Przyjezdni studenci

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Przyjezdni studenci – grupa osób, która wyrwała się „zewsi” i przeniosła do dużego miasta. Przybywają tu rzekomo w celu nauki, lecz naprawdę cele są zupełnie inne. Ich rodzice zaprzedali duszę diabłu by wysłać synka lub córeczkę w wielki świat.

[edytuj] Szczegóły

Największe skupisko tych stworzeń to dzielnica Ruczaj w Krakowie. Przyjezdni poddani są prawdopodobnie gazom halucynogennym, ponieważ twierdzą, że jest to najpiękniejsza dzielnica Krakowa i jak sami mówią, „nie chcieliby mieszkać nigdzie indziej”. W rzeczywistości jest to skupisko bloków budowanych tak gęsto, że sąsiedzi pożyczają sobie przez okno sól z jednego budynku do drugiego. Chodniki są rzadkością; nielicznie znajdziemy kilkumetrowe kawałki pod samym blokiem, które zaraz przechodzą w ubitą ziemię lub przy niesprzyjającej pogodzie, błoto. Drogi także nie należą do najlepszych, ponieważ brak parkingów i przeludnienie sprawia, że samochody parkując po obu stronach dwukierunkowej ulicy skutecznie blokują przejazd nawet w jednym kierunku. Na Ruchaju przydaje się także mapa, bo jak przystało na dzikusów każdy blok jest starannie ogrodzony, więc znalezienie otwartej drogi do głównej ulicy jest rzeczą bardzo trudną. Ruczaj to zadupie. Przyjezdni twierdzą jednak, że „wszędzie mamy blisko i tyle autobusów!”. Nieistotne jest już dla nich to, że na ruczaj prowadzi jednopasmowa droga, gdzie od rana do wieczora panuje korek i chaos na drodze, więc by chociaż zbliżyć się do centrum potrzeba przynajmniej godziny. Kolejny raz wtórując przyjezdnym „Ruczaj to cool dzielnica”.

[edytuj] Transport

[edytuj] Komunikacja miejska

Tramwaje i autobusy to bardzo popularne środki transportu wśród przyjezdnych. Największą atrakcję stanowią tramwaje, które – z racji wiejskiego pochodzenia przyjezdnych– są dla nich egzotyką i nie lada atrakcją. Poruszanie się publiczną komunikacją to dla przyjezdnych także wielka okazja by pochwalić się wśród współpasażerów swoim społecznym statusem. W związku z tym, przyjezdni nie kupują biletów w automacie na przystanku. Zamiast tego zaraz po wejściu do tramwaju/autobusu grupa wieśniaków pcha się do kabiny motorniczego/kierowcy, by na cały głos wykrzyczeć „poproszę bilet STU-DEN-CKI, STU-DEN-CKI!”. Co więcej, tramwaj traktowany jest nie tylko jako środek transportu, ale także plan zdjęciowy. Przyjezdni bardzo często fotografują się w nich, by w popularnych portalach społecznościowych pokazać znajomym ze wsi jakich to cudów nie wiedzieli.

[edytuj] Rower

Tym środkiem transportu poruszają się w większości przyjezdne studentki. Nie zawsze jest to do końca pewne, ponieważ przyjezdni studenci w związku ze swoim ubiorem i fryzurą często myleni są z płcią przeciwną. Jak przystało na wieśniaka, rower nie musi być wygodny, ważne by był modny i „cool”. Są to wielkie, niewygodne, stare rowery ze wachlarzami i obowiązkowo zatkniętym z przodu koszykiem. Jest to niemałym plusem dla miejscowych, którzy mają możliwość pozbycia się starych niepotrzebnych rowerów, które sprzedają jako „miejskie”, a przyjezdni przygarniają je z ucałowaniem ręki i płacą za to niemałe pieniądze. Przyjezdne studentki zmuszają się do stwierdzeń, że te rowery są superwygodne i idealne do miasta. Nieważne, że za te pieniądze można kupić dwa porządne rowery górskie, które o wiele lepiej nadają się do jazdy. Z jazdą na „rowerach miejskich” wiąże się także typowa dla przyjezdnych moda, która omówiona została w odpowiednim dziale.

