Nonsensopedia:Artykuły na medal/Archiwum

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Artykuły na medal



[edytuj] Kociołek Panoramixa

Kociolek Panoramixa

Kociołek Panoramixa – mistyczny napój o magicznych właściwościach opracowany przez galijskich druidów. Domniemuje się, że służył jako wsparcie dla galijskich plemion odpierających ataki wojsk imperialistycznego Rzymu.

Historia

Receptura napoju była ściśle strzeżona i tylko kilka osób potrafiło go przyrządzić. Zapewnia on spożywającemu nadludzką krzepę, a także wprowadza w trans nazywany w dzisiejszych czasach upojeniem alkoholowym. Po ostatecznym podbiciu Galów przez Rzymian w drugiej połowie I wieku n.e. przepis zaginął na niemal dwa tysiące lat. Kilka lat temu profesorom Wyższej Szkoły Melanżu w Sosnowcu udało się odtworzyć starożytną recepturę z wykorzystaniem ogólnodostępnych składników.

Trudności z odtworzeniem receptury

Przy użyciu różnorakich magicznych substancji Sosnowieckim wykładowcom na kierunku memistyki stosowanej udało się przetłumaczyć treść notatek sporządzonych przez jednego z frankijskich mnichów około 500 roku n.e. na język polski. Po przeleżeniu prawie dwóch tysięcy lat w butelce po cieńkuszu pergamin wyblakł i zamókł, co utrudniło pracę językoznawcom, gdyż przepis był niekompletny. Możemy jedynie domyślać się pierwotnych zamysłów skrybów, którzy ów przepis spisali, dlatego też dzisiejsza wersja napoju może różnić się w działaniu od swojego pierwowzoru.

[edytuj] Nonźródła:Pocztówka z Państwa Środka

Pałac Kultury rakieta

Syrenka, którą Zdzichu uparł się mnie podwieźć pod Pałac Kultury stała malowniczo rozkraczona na środku śmierdzącej ulicy, której nazwa nie była warta zapamiętania. Kurwa, mogłem pojechać tramwajem. Ceną byłoby wdychanie przez pół godziny szlachetnego warszawskiego smrodu spod pach towarzyszów niedoli, ale przynajmniej bym już był na miejscu. Zostawiłem ubabranego smarem Zdzicha, wziąłem z bagażnika skrzynkę z narzędziami i poszedłem w kierunku placu Defilad. Trudno nie zauważyć tego cholerstwa, wielka jebana czerwona flaga wbita w serce Polski, Pałac Kultury i Nauki imienia Stalina. Na całe szczęście niedługo po budowie ktoś się opamiętał i usunął „imienia Stalina” z nazwy. Było chłodne listopadowe popołudnie, doprawdy romantyczny moment na randkę z arcydziełem architektury socrealistycznej.

– Panie, czekaj pan!
Odwróciłem się. Jakiś pajac w zielonej kamizelce i żółtej koszuli biegł za mną. Jakby się dłużej zastanowić to wyglądał bardziej na pomyleńca niż pajaca.
– Czego? – zapytałem grzecznie.
– Panie, słuchaj pan uważnie, mam dla pana… – pomyleniec rozejrzał się uważnie jakby szukał wzrokiem szpiegów wrogiego imperium. – Pan jest inżynier Kowalski, prawda?
– No, jestem. Co, zawaliło się coś? Skargi proszę kierować do Centralnego Kierownictwa Komitetu Budowniczych Zrzeszonej Młodej Warszawy – powiedziałem i wcisnąłem upierdliwcowi w rękę kartonik z adresem baru mlecznego we Wrocławiu.
– Nie, nie, nie! Słuchaj pan, tylko pan możesz to wszystko powstrzymać! To całe szaleństwo, chaos jaki się rozpęta! – krzyczał już niemalże, a ja śpieszyłem kroku w kierunku placu Defilad. Co za idiota. Skąd się tacy biorą?

Nasze strony
Przyjaciele