pana do uczestnictwa w konkursie?

Eldar:

Nie wiem, ale wiem, że wygrałem!!!

Johan:

Dobra, już dobra! Dziękujemy uczestnikom, jury, naszej widowni i podziękujemy zwycięscy konkursu! Dobranoc!

Kilkanaście minut później Johan, Ahmed i Jason.

Johan:

Jason, gratulacje! Skąd wytypowałeś tą zwycięską trójkę.

Jason:

Ahmed mi ją przekazał, bo ta trójka nie pracowała u Crockmayera.

Ahmed:

Możecie mnie pochwalić, bo ja też jestem bohaterem.

Jason:

Takeshi nas zawiezie do domu, przed chwilą do niego zadzwoniłem... O, już jedzie!

Takeshi:

Dokąd was podwieść?

Wszyscy:

Do baru oblać nasz sukces!

I tak zakończyła się historia najbardziej wielkiego konkursu w historii. Były tam przekręty, ale jednak policja uchyliła tą sprawę. Później do naszej czwórki doszedł Eldar i do końca byli przyjaciółmi.

Jak w niektórych powieściach, tak i w tej powieści pojawia się zdanie: I żyli długo i szczęśliwie.

KONIEC


Kreatura2011To Nonźródło zajęło 3 miejsce w konkursie „Kreatura 2011”.
Nasze strony
Przyjaciele