FANDOM


Chrumek

W takim stanie chłopi znaleźli Chrumka

20 grudnia 2017

Dzik Chrumek pochodzący z okolic Koła pod Piotrkowem pod Łodzią wyrwał się na wolność i przez tydzień siał terror w okolicy. Pijaństwu i rozbojom nie było końca. Pijany zbieg został jednak zatrzymany przez pospolite ruszenie.

Chrumek jest sierotą, znalazł go i zaopiekował się nim pan Paweł, który do dziś ze wzruszeniem opowiada o tym, jak wychowywał małego Chrumka. Dzik był wzorowym warchlaczkiem i nigdy nie sprawiał problemów, wystarczył jednak jeden incydent, by Chrumek stoczył się z drabiny społecznej i wylądował na dnie jako lokalny pijak i gangster. Pewnej nocy do zagrody pana Pawła wdarł się przemocą inny dzik, znany w okolicy zabijaka o pseudonimie Tajson. Chrumek jako praworządny obywatel zaciekle bronił zagrody, wyzwalając przy tym zwierzęcą wściekłość. Wygrał bitwę z Tajsonem, lecz przegrał wojnę z ciemną stroną Mocy i sam zszedł na ścieżkę zbrodni.

Ja to przez tydzień z domu się bałam wychylić, taki strach był we wsi – opowiada pani Lućmiła, mieszkanka wsi Koło. – Co to się nie działo, huki, wrzaski, pijaństwo do białego rana. Ja to tam nawet widziałam, że jakieś świnie z miasta posprowadzali, działy się takie rzeczy, że potem się trzy godziny proboszczowi spowiadałam.

Okoliczni chłopi łebskimi będąc skrzyknęli się i urządzili zasadzkę na Chrumka. Za stodołą rozsypali podfermentowane owoce, które miały być wykorzystane do zupełnie legalnej produkcji domowego wina. Wiedzieli o pięcie achillesowej Chrumka – słabości do alkoholu, a w szczególności tanich win. Rozbójnik przywiedziony zapachem etanolu chwycił przynętę i upił się podfermentowanymi owocami do nieprzytomności. Nad ranem chłopi uzbrojeni w kosy, widły i wodę święconą udali się za stodołę, gdzie znaleźli nieprzytomnego dzika. Chrumek trafił na wioskową izbę wytrzeźwień, a gdy już wywietrzeje stanie przed sądem sołtysowskim, gdzie odpowie za swe czyny.

Nam jako przykładnym obywatelom pozostaje tylko zadzwonić do Ministerstwa Finansów, żeby powiadomić o nielegalnej dystrybucji alkoholu dzikom bez banderolki. Panowie rolnicy: za stówkę przymkniemy oko.

Źródło edytuj