FANDOM


North Sentinel Island

72km² izolacji

Sentinel Północny (ang. North Sentinel) – należąca do Indii wyspa położona w Zatoce Bengalskiej znana z niezwykle życzliwego ludu, który dzieli się z innymi ludźmi bronią, która ma ich obronić od zagrożeń współczesnej cywilizacji.

Sentinelczycy edytuj

Wyspę według różnych szacunków zamieszkuje od 50 do 400 osób. Mieszkańcy zdając sobie sprawę z tego, że współczesna cywilizacja niszczy przyrodę i zabija innych za ropę, unika kontaktu ze światem. Sentinelczycy nie zapomnieli jednak, że poza nimi także żyją ludzie. Z tego powodu cieszą się na widok obcej osoby i przekazują jej dary. Wśród podarków dominują włócznie, kamienie i inna broń. W myśl Sentinelczyków każdy obcy, który do nich podchodzi, prosi ich o pomoc i dlatego udzielają jej. Sentinelczycy są pokojowym ludem, jednak zdając sobie sprawę z okrucieństwa panującego poza ich wyspą produkują dla nieznajomych narzędzia do zabijania.

Geografia edytuj

Przed trzęsieniem ziemi w 2004 roku powierzchnia wyspy wynosiła około 72 km². O ile trzęsienie ziemi zabiło ponad 200 tys. mieszkańców Azji, tak wierny swojemu bogowi lud dostał nagrodę za dbanie o środowisko naturalne. Wielki bóg przechylił płytę tektoniczną i odsłonił trochę rafy koralowej, która powiększyła wyspę.

Historia edytuj

Aż do II wojny światowej każdy polityk miał w nosie wyspę. Cały świat dowiedział się o Sentinelu Północnym, kiedy to w 1947 roku premier Indii Jawaharlal Nehru uświadomił sobie, że ten okruch na mapie to w rzeczywistości wyspa. W ruch poszła biurokracja. Wyspę przyłączono do terytorium związkowego Andamany i Nikobary i ogłoszono ją wsią. Niepodległe od kilku miesięcy państwo zaliczyło dużą wpadkę – urzędnicy próbujący narzucić swoje zdanie zostali wygonieni przez mieszkańców wyspy. W ramach przeprosin Nehru ogłosił autonomię. Decyzję podtrzymano w 2005 roku.

29 marca 1970 roku niejaki Pandit stwierdził, że autonomia autonomią, ale warto zbadać wyspę. Gdy ekspedycja dotarła na wyspę, jeden z członków wrzucił do wody ryby, które miały być prezentem dla Sentinelczyków. Na niecodzienny widok tubylcy zaczęli krzyczeć, a część z nich później uprawiała seks z partnerkami. W raporcie Pandit przyznał ze smutkiem, że lud jest na swój sposób inteligentny, gdyż prezentując kopulację domyślili się, że ekspedycja wydymała ich z rybami, które szybko popłynęły w stronę oceanu.

Według spisu powszechnego z 2011 roku na wyspie mieszkało 15 mieszkańców. Spis skrytykowano, gdyż urzędnik odpowiedzialny za badania spotkał tylko delegację powitalną. Według Indian Express podczas spisu powszechnego Sentinelczycy próbowali przekonać biurokratę do zniesienia wielu zbędnych przepisów. Sentinelczycy nie rozumieli jednak, że krzyki i demonstrowanie łuków do zastraszania urzędników nie są najlepszym sposobem do zliberalizowania Indii.

Przepowiadany przez Majów koniec świata spełnił się wyłącznie w Sentinelu Północnym, kiedy to rząd Indii wykluczył wyspę z rejestru wysp zamkniętych. Od 1 stycznia 2013 roku każdy turysta może odwiedzać wyspę, pod warunkiem, że podpiszą się pod umową pt. „Chcącemu nie dzieje się krzywda”. Dotychczas nikt nie zdecydował się na odwiedzenie wyspy z szacunku dla mieszkańców, którzy nie emitują dwutlenku węgla i nie wyrzucają plastikowych śmieci do oceanu.

