Skra Bełchatów

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Kibiceskry

Skra Hooligans. Fikasz?

Kto ma Wlazłego, ten ma Mistrzostwo Polski

Paweł Papke o przyczynie sukcesów Skry

Gdzie tu był blok? Gdzie tu był ku*wa blok?

Jacek Nawrocki podczas meczu finałowego z Asseco Resovią Rzeszów w sezonie 2011-2012

I co się ku*wa gapisz?

Daniel Pliński do Paula Lotmana podczas meczu finałowego z Asseco Resovią Rzeszów w sezonie 2011-2012

Skrze się nie odmawia.

Realista PZPS o przyczynach sukcesów transferowych klubu

Skra to coś więcej, niż klub.

Ten sam o miłości do swojego klubu

PGE Walkower Skra Bełchatówpolski klub uprawiających siatkówkę, dobro narodowe, siatkarska Nieciecza, pierwsza miłość większości bełchatowskich nastolatek. Jedyna drużyna, o której słyszeli sezonowi najlepsi kibice na świecie. Team znany z podkupywania graczy innych drużyn oraz organizowania (czyt. kupowania) finałów imprez siatkarskich. Celem Skry jest wkCenzura1nie kibiców innych drużyn przez coroczne wygrywanie ligi (obecnie 7x combo). Do największych osiągnięć dobra narodowego należy oczywiście dodać trzy kupione turnieje finałowe Ligi Mistrzów, bo jak wiadomo sportowy awans zdecydowanie przerasta siatkarski „Real Madryt”. Gdy sędziowie nie chcą pomóc,zdarzają im się wpadki tj. z Rzeszowem czy Gdańskiem. Prezesem Skry jest Realista_PZPS Konrad Piechocki, który jest czujny jak ważka i zawsze myśli trzy kroki do przodu. Najpopularniejszy klub siatkarski świata, któremu kibicuje cała Europa. Badania przeprowadzone przez realistę_PZPS w Barcelonie wskazują, że klubem FC Barcelona interesuje się jedynie 99% mieszkańców tego miasta, natomiast Skrą Bełchatów około 120%. Zdobyliby bez problemów Ligę Mistrzów ale im się nie chce.

[edytuj] Realista

Realista PZPS to pośrednik Konrada „Napoleona” Piechockiego. Razem na porannej kawce omawiają prowadzenie klubu, scouting, transfery itp. Realista nazywany jest również „Przybłędą onetowym”, albowiem często dzieli się swoimi przemyśleniami na onecie, niekiedy raczy swą wiedzą czytelników strony plusliga.pl. Pośrednik wyżej wymienionego Don Konrada pali kadzidła na cześć Wielkiego Prezesa i pięć razy dziennie modli się z twarzą zwróconą w kierunku Hali Energii. Według tego mędrca wszyscy zawodnicy, którzy opuścili Drużynę Tysiąclecia przebywają na wypożyczeniu.

[edytuj] AntySkra

Najwierniejszym kibicem klubu pozostaje Pan Antyskra, którego ojczyzną jest ZSRR. Inni znani przedstawiciele środowiska kibicowskiego to m. in. małpka, Mimoza.

