Wish You Were Here

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Wish You Were Here
Wykonawca Różowy Heniek
Wydany 12 września 1975
Nagrywany styczeń-czerwiec 1975
Gatunek rock progresywny
Długość za krótki
Wytwórnia Żniwa, EMIlka
Producent Heńki
Następny Album Ty też za bardzo lubisz ZWIERZĘTA???
Poprzedni Album Ciemna Strona Księżyca
 
Wish You Were Here to koncept[1] album nagrany przez fajfokloków z zespołu Pink Floyd. Miał być hołdem dla byłego członka zespołu, Syda Barreta, który to odszedł z powodu swej zbytniej psychodeliczności[2]. Generalnie to Flojdzi twierdzili, że żal im było Syda, ale tak naprawdę to świetnie się bawili we własnym sosie, mając go w dupie i ogólnie hipokryzja. A więc muzycy zebrali się w Abbey Road Studios i zaczęli grać.

[edytuj] Morały i prawidła

Treść albumu nie skupia się tylko na Barrettcie. Część kompozycji odsłania hipokryzję i zło, jakie szerzy się w przemyśle muzycznym. Szok! I to mówią artyści, którzy mają miliony, podpisali korzystny kontrakt, mają pełne prawa do piosenek i do tego wytwórnia nie ingeruje w zawartość albumu...

[edytuj] Shine on You Crazy Diamond

„Shine on you...” i tak dalej to główna część płyty. Jako że Columbia, nowy wydawca Pink Floyd, przyobiecał trzymać swoje brudne łapska z dala od perełki Flojdów, ta piosenka ma 26 minut. Żeby słuchacz się nie połapał, jakie to jest długie, sprytni muzycy podzielili piosenkę na dwie 13 minutowe części[3]. W piosence tej widać słychać żal, rzewność i łąbędzi śpiew za Barrettem. Długie, płaczliwe instrumentalne kompozycje podkreślają rozpacz i żałosność[4] tekstu. Jednak w tej samej piosence umieszczono także skoczne funkowe granie, zupełnie nielicujące z rapsodyczną powagą utworu. Widać im to nie przeszkadzało...

Podczas nagrywania „Shine on You Crazy Diamond” do studia wparował Barret. Gruby i łysy, nie został rozpoznany przez kumpli z zespołu... Jeden z techników myślał, że to naćpany harekrysznowiec. Dopiero po chwili rozpoznali byłego członka zespołu. Zagrali mu jakiś utwór, a potem zaproponowali mu, żeby zagrać go jeszcze raz, ten spytał „Po cholerę?”. Gdy zagrali „Wish You Were Here” stwierdził, że brzmi to jakoś staro. Wszyscy byli bardzo smutni i było im żal, ale jak potem Barrett prosił o podwózkę, to kurwa nie!

[edytuj] Welcome to The Machine

„Welcome to The Machine” to też nie jest taka krótka piosenka, ma raptem 8 minut, jednak w porównaniu z „Shine on You i tak dalej” da się znieść. W tej piosence jest wiele dziwnych efektów (jak na przykład przewijanie taśmy), które jednak zostały powklejane bez ładu i składu, co zmniejsza piosence poziom tru. Tekst jest o źle w wytwórni płytowych, jak to one kontrolują wykonawców, kradną, mordują, gwałcą...

[edytuj] Have a Cigar

„Miej cygaro” na pierwszy rzut oka propaguje palenie, ale tak naprawdę jest to sprytnie zawoalowana piosenka o głupscie dziennikarzy, rzekomo inspirowana prawdziwymi wypowiedziami[5]. Piosenka sama w sobie jest jedną z najbardziej ognistych floydów, a wokale, jako że Watersa bolało gardziołko, nagrał Roy Harper. Jakimś głupim sposobem ta piosenka przechodzi[6] w „Wish You Were Here”...

[edytuj] Wish You Were Here

„Wish You...” No kurwa, czemu te tytuły muszą być takie długie? W każdym razie piosenka to ballada na gitarę akustyczną i gitarę akustyczną, której treść można streścić następująco: „Syd, jesteś chory psychicznie, ale i tak cię kochamy.” Po tej piosence następuje druga część „Shine on You Crazy Diamond” i papa!

[edytuj] Sukces!

Nie był to może taki przebojowy album jak ten z 73, ale wciąż można było balangować i zarabiać miliony. Także było bardz dobsz.

Przypisy

  1. Czyli z pomysłem!
  2. W sensie że ćpał i miał choroby psychiczne
  3. Mądrale, no nie?
  4. W obu znaczeniach!
  5. Taaa, jassne...
  6. Jacyś Dziadkowie i radio jakieś, coś...



Nasze strony
Przyjaciele