Nonźródła:Historia Mieczysława i Wandy

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Mieczysław i Wanda, czyli trudne sprawy piórem pisane lub Romeo i Julia dla biedaków umysłowych...

To ma sęs!

Nawet Jasiowi się podoba.

Pewnego pięknego wieczoru w sobotę Mieczysław poszedł, jak co tydzień na rutynową dyskotekę do klubu „Disco to wszystko”. Zobaczył tam tańczącą skromnie ubraną 20-latkę ze skórą spaloną w solarium, blond szopą na głowie i mocno wymalowaną.

Od razu wpadła mu w oko, Miecio zakochał się w niej. Chciał do niej podejść, porozmawiać z nią, pochwalić jej zdolności i wygląd, lecz niestety umknęła mu. Dziewczyna poszła do łazienki z jakimś silnym przystojnym chłopakiem. Mietek był wielce smutny, że to nie on jest nim. Wyszedł na dwór i uderzył się łopatą w głowę.

Obudził się około 3 w nocy w porwanym ubraniu. Nie wiedział, co się stałe. Nagle oprzytomniał i uświadomił sobie, że z rozpaczy uderzył się w głowę i zemdlał. Poszedł zrezygnowany do domu. Tam okazało się, że z powodu niepłacenia za wodę, prąd i mieszkanie, pan Mieczysław K. zostaje wyrzucony z mieszkania. „No nic, trzeba będzie znaleźć inne miejsce, zresztą po co? Przecież to nie ma sensu, liczy się tylko ona!” Bezdomny już Miecio przeprowadził się chwilowo do kolegi.

***
Aa shovel01

A oto łopata – symbol miłości

W głowie i tak miał tylko tę blondynkę, tak więc poszedł znowu do klubu.

Ona właśnie wchodziła do klubu. Tym razem Mietek do niej podszedł i wywiązał się dialog:

– Odsuń się, śmierdzisz! – krzyknęła.
– Cześć, piękności! – powitał ją.
– Mówię, żebyś się odsunął! – krzyknęła jeszcze raz.

On nie wytrzymał i uderzył ją łopatą. Ta zemdlała. Miecio przerażony swoim czynem wyniósł blondynkę na dwór i cucił wodą. Obudziła się, mając przed sobą twarz uradowanego mężczyzny. To, co poczuła było prawdziwą miłością, mimo siniaków na głowie. Wniósł ją na rękach do wychodka i tam zostali. Słychać było różne ciekawe dźwięki.

Kiedy wyszli Miecio spytał się:

– A jak ty masz na imię?
– Wanda jestem. A ty, mój kochany?
– Mieczysław.

Poszli do domu kolegi Mietka. Ten się ogromnie zdziwił widząc Wandę.

– Muszę porozmawiać z kolegą w cztery oczy. – rzekł.

Wyszli do kuchni.

– Stary, co to za laska? – zapytał.
– Moja. Wanda się nazywa. Nikomu jej nie oddam! – wykrzyknął Miecio.
– Nie podzielisz się? To nie mieszkasz w moim domu! – odpowiedział mu kolega.
– To idziemy z Wandą! Do widzenia! – zadecydował bezdomny.

Miecio wparował do salonu.

– Wanda, idziemy! Nie mieszkamy już z nim. – oświadczył.
– Ale... dlaczego? – zapytała.
– Nie denerwuj mnie! Wychodzimy! – i wywlókł za rękę dziewczynę.


Ciągnął ją przez całą wieś, aż natrafili na budynek z napisem „Noclegownia dla bezdomnych”. Weszli tam ze swoimi rzeczami i poprosili o pokój. Pracowniczka przydzieliła im pokój nr 18. Było to brudne, śmierdzące miejsce z „pamiątkami” po byłym lokatorze, między innymi puszkami po piwie. Wprawdzie wielkiego wyboru zakochani nie mieli, gdyż nie dysponowali odpowiednimi środkami. Rozpakowali się i usiedli. Miecio zaczął przeszukiwać gazetę w poszukiwaniu pracy.

***
Pennsylvania Paper & Supply Company tower

W tym biurze miał pracować Miecio

Zauważył tę propozycję „Pracownik biurowy – potrzebna znajomość polskiego, matematyki, między innymi rachunków”. Potem był podany numer telefonu. „Przecież umiem dodawać, odejmować, mnożyć, dzielić i mówić po polsku” – pomyślał.

Jak pomyślał, tak zrobił. Zadzwonił pod numer potencjalnego pracodawcy i porozmawiał z nim:

– Dzień dobry. Jestem Mietek... yyy... to znaczy Mieczysław. Odpowiadam na ogłoszenie dotyczące pracy. Chcę... no tego... no.. w biurze robić... to znaczy pracować. – wyjąkał Miecio.
– Witam szanownego Pana. Spotkajmy się na miejscu w środę o godzinie 14.00. Liczę na pańską punktualność – odrzekł pracodawca.

