Seat Ibiza

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Po cholerę kupiłeś to gówno? Nie stać cię na Volkswagena?

Twój sąsiad o Seacie Ibiza

1.4? Nie to miałem na myśli, mówiąc, żebyś przywiózł dwa razy 0.7

Twój ojciec o tym samym

Kolega chciał kupić takiego samego, ale nie zdecydował się, bo to auto dla bab

Ten pyszałkowaty koleś podrywający wszystkie dziewczyny w biurze ponownie o Seacie
Seat Ibiza 1.4 Good Stuff (6J) side 20100731

Trochę jak Subaru Impreza… Chociaż z kolei Impreza wygląda jak Lanos, więc to chyba nie jest powód do chwały

Seat Ibiza – auto zaliczane do klasy B tj. aut miejskich lub drugich aut w rodzinie, a w Polsce samochód dla pięcioosobowej rodziny z psem w bagażniku. Naiwni myślą, że jest hiszpańskim samochodem, podczas gdy Seat należy do koncernu Volkswagena i jest Niemcem czystej, aryjskiej krwi. Jako że marka odwołuje się do emocji (Niemiecka precyzja, hiszpański temperament), należałoby uznać, że jest to sportowa wersja Volkswagena Polo.

[edytuj] Krótka historia auta

[edytuj] I generacja

Nie warto nawet o niej wspominać – auto produkowano w latach 80. i jeżeli jeszcze gdzieś na świecie istnieje stojący na własnych kołach egzemplarz, to sam z siebie stuningował się on w stylu rat look. Jedyną rzeczą wartą uwagi jest fakt, że Chińczycy w latach 1999-2008 kopiowali sobie to auto w zmienionej karoserii pod uroczą nazwą Nanjing Yuejin Soyat, cokolwiek ona znaczy.

[edytuj] II generacja

Seat Ibiza 1.4 GLX 1995 (14205662841)

Widać, że nie jest to zdjęcie z Polski – żadnego studenta nie stać na alufelgi do samochodu

Swego czasu było to bardzo popularne wśród studentów auto ze względu na ekonomię (pali mniej od Poloneza), niskie koszty eksploatacji (każdy sklep z częściami pozwala na zaopatrzenie się w zamienniki do Ibizy, a jak wiadomo, duża ilość towaru na rynku zmniejsza jego wartość) i sztywne zawieszenie, co w połączeniu z przednim napędem pozwala na wjazd w zakręt z prędkościami znacznie przekraczającymi dopuszczalną bez obaw o zgubienie połowy auta w rowie i pozostawieniu drugiej połowy na przydrożnym drzewie. Obecnie jednak wstyd takim autem podjechać pod uczelnię, bo każda studentka postawiona przed takim wyborem postawi na sponsora z najnowszym modelem Mercedesa lub gościa, który buja się audicą swojego starego.

[edytuj] III generacja

Na dzień dzisiejszy bardzo popularny samochód w Polsce – Ibiza 6L[1] to inaczej opakowany VW Polo, tyle że tańszy i jakimś cudem łatwiejszy w serwisie, bo ma mniej udziwnioną karoserię. Różnica polega jedynie na tym, że jeżdżąc Seatem (zwłaszcza w dieslu), narażasz się na salwy śmiechu na każdym skrzyżowaniu, a Wieśwagen z dieslem to nic nadzwyczajnego. Paradoksalnie, najmocniejsza niesportowa wersja tego wydania Ibizy to 1.9 w tedeiku.

[edytuj] IV generacja

Ostatnia wersja Ibizy jest jeszcze bardziej niemiecka niż Volkswagen i to pomimo sportowego wyglądu, dlatego nikt jej nie kupuje. VW wpadł na pomysł zrobienia Ibizy kombi, która w ogóle się nie sprzedaje, bo nawet na Zachodzie ludzie wolą kupić kilkuletnie używane Mondeo niż nowy samochód, który wygląda jak kombi, ale w rzeczywistości mieści dwie walizki więcej niż hatchback. Ponadto Niemcy odświeżyli paletę silników i zamiast starych, nudnych i powolnych 1.4 pamiętających Golfa III i rozklekotanych 1.9 na pompowtryskiwaczach wsadzili pod maskę nowiutkie 1.4 z bezpośrednim wtryskiem FSI i turbo oraz diesle TDI z wtryskiem Common Rail, dzięki czemu auto przez 3 lata jeździ lepiej niż poprzednik, po czym należy je wymienić na nowe, bo naprawa nowoczesnych, niesprawdzonych i rozwalających się pod byle pretekstem jednostek napędowych kosztuje tyle samo, co nowy samochód. I ponownie, najmocniejszą cywilną wersją auta jest kipiący wręcz emocjami (zwłaszcza przy oglądaniu rachunku z serwisu) turbodiesel, tym razem 2.0.

[edytuj] Opis konstrukcji

[edytuj] Nadwozie

Nadwozie jest i ma troje, a czasem nawet pięcioro drzwi. Istnieje jeszcze wersja sedan o nazwie Cordoba (tylko II i III), która jest większa i pojemniejsza, ale małe sedany sprzedają się tylko w Egipcie[2], więc Seat porzucił ten projekt (na jego podstawie było również kombi, ale jest równie często spotykane, co świeże mięso w Biedronce). Z przodu wygodnie usiądzie nawet Marcin Prokop, z tyłu gimnazjalistki będą miały problemy, zwłaszcza jeśli mają tipsy o większej niż zwyczajowa długości 15 centymetrów. Do bagażnika zmieszczą się zakupy z Tesco, ale tylko te na weekend – zakupy na cały tydzień wejdą tylko po złożeniu kanapy. We wnętrzu nic się nie zgubi, bo nie ma zbyt wielu schowków – ponad średnią wybija się jedynie uchwyt na napoje za dźwignią hamulca ręcznego, który rozmiarem nie pasuje do żadnego kubka. No ale jest.