[edytuj] Samochód

Wbrew pozorom jest to bardzo liczna grupa przyjezdnych. Poruszają się oni starymi, tanimi autami typu: Sejczento, Uno, Tipo czy Tico, odziedziczonymi najczęściej po dziadkach. Zmotoryzowanych przyjezdnych zdradza przede wszystkim trzyliterowy początek rejestracji. Nie jest to jednak jedyna cecha, ponieważ główną stanowi styl jazdy. Przyjezdni kompletnie nie znając miasta pchają się jak najbliżej centrum, by tam popisywać się wirtuozerią swojej jazdy. Zmiana pasa bez kierunkowskazu? Normalka (ciągnik ze wsi nie miał takich)! Czas reakcji na zielone światło? Przynajmniej 5 sekund (często w tym czasie światło już zmienia się na czerwone! Jazda 10 km/h? Codzienność (kombajn więcej nie wyciągał)! Ekstremalnym przypadkiem (choć bardzo częstym) są sytuacje w których wiejska mama lub tata przyjeżdżają do swej latorośli, a ta zabiera ich na objazdową wycieczkę po mieście jadąc 5 km/h, co chwilę zatrzymując się na środku ulicy, by zrobić pamiątkowe zdjęcia. Swoimi gratami przyjezdni obstawiają także wszystkie miejsca parkingowe, nieważne, że auta używają raz na miesiąc, a miejscowi nie mogą spokojnie zaparkować pod mieszkaniem czy pracą.

[edytuj] Życie towarzyskie

Dla przyjezdnego studia to całe życie. Poza znajomymi „z roku” nie mają tu żadnych przyjaciół. Najśmieszniejsze są przyjezdne dziewczęta, dla których okres studiów to ostatni dzwonek by znaleźć sobie męża. Ich desperacja rośnie wraz z kolejnym rokiem studiów. Juwenalia to dla przyjezdnych najwspanialszy dzień roku, celebracja ich „życia studenckiego”. Przebierają się i robią z siebie matołów – w tej kwestii prowadzone są aktualnie badania, które wyraźnie wskazują, że ma to ścisły związek ze wspomnieniami zabaw dożynkowych w ich wsiach.

[edytuj] Jak rozpoznać przyjezdnego?

  • Zapytaj gdzie mieszka. Jeśli Ruczaj, to masz 99%, że to przyjezdny.
  • Zapytaj gdzie śpi. Normalny człowiek odpowiedziałby, że W mieszkaniu. Przyjezdni ZAWSZE odpowiadają, że NA mieszkaniu.
  • Zapytaj gdzie znajduje się Plac Centralny. Jeśli wie, to na pewno odpowie, że NA Hucie. Nieważne, że to jest W Hucie. Dla nich wszystko jest NA.
  • W związku z punktem wyżej przyjezdny od razu (wielki znawca Krakowa) opowie Ci, że Nowa Huta to najniebezpieczniejsza dzielnica Krakowa, gdzie biją, kradną i gwałcą.
  • Nie ma dnia by przyjezdny nie wypowiedział słowa „współlokator”
  • Zna wszystkie popularne kluby w mieście. Jednym słowem „zjawiło im się”. Na wsi nie było takich atrakcji, więc każdy zwykły klub to dla nich wielka podnieta.
  • W związku z kompleksem mniejszości, przyjezdny często opowiada niestworzone, zmyślone historie, które podnoszą jego wiejskie ego. Nieważne co zrobiłeś, on "z kumplami" zrobił to dwa razy lepiej i dwa razy fajniej.
  • Jeśli wynajmujesz przyjezdnemu mieszkanie, bądź przygotowany na remont. Wrodzone prostactwo nie pozwala mu na inne myślenie niż: "nie moje, to mam gdzieś" i "posprzątać, naprawić zepsute gdy się wyprowadzam? Eeee, może nie zauważą".
  • Jeśli już porusza się MPK i kupuje bilet w automacie to zazwyczaj studiuje dogłębnie to jakże skomplikowane urządzenie zanim cokolwiek do niego wrzuci i cokolwiek naciśnie. Warto zatem wyhaczyć takiego głąba z tłumu i puścić go do automatu przed siebie, istnieje prawdopodobieństwo, że dojedziemy do celu zanim zdążymy kupić bilet.
Nasze strony
Przyjaciele