Nazajutrz, z reszty pieniędzy, które zostało, Mietek kupił garnitur w lumpeksie. Wandzia stwierdziła, że jej chłopak pięknie w nim wygląda.

***

Nastała 13.30. Miecio poszedł na poszedł na dworzec PKS. Nie miał przy sobie ani grosza, więc wszedł do autobusu i jechał nielegalnie. Kontroler zauważył to dopiero przy końcu jazdy.

– E, panie, nie masz pan biletu! – krzyknął.
– No, bo wie pan... eee... zapom-m-niałem? – wyjąkał Mietek.
– Już ja się z tobą rozprawię! – zagroził kanar.

Nagle autobus się zatrzymał, jasne stało się, że to koniec jazdy. Mieczysław wybiegł i uciekł z autobusu, nie płacąc za jazdę.

– Panie, nie zapłaciłeś pan za jazdę! – krzyknął kontroler podczas ucieczki.

Lecz uciekinier był już daleko i wymigał się od płacenia. Szedł z PKS-u do wieżowca, gdzie znajdowało się miejsce, w którym mógł pracować.

***

Wbiegł na 10 piętro po schodach, nie zauważył nawet, że jest tu takie coś, jak winda. Zegar wskazywał 14.03. Miecio się spóźnił, wszedł do biura i zaczął dialog.

– Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie. – wysapał.
– Dzień dobry, panu. Pan, jak sądzę w sprawie nowej pracy? – zapytał pracodawca.
– Tak. Ja w sprawie pracy. – odpowiedział Mietek.
– Dobrze, zatem niech pan się przedstawi.
– Jestem Mietek... to znaczy... Mieczysław Krzakowski. Mieszkam na wsi. Sądzę, że... yyy... robota... to znaczy praca mi się spodoba, bo jestem wykwalifikowanym pracownikiem.
– Dobrze, dziękuję. Czas na wypełnienie przez pana, panie Mieczysławie zadań.
– Jakich zadań!?
– Dwóch, z matematyki i z polskiego.
– A-ale jak to?
– Niech pan usiądzie i wypełni.

Pierwszym zadaniem było rozwiązywanie prostego równania:  5(x +3) + 6(x - 8) = 2(8x - 20) - (x +7) Miecio z racji, że zamiast do szkoły wolał chodzić na imprezy zostawił to zadanie puste.
Następnie musiał napisać wyrazy poprawnie ortograficznie, to zadanie zrobił strzelając, napisał: bankowoźć, konstytócja, prubować, pieniondze, wydatki, ośfiadczam.

Po sprawdzeniu pracodawca nawiązał z Mieciem rozmowę:

– Wie Pan co... sądzę, że pan się nadaje! Będzie pan sprzątaczem w naszym biurze, bo takowych nam brakuje! – oświadczył.
– Tak się cieszę! Wanda będzie uradowana! Dziękuję, do widzenia. – powiedział uradowany Mietek.
– Jutro ma być pan tu o 10.00 rano. Dziękuję. Do widzenia. – odpowiedział pracodawca.

Uradowany Miecio poszedł na dworzec autobusowy, Tym razem również podróżował bez biletu, ale kontroler biletów, którym był starszy, około 50-letni pan nie zwrócił na niego uwagi.

***
Zyleta

SŁłiT żyletka Miecia

W noclegowni przekazał Wandzi radosną nowinę.

– Kochanie, zacząłem pracować w biurze! – wykrzyknął.
– Jestem z ciebie dumna! A dużą masz pensję jako pracownik biurowy? – zapytała.
– Zostałem sprzątaczem. – odpowiedział rzeczowo.
– Że co! Wychodzę! Mój wybranek ma być sprzątaczem!? – krzyknęła zbulwersowana Wanda i wyszła z noclegowni.

Mietek bardzo się zasmucił.
„Straciłem ją! No nie, to jest takie przykre” – pomyślał.
Wykupił sobie za resztki pieniędzy kilka butelek napoju bogów i pogrążył się w rozpaczy z powodu swojej kobiety.

– Ja nie chcę żyć bez mojej Wandzi! – wykrzyknął.

Potem wziął żyletkę i nacinał ręce, chciał podciąć sobie żyły. Wrzeszczał przy tym niemiłosiernie. Aż stracił przytomność.

***

Obudził się w szpitalu, siedziała przy nim jego ukochana.

– C-co s-się s-tt-tało? I co ty tu robisz? – zapytał jąkając się.
– Mieciu, dla mnie możesz być i sprzątaczem, kocham cię! – wykrzyknęła Wanda.
– Wandziu, ja ciebie też! Wyjdziesz za mnie? – spytał, leżąc na szpitalnym łóżku.
– Oczywiście, że tak! Bądźmy razem! – odpowiedziała mu Wanda.

