Wolfenstein RPG

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Skocz do: nawigacji, szukaj

Wolfenstein RPG – gra komórkowa, alternatywna wersja gry komputerowej Return to Castle Wolfenstein.

[edytuj] Fabuła

Tym razem zostajesz uwięziony w jakimś innym zamku (wydostajesz się rzucając w strażnika sedesem), a do zamku Wolfenstein musisz się dostać, aby załatwić nieśmiertelnego potworka do złudzenia przypominającego „Cyberdemona” (patrz:Doom). Większość lokacji to te z Return to Castle Wolfenstein, tylko trochę pozmieniane.
Co ciekawe interfejs gry jest trzy razy bardziej rozwinięty niż w pecetowym odpowiedniku. Na dodatek oprócz Niemców walczysz jeszcze z kościotrupami, zombiakami i innymi stęchliznami z RtCW.

[edytuj] Bronie

  • Pięści – możesz nimi lać Hitlera z obrazu po twarzy albo rzucać umywalkami. Ewentualnie, po zamontowaniu kastetu walczyć;
  • But – służy do kopania kurczaków i rozwalania krzeseł. Zabity kurczak sam w mgnieniu oka się smaży i podaje na talerzu;
  • Pistolet – hmmm...
  • Dynamit – odpowiednio wetknięty rozwala ścianę. Można też go przyczepić do przeciwnika, który zamiast go odczepić będzie uciekał jak najdalej od ciebie;
  • Thompson – pistolet prawie maszynowy;
  • Mauser – gorsza snajperka. Co ciekawe w grze nie ma żadnych snajperów (a jedyni którzy mają snajperkę walczą w zwarciu);
  • Miotacz ognia – wbrew pozorom nie służy do smażenia kurczaków;
  • Chaingun – to jest to, co Blazkowicze lubią najbardziej;
  • FG 42 – zastępuje Mausera i robi headshoty nawet dwumetrowym robocikom (jeśli można tak nazwać Ubersoldatową kupę mięcha i stali);
  • Panzerfaust – dobra do rozwalania robocików;
  • Sten – prawie tak dobry jak chaingun, a korzysta z amunicji do pistoletu. Dzięki temu, że Wolfenstein RPG to gra turowa, nie przegrzewa się;
  • Tesla gun – razi prądem. Poza strzelaniem do potworka z końca gry (żeby skamieniał) brak zastosowań;
  • Włóczka Włócznia przeznaczenia – jedyna broń działająca na potworka.

[edytuj] Oryginalność

Ta gra jest w 0% oryginalna, wszystko jest wzięte z innych gier, na szczęście wydanych przez id. Najpierw zauważamy, ze HUD i sprite'y przeciwników są podobne do tych z Wolfa 3D, nie mówiąc już o muzyce. Potem do nas dochodzi, że nazwy i mapy są żywcem wzięte z RtCW. Na koniec dostrzegamy, że kształt map jest zupełnie na silnik Dooma. Dochodzi jeszcze finałowy boss i mamy wspaniały mix wolfodoomowy.

Nasze strony
Przyjaciele