FANDOM


Mitsubishi Pajero in off-roading

Mniej więcej na tym to polega

Off-road – rodzaj sportu motorowego polegający na topieniu swojego samochodu w bagnie i innych moczarach. Nikt nie potrafi wytłumaczyć na czym polega fenomen tego zjawiska, ale jego fanów nie brakuje. Zazwyczaj posiadacze potężnych maszyn z zapędem 4x4 jeżdżą na weekendowe rajdy przeprawowe lub spotykają się nieoficjalnie starając się przejechać trasę jednocześnie nie niszcząc swojego wehikułu.

Odmiany rajdów edytuj

  • Rajd przeprawowy – zdecydowanie najpopularniejsza odmiana rajdu[1]. Polega najczęściej na dojechaniu w jakąś gigantyczną dziurę i przybiciu pieczątki, która działa jak punkty. Następnie udajemy się do kolejnej i tak aż do samego końca. Aby dać właścicielom małych szaraków szanse walki z olbrzymami, wprowadza się trasy różnej trudności, co zazwyczaj i tak nie zdaje egzaminu, bo ludzie przyjeżdżają albo super wyposażoną furą, albo wielką krową zakopując się na pierwszej pieczątce.
  • Rock crawling – polega na jeżdżeniu samochodem po pionowych ścianach do góry lub w dół. Jeżeli nasza wyciągarka nawali lub pilot nie pokaże nam najlepszej drogi, zazwyczaj spadamy w przepaść, co kończy się różnie. O dziwo w Naszej Wspaniałej Ojczyźnie takich rajdów nie znajdziemy[2].
  • Cross country – zapCenzuraie terenówką po pustyni czy innej drodze szutrowej. Zdecydowanie najmniej popularna forma off-roadu – możliwe ze względu na to, że od posiadania odpowiedniej terenówki większość fanatyków dzieli brama rachunku. Innym powodem jest to, że możemy zaliczyć dachowanie na środku pustkowia, gdzie znikąd nie można uzyskać pomocy.
  • Turystyka off-road – trudno nazwać to off-roadem, ale cóż poradzić. De facto jest to zwykłe podróżowanie samochodem do tak wspaniałych miejsc, jak Albania[3] Rumunia, Demokratyczna Republika Konga, Rosja czy też Korea Północna. Od normalnych wycieczek różni się jedynie tym, że jedziemy nieutwardzoną drogą, a nie wypasioną autostradą.

Klasy rajdów przeprawowych edytuj

Off Road vehicle

Chciałoby się…

Jak wiadomo, każda maszyna jest inna – ciężko, ażeby malutka Suzuka mogła konkurować z Jeepem czy Zmotą. Z tego powodu rajdy mają określone klasy, aby zapobiec nadpobudliwości połączonej z soczystym słowotokiem posiadaczy mniejszych maszyn.

  • Turystyk – klasa dla noobów. To właśnie tutaj można spotkać ogromne rodzinne SUV-y bez terenowych opon. Co ciekawe, rodzinki cieszą się, że mogą pchać swój ukochany wóz przez cały dzień. Większość widzów jednakże dziwi się, że takie złomy w ogóle zjechały z asfaltu. Jeżeli masz trochę oleju w głowie i potrafisz utrzymać swą Vitarę w przyzwoitym na pierwszej prostej, możesz się spokojnie bawić i nie martwić się tym, że ktoś Cię pokona. Zazwyczaj wspomniana konkurencja będzie jeszcze w połowie, kiedy Ty zbierzesz wszystkie pieczątki i spokojnie zjedziesz na bazę.
  • Adventure – tu już nieco trudniej – 90% samochodów to zmodyfikowane Patrole i Jeepy. Pozostałe 10% terenówek to najczęściej ruskie Łady i Uazy lub, w ostateczności, mocno podrasowane Vitary. Zanim postanowisz wybrać się na taką eskapadę, sprawdź, czy masz dobrą wyciągarkę, bo to ona zazwyczaj będzie Cię wciągała na każdą górkę czy też wyciągała z bagna, kiedy zalejesz samochód po kierownicę, klamki lub dach.
  • Wyczyn – generalnie nie różni się niczym od Adventure, ale jest tutaj jeden straszny przepis, który odstrasza załogi. W takiej klasie obowiązuje całkowity zakaz używania elektrycznych wyciągarek co potrafi doprowadzić do kurwicy, kiedy wpakujemy się w totalne bagno. Jeżeli naprawdę chcesz wygrać ten rajd, wyposaż się w trapy, tirfora i dużą dozę cierpliwości.
  • Extreme – no i tutaj zaczyna się poważny temat. Jeżeli masz super wyposażoną zmotę z mechaniczną wyciągarką, to wiesz, że właśnie ta klasa jest przygotowana z myślą o Tobie. To właśnie tutaj spotkasz największe przewały, bagna i błoto sięgające do pasa. Nie raz będziesz pchał przed sobą tony melasy i nurkował po zgubioną linę w masie błota. To nie jest miejsce dla miękkich ciBladk.