Postanowili zawrzeć małżeństwo, kiedy tylko Miecio wyjdzie ze szpitala.

***

Stało się tak 2 dni później. Wyszli razem z tego miejsca i szli w stronę noclegowni. Rozmowę zaczął Mieczysław.

– Musisz zostać ukarana za to, co mi zrobiłaś! – postanowił.

Wziął łom, leżący nieopodal i zbił Wandę nim w głowę 3 razy. Wanda popłakała się, ale dzielnie to zniosła, z miłości, którą odczuwała wobec narzeczonego.

Jessica Simpson head 2

Wanda

Następnego dnia Wanda zawołała koleżanki, żeby przygotowały ślub razem z nią. Jakże Wandzia była uradowana. Jednakże Mieciowi strasznie spodobała się jedna z jej koleżanek – Basia. Oczywiście, jak to w takich przypadkach bywa swojej narzeczonej nie rzekł ani słowa na ten temat. Postanowił, że Basią zajmie się później. Sposobność nadarzyła się, kiedy Wanda i Krystyna przygotowywały jedzenie. Jako, że Basia nie umiała kompletnie gotować siedziała na zewnątrz noclegowni na małej ławce. Dołączył do niej Mietek.

– Cześć, piękna! – powitał ją.
– Odejdź! Nie zdradzaj przyszłej żony! – krzyknęła.

Ten mocno zbił ją łomem. Takiego mężczyzny szukała – brutalnego, ostrego, a również kochającego. Od razu poczuła wiadome uczucie do niego. Poszli razem do toalety, mając wiadome zamiary.

Tymczasem narzeczona była tak zajęta przygotowaniami, że nie wiedziała, co się dzieje.

– Krysiu, mój narzeczony jest taki przystojny i mądry. Pracuje w biurze. – powiedziała do koleżanki.
– Wandziu, ty to masz szczęście, ja to nie mogę znaleźć porządnego kandydata na męża. – ta jej odpowiedziała.

Przyszły mąż w tym dokładnie to czasie wychodził z Basią z toalety. Rozeszli się, ale obiecali sobie to powtórzyć.

Ziemniak-kanoniczny

Na to możesz sobie patrzeć, ile chcesz

Kilka dni później odbywały się wieczory – kawalerski i panieński. To już jutro miała się odbyć impreza, już jutro miała odbyć się uroczystość życia – zawarcie małżeństwa.

– Jest impreza. Teraz to się zabawimy! – krzyknął Miecio do kolegów, otwierając swoją puszkę piwa.

Dzwonek do drzwi zadzwonił. Weszła skromnie ubrana kobieta.

– No to zaczynamy!

Weszła na parkiet i zaczęła tańczyć pozbywając się wiadomych części odzienia.

To, co było dalej pozostaje tajemnicą i jest tylko dla pełnoletnich.

Na wieczorze panieńskim Wandy nic się nie działo, plotkowała z koleżankami, opowiadały o swoich związkach, malowały się, przebierały.

***

Nazajutrz o 12.00 w południe zaczęła się ceremonia.
Zaczęła się muzyka. Do ołtarza pannę młoda odprowadzały Krysia i Basia, zaś pana młodego, jego koledzy – Zdzisław i Roman. Tak, Roman – były Wandy, ten sam, którego niegdyś kochała. Patrzył na nią z pożądaniem w oczach.

Rydzykisztan

Ksiądz prowadzący ceremonię

Kilka minut później...

– Czy ty, Wando Drewniańska, bierzesz Mieczysława Krzakowskiego za męża i ślubujesz mu wierność?
– Tak, biorę.
– Czy ty, Mieczysławie Krzakowski, bierzesz Wandę Drewniańską i ślubujesz jej wierność?
– Tak, biorę.
– Zatem ogłaszam was mężem i żoną.

Wandzia i Miecio pocałowali się. Goście klaskali.

Zaczęła się impreza. Para młoda, jak i goście zaproszeni na ślub tańczyli, bawili się, pili. Po trzech godzinach wszyscy już byli ostro wstawieni.

Miecio obudził się, leżąc koło sedesu, Wanda zaś była przy nim, jako wierna żona. Nikt nie wiedział, co się działo poprzedniej nocy. Małżonkowie postanowili nie zawracać sobie tym głowy. Czas wesela dobiegł końca.

Wandzia i Mietek wrócili do noclegowni. Bardzo cieszyli się z zawartego małżeństwa.
Ona jednakże zaczęła źle się czuć i często wychodzić do łazienki.

