Nonźródła:Pamiętnik introwertycznego psychopaty

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznane za wulgarne!
Jeżeli nie jesteś pełnoletni lub Cię to razi – zajmij się czymś typowym dla nastolatków np. oglądaniem stron z gołymi babami!

11.12.2004 – Drogi pamiętniku,

minęło kilka dni od ostatniego wpisu, ale czuję, że z moją psychiką jest coś nie tak, więc piszę do Ciebie znowu. Jestem zupełnie sam i nie mam się komu wygadać – to bardzo źle na mnie wpływa. Dobrze wiesz, że miałem kiedyś dziewczynę, ale to tępa kurwa była. Zostawiła mnie szmata, a ja chciałem dać jej moją miłość. Ta pierdolona idiotka nie potrafiła docenić mojego poświęcenia! Kto inny specjalnie dla niej rozcinałby sobie nadgarstek, aby wetrzeć w jej twarz część siebie? Czy można bardziej zbliżyć się do danej osoby niż podarować jej ofiarę z życiodajnego płynu? Czy jest sens w bardziej bezmyślnym okazywaniu miłości? Nie ważne, że ona tego nie chciała zrobić dla mnie. Możliwe, że nie chciała kaleczyć swojego piękna, a piękną kobietą jest... Chciałem oddać jej wszystko, co mam. Ona tego chyba nie widziała... byłem bardzo załamany. To straszne, kiedy człowiekiem targają skrajne emocje, a sam nie wie co poradzić. Tak bardzo mi zależało, że specjalnie dla niej upiłowałem sobie palec i wysłałem go pocztą. Wyobraź sobie co się stało! Przestała się do mnie odzywać! Ta głupia kurwa zlała sobie moje poświęcenie, jakie włożyłem w okazaniu jej mojego uczucia! Przelała się krew, okaleczyłem się trwale, co więcej mógłbym zrobić, aby naświetlić jej moje uczucie?! Być może uznała, że krótki palec od ręki to za mało, no ale kciuka sobie nie odetnę, nie mógłbym wtedy funkcjonować. Chciałem odciąć sobie jądra, ale uznałem to za chory pomysł. Przestałaby mnie postrzegać jako mężczyznę. Wszystko skończyło się jednak szczęśliwie, choć po drodze nie było zbyt łatwo. Pewnego dnia odwiedziłem ją w domu. Była dość zdziwiona, wyglądała na lekko przestraszoną. Nie chcę, by moja ukochana była przestraszona. Chciałem ją otulić, ale zaczęła uciekać oraz się wyrywać. Wtedy zdałem sobie sprawę, że mnie chyba nie kocha, a moje wysiłki poszły na marne. Pomyślałem, że musi bardzo cierpieć, skoro jej światopogląd nie daje jej dostrzec tak elementarnych rzeczy jak poświęcenie, więc postanowiłem jej pomóc. Złapałem ją za gardło, po czym rzuciłem na ziemię. Pod ręką stała mała figurka, więc użyłem jej żeby położyć moją królewnę do snu. Kilka uderzeń wystarczyło, a ona pogrążyła się we śnie. Była taka piękna... Wiedziałem, że gdy się obudzi, wszystko wróci do normy i znowu będzie myśleć jak dotychczas. Pozostało mi cieszyć się momentem, w którym była tylko moja, a razem byliśmy szczęśliwi. Powoli rozpiąłem jej sukienkę. Gdy ją dotknąłem, była taka zimna... Na jej twarzy gościł jednak uśmiech, więc pomyślałem, że jej się to podoba. Rozebrałem ją do naga, po czym posadziłem przy stole. Zasłoniłem jej oczy przepaską i szepnąłem, aby poczekała na niespodziankę. Wziąłem co było w kuchni pod ręką i przygotowałem małą kolację dla dwojga. Kiedy ją podałem, ona nadal siedziała w bezruchu. Widocznie nie była głodna. Zrobiła się dość blada, więc pomyślałem, że źle się czuje. Była taka zimna... Zaścieliłem jej łóżko, po czym położyłem się obok niej i zasnęliśmy. Była to nasza pierwsza wspólna noc. Było tak wspaniale. Wszystko skończyło się rano, gdy przyszli jacyś faceci i dali mi zastrzyk. Nie wiem, co się wtedy stało, ale być może zaraziłem się jej chorobą. Dali mi nowy dom. Poznałem wielu interesujących ludzi o podobnych poglądach do moich, choć przyznam, że niektórzy są tu nieźle pokręceni. Moim najlepszym przyjacielem jest Doktor Kowalski. Nigdy nie słyszałem o takim imieniu, więc może to jakiś obcokrajowiec... Mimo wszystko, wygląda na Polaka. Kilka razy dziennie przychodzi mnie odwiedzić, ale nie zostaje raczej na długo. Raz na kilka dni zaprasza mnie do siebie i wtedy rozmawiamy o wielu, ciekawych sprawach. To bardzo mądry człowiek, wie nawet więcej ode mnie. Mam nadzieję, że niedługo poznamy się jeszcze bliżej. Póki co, pozostajesz mi tylko Ty, pamiętniku. Dziękuję za wysłuchanie mojej historii. Obiecuję, że jeszcze do Ciebie napiszę. Wiem, że też czujesz się samotny, a kto może lepiej zrozumieć drugiego człowieka niż ten, który dzieli jego los? Do zobaczenia i trzymaj się.

Pacjent 45

Nasze strony
Przyjaciele