Nonźródła:Polsat i Pulver

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj


Polsat i Pulver
... czyli o dwóch takich, co zmienili bieg historii.

[edytuj] Rozdział I

Sjava2

Pulver i Polsat w pełnej okazałości

Był ulewny, październikowy dzień. Tysiące wkurwionych ludzi siedziało w domach oglądając nudne, przedwyborcze spoty wyborcze oraz popijając tanie alkohole bez akcyzy, sprzedawane na lokalnym bazarze przez mongolskich uchodźców z czasów rewolucji. Tego dnia miejsce miała jedna z tych ulew, po której rolnicy wychodzili z zakopanych w błocie traktorów, aby wrócić po nie za kilka dni z holownikiem. Syf był nie do ogarnięcia umysłem, a czynna była tylko główna ulica, po której i tak nikt mało kto jeździł, a jeden z nielicznych śmiałków ożenił się ze stojącym przy drodze dębem. W wiosce oprócz brudu znajdował się przytułek dla bezdomnych. Ponieważ w mieście nie było żadnych bezdomnych, mieszkali tam Mongołowie z bazaru oraz tymczasowo wyrzuceni z domu mężowie. Nieopodal znajdował się też poniemiecki bunkier z czasów wojny, w którym niegdyś zatrzasnęły się drzwi, a przebywający w nim SSmani siedzieli tam rok, aż skończyły się im skrzynki z konserwami. Z wodą nie mieli problemu, ponieważ przeciekała przez wieko i ściekała po ścianach. Często kończyło się to wybiciem zębów, zwłaszcza w okresie letnim, gdy deszcz padał raz na kilka dni, a spragnieni żołnierze z impetem rzucali się do lizania ścian. Kilkadziesiąt lat później, po uprzednim wyważeniu drzwi, bunkier ten przejął duet młodych superbohaterów – Polsat i Pulver, którzy odtrąceni ze społeczeństwa postanowili znaleźć sobie cichy i spokojny kąt. Pierwszą rzeczą, którą zastali po otworzeniu wnęki był syf, okropny smród oraz resztki przegniłych nazistowców. Żeby uniknąć podejrzeń ze strony władz, kości pokroili starym, przerdzewiałym brzeszczotem, szczelnie zapakowali do puszek po konserwach, wypełnili nimi kilkanaście worków i wynieśli je na złom. Bunkier wietrzył się dwa tygodnie, ale ostatecznie dało się w nim żyć. Owy, ulewny dzień spędzili dosyć spokojnie. Polsat wybierał z miski lekko rozgotowane pierogi ruskie, a Pulver wymiatał bigos z wiaderka. Ulewa spowodowała obalenie się anteny do błota, więc telewizji z wiadomych przyczyn nie było. W ramach rozrywki zastępczej chłopaki postanowili urządzić sobie konkurs w rozwiązywaniu krzyżówek na czas. Pojawiło się jednak zgłoszenie.