Samochody terenowe edytuj

  • Jeep Cherokee XJ – popularny „kredens” spotykany głównie w średnich klasach. Wyróżnia się tym, że jest brakującym ogniwem pomiędzy pancernym patrolem, a zwinną Vitarą. Nie nadaje się ani na głębokie błoto, ani na piach. Jeżeli nie umiesz podnosić zawieszenia, możesz zapomnieć o montażu większych kół, bo niemal na pewno coś ukręcisz i stracisz napęd.
  • Jeep Wrangler – wygląda jak przerobiony kabriolet, ale nie bądźmy, za przeproszeniem, upierdliwi. Posiada kilka wersji. Wśród zainteresowanych panuje przesąd, że jeśli już mamy przepłacać na tym czymś to najlepiej kupić wersję Rubicon, bo najlepiej jeździ w terenie[potrzebne źródło]. Te wspaniałe blokady mostów w Rubiconie w rzeczywistości są minusem tego pojazdu, gdyż mogą prowadzić do jego kompletnego rozsypania się.
  • Nissan Patrol – typowa bulwarówka. Duża moc, duże spalanie, duże koła, duże koszty, mała zwrotność, mała dostępność części zamiennych. To właśnie do tych potworów wsadza się ogromne, trzydziestopięciocalowe koła, które podobno są wielkim atutem tego czołgu. Jeżeli uważamy, że Patrol to dla nas za mało, pozostaje jedynie rozebrać go na czynniki pierwsze i zbudować z niego zmotę, po czym wystartować w rajdzie extreme.
  • Suzuki Samurai – idealny złom dla początkującego kierowcy oraz świetna baza do modyfikacji dla mechaników-amatorów. Samurai posiada niesamowitej jakości resory, które sprawiają, że łapanie wykrzyży to chleb powszedni. Z tego powodu najlepiej zainwestować w solidna blokadę, która być może uchroni nas przed takimi niespodziankami. Wiadomo, że można zakopać się przy pieczątce, ale żeby na prostej drodze?
  • Suzuki Vitara – starsza siostra samuraja. Model znany na całym świecie z dwóch jego aspektów: legendarnego mostu wykonanego z aluminium, który ma tendencję do pękania i strzelania[4] oraz pokaźnej liczby korozji na ramie, która jest tak powszechna, że mechanicy otwarcie przyznają, że nigdy nie widzieli Vitary, która nie jest pordzewiała. Jeśli jednak mamy dość funduszy, aby wymienić most na stalowy oraz załatwić blacharkę, możemy spokojnie bawić się na piachu, bo aż strach wjechać nią w błoto.
  • Łada Niva – niedoceniona terenówka tłuczona przez Rusków od ponad czterdziestu lat. Niva po dziś dzień wygrywa w kwestii cen. Jeżeli amortyzator do takiego pojazdu kosztuje trzydzieści złotych, o czymś to jednak świadczy. Nawet jeżeli coś zniszczmy, postawienie auta na koła nie będzie dużym wydatkiem. Wraz z zakupem Nivy dostajemy w pakiecie reduktor, blokadę mechanizmu różnicowego i zazwyczaj flaszkę dobrej wódki.
  • Zmota – jeżeli masz kasy jak lodu i wystarczające doświadczenie terenowe, a twoim marzeniem jest wygranie rajdu w klasie extreme, idź do garażu i stwórz takiego potworka. Powszechnie wiadomo, że zmoty są największe, najszybsze, najpotworniejsze i na pewno najdroższe. Mechanik, blokady, mosty na zwolnicach, opony simexy i nic Cię nie zatrzyma.

Przypisy

  1. Przynajmniej w Polsce
  2. Ciekawe dlaczego?
  3. ALBANIA NIE ISTNIEJE!!!
  4. Co prowadzi do utraty napędu