[edytuj] Ważni Zawodnicy

  • Mariusz Wlazły – ps. Szampon, Skarpetkowy Potwór, Challenger. Atakujący, bożyszcze nastolatek, usilnie walczy o miano pierwszego celebryty polskiej siatkówki. Lubi poudawać kontuzje, szczególnie gdy zbliżają się ważne mecze (w klubie, bo na reprezentację wypiął się na dobre). Przydomek Skarpetkowy Potwór nadany mu został po tym, jak uskarżał się na braki świeżej, markowej bielizny od sponsora… No bo przecież on prać nie będzie, Panowie… Od tego sezonu zwany również Mariusz Challenger przez swoje zamiłowanie do dyskutowania z sędziami (wszak Mariush ma ma zawsze rację, a nawet jak jej nie ma to i tak ma!) w siatkarskim światku pojawiło się również powiedzenie, zagadka : „Kto rozwija większą szybkość na krótkich dystansach? Dodge challenger czy Mariusz w drodze do słupka sędziego?” odpowiedź jest jasna – Mariusz! Miłośnik krewetek, zwłaszcza tych, przez które potem nie może grać, bo się biedaczek zatruł. Powrót do formy po takiej przygodzie trwa u niego jakieś dwa miesiące, przez ten czas gra kaszanę, a Maciej Muzaj Marcel Gromadowski jakikolwiek jego zmiennik musi oglądać wirtuozerię Mariuszka. Zawodnik ten wsławił się niesamowicie swoim zaangażowaniem w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów z Wielkim Zenitem Kazań, kiedy to całkowicie olewal grę zdobywał punkty jak oszalały i prawie udało mu się w pojedynkę wygrać mecz. Jego najlepszym przyjacielem (a może jego żony?) jest Fackundo Conte. Gra w Skrze już od 16 lat, to nic, że Realista liczy mu już je do roku 2019, a więc czasu, kiedy kończy mu się kontrakt, przecież na bank go wypełni i nigdzie nie odejdzie – Realista zawsze ma rację, a jak nie ma, to patrz punkt pierwszy.
  • Marcel Gromadowski – zmiennik Wlazłego. Mistrz w ilości popsutych ataków,w każdym meczu, o ile znajduje się w kadrze meczowej klaszcze z boku. Według Realisty_PZPS przebywa na wypożyczeniu w Łuczniczce Bydgoszcz. Nie wiadomo, kiedy z niego powróci. Jest tak dobry, że trener woli wystawić w meczu nominalnego przyjmującego zamiast Marcela, kiedy Mariusz jest nie dysponowany.
  • Maciej Muzaj – także był kiedyś zmiennikiem Wlazłego. Mecze podziwiał najczęściej z perspektywy trybun, przez co dostał odcisków od siedzenia na nich postanowił w końcu zmienić klub, skoro nie grał nawet wtedy, gdy Wlazły grał kaszanę. Obecnie pierwszy młot Jastrzębskiego Węgla, przy pomocy swojego kumpla Salvadora Dalego Hidalgo Leminga Olivy (tego samego, którego wszystkiego lemingi ustawiły na kapitana w Wygraj PlusLigę) ograł swój były klub, a marzący o występach dla Niemców Kubańczyk w tym meczu nastukał ponad 30 punktów, mimo że tyle to on mógł sobie nabijać na byle Resoviach. Żeby nie załamywać RealistyPZPS mecz ten nie był jednak punktowany w menedżerze.
  • Fackundo Conte – ps. Knote lub Knocę, zawodnik, który przyszedł w pakiecie razem ze swym kumplem Uriarte, bo było taniej. Mistrz ataków hakiem. Jest tak bystry, że w jednym ze spotkań Ligi Mistrzów zapomniał koszulki z hotelu. Został karnie zesłany wypożyczony, albowiem skrytykował publicznie perfekcyjnego Mariusza. Hotki do dziś nie pogodziły się z jego odejściem, i wciąż na widok Facu w koszulce Skry zalewają się łzami. Sam zawodnik zaś, gdy poczuł wolność, zaczął to manifestować… rozbierając się do zdjęć.
  • Karol Kłos – jedyny siatkarz na świecie, który nauczył się atakować i blokować nie potrafiąc odbijać górą. Zdecydowanie najlepszy zagrywający w zespole, bo do pełni szczęścia zabrakło mu kiedyś jedynie 5 m. Miłośnik testowania wytrzymałości siatki. Swój talent szczególnie pokazał w meczu półfinałowym Ligi Mistrzów.