[edytuj] Rodział II

Sjava

Polsat wychodzący z bunkra jako pierwszy

Polsat wyrwał się do telefonu jak dziki przewracając miskę z pierogami na podłogę. Pulver także wyskoczył, ale do upuszczonych krzyżówek Polsata.
– Haha, nawet połowy nie zrobiłeś, a ja już kończę! – zaśmiał się, po czym rzucił książeczkę z powrotem na dziurawy materac.
– Mamy robotę – odparł Polsat. – Nie czas na pierdolenie o krzyżówkach. Skończę, to cię ogram do gołego – dokończył odkładając nerwowo słuchawkę.
– Chcę to widzieć – parsknął Pulver pytając, czy mu jedzie tam czołg. Nie było jednak dyskusji i obaj zabrali się za wyważanie przyrdzewiałego wieka od bunkru.
– Ciężkie to jak cholera – rzucił poirytowany Polsat.
– A jak to śmierdzi – dodał Pulver.
– To nie ta blacha, ale twój stary bigos tak cuchnie. Teraz poczułeś, bo przestałeś go żreć – sprostował Polsat.
– Pierdolisz magister – odparł Pulver po czym zabrali się za wyważanie jak zwykle zepsutego wieka od schronu.
– Weź łom – powiedział Polsat – trzeba to będzie wziąć na chama – dodał.
– Nie mamy łomu, ale mogę użyć bigosu – zaproponował rezolutnie Pulver.
– Powodzenia, jeśli chcesz wyważyć drzwi kapustą z kiełbasą – odpowiedział Polsat z przekąsem – ale spróbuj, skoro wszystkie inne metody zawiodły.
Pulver wziął wiadro śmierdzącego bigosu i zaczął nim okładać zardzewiały dekiel bunkra. Nawet blacha nie mogła wytrzymać smrodu starej kapusty i w końcu zamek się poluzował.
– A ja to żarłem... – westchnął Pulver po czym przełknął ślinę. – Nie dziwię się, czemu ci nazistowcy już stąd nie wyszli. Tylko bigos mógłby ich uratować – dodał.
– Przecież mieli puszki z jakimiś ohydnymi konserwami – sprostował Polsat wychodząc na powierzchnię i otrzepując ubranie z sadzy.
– Być może w 1944 nie capiły aż tak, jak po otworzeniu tego zadupia – pomyślał Pulver i także wyszedł na powierzchnię. Światło słoneczne uderzyło im po oczach, a sami nie mogli się przyzwyczaić do aury dnia. Nic dziwnego, skoro kilka ostatnich dni poświęcili na rozwiązywanie krzyżówek po ciemku, a ich wzrok się do tego przyzwyczaił.
– Dokąd tym razem? – spytał Pulver.
– 1795, wymusić rozbiory Polski. Gruby mówił, że wypada zmienić nieco bieg wydarzeń, aby bardziej pasowały do obecnego stanu rzeczy – odparł Polsat. – Czymś w końcu trzeba wytłumaczyć pierdolenie premiera Gąsiorowskiego – dodał, po czym odwrócił głowę w stronę cienia i wykonał kilka kroków naprzód.
– To aby na pewno pomoże? – spytał Pulver ruszając za swoim druhem. – On tak pierdoli, że tego niczym się tego nie da wytłumaczyć – dodał. – A może by tak sprowokować małe ludobójstwo ze strony Rosji? – zaproponował z dzikim uśmiechem.
– Nie uważasz, że to trochę za wiele? – spytał Polsat z lekkim poirytowaniem na twarzy.
– Nie – odparł Pulver. – Nam tylko dają zadania do wykonania. To my decydujemy w jaki sposób do tego dojdzie – wytłumaczył.
– Niech ci będzie, ale to może w trakcie Drugiej Wojny Światowej – przytaknął Polsat. – Pozbawienie Polski niepodległości i wymordowanie sporej grupy ludzi by się na siebie nałożyło i oba straciłyby na wartości – dodał. – Jeżeli mają już ginąć ludzie, to niech to będzie osobne wydarzenie. Wtedy będzie bardziej szokowało – zakończył.
– Wspaniale – odparł Pulver. – Zawsze marzyłem o takim zadaniu – dodał z przejęciem.
– Przecież to dopiero nasze drugie zlecenie – przypomniał Polsat z zażenowaniem.
– Ale takie marzenia to się ma od dzieciństwa, nawet jeśli są bez pokrycia – zaśmiał się Pulver po czym obaj się zatrzymali.
– A oto i nasz teleporter – powiedział Polsat z ulgą. – Wpisz 1795 i pociśnij enter jak będziemy w kabinie – dodał.
Pulver wpisał rok 1795, po czym obaj zniknęli przenosząc się do XVIII wieku.

