Tłusty czwartek

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Smacznego!

Tłusty Czwartek (inaczej: Combrowy Czwartek) to ostatni czwartek przed Wielkim Postem, w którym można obżerać się pączkami. W czasach, kiedy Polska słynęła w świecie ze szlacheckich bib i ustawicznego pijaństwa, podawane w ten dzień przysmaki nie ograniczały się do pączków: były to mięsa, kapusta ze skwarkami, słonina, sadło, racuchy, faworki, bliny, pampuchy (trudne słowa). Obecnie obżarstwo zostało zredukowane do symbolu - pączka - którym można się niewybrednie zapchać. Dla odmiany: zamiast jeść pospiesznie i niechlujnie pod McDonald'sem, można jeść pospiesznie i niechlujnie pod cukiernią, piekarnią lub na ławce w hipermarkecie. Dawniej Tłusty Czwartek był tylko wstępem do hulaszczych praktyk dni następnych. Przejedzenie balowicze, z żołądkami jak balony z ciężką wodą, chcąc nie chcąc uczestniczyli jeszcze przez trzy dni w zabawach ruchowych na świeżym powietrzu, tańczyli, krzyczeli, śmiali się i zwalali pod stoły w poczuciu dobrze wypełnionego obowiązku.

Combrowy Czwartek swoją nazwę wziął prawdopobodnie od nazwiska XVII wiecznego wójta krakowskiego, Combra, surowego wobec miejscowych handlarek i przekupek. Wójt zmarł w ostatni czwartek przed Wielkim postem, a ucieszone handlarki dla uczczenia tych smutnych okoliczności co rok urządzały liczne zabawy na krakowskim rynku; głównie natomiast znęcały się na mężczyznami, zmuszając ich do nieprzystojących ich stanowi zadań. Mężczyzna mógł się wykupić brzęczącą monetą.

W stanach chłopskich zabawa następująca po Tłustym Czwartku cechowała się większym równouprawnieniem. Wszyscy balangowicze biegali po wsiach i miasteczkach, przebierali się za symboliczne zwiastuny różnych miłych wydarzeń (w tym: wiosny), malowali sobie twarze węglem (a także malowali twarze przechodniów), zakładali maski i całowali się wszyscy ze wszystkimi, na wyścigi, aby wyprzedzić zbliżający się post. Jak widać, myli się przysłowie: mądry Polak czasem przed szkodą.

społeczność