  • Andrzej Wrona – mistrz ciętej riposty w Skrze. Na boisku trochę poblokuje, trochę pozagrywa, o i tyle! Kumpel Karola z którym wygłupia się na Facebooku. Ponadto nagrywają razem deCenzura1ne filmiki, gdzie oblewają się wodą, obrzucają jajkami, albo ładują sobie do ust niezliczoną ilość pianek i próbują wypowiedzieć nazwę tak bardzo kochanego przez siebie klubu. Największe siatkarskie ciacho, człowiek który jest w stanie przyciągnąć każdą hotkę do 15 roku życia. Między innymi dlatego sukcesem okazało się zorganizowanie wraz z Karolem spotkania w Krakowie, kiedy to za siatkarzami podążał cały sznur hoteczek, pragnących pyknąć sobie fotkę ze swoimi idolami, lub wziąć od nich autograf. Jego największym atutem jest broda,którą starannie pielęgnuje pomiędzy snapowaniem, trenowaniem i nieskutecznym przypominaniu o sobie selekcjonerowi. Andrzej wciąż wierzy, że jeszcze wróci do kadry. Jeśli mu się to nie uda, wciąż będzie cieszył ludzi swoimi niezwykle fachowymi, merytorycznymi analizami z meczów Polaków dla sport.pl. Judasz, którego i tak wszyscy kochają, bo w końcu „Bełchatów mam w sercu”. I nieważne jest to, że kiedyś wraz ze swoim kochankiem kolegą Karolem obraził to miasto twierdząc, że nie ma w nim nic do roboty. Prezes Klubu Tysiąclecia nakazał im odwołać te słowa, ale kibice nie odwrócili się od swojego Boskiego Andrzeja. To dzięki niemu podczas MŚ wygraliśmy z Argentyną. Niezapomniany powinien być także jego występ w meczu z Kamerunem gdzie był wiodącą postacią w tym bardzo ważnym meczu. Ponadto niezwykle wydatnie przyczynił się do tryumfu w tie – break'u z Francją, kiedy to wpuszczono go na boisko, by rozpraszał przeciwników swoją niesamowicie piękną, bujną grzywą. Manewr się powiódł. Andrzej przeszedł do klubu AZS Politechnika Warszawska a wraz z nim wszystkie hotki, aby ponownie zagrać w kadrze. Według Realisty_PZPS ten ruch był przemyślany, albowiem Wrona myśli już trzy kroki w przód. Brawo! Niestety, hotki tak entuzjastycznie tego nie przyjęły i potrafią opłakiwać nawet to, że ich Piękny Kraczący trenuje z innym numerem, aniżeli ten, z jakim grał w Skrze.
  • Michał Winiarski – ps. Winiar, zapalony fan piłeczek golfowych i innych podobnych urządzeń. W bełchatowskim klubie robi za żartownisia. Wycina różne numery kolegom z zespołu. Grał w jednym zespole z gwiazdą Twittera i Instagrama rosyjskiej siatkówki – Alexiejem Spiridonovem, z którym to się zaprzyjaźnił. Po krótkiej przygodzie w lidze rosyjskiej nabawił się kontuzji i wrócił do Skry. Przesiedział w klaskaczu dwa lata , ale, że Don Konrad przewiduje try kroki do przodu, to w bieżącym sezonie 2016/2017 Winiarski będzie najlepszym zawodnikiem Skry. Winiar reklamuje żel pod prysznic dla mężczyzn, w który już zaopatrzyły się wszystkie hotki Skry oraz Realista_PZPS. Przykład diamentu wyszlifowanego przez Skrę, gra w niej z przerwami już 12 lat (tak, 2016-2005=12, wyższa matematyka bełchatowska). W międzyczasie zaliczył regres formy w Trentino (słaby klub, w ogóle nie może się równać z Galaktyczną, mimo, że ograł ją nie raz) i Fakiele (gdzieś tam w Rosji).