[edytuj] Rozdział III

Sjava3

Polsat, gruby wieśniak oraz Pulver pogrywający na gitarce

Ich oczom ukazała się rozległa, zielona polana oraz wspaniale pachnące, przejrzyste powietrze. Było to dość sporą alternatywą od realiów zadymionego Śląska. Do tego stopnia, że zbyt duża dawka tlenu uderzyła im do głowy, aż zrobiło im się niedobrze.
– Będę rzygał – zawiadomił Pulver po czym runął na trawę. Polsat był właśnie w trakcie zwracania swoich pierogów.
– Pierdolona siarka – westchnął Polsat z zażenowaniem. – Co oni kurwa dodają do tego żarcia w słoikach? – dodał.
– Nie wiem – odparł Pulver – ale czuję jak bigos idzie już do góry – powiedział z trudem utrzymując pokarm na swoim miejscu.
– Jak się kupuje gówno za złoty czterdzieści to nie ma co się dziwić, że rzygamy jak koty – dodał Polsat obalając się na trawę.
– Nie pierdol, bo dałem dwa czterdzieści. Za złoty czterdzieści to jedzą bezdomni albo te Mongoły z rynku – odpowiedział z przekąsem Pulver.
– Przecież my jesteśmy bezdomni – skorygował Polsat, – a przynajmniej tak jakbyśmy nimi byli. Ten bunkier to ciemne i śmierdzące nieporozumienie. I jeszcze te obiady w słoikach. Mój żołądek podziękował – westchnął Polsat o mało nie wpadając w zwrócone pierogi.
– Ciasne i śmierdzi, ale to nasz dom. Nie ma co narzekać – zakończył Pulver po czym wstał na nogi i się rozejrzał. – Musimy znaleźć kogoś, kto wskaże nam drogę do siedziby władz – dodał. Polsat powoli i ostrożnie wstał, po czym otrzepał się z mrówek.
– Możemy iść przed siebie, to na pewno gdzieś dojdziemy – zaproponował.
– No dobra, tylko w którą stronę? – spytał Pulver.
– To nie ma znaczenia – odparł Polsat. – Gdziekolwiek nie pójdziemy, mamy taką samą szansę, że znajdziemy jakąś cywilizację. Może dopisze nam szczęście – dodał.
– To może chodźmy tędy – wskazał Pulver. – To wygląda jakby widziało już człowieka – zauważył.
– Na jakiej podstawie tak twierdzisz? – zapytał Polsat.
– Strzelałem – odpowiedział. – Podoba mi się tamta okolica – dodał. Polsat pokręcił głową, po czym obaj bez słowa ruszyli do przodu. Po siedmiu godzinach wędrówki, gdy zrobiło się już dość ciemno ich oczom ukazało się światło w oddali. – Patrz tam! – poruszył się Pulver.
– Światło – odparł Polsat z dawką stoickiego spokoju. – Ciekawe co za nowożytna szumowina tam przebywa – dodał z lekkim zniesmaczeniem.
– Czemu się przejmujesz? – spytał Pulver. – Jak będzie się narzucał, to się go załatwi, wiesz przecież co robić – dodał.
– Wiem – odpowiedział Polsat wyglądający już na kompletnie wyzutego z uczuć. Gdy doszli do niewielkiej chatki, której w jedno z okien świeciło się lichym światłem, zapukali do drewnianych drzwi.
– Jesteś pewien, że dasz sobie radę? – spytał Pulver. – Jakby co, będę asekurować boki – dodał – bo wiesz... nigdy nie wiadomo co może czaić się w kącie.
– Damy radę – odparł Polsat po czym drzwi się otworzyły. Stanął w nich gruby facet w wieku około 40 lat.
– Czego? – burknął.
– Dworu królewskiego szukamy, mości panie – odpowiedział grzecznie Pulver spoglądając w głąb chatki mężczyzny.
– Coście za jedni? – spytał gospodarz nadal patrząc na gości spode łba.
– Jesteśmy gońcami i pragniemy dostarczyć wiadomość do króla, jednakże po zmroku widoczność nie łaskawa i z trasy zboczyliśmy. Gdybyś mógł nam wskazać drogę, dobry człowieku – wytłumaczył poetycko Polsat.
– Idźta stąd – dodał wieśniak po czym z impetem zamknął przed nimi drzwi od chatki. Pulver wyglądał na dosyć zdenerwowanego, jednak Polsat pozostawał spokojny.
– Czemu do cholery nawet nie drgniesz? – zapytał Pulver z zażenowaniem. – Ten gruby chuj nas spławił, a musimy jakoś dotrzeć do zamku – dodał. – Spokojnie – rzekł Polsat nie zmieniając ani trochę swojego wyrazu twarzy. – Pamiętasz, jak było na naszej pierwszej misji? – spytał.
– Pamiętam – odpowiedział Pulver. – Sęk w tym, że wtedy... – zaczął, jednak przerwał mu dźwięk otwierających się drzwi. Z chaty wyparował dziadek z widłami wycelowanymi w Pulvera, który mało co, a oberwałby gratis. Polsat wyjął mały przedmiot z kieszeni, po czym dziadek padł w bezruchu na ziemię.
– Kurwa mać! – krzyknął Pulver, a było to jedyne, co w tym momencie przyszło mu na myśl.
– O to mi chodziło – dokończył Polsat. – A teraz chodź do środka, czeka nas noc do przeczekania – dodał.
– Co zrobimy z tym śmieciem? – spytał Pulver będący nadal w małym szoku po tym, co się wydarzyło.
– Będzie leżał aż mu nie pozwolę wstać – dodał Polsat. Ma czas na namysł – dokończył, po czym weszli do chatki i zamknęli za sobą drzwi.

Ślizgać się po kartach jak po tafli wody...
muskając rzeczywistość jak najrzadziej da się...
Z archiwum Nonksiążek,
skarbnicy darmowych, aczkolwiek całkowicie nonsensownych, tekstów:
Nasze strony
Przyjaciele