Województwo opolskie

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Województwo opolskie – jedno z województw w Krainie Mlekiem i Miodem Płynącej.

[edytuj] Między Śląskiem a... Śląskiem

Mieszkańców opolskiego najbardziej martwi właśnie położenie. Wiecznie porównuje się je do dolnośląskiego i śląskiego. W ogóle leżą między jednym a drugim Śląskiem. Wbrew temu według stoliczan województwa, czyli opolan, prędzej się tu pojawi kaszëbsczi jãzëk niż ślůnsko godka. Przynajmniej tak się twierdzi.

W rzeczywistości Ślązaków jest od cholery, nie wiadomo, skąd się biorą. Rozwijają się w tempie niezwykle szybkim, a przeciętna śląska rodzina potrafi zająć całą ławkę w kościele. Obwinia się ich o wszystko: od hałasu na wsiach do zorganizowaniu zamachu na WTC. Niechęć ta wobec Ślązaków jest podobno bezpodstawna, ale to przecież już nie Polacy, to Niemcy! Przez takich to nasi przodkowie ginęli! Wywalić ich na zbity pysk do tej ich Szwabii! A kysz, won! Nie będą nam tacy potomkowie hitlerowców się panoszyć!
Crystal Clear app Login Manager Autor powyższego fragmentu został zamknięty za szerzenie szowinistycznych poglądów, więc sam fragment został niedokończony. Jeżeli umiesz się zachować – rozbuduj go.


[edytuj] Miasta

Kolejnym kompleksem „Opolszczyźnian” jest ilość miast. Prawa miejskie zyskało ich tylko 35, a większość jedynie prawa łączą z innymi miastami w Polsce.

  • Opole – stolica województwa, przez warszawiaków i innych krakowiaków jest pogardliwie nazywane „zadupiem jak w Mołdawii”.
  • Kędzierzyn-Koźle – wyróżnia się jedynie kędzierzawymi kozłami. No dobra... są jeszcze siatkarze.
  • Nysa – ma więcej pochowanych na cmentarzu niż żywych, a przycmentarny handel to główne źródło dochodu mieszkańców.
  • Brzeg – wielkości San Marino, również nie jest szczególnie interesujący. Oczywiście Opolszczyźnianie wolą nie pamiętać o zamku w Brzegu, który się często nazywa „opolskim wawelem” – przecież wieczne użalanie się nad sobą z całą pewnością poprawi ich sytuację w Polsce.
  • Raj dla kluczników, Kluczbork ma nawet 2 kościoły katolickie, dwa ewangelicko-augsburskie, jeden zielonoświątkowy i jeden zbór Jehowych. W opolskim najbardziej bowiem liczy się, ile jest parafii.

Pozostałe miasta jedynie mogą się pochwalić tym, że jest dość dobry stan dróg – dopiero niedawno koleiny po traktorach zostały zastąpione ulicami. Wkrótce jednak znowu będzie można organizować regaty żeglarskie, gdy kałuże pojawiają się w dziurach na jezdni po deszczu.

[edytuj] Odra

Jeśli wśród czytelników jest jakiś chętny do pływania w Odrze, nie bierzemy na siebie za niego odpowiedzialności. Stan tej rzeki na Opolszczyźnie z całą pewnością nie jest tak tragiczny, dopóki nie zacznie się pora deszczowa – tutaj pory roku to pojęcie abstrakcyjne, nie mające pokrycia w rzeczywistości. Gdy zacznie lać, to będzie lało przez tydzień, Odra się powylewa za nieistniejące wały przeciwpowodziowe i wszyscy będą narzekać, jak co roku. Ludziom cierpliwie się tłumaczy, by nie kupowali działek i mieszkań w pobliżu rzeki, na co zwykle pada odpowiedź w stylu: Mam ten dom po dziadkach, jak można to sprzedać czy Harowałem na to mieszkanie pół życia, żeby teraz mi wmawiano, bym się wyniósł?. Jedynym plusem Odry jest to, że nie ma tam rekinów.

[edytuj] Pokolenie przesiedleńców

Był rok 1960. Po Śląsku Opolskim kręciła się grupa pijanych ludzi. Po bliższej obserwacji dowiadujemy się, że byli to jedni z przesiedlonych, którzy swoją tęsknotę za lokalną ojczyzną topili w alkoholu. Ci ludzie, wyśmiewani przez autochtonów, nie mieli tu prawdziwego domu. Nie wiedzieli co to prąd i kibelek.
Crystal Clear app Login Manager Autor powyższego fragmentu został umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. Jeśli sprostasz wyzwaniu opisania tego zjawiska – rozbuduj go.


Nasze strony
Przyjaciele