  • Wojciech Włodarczyk – w Skrze pełni dwie podstawowe funkcje. Pierwszą jest utrzymywanie wysokiej temperatury ławki rezerwowych, z czego wywiązuję się znakomicie. Drugą jest nabijanie statystyk bloku drużynom przeciwnym w przypadku znacznego prowadzenia Skry lub drużyny przeciwnej. Skra jest drużyna bardzo koleżeńską, dlatego też pozwala innym drużynom polepszać swoje statystyki bloku. Wystarczy, że wpuści na moment Włodiego… i bloki dla przeciwnika nabijają się same. Nieważne czy podwójny czy pojedynczy, Włodarczyk trafi w każdy. Legendy głoszą, że jest to jedyny zawodnik, który potrafi zostać zablokowany nawet wtedy, gdy przeciwnik nie skacze do bloku. Kolejny wypożyczony zawodnik. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
  • Nikuś Penchev – doskonały zawodnik odkupiony z drużyny największego rywala w której niezwykle się marnował, co nie spodobało się trenerowi reprezentacji Bułgarii – Plamenovi Konstantinovovi. Jednak faktem jest, że w Skrze odżyje i będzie bił wszystkich rywali niczym Wilfredo Leon.Dopóki nie poczuje się zmęczony siatkówką Niko prawdopodobnie zostanie Władcą Hotek, które stanowią 3/4 fanów Drużyny Tysiąclecia, gdyż jest piękny i medialny oraz ktoś musi zastąpić Andrzeja Wronę przy rozdawaniu autografów i pozowaniu do zdjęć.
  • Chono Penchev – młodszy brat Nikosia, dłużej związany ze Skrą. Przebywa na prawdziwym wypożyczeniu. To on nakłonił brata do zmiany barw klubowych, wypowiadając słowa: „Chono tu!”
  • Rozalin Penchev – bliźniak Chono, były zawodnik polskiego odpowiednika Realu Madryt – Effectora Kielce (tego samego, w którym obecnie gra austriacki elektryk). Obdarzony niezwykłym talentem do grzania ławy i łapania dziwnych kontuzji. On również przeniósł się pod skrzydła Prezesa, również Chono tu go namówił. Obecnie jest wypożyczony (rzeczywiście) i gra w słonecznej Italii.
  • Srećko Lisinac – środkowy mniej znany od Andrzeja i Karola, całkiem nieźle blokuje. Ma bardzo rzadkie imię, z tego powodu legendarny AntySkra nazywał go „rzadkim”. Potajemnie donosi swojemu trenerowi o poczynaniach polskich zawodników.
  • Bartosz Bednorz – przyjmujący, ogrywany w kadrze przez Phillipe'a Blaina do grania na wysokim poziomie w Skrze. Zdaniem Realisty_PZPS jest przykładem młodzieńca, który spełnił swoje dziecięce marzenie o graniu w Skrze.
  • Artur Szalpuk – przyjmujący, diament, o którym niedługo będzie głośno. Talent, który zostanie wyszlifowany przez Philippe'a Blaina, który wypowiada się o nim w samych superlatywach.
  • Mihaljo Stanković – kolejny diament wśród przyjmujących, sprowadzony w roli podgrzewacza ławy, z której wywiązywał się wzorowo. Został wypożyczony, albowiem prezes myśli 3 kroki w przód. Realista z pewnością przypisze potem zasługi Skrze za wyszlifowanie kolejnego diamentu, nawet, jeśli zawodnik praktycznie w tym zespole nie grał.
  • Milan Katić – podobna historia, co powyżej. Sprowadzony, wypożyczony aż dwa razy. Dwa z trzech kroków wykonane, a jaki będzie trzeci? Też przyjmujący, też diament, przecież każdy zawodnik Skry nim jest.
  • Mariusz Marcyniak – środkowy, wielki talent, idealnie spisuje w roli podgrzewacza ławy. Został bezczelnie podkupiony z kuźni talentów, AZS-u Częstochowy, gdzie wyszkolił go i oszlifował sam Wielki Michał Bąkiewicz – trener, który potrafi zamienić każde drewno w boiskowego artystę, i który pobił rekord zwycięstw w lidze. Z tej samej Częstochowy, gdzie króluje Rychu Bosek.
  • Drażen Luburič – młody „Talęt” który nie zdążył jeszcze zagrać w Skrze, ale jego wartość wzrosła już 3krotnie. To dlatego Japończycy z JT Hiroshima Thunders zapragnęli go wykupić.
  • Tomasz Fornal – zawodnik wypożyczony, o czym nie wie nawet sam zainteresowany.