Misja z dronami edytuj

W 2017 roku władze Indii zaczęły wysyłać na wyspę drony, które miały sfotografować i zbadać wyspę. Misja jednak zakończyła się niepowodzeniem. Pierwszy dron został zastrzelony z łuku, a następnie upieczony. Po tym jak jedna z kobiet połamała sobie zęby na metalowych śrubach, część mieszkańców wyspy porzuciła swoje praktyki i z niecierpliwością czekała na kolejne maszyny. Drugi dron został zestrzelony 10 metrów od brzegu wyspy. Sukcesem zakończyła się trzecia misja. Trzeci dron wysłał do New Delhi kilkanaście zdjęć, po czym przepadł. Dwa dni później jeden z tubylców z pogardą wyrzucił statek powietrzny, po czym pokazał na migi, że Hindusi mają walić się za podzielenie się grypą. Kolejnych dronów nie wysłano.

Incydent z 2018 roku edytuj

W listopadzie 2018 roku wybuchł skandal, gdy 27-letni amerykański kaznodzieja John Allen Chau próbował bez podpisania umowy „Chcącemu nie dzieje się krzywda” odwiedzić wyspę. Po przekupieniu rybaków spotkał się z Sentinelczykami. Ci wściekli się, gdy dowiedzieli się od Chaua, że wbrew naukom Chrystusa dopuścił się przekupstwa. Zdenerwowany lud zawiązał kaznodziei sznur na szyi i ciągnęli go po plaży. Następnie zakopali go do połowy w piasku. Władze Andamanów i Nikobarów nie chcieli podjąć się lądowania śmigłowcem na wyspie, by dodatkowo nie denerwować Sentinelczyków.

Dzień po porwaniu misjonarza wódz Sentinelczyków wysłał na migi komunikat, że jest już po sprawie. Nieznajomość języka migowego doprowadziła jednak do nieścisłości. Według jednego tłumacza uspokojenie sytuacji wynikło z zatrzymania przez policję siedmiu rybaków, którzy po przywiezieniu duchownego na wyspę wyłowili wszystkie ryby z wód okalających wyspę. Drugi tłumacz stwierdził, że wódz przeprosił za morderstwo, ale musieli zabić jedynego człowieka, który przywiózł na wyspę chorobę zapchanego nosa. Kolejny poinformował, że wódz źle zrozumiał kaznodzieję, gdyż w języku Sentinelczyków okrzyk Open the door, I'm Jehovah's Witness brzmi podobnie jak klątwa, którą zrzucali wrogowie wyspy w XVIII wieku. Czwarty tłumacz zdziwił się, że Sentinelczycy znają Stany Zjednoczone, gdyż po przetłumaczeniu przekaz brzmiał: Nie jesteśmy frajerami i wiemy, że ten turysta szukał tylko ropy naftowej.

Z misją specjalną na wyspę miał dopłynąć Wojciech Cejrowski, ale powiedział, że głupi nie jest i nie zabierze ciała od agresywnego plemienia, gdyż nie będzie szukać ciała heretyka. Według podróżnika, gdyby był katolikiem to ocalałby lub ew. zastąpiłby św. Wojciecha w panteonie świętych. W planach rząd Indii pragnie spotkać się z Sentinelczykiem. Problem jednak polega na tym, że nie tak łatwo wysiąść na plaży i złapać w siatkę zwinnego, silnego Sentinelczyka. Nawet nie można ich przekupić za paczkę fajek, bo na wyspie papierosy nie są znane.

Sentinel Północny w kulturze masowej edytuj

  • W 1979 roku włoski reżyser Ruggero Deodato dowiedział się o istnieniu wyspy. Chcąc dołączyć do prężnie rozwijającej się włoskiej szkoły kina klasy B stworzył dokument „Cannical Holocaust”, który luźno nawiązuje do historii Sentinelu Północnego w latach 70.