– Kochanie, co się dzieje? – zapytał pewnego razu Miecio.
– Źle się czuję. Nie wiem, może zjadłam coś niedobrego. – odpowiedziała.
– Może jesteś w ciąży. – zasugerował.
– Może i racja. Idę do apteki. – powiedziała i wyruszyła do apteki.
***

Trzydziestolatka w tym czasie odwiedził Roman.

– Wanda to moja była. Miał już ją każdy. Spędziłem z nią wczorajszą noc! Rozumiesz!? Kocham ją. I będzie mieć ze mną dziecko. – powiedział.
– Jak ty możesz tak mówić? Wyjdź z mojego domu! Ale już! – krzyknął świeżo upieczony mąż i zatrzasnął drzwi.

„Muszę sobie coś z nią wyjaśnić.”

Po 40 minutach nerwowego oczekiwania wróciła do noclegowni, ale od razu poszła do łazienki.
Zobaczyła, wynik pozytywny. Szybko pobiegła do męża, aby przekazać mu radosną nowinę.

– Kochanie, jestem w ciąży! – krzyknęła.

Nie spotkała się jednak z aprobatą męża.

– A czyje to dziecko, moje, czy może Romeczka? – zapytał gniewnie.
– J-ja, n-nie wiem, o czym ty mówisz! Jakiego Romeczka? To nasze dziecko! Powinieneś to przyjąć do wiadomości. – powiedziała nerwowo.
– Akurat. Za 9 miesięcy zobaczymy! – krzyknął.
– Dobrze. Bo to na pewno nasze dziecko. – rzekła Wanda, kiedy już się opanowała.

Minęło 9 miesięcy. Małżonkowie podczas tego okresu przebywali ze sobą, ale to już nie to samo.
Wanda leżała w szpitalu i rodziła. Na świat przybyły bliźniaki – Zosia i Jarek.

***
– Dzisiaj robimy test, kochanie. – powiedział nieustępliwy Miecio.
– Dobrze. – odpowiedziała dwudziestolatka, czując wewnętrzny strach.

Poszli do ośrodka i zrobili test.
Wyniki przyszły 2 tygodnie później. Okazało się, że ojcem Jarka jest Roman, zaś Zosi – Miecio.

***
Bodacatolica

Tak pięknie wyglądali, kiedy zawierali ślub, a teraz tak się kłócą...

– Zdradziłaś mnie, ty... ty... dzCenzura2! – krzyknął zrozpaczony trzydziestolatek.
– Mieciu, j-ja... j-ja... przepraszam, byliśmy pijani, no i Roman to mój były i wiesz do czego doszło. Kocham cię, uwierz. – tłumaczyła się Wanda.
– Nie wierzę ci! – wykrzyczał Mietek i zbił żonę.

Nagle, podczas któregoś uderzenia zadzwoniła Basia.

– Cześć Wanda. Muszę ci coś powiedzieć. Bo ja i Mietek zakochaliśmy się w sobie. Jestem w ciąży. Z twoim mężem. – powiedziała spokojnie dwudziestopięciolatka.

Miecio zrobił głupią minę.

– To ty mnie oskarżasz o zdradę!? A sam przecież zdradziłeś mnie z Basią! – krzyknęła Wanda.

Tym razem to ona wzięła łom i uderzyła go w głowę.

– Wandziu, zaczekaj! Ja ci wyjaśnię! Tak, jestem ojcem dziecka Baśki! Nie odchodź! – wrzasnął płaczliwym tonem trzydziestolatek.
– Odchodzę. Pójdę do sądu. Biorę z tobą rozwód. – oznajmiła Wandzia i wyszła.

Miecio był bardzo smutny. Znowu stracił swoją ukochaną. Nie pozostało mu nic innego niż śmierć.
Wziął tabletki nasenne i zażył całą paczkę. Umarł.

Godzinę później do noclegowni wróciła Wanda. Zastała nieprzytomnego Mietka.

– Obudź się, kochanie, obudź się! Boże, co ja narobiłam! Zabiłam go! Dlaczego!? Kochałam go! – rozpaczała.

Wiedząc, że nic innego jej nie pozostało, wzięła nóż i przebiła sobie serce.

***
Stary Grób

Niestety jacyś wandale zniszczyli nagrobek

Następnego dnia pracownicy w noclegowni znaleźli martwe małżeństwo i płaczące niemowlęta.
Małżonków pochowali na cmentarzu obok siebie, sentencja brzmiała „Tu leżą Wanda i Mieczysław, zmarli z miłości.”
Dzieci zaś zostały oddane do domu dziecka.
Basia i Roman przeprowadzili się do Ameryki i zostali parą.
Krystyna wyszła za Zdzisława.

A biuro zostało takie niewysprzątane.

Koniec.
Nasze strony
Przyjaciele