  • Kacper Piechocki – bardzo często mylony z jego wspaniałym tatą – Konradem. Według niektórych ma największe szanse na zastąpienie popularnego Zatiego. Człowiek, który chce ale nie może. Jego przyjęcie jest tak perfekcyjne jak relacje pomiędzy Fackundo i Mariuszem. Jego najwięksi konkurenci na pozycji libero numer 1 na świecie już mogą żegnać się z nagrodami indywidualnymi, niejaki Żenia już obgryza paznokcie w Lube czekając na deklasację, a Zati wypłakuje się na ramieniu Fefe.
  • Miłosz Hehehehehehehebda – mistrz przyjęcia. Jest tak doskonały w tym elemencie, że w Będzinie przestawiono go na atak. Były zawodnik Galaktycznej, z przeszłością również w Boskiej Częstochowie. Tak naprawdę od zawsze chciał być rozgrywającym. Rozgrywanie piłki wychodzi mu znacznie lepiej, aniżeli jej przyjmowanie, ale jakiś złośliwiec postawił go na przyjęciu. Aktualnie zachwyca swoją wirtuozerią kibiców Lotosu Trefla Gdańsk.
  • Marcin Janusz – ma śmieszne nazwisko (a może to jego imię?) idealnie opisujące 95 % kibiców Skry, wywodzi się z częstochowskiej kuźni talentów. On niestety nie został dotknięty magiczną różdżką Wielkiego Trenera Michała Bąkiewicza, przez co nie jest boiskowym geniuszem, a jedynie… Januszem.
  • Wilfredo Leon i jego nienarodzony syn, Metju Ęderson, Earvin N'Gapeth (Kapet), Alexei Spiridonov – przyszłe wielkie gwiazdy dla których mieszkanie w Bełchatowie to największe marzenie i zaszczyt.
  • Aleksandar Atanasijević – były diament Skry, wyszlifowany w Klubie Tysiąclecia, dzięki czemu polskie kluby i reprezentacja regularnie zbierają od niego łomot. Najlepszy przykład działania 3 kroki w przód. To przez niego Mariusz Wlazły musiał grać na przyjęciu.
  • Bartosz Kurek – tak naprawdę od zawsze kochał Skrę i pragnął w niej grać. To, że trafił w zeszłym sezonie do Resovii (oczywiście w ramach wypożyczenia) było jedynie rozpaczliwą próbą znalezienia zatrudnienia gdziekolwiek błędem, do popełnienia którego nakłonił go najlepszy przyjaciel zaplanowanym działaniem, mającym na celu osłabić znienawidzonego rywala Galaktycznej, co ostatecznie się udało. Wcale nie jest niewdzięcznym oszustem, który oszukał Japończyków i wyrzucił z klubu Drazena Luburicia. To po prostu świetny kombinator, który już dawno ugadał się z prezesem Ważką i Realistą_PZPS na temat swojego powrotu do ukochanego klubu, który ma w sercu. Poranne rozmowy przy kawce były bardzo owocne, jednakże zawodnik nie mógł tak po prostu zerwać kontraktu, bo byłoby to nieeleganckie. Postanowił więc ciężko zachorować, a tym samym zmusić Japończyków do tego, żeby rozwiązali z nim kontrakt. Poważnie chory na deprechę, taką, jaką miał trzy lata temu w Rosji Metju Ęderson, stwierdził, że jest wypalony zawodowo, i że nadal ma ataki paniki, gdy myśli o lotach samolotem. Ponadto bardzo nie chciał opuszczać swojej dziewczyny, która niestety nie dostąpiła zaszczytu, by zagrać w Japonii. Nie lubił również sushi, a tam musiałby je ciągle spożywać. Cała Polska uwierzyła w jego oświadczenie, a wspaniałomyślna Skra postanowiła przygarnąć swojego byłego zawodnika do bełchatowskiego uzdrowiska, w końcu dym z kominów i kadzidełka Realisty to najlepsze lekarstwa, które postawiły na nogi nawet Winiara. Kurek powrócił więc tam, skąd wybył za granicę, i od razu poczuł się jak w domu, a jego depresja zniknęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Trafił już dwa razy do najlepszej „szóstki” kolejki, pomimo tego, że zagrał tylko raz. Ale w końcu to tak znakomity zawodnik, że jemu wolno. Jego geniuszu nie może kwestionować nikt, oprócz Mariusza Wlazłego, który już cieszy się na myśl o posadzeniu w kwadracie dla rezerwowych kolejnego zmiennika, oraz osłabieniu reprezentacji Polski.

