FANDOM


Bo w Polsce wszystko jest większe i lepsze

Przechwałka

Może i duży, ale lepiej już jedźmy do Zimbabwe

Przeciętna opinia

Termy Maltańskie – największy i najbrzydszy park wodny w Polsce położony w Posen Poznaniu. Powstał tylko dlatego, żeby udowodnić Europie Zachodniej, że potrafimy być dobrym gospodarzem Euro i umiemy zapewnić kibicom rozrywkę poza meczem[1].

Atrakcje

Każdy szanujący się park wodny musi posiadać bogatą flotę zapychaczy zdolnych zabawić gości obiektu. W przypadku Term jest jednak znacznie gorzej – park był budowany na siłę i z tego powodu wiele atrakcji jest całkowicie sztucznych. Co my tu mamy…

  • Basen relaksacyjny wypływowy – zwykle to tam jest największy tłok z powodu swoich rozmiarów. Znajdziesz tam dosłownie wszystko, od wirków wodnych i piranii, na rekinach i płaszczkach kończąc. Co ciekawe jest zamykany, gdy temperatura na zewnątrz spadnie poniżej piętnastu stopni.
  • Basen z falami – miejsce przez niektóre wysokoprocentowe rodziny zwane cmentarzem. Nie jest to nic niezwykłego, ale niektórzy nawiedzeni pływacy daliby się pociąć za pływanie w najgłębszym miejscu.
  • Basen ze statkiem pirackim – miejsce mordu i chaosu. Dzieci myślą, że naprawdę są piratami czego skutkiem jest duża liczba walk i potyczek. Na samym środku basenu znajduje się tytułowy statek, na którym toczone są regularne bitwy. Możliwość bycia zdeptanym lub zrzuconym na płaskie plecy do wody z dużej wysokości jest bezcenna.
  • Baseny solankowe – zanim wejdziesz do wody usiądź na spokojnie i przemyśl czy na pewno chcesz tam iść. Zamiast normalnej kąpieli zostajemy zalani tabliczkami z różnymi informacjami, dlaczego warto tu popływać. O ile jeden znak nie jest niczym szczególnym, to tutaj jest gorzej, bo są wypluwane jak z karabinu.
  • Brodzik dziecięcy – niby wszystko jest tak jak powinno być. Problemy pojawiają się, kiedy postanowimy wybrać się w to urocze miejsce. Jest zdatne do użytku tylko z tego powodu, że chlor ma silne właściwości antybakteryjne. Gdyby nie to najpewniej pływalibyśmy w ludzkim płynie produkowanym przez nerki.
  • Zjeżdżalnia Multimedialna – imituje efekty świetlne, oślepnie czy rozbłysku doprowadzające nas do wymiotów. Nie jest to jednak skutek owych kolorowych światełek, a myśl o ich jakości ich wykonania.
  • Zjeżdżalnia Dzika Rzeka Wewnętrzna – musiał się tutaj zdarzyć jakiś śmiertelny wypadek, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że aby zjechać łagodną i słabą ślizgawką trzeba mieć przynajmniej 160cm wzrostu? Nikt o tym nie wie, ale kiedy w okolicy nie ma ratowników korzystają z niej nawet dzieci.
  • Zjeżdżalnia Dzika Rzeka Zewnętrzna – niemal dokładnie to samo co wyżej. Jedyną różnicą jest to, że znajduje się na zewnątrz obiektu. Podobnie jak bliźniak posiada wydumane z kosmosu ograniczenia wzrostu, których nikt nie przestrzega.
  • Zjeżdżalnie Kamikadze – prawie każdy zna ten typ zjeżdżalni. Nie ma zakrętów, nie ma emocji, nie ma prawie niczego. Jest to po prostu strome żelastwo, którego jedynym zadaniem jest jak najszybsze doprowadzenie nas do basenu. Po prostu szajs.
  • Zjeżdżalnia Pontonowa – najbardziej denerwujący twór tego parku nędzy i rozpaczy. Jest jeszcze gorsza, niż nawet przesławne ograniczenia wzrostowe na dzikiej rzece. Mamy dostęp jedynie do pontonów na jedną osobę, mimo iż na stronie internetowej czarno na białym widać rodzinkę na pontonie dwuosobowym. Szczyt chamstwa i prostactwa, nic więcej.
  • Zjeżdżalnia Rodzinna – wedle regulaminu mogą korzystać z niej osoby w wieku od roku do 101 lat. Nie mogli po prostu napisać, że każdy może jej używać? No chyba, że osoby powyżej tego wieku rządzą się już innymi prawami.
  • Zjeżdżalnia Klasyczna – nie wymaga większego omówienia. Po prostu twór stworzony głównie dla dzieci w stanie „już nie ogórek, jeszcze nie korniszon”.
  • Zjeżdżalnia Turbo – trzymajcie się mocno, bo się zesracie z wrażenie[2]. Jest najpewniej jedną z najostrzejszych tworów nie tylko w Wielkopolsce, ale i w całym kraju. Przeciętny mężczyzna z brzuchem piwnym może pokonać ją w aż trzy sekundy.
  • Zjeżdżalnia Wielotorowa – znajduje się w strefie otwartej tylko w sezonie letnim. Jedynym jej zastosowaniem jest ściganie się z innymi uczestnikami, którzy zabulili bilet, aby tylko móc się nią przejechać.
  • Solarium – posiada pierdyliard różnych wersji i rodzajów takich jak lodowa grota, z której wychodzi się z odmrożeniami czy łaźnia parowa, z której dla odmiany wynoszą cię ratownicy medyczni po tym jak zemdlałeś z dużego ciepła i małej ilości tlenu. Pomimo iż powinny przybywać tam najczęściej młode, ładne dziewczyny to najczęściej spotkamy tam stare babcie zajmujące przynajmniej dwa standardowe miejsca.

Przypisy

  1. Co nam na szczęście niestety nie wyszło
  2. Dosłownie i w przenośni