Województwo mazowieckie

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj
Staw.JPG

Dobra strona Mazowsza

Polska Droga Utwardzona.jpg

Gorsza strona Mazowsza...

PL sierpc.JPG

Lokalne atrakcje

Województwo mazowieckie (również masowieckie) – najważniejsza część administracyjna Polski (przynajmniej w mniemaniu swoich mieszkańców), zapewne najbardziej nadziane, snobistyczne i znienawidzone przez wszystkich obcych miejsce w kraju. Mało kto pamięta, że znajduje się tak cokolwiek poza Warszawą i kolebkami polskiej przestępczości zorganizowanej.

[edytuj] Geografia

Województwo mazowieckie rozciągnięte jest wzdłuż nurtu Wisły, niczym glon ciągnięty prądem rzeki. Mieszkańcy chcieliby, aby znajdowało się w Polsce centralnej, bo centrum zawsze brzmi lansersko – niestety dokładnie całe mieści się w jej wschodniej części (co brzmi już co najwyżej średnio). Poza tym, na Mazowszu znajduje się kilka nieistotnych rzek i jeziorek, a także Zalew Zegrzyński, mający sławę jedynego akwenu, który w czasie suszy nie wydziela charakterystycznej woni skondensowanych ścieków. Z racji tego, w letnie weekendy zjeżdżają się tam tysiące ludzi, a zaludnienie plaż wynosi przynajmniej 5 osób/m².

[edytuj] Infrastruktura

Wielu odważa się mniemać, że ze względu na obecność stolicy i stosunkowo niezłe finansowanie województwo mazowieckie ma lepszą od większości innych infrastrukturę. Niestety, rekordowe głębokości kolein na głównych drogach i niepowtarzalne ilości dziur i łat na bocznych zdają się zaprzeczać takim twierdzeniom. Dodatkowo wspaniała organizacja ruchu pomaga jakości dróg w permanentnym paraliżowaniu ruchu samochodowego w Warszawie i jej okolicach, co wpisuje się idealnie w Polski standard.

[edytuj] Najważniejsze miasta

  • Warszawa – moloch, potwór, największa w kraju fabryka pieniędzy, ziemia obiecana i miejsce pielgrzymek setek podlaskich karierowiczów szukających świetlanej przyszłości, stolica Polski, województwa masowieckiego i Guberni warszawskiej Królestwa Kongresowego w Imperium Rosyjskim. Każdy mieszkający na Mazowszu ma świadomość, że gdyby nie było tego miasta, jego region byłby biedniejszy niż Suwalszczyzna.
  • Pruszków – podwarszawska wiocha, z jakiegoś powodu uznawana za miasto. Siedziba warszawskiej taniej siły roboczej, która zasłynęła (wraz z Wołominem) jako jedna z kolebek Polskiej mafii. Dziś już ta sława jest mało aktualna, przez co Pruszków przestał być w jakikolwiek sposób interesujący. Obecnie ludzie, chcący otrzymać łomot lub stracić życie, wybierają Żyrardów.
  • Radom – miasto które cierpi z powodu względnej bliskości do Warszawy, przez co mało kto w ogóle pamięta o jego istnieniu. Mimo to, jest ponoć drugim największym miastem województwa i desperacko stara się aby ktoś dostrzegł jego istnienie. Ze średnim skutkiem. Zaniża statystyki gospodarcze regionu. Słynie na całą Polskę z 80 % bezrobocia. Pozostałe 20 % to bezdomni oraz dawno zmarłe osoby po których pozostały jedynie wpisy w kartotekach – uśmiercone pavulonem przez łódzkie pogotowie ratunkowe, na które cała Polska wypisuje recepty na Rutinoscorbin i sól z Wieliczki. Po za tym Radom posiada 50 % dróg gruntowych co znacznie ułatwia dojazd do niemalże każdego zakątka tego pięknego miasta.
  • Płock – podobnie jak Radom, tylko mniejsze, jeszcze bliżej Warszawy i w ogóle ma kiepsko... W Płocku z kranów zamiast wody płynie benzyna, co skutkuje tym, że mieszkańcy Płocka są najlepszymi kierowcami furmanek.
  • Szydłowiec – miasto – sierota. Wyrzucone z województwa świętokrzyskiego przez Kielce za nazywanie kielczan scyzorykami. Językiem urzędowym Szydłowca jest swoista mieszanka rosyjskiego, gwary kieleckiej i góralszczyzny z Kaszub.
  • Siedlce – czwarte co do wielkości miasto, przykry przykład miejsca opuszczonego prawie przez wszystko i wszystkich, a przede wszystkim przez pieniądze. Słyną z tego, że nikt nic o nich nie słyszał i nie wie gdzie leżą. Jako że to już geograficznie Podlasie ludzie tam trochę zaciągają. Kolejny mocny dowód na to, że Mazowsze bez Warszawy by nie istniało (są teorie, że zapadło by się ze wstydu przez własną biedę i uległo przez to implozji).
  • Duża liczba podwarszawskich wioch – kompletnie nie warta wspominania lub wyliczania, jako ze składają się w 99% z osiedli mieszkaniowych, a wszyscy i tak pracują w Warszawie. Cokolwiek można by o nich napisać, byłoby tak niewyobrażalnie nudne...
Nasze strony
Przyjaciele