Nonźródła:Czekając na Breivika

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Fjord01

[edytuj] Czekając na Breivika

Utøya, Norwegia. Anders – sześćdziesięcioletni drwal z Trondheim stoi oparty o drzewo. Obok niego stoi Dan – dwudziestodwuletni student. Anders trzyma w ręku starą siekierę. Dan nie ma nic w rękach i jest dość przewiewnie ubrany mimo jesiennego chłodu.

ANDERS: Mordercy zawsze wracają na miejsce zbrodni, czyż nie?

DAN: Skoro tak mówisz, dziadku, zapewne tak jest. Nie znam się na tych sprawach. Ty jesteś starszy i zapewne masz rację.

ANDERS: Tak, wiem. Próbuję tylko utwierdzić się w przekonaniu.

DAN: Rozumiem.

Chwila głębokiej ciszy.

DAN: Dziadku, gdyby Breivik tu przyszedł, to zabiłbyś go?

ANDERS: Zapewne tak bym zrobił,

DAN: Ale gdyby Breivik tu przyszedł, zapewne miałby ze sobą swój karabin, prawda?

ANDERS: Zapewne tak by było.

DAN: Więc jak byś chciał go zabić, mając tylko tą starą siekierę?

ANDERS: Pomyślę o tym, gdy się w końcu zjawi.

DAN: Mam nadzieję, że wiesz co robisz. Bo gdyby Breivik tu przyszedł, to nawet nie próbowałbym go zabić. Raczej bym wolał zostać zabitym przez niego.

ANDERS: Co ty chrzanisz, Dan?

DAN: Nie, dziadku. Wolałbym umrzeć. Gdybym przeżył tą masakrę, to cierpiałbym teraz z powodu syndromu stresu pourazowego. Śmierć jest znacznie łatwiejsza.

ANDERS: Nie wiesz o czym mówisz, Dan.

DAN: Nieprawda, dziadku. Wiem o czym mówię. Gdybym zabił Breivika, to bym poszedł do piekła!

ANDERS: Nie poszedłbyś.

DAN: Jak to?

ANDERS: Zabicie kogoś takiego jak Breivik mogłoby zostać uznane tylko za dobry uczynek. Poza tym twoja mama jest Angielką, co czyni cię pół-Anglikiem.

DAN: I co z tego?

ANDERS: Więc nie poszedłbyś do piekła. Ostatecznie Bóg jest Anglikiem, a Anglicy to naród wybrany.

DAN: W sumie masz rację, dziadku. Gdyby Breivik tu przyszedł, załatwiłbym go gołymi rękami!

ANDERS: (milczy)

DAN: Dziadku, właśnie przyszło mi do głowy coś idiotycznego.

ANDERS: Co takiego?

DAN: Gdyby 99 Breivików trafiło na Utøyę, to jak by to się skończyło?

ANDERS: Nie mam zielonego pojęcia.

DAN: Cóż, przychodzą mi do głowy dwie możliwości. Pierwsza to taka, że każdy Breivik zabija jednego Breivika, zostawiając jednego Breivika żywego na wyspie.

ANDERS: Którego potem złapałaby policja.

DAN: Zgadza się. Druga możliwość to taka, że jeden Breivik – najsilniejszy – zabiłby wszystkich pozostałych – zupełnie jak w wyborach z ordynacją większościową w okręgach jednomandatowych.

ANDERS: I ten Breivik znów byłby złapany przez policję.

DAN: Czemu kładziesz taki nacisk na złapanie go, dziadku?

ANDERS: Powinni go byli zastrzelić tamtego dnia. Gdybym tam był, to bym tak zrobił.

DAN: No tak... Gdzie teraz jest Breivik?

ANDERS: Jest w więzieniu.

DAN: Czemu więc chcesz go zabić?

ANDERS: Nie wiem. Wziąłem swoją siekierę i przyszedłem tutaj. Nie myślałem o tym zbyt wiele.

DAN: Jeśli by tu przyszedł, to znaczyłoby że jest wariatem.

ANDERS: On jest wariatem. Nawet czymś gorszym.

DAN: Tak czy siak, dziadku, myślisz, że Unabomber powinien pozwać Breivika do sądu o naruszenie praw autorskich jego manifestu?

ANDERS: Dlaczego miałby to zrobić?

DAN: Nie jestem pewien, ale myślę, że Unabomberowi musi się strasznie nudzić w więzieniu. 23 godziny na dobę przebywa w ciasnej, dusznej celi więziennej bez dostępu do rozrywek. Więc gdyby pozwał Breivika do sądu, byłaby to dla niego pewna rozrywka, prawda?

ANDERS: Myślę, że możesz mieć rację.

DAN: Gdybym był Unabomberem, to pozwałbym Breivika.

ANDERS: Ja bym zabił obu.

DAN: To by było nieładne z twojej strony, dziadku.

ANDERS: Wiem, ale jestem już stary i mnie to nie obchodzi.

DAN: Ale powinno cię to obchodzić. Breivik siedzi w więzieniu i norweski system więziennictwa zrobi wszystko, co w jego mocy, aby przywrócić Breivika do społeczeństwa.

ANDERS: Nie potrzebujemy go. Powinien wisieć.

DAN: Ale jesteśmy w Norwegii.

Straitjacket1

ANDERS: Człowieka można powiesić gdziekolwiek.

DAN: Nie w Norwegii. W Norwegii ludzie mogą powiesić tylko siebie.

ANDERS: Niezły pomysł.

DAN: Nie możesz zmusić Breivika, aby sam się powiesił.

ANDERS: Jeśli nie będzie innej opcji, to tak właśnie zrobię.

DAN: Szalony pomysł.

ANDERS: Wszyscy jesteśmy trochę szaleni, czyż nie?

DAN: Ty jesteś szalony, dziadku.

ANDERS: Wkurzasz mnie, Dan.

DAN: Więc po prostu wyobraź sobie, że mnie tu nie ma.

ANDERS: Nie.

DAN: Zmuszę cię, żebyś tak pomyślał.

ANDERS: Nie możesz tego zrobić.

DAN: Mogę.

Man-holding-an-axe-leaning-against-a-tree

(Chwila ciszy)

DAN: Jak długo będziemy na niego czekać?

ANDERS: Nie więcej niż 21 lat. Powinien zostać zwolniony warunkowo do tego czasu.

DAN: Breivik nigdy nie przyjdzie.

(Zbliżenie na twarz Andersa)

ANDERS: Tak, wiem.

(Obraz wraca do wcześniejszej pozycji, nie widzimy już ani śladu Dana)

ANDERS: Ty też już nie przyjdziesz, Dan...

Anders wciąż stoi oparty o drzewo i patrzy na wschód.

Nasze strony
Przyjaciele