FANDOM


Ostatnie chwile MonoBooka

Monobook


Monobook! Skórko moja! Ty jesteś jak zdrowie,
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś już piękności twej w całej ozdobie
Nie widzę, więc opisuję, bo tęsknię po tobie
Szukajko z papajem, co arty znajdujesz o częstochowy
I nad czarnym świecisz tytułem! Ty, co gród nonsowy
OZetowy ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie nooba do ogarniętości powróciłaś cudem,
(Gdy rejem admina pod twoją opiekę
Ofiarowany, leniwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem bramką do kanału progu
Iść za spierdolone życie podziękować Bogu),
Tak nas przeniesiesz cudem na Miraheze łono.
Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych sidebarów bocznych, do tych nicków zielonych,
Szeroko nad białą stopką rozciągnionych;
Do tych okien malowanych tytułem rozmaitem,
Wyczyszczanych JSem, faviconą podbitem;
Gdzie pożółcane linie, tło jak śnieg biała,
Gdzie NonVectorovym cssem cała skórka pała,
A wszystko przepisane jakby uglifierem, wiedzą
to ci, co na CS na dyskusjach często sobie siedzą.