Skylab

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Skylab Patch

Jak każda misja NASA, tak i ta musiała mieć własne logo

Skylab and Earth Limb - GPN-2000-001055

No, po prostu kupa złomu

Skylab launch on Saturn V

Zadyma jak się patrzy

Skylabfragment

I tyle z niej zostało

Skylab – wielka kupa złomu, pieszczotliwie nazywana stacją dupliczną, która w latach 70. XX wieku bezczelnie fruwała po orbicie, mieszcząc wewnątrz maksimum do 3 astronautów[1], którzy byli tam nękani przez amerykańskich naukowców różnego rodzaju torturami, po to by nie zasłabli, a także zatrudnieni do odwalania za nich roboty z eksperymentami wszelakiej maści[2].

[edytuj] Budowa

Jak podają archiwa NASA, Skylab powstał na bazie sprzętu z programu Apollo, a konkretnie z 2 jego części: lądownika i członu górnego rakiet Saturn[3]. Kadłub członu obłożono izolacją i osłoną przeciw śmieciom w kosmosie, a także dołożono 2 rozkładane solarki. Z zbiornika na wodór zrobiono wielki kubeł na śmieci, a w miejscu zbiornika na tlen urządzono laboratorium oraz przestrzeń mieszkalną. Dołożono również wielką śluzę powietrzną, żeby można było w ciasnym kombinezonie przypiętym w chCenzura2 długą pępowiną siedzieć na kadłubie stacji i gapić się na Ziemię. Z lądownika księżycowego zrobiono cuś w rodzaju teleskopu, żeby można było cykać fotki kometom, gwiazdom i innym ciałom niebieskim. Wokół teleskopu zamontowano również 4 dodatkowe solarki, żeby prądu nie zabrakło. Jak każda stacja, tak i ta miała port cumowniczy na dziobie, oraz pod teleskopem, bo w końcu te statki z załogą musiały gdzieś cumować.

[edytuj] Misja

[edytuj] Start

Skylab został wywalony w kosmos 14 maja 1973 z przylądka Canaveral na przerobionej wersji osławionego Saturna V. Pomimo, że stacja weszła na orbitę, to jednak były straty[4]. A straty były takie, że odpadła jedna solarka i osłona przeciwśmieciowa. Powód był prosty: seria z karabina Bomby gołąb, który walnął w kadłub podczas startu wibracje z silników głównych które się rozniosły po całej rakiecie i po 60 sekundach osłona z solarką odpadły, a druga solarka się zablokowała. Co gorsza, stacja po odpowiednim przekręceniu, żeby 4 solarki z kadłuba teleskopu zbierały prąd, zaczęła się potwornie nagrzewać.

[edytuj] Pierwsza załoga

Pierwsza załoga miała wystartować tuż po stacji, jednak kiedy się dowiedzieli, że coś jest nie halo, spanikowali i wystartowali dopiero 25 maja. Po połączeniu ze stacją nie mogli wejść do środka, bo było gorąco jak w piekarniku. Musieli więc wyleźć na zewnątrz, zamontować i rozłożyć parasol plażowy na kadłubie stacji, a także odblokować solarkę. Popracowali trochę, a po 28 dniach wrócili.

[edytuj] Druga załoga

Drugi komplet załogantów wystartował 28 lipca 1973 roku. Podobnie jak pierwsi przybysze, najpierw oglądnęli stację z zewnątrz, a potem weszli do jej wnętrza. Głównie tylko kontynuowali zadania poprzedników, tj. gapili się na Słońce i jego wybuchy. Oglądali również narodziny huraganów. Niestety nie obyło się bez strat: doświadczalne muszki i myszy zdechły na śmierć[5]. Rekompensatą okazała się utkana przez pająki w stanie nieważkości pajęczyna. Dodatkowo wyszli kilka razy na zewnątrz, raz żeby założyć ekran na kadłub, a drugi raz żeby zabrać jakieś kasety. Wylądowali 26 września tego samego roku, ale kapsuła wpadła im do dołu dziobem, ale po nadmuchaniu pontonów się obróciła właściwie.

[edytuj] Trzecia załoga

Trzecia, a zarazem ostatnia załoga wystartowała 16 listopada 1973[6] roku. Mało co kierownictwu NASA nie wybuchły z wściekłości mózgownice, bowiem okazało się, że załoga niechętnie podchodziła do eksperymentów, ponieważ astronauci rwali się do ćwiczenia jak na wielkiej siłce. Jednak wyszło to na dobre, bo byli sprawniejsi niż pozostałe załogi. Na zewnątrz wychodzili 4 razy. Najlepiej im wyszło fotografowanie komety przy użyciu 5 różnych przyrządów. Na Ziemię powrócili 8 lutego 1974. Podczas badań dowiedzieli się, że urośli o 0,02 m[7].

[edytuj] Tragiczny koniec

Ponieważ NASA chciało wykorzystać stację do obsługi przez promy kosmiczne, kontrolerzy ustawili stację na nieco wyższej orbicie i wyłączyli zbędne elementy. Myśleli że to pozwoli pozostać stacji na orbicie jeszcze przez 10 lat, a tu zonk, bowiem już w 1977 orbita stacji zaczęła gwałtownie spadać. W całej sieci centrów NASA wybuchła panika, konstruktorzy szukali wielu rozwiązań by uratować stację, ale mogli tylko bezradnie rozłożyć ręce, bo na ich plany się nie zgadzali biurokraci z Waszyngtonu.

11 lipca 1979 roku, ostatecznie i nieodwołalnie, Skylab wtargnął w ziemską atmosferę i uległ spaleniu. O dziwo nie zdezintegrował się całkowicie. Wiele odłamków świetnie się przypiekło i spadło na obszar rozległy od Oceanu Indyjskiego aż do zachodniej części Australii. Jeden z odłamków tak poleciał, że zabił krowę, która stała na jego drodze[8]. Wszystkie odnalezione odłamki jednak skonfiskowała NASA i rozesłała do wielu muzeów.


Przypisy

  1. No nie od razu...
  2. Life is brutal.
  3. Grunt to tzw. recycling
  4. Spokojnie, wszyscy technicy obsługujący rakietę przeżyli
  5. Czekaj, gdzieś to widzieliśmy...
  6. 35. rocznica wynalezienia LSD
  7. A jednak podróż w kosmos zmienia ludzi, i to całkiem dosłownie!
  8. Przynajmniej rzeźnik miał mniej roboty
Nasze strony
Przyjaciele