[edytuj] Przewidywania

Legenda głosi, że za parę lat skład Galaktycznych będzie wyglądał następująco: N. Penchev, R. Penchev, Ch. Penchev, M. Wlazły, kuzyn Mariusza, bratanek stryjecznego wuja szwagra byłego męża drugiej żony kuzyna Prezesa Piechockiego i Kacper Piechocki

[edytuj] Trener

  • Jacuś Nawrocki – największy i najlepszy trener na świecie, to on był tym geniuszem który przestawił Mariusza Wlazłego na przyjęcie. Z nim Galaktyczna zajęła piąte miejsce w lidze. Pamiętna jest również scena, kiedy ukląkł i zaczął modlić się w czasie meczu. Geniusz w czystej postaci, który postanowił się dalej realizować prowadząc z sukcesami kadrę Pań. Został doceniony kilka lat temu, gdyż był najlepszym kandydatem do objęcia męskiej reprezentacji, niestety ówczesny prezes nie poznał się na jego wiedzy i umiejętnościach co czujemy do dnia dzisiejszego, gdy tylko myślimy o tych wszystkich sukcesach jakie moglibyśmy z nim mieć. Sam trener Rezende uważał go za najlepszego trenera na świecie od którego mógłby się bardzo dużo nauczyć co niestety nie było mu dane nad czym nadal ubolewa. Plotka głosi, że opuszcza reprezentacje Brazylii, żeby wyjechać do Szczyrku uczyć się od wielkiego Jacusia rzemiosła trenerskiego.
  • Miguel Falasca – trener, którego największym sukcesem jest znajomość prezesa. Były nauczyciel wf-u, skąd to czerpie metody szkoleniowe. Dysponuje nieprzeciętną myślą szkoleniową, nieograniczonym autorytetem wśród zawodników, powszechnym poważaniem. Zatrudniony po to, aby sprawdzić, czy Skra może wygrać w lidze mając nawet tak niepełnosprytnego szkoleniowca. Uważa, że jak Skra przegrywa a głównym winowajcą jest pan siedzący na słupku sędziowskim.
  • Phillipe Blain – trener, który przyszedł w trakcie sezonu po wyżej wymienionym Michale Aniole Falasce. Jego zadaniem było doprowadzenie Skry do finału. Niestety, nie udało mu się to, gdyż Galaktyczna przegrała seta z klubem o potencjale Zenitu Kazań – BBTS-em Bielsko Białą. Według Realisty PZPS ogrywa niektórych zawodników z kadry do gry na najwyższym poziomie w Skrze.
  • Krzysztof Stelmach – asystent Blaina od sezonu 2016/2017, były trener BBTS-u z któym to Drużyna Tysiąclecia przegrała legendarnego seta Prezes to przewidział, tak miało być. Stelmach został przyjęty na stanowisko, gdyż to on spowodował tą porażkę. Tu objawia się geniusz Konrada Piechockiego – zapamiętajcie to !

[edytuj] Ciekawostki

  • Budżet klubu z Bełchatowa jako jedyny w Polsce jest nieograniczony dzięki „Polskiej Grupie Energetycznej” (czyt. marka mistrzów).
  • „Jak Skra nie może, to sędzie zawsze pomoże” – hymn siatkarskiej drużyny z Bełchatowa.
  • Drużyna z Bełchatowa jak jedyna w całej Polsce gra na boisku w siódemkę (owy siódmy zawodnik siedzi na słupku i wymachuje rękoma w stronę boiska bełchatowian „sędziuje mecz”).
  • Wszelkie próby sprzeciwienia się Skrze są natychmiast neutralizowane i kulturalnie kwitowane przez działaczy i zawodników Skry:
  • Daniel Pliński: kurCenzura1 mać! (po nieudanej akcji).
  • Konrad „Napoleon” Piechocki – prezes PGE Skry: „w pizdu kurwa w pizdu kurwa wypierdalać kurwa”(kulturalnie po odpadnięciu zespołu z krajowego pucharu).
  • Polityka transferowa Skry polega w dużej mierze na natychmiastowym wykupowaniu siatkarzy mogących stanowić potencjalne zagrożenie dla środowiska bełchatowskiego, takich jak zawodnik Będzina (dream-teamu, który zajął ostatnie miejsce w sezonie 2014/2015, ale pokonał Skrę) – Roberta Milczarka, czy wykup Krzysztofa Stelmacha.
  • Skra to jeden z niewielu (lub jedyny) klub na świecie, którego kibice wszędzie wożą ze sobą starą, odpustową syrenę, która robi tyle hałasu, co milion pięćset sto dziewięćset hotek Andrzeja Wrony. Jedynym klubem, który nie pozwala, żeby na jego halę wnieść to cudo, jest oczywiście Resovia.
  • Jest to jedyny klub w Polsce, który ma swoją własną telewizję internetową, przez którą kontaktuje się ze swoimi kibicami. Nie to, co na przykład Resovia, która ma tylko filmiki na Juotubie, w dodatku wstawiane z prywatnych kont.
  • Ponadto, tylko Skra może wystawiać w swoim składzie czterech obcokrajowców, albowiem nie są Dąbrową i nikt nie posunie się do ukarania Dobra Narodowego. Skra może również intepretować każdy przepis regulaminu na swój sposób, po kilka razy, zaprzeczając sobie przy tym, oraz zmieniać go w trakcie sezonu według swojego uznania. Zawsze bowiem to jej zawodnicy są pokrzywdzeni niesprawiedliwym regulaminem, a tak przecież być nie może, nie godzi się, aby Galaktyczna traciła punkty przez jakiś głupi regulamin. I żadne walkowery dla jej przeciwników się nie należą, albowiem jest to jedyny klub w kraju, który zawsze postępuje według zasad fair play.
Nasze strony
Przyjaciele