Nonźródła:Elevator Out of Order

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Elevator Out of Order
czyli Opowieści z Krypty Kanciapy




Część I
Petent

Występują:

Oraz gościnnie:


42. piętro jakiegoś nowojorskiego wieżowca. Do Dozorcy, czytającego gazetę podchodzi zziajany Petent.

Petent:
Panie, co jest z tą windą?!

Dozorca (lakonicznie):
Nie działa.

Petent:
A dlaczego?

Dozorca:
Nie wiem.

Petent:
A od kiedy?

Dozorca:
Głupie pytania pan zadajesz… Będzie z pół roku.

Petent:
PÓŁ ROKU? Dlaczego pan tego nie sprawdził?

Dozorca:
Nie mam czasu. – odpowiada Dozorca, przewracając gazetę na kolejną stronę.

Znienacka zza winkla wyskakuje dwóch pracowników: jeden siedzi na krześle z kółkami, a drugi je pcha. Petent ledwie uskakuje.

Petent: (przerażony)
Co to miało być, do cholery?!

Dozorca:
Polacy.

Petent:
Mało mnie nie przejechali!

Dozorca:
Ta, świetnie. Pan tu do kogo? Bo chyba nie do mnie, żeby sobie poplotkować.

Petent:
Eee… A którędy do Prezesa?

Dozorca:
Aaa. Pan tam pójdzie prosto i tu za…

Słychać huk tłuczonego i szkła i cichnące KCenzura2aaaaa

Petent: (przerażony)
Co do…?!

Dozorca:
Znowu przegli pałkę. Prezes się wpieni, to już trzecia szyba w tym miesiącu. A nie ma nawet dziesiątego.

Petent:
Tam człowiek wyleciał przez okno!

Dozorca (wzruszając ramionami):
To Polak, pozbiera się.

Petent:
To… powtórzy pan, jak dojść do gabinetu prezesa?

Dozorca:
Ta, tu prosto, tu zaraz za damskim.

Petent:
Eee… dziękuję.

Odchodzi. Tymczasem z klatki schodowej wychodzi Wiceprezes w stanie zupełnie odmiennym od Petenta.

Wiceprezes:
Ta zepsuta winda dobrze robi na kondycję! Brr… Co tu tak zimno?

Dozorca:
Polacy znów udawali tego, no… Kubicę.

Wiceprezes:
Który wyfrunął tym razem?

Dozorca:
Ten, co poprzednio…

Wiceprezes:
Pszaszam, wypiłem za dużo kawy i teraz MNIE NOSI! PRZEPRASZAM!

Daje susa do toalety. Tymczasem wraca Petent.

Petent:
Pukam. Nic. Ciągnę za klamkę. Nic. Pcham. Nic. Prezesa nie ma!

Dozorca:
Pan się nie bulwersuje. Pan pytał, jak dojść do gabinetu, a nie, czy Prezes jest.

Słychać szum wody wpierw z kibelka, potem z umywalki. Z szaletu wychyla się Wiceprezes z wyraźną ulgą na twarzy.

Dozorca:
Panie Wiceprezesie, Petent przyszedł.

Wiceprezes (do Petenta):
Pan ze mną pozwoli.

Odchodzą. Z klatki schodowej wychodzi Prezes.

Prezes:
Gdzie wice?

Dozorca:
Spławia jakiegoś chłystka.

Prezes:
Aha.

Prezes bezceremonialnie podchodzi do drzwi gabinetu Wiceprezesa i otwiera je.

Prezes:
STARY, PAKUJ SIĘ, NA RYBY JEDZIEMY!

Wiceprezes:
Nie widzisz, ćmoku, że mam tu petenta?!

Prezes:
Poczekam. Kurde, co tu tak zimno?

Wiceprezes:
Polacy…

Prezes:
No żesz kCenzura2a, drugi raz w tym miesiącu!

Wicerezes:
Trzeci. Piątego cię nie było.

Z klatki schodowej wyłania się pracownik, który wyleciał przez okno. Pokaleczony, potłuczony, ale szczęśliwy.

Dozorca:
Jak się latało?

Pracownik #2:
Eee… Znosi na lewo. Wyrżnąłbym w beton, gdyby nie paniusia z pieskiem.

Dozorca:
A wiesz, że El Capo już wie?

Pracownik #2:
No i co mi zrobi? Wyrzuci przez okno? Hehehe

Na twarzy Dozorcy widać zażenowanie. Od strony wybitego okna przychodzi ten, który pchał krzesło.

Pracownik #1:
Tak coś widziałem, że znosi cię na lewo. Może jutro będzie lepiej.

Z gabinetu wychodzi obruszony Petent.

Petent:
CO ONI SOBIE DO CHOLERY MYŚLĄ? NAJPIERW TRZEBA SIĘ TŁUC GODZINĘ PO SCHODACH…

Pracownik #2 (kaszląc):
Mięczak!

Petent:
… A POTEM JESZCZE IM SIĘ NIE WIADOMO CO WYDAJE! JA CHCĘ JUŻ KCenzura2A DO DOMU!

Dozorca i Pracownicy spojrzeli po sobie.
Kwadrans później z gabinetu wychodzą Prezes i Wice w rybackim rynsztunku.

Prezes:
Gdzie ten krzykacz?

Dozorca
(wzruszając ramionami):
Pokrzyczał i poszedł.

Prezes:
Dobra, idziemy, bo nam ostatnie ryby wyłowią.

Dozorca:
A to nie rano na takie eskapady?

Prezes:
Nie interesuj się.

Kolejny kwadrans później, w samochodzie Prezesa. Samochód tkwi w korku.

Prezes:
Włącz radio, bo szlag mnie zaraz trafi.

Radio:
Jak donosi nasz konf…EKHEM reporter z Nowego Jorku, około pół godziny temu z biurowca, z okna na 42. piętrze wyrzucone zostało krzesło ze związanym człowiekiem. Krzesło zginęło na miejscu. Prawdopodobnego petenta firmy, która ma tam swoją siedzibę w ciężkim stanie odwieziono do szpitala.

Na twarzach Prezesa i Zastępcy maluje się poker face. Kurtyna opada.
Nasze strony
Przyjaciele