Pod maską można znaleźć szereg jednostek koncernu Volkswagena – od trzycylindrowych wyrobów silnikopodobnych 1.2, przez nieśmiertelne 1.4 z epoki Golfa III po równie nieśmiertelne 1.8T, które dawało uciechę na autobahnach niemieckim emerytom w Passatach B5. Fani diesli również znajdą coś dla siebie, o ile nie jest im wstyd jeździć Seatem z dieslem. Domorośli tunerzy upodobali sobie zwłaszcza topową jednostkę napędową 1.9 TDI o mocy 130 KM (a przynajmniej tyle miało, gdy zmontowali je w fabryce), bo nawet debil przerobi ją na minimum 170 KM, a mocy w Ibizie nigdy za wiele – chociaż w aucie nic nie ma, to jakimś cudem waży ok. 1200 kilogramów, czyli mniej-więcej tyle, co… Polonez.

[edytuj] Podwozie

Takie samo, co w Polo i Fabii i gdyby nie różnica w wielkości, to pewnie te same rozwiązania znaleźlibyśmy w Golfie, Passacie, Octavii, Superbie, Toledo… Mówiąc krótko: jeździ się wygodnie, ale przez ok. 50 tys. kilometrów, bo więcej bez napraw zawieszenie nie wytrzyma na polskich drogach. Cóż, Niemcy nie przewidzieli, że ich auta będą jeździły na drodze o większej zawartości dziur niż asfaltu. Plus jest taki, że części są za półdarmo, a i można na zakręcie nieco przycisnąć bez obawy o konieczność sprawdzenia na własnej skórze, czy da się przeżyć czołową kolizję z PKS-em.

Większość aut dostępnych w komisach jest popowodziowa – albo Niemiec tak bardzo płakał, jak sprzedawał, albo wnusio utopił auto w rzece, popisując się przed kolegami, a dziadek musiał zapłacić za wyłowienie auta, bo normy ekologiczne UE nie pozwalają na parkowanie samochodu na dnie zbiorników wodnych.

[edytuj] Użytkowość

Seat Ibiza 3-door silver

W zasadzie to auto wygląda tak zwyczajnie, że trudno o jakiś kreatywny podpis pod jego zdjęciem

Jak wspomniano wyżej, Seat Ibiza należy do segmentu aut dla ludzi, których nie stać na pełnoprawny samochód, ale jednocześnie ich dzieci mają nogi, więc potrzebują coś większego od żałosnego Matiza. Bagażówka toto nie jest, i nigdy nie będzie, ale w trasę da się wyjechać i nawet nie umrzeć po drodze z wycieńczenia, chociaż najpopularniejsze 1.4 nie grzeszy dynamiką i kierowca będzie musiał sobie znaleźć po drodze jakieś zajęcie, które go zaabsorbuje na tyle, żeby nie zasnąć za kółkiem. Byłoby ciekawiej z 1.9 TDI lub 1.8T pod maską, ale egzemplarze z tymi silnikami dzielą się na trzy typy: albo kosztują więcej, niż są warte, albo zbliżają się do przedwczesnej motoryzacyjnej emerytury dzięki zaniedbaniom poprzedniego właściciela, albo łączą obydwie cechy.

[edytuj] Wersje sportowe Cupra

Wcześniej sportowe wersje były napędzane przez 1.8T o mocy 150 lub 180 KM, ewentualnie był tam 150-konny diesel 1.9 TDI. W najnowszej generacji 1.8T wymieniono na 1.4 TFSI o takiej samej mocy. Poza pojemnością różnica jest taka, że TFSI ledwo jeździ na zwykłej, 95-oktanowej benzynie, a i jeżdżąc na 98-oktanowej lubi sobie zbierać nagar z resztek spalonego paliwa, co prowadzi po 100 tys. kilometrów do ucieczki połowy stada koni mechanicznych obiecanych przez producenta i kurwicy niezadowolonego kierowcy, że wywalił niemal 100 tysięcy złotych na samochód, który jeździ gorzej niż BMW dresa spod monopolowego.

[edytuj] Ciekawostki

  • Volkswagen, jako marka skoncentrowana głównie na sprzedaży aut w Europie, montuje te najbardziej niezawodne silniki do Ibizy (1.6/105 KM i 2.0/115 KM) tylko w autach sprzedawanych poza Europą.
  • Podobno ktoś kiedyś kupił Cordobę w salonie.
  • Druga legenda mówi o niestuningowanej i nierozbitej Cuprze z dieslem pod maską, która ma jeździć bez kierowcy gdzieś po radomskiej obwodnicy w każdą piątkową noc i odstraszać przeraźliwie głośnym sykiem turbiny i ścigać gimnazjalistów organizujących wyścigi uliczne na chińskich skuterach. Mówi się, że to dusza silnika zatartego przez idiotę, który tankował do niej kradziony olej opałowy.
  • Jeśli planujesz zakup samochodu i postanowiłeś wybrać właśnie Ibizę, to na pewno nie będziesz pierwszy – ktoś na osiedlu już wpadł na taki sam pomysł.

Przypisy

  1. Taka nazwa kodowa, krócej się pisze niż „III generacja”
  2. Sedan dla nich jest synonimem auta luksusowego, a na luksus dłuższy niż 4,3 metra nie stać tam nikogo poza rodziną Mubaraka
Nasze strony